Beefizm - Dlaczego wegetarianie powinni promowa? jedzenie wo?owiny?

Dodane przez w w Zwierz?ta

W pewnym momencie mojego ?ycia znany obro?ca praw zwierz?t Peter Singer przekona? mnie, ?e niemoralne jest spo?ywanie mi?sa. Postanowi?em zosta? wegetarianinem, obiecuj?c sobie, ?e wytrwam cho? jeden rok. Nie jad?em mi?sa prawie rok. Trudno?ci w byciu polskim wegetarianinem zwyci??y?y. Po tym eksperymencie pozosta?o jednak we mnie przekonanie, ?e spo?ywanie mi?sa, cho? powszechnie akceptowane i kulturowo bardzo wspierane,  jest niemoralne. Zacz??em mie? jednak w tej sprawie w?tpliwo?ci. Doszed?em bowiem do wniosku, ?e, bior?c pod uwag? utylitarystyczn? etyk? P.Singera, mog? pozwoli? sobie na jedzenie wo?owiny. Wbrew stereotypom i zgodnie z utylitaryzmem spo?ywanie wo?owiny jest bowiem wielokrotnie mniej niemoralnie ni? np. spo?ywanie ryb. W gruncie rzeczy osoby, ktre nak?aniaj? do pe?nego wegetarianizmu dzia?aj? moralnie gorzej ni? te, ktre promuj? jedzenie mi?sa wo?w. Stanowisko to nazywa si? beefizmem.

Beefizm (termin od ang. s?owa beef oznaczaj?cego wo?owin?) to koncepcja etyczna g?osz?ca, i? z punktu widzenia moralno?ci utylitarystycznej powinni?my preferowa? spo?ywanie wo?owiny nad inne sposoby podej?cia do konsumpcji mi?sa. Jest to stanowisko b?d?ce w sporze z wegetarianizmem, weganizmem czy tzw. diet? normaln?. Poniewa? oparte jest ono na utylitaryzmie oraz dodatkowych przekonaniach, ktrych obro?c? by? P.Singer (np. beefizm wychodzi z krytyki szowinizmu gatunkowego), w pierwszej cz??ci przypomn? za?o?enia i wnioski Petera Singera.

Stanowisko P.Singera w kwestii jedzenia mi?sa

Singer jest przyk?adem wzorcowego utylitarysty. Utylitary?ci uwa?aj? za moralnie s?uszne takie dzia?ania, ktre maksymalizuj? szcz??cie jak najwi?kszej liczby istot. Jest on jednak bardziej nowoczesny ni? jego dziewi?tnastowieczni protopla?ci: szcz??cie zast?puje poj?ciem spe?nienia interesu. Znany jest on rwnie? z ataku na powszechny w?rd ludzi, w tym tak?e etykw, tzw. szowinizm gatunkowy. Broni on wi?c tezy, ?e w punkcie wyj?cia namys?u moralnego rwna ochrona moralna przys?uguje ka?dej istocie czuj?cej, a nie tylko ludziom. Jego osobistym wk?adem w rozwj utylitaryzmu jest rozpropagowanie przekonania, ?e utylitarystyczna zasada rwnego rozwa?ania interesw (ka?dy liczy si? za jednego i nie wi?cej) musi by? stosowana konsekwentnie tak w stosunku do ludzi jak i zwierz?t. Skutkiem przyj?cia takich zasad - jak dowodzi - jest to, ?e spo?ywanie mi?sa przez wsp?czesnych, mieszkaj?cych w rozwini?tych krajach ludzi, jest moralnie naganne. Z?o tego dzia?ania, cho? zapewne r?ni si? ilo?ciowo, jest tego samego rodzaju co z?o kanibalizmu. Je?li nie wolno nam je?? ludzi, to dlaczego mo?emy je?? zwierz?ta?
P.Singer, aby wykaza? niemoralno?? u?ywania produktw pochodzenia zwierz?cego, zak?ada:

UTYLITARYZM:

  1. Przy ocenie czynu licz? si? wy??cznie jego konsekwencje.
  2. Ocena czynu zale?y od faktycznych konsekwencji tego czynu.
  3. Istotn? konsekwencj? jest spe?nienie b?d? niespe?nienie interesw istot (np. tego ?eby nie czu? blu, mie? swobod? poruszania si?, nie zosta? zabitym, smacznie i zdrowo zje??, nie mie? trudno?ci ze zdobyciem po?ywienia, itd.).
  4. Czyn jest s?uszny je?li maksymalizuje realizacj? interesw jak najwi?kszej ilo?ci istot czuj?cych.
  5. Wszystkie istoty czuj?ce s? rwnymi podmiotami moralnymi (cz?owiek W PUNKCIE WYJ?CIA namys?u moralnego nie jest bardziej warto?ciowy ni? mysz).
  6. Szcz??cie og?u polega na sumowaniu szcz??cia jednostek.
  7. Jedna jednostka spe?nienia interesu mo?e by? zneutralizowana jedn? jednostk? niespe?nienia innego interesu, bowiem o warto?ci danego dzia?ania decyduje suma plusw i minusw.

FAKTY DOTYCZ?CE PRODUKCJI I SPO?YWANIA MI?SA :

  1. Mi?so spo?ywane przez mieszka?cw rozwini?tych krajw w przyt?aczaj?cej wi?kszo?ci pochodzi z przemys?owej hodowli zwierz?t.
  2. Przemys?owa hodowla generuje olbrzymie ilo?ci cierpienia zwierz?t, co jawnie gwa?ci ich podstawowe interesy.
  3. Dieta bezmi?sna mo?e by? rwnie zdrowa, po?ywna i smaczna jak dieta mi?sna.
  4. Jedn? z niezb?dnych form skutecznej walki z cierpieniem zwierz?t jest zostanie wegetarianinem. Eliminuje to poda? mi?sa, wzmacnia wiarygodno?? oraz motywacj? walcz?cych.

Sprzeciw Singera wobec jedzenia mi?sa ma utylitarystyczne za?o?enia. Koniecznymi przes?ankami s? dla niego jednak rwnie? pochodz?ce z empirii przekonania, i? wsp?czesna produkcja mi?sa powoduje olbrzymie ilo?ci cierpienia, ktre nie s? rekompensowane przez rwnowa?ne im pozytywne skutki dla mi?so?ercw. Zjadacze kotletw mi?snych doznaj? przyjemno?ci, ktre w gruncie rzeczy s? wynikiem ich kulinarnych przyzwyczaje? i mog? by? zast?pione przez porwnywalne przyjemno?ci p?yn?ce ze spo?ywania kotletw sojowych (amatorzy mi?sa raczej si? tu nie zgodz? - jest to jednak zapewne wynik ich nieznajomo?ci kuchni wegetaria?skiej oraz mechanizmw ludzkich przyzwyczaje?). Nawet je?li pozbawienie mi?so?ercw tych przyjemno?ci nie mo?e zosta? w pe?ni zrekompensowane kuchni? ro?linn?, ich niedogodno?ci i tak nie przebij? cierpie? zwierz?t przemys?owo hodowanych i zabijanych w miliardach sztuk ka?dego roku. Skali cierpie? zwierz?t hodowlanych mo?e do?wiadczy? ka?dy, kto zebra? si? na odwag? aby przebrn?? przez r?norodne filmy, zdj?cia i opisy publikowane przez obro?cw zwierz?t i wegetarian (niewielka cz??? z nich zebrana jest rwnie? w naszej galerii filmw).

Aby mc wyprowadzi? prowegetaria?sk? konkluzj?, ka?da z powy?szych przes?anek musi by? prawdziwa. W tym miejscu nie b?d? podwa?a? warto?ci utylitaryzmu lecz przyjm? go w formie w jakiej rozwija? go P.Singer. Podnios? jednak pewne w?tpliwo?ci dotycz?ce faktycznego cierpienia zwierz?t podczas chowu oraz wyprowadz? pewne niespodziewane konkluzje p?yn?ce z jego przyj?cia.

Jako?? ?ycia wo?a na pastwisku

Poniewa? w czasie urlopu intensywnie je?dzi?em na rowerze w?rd niemieckich pl i ??k, natk??em si? na wiele pastwisk z byd?em hodowanym na mi?so. Ku mojemu zdziwieniu obraz ktry zobaczy?em, k?ci? si? z ogl?danymi przeze mnie wcze?niej zdj?ciami i filmami zniewolonych, trzymanych w ciasnych klatkach, cierpi?cych zwierz?t hodowanych przemys?owo. U?wiadomi?em sobie, ?e materia?y ktre zwyk?em ogl?da? dotyczy?y w g?wnej mierze chowu drobiu.

Stada wo?w leniwie w?drowa?y w du?ych grupach po obszernych pastwiskach, skubi?c traw?, jedz?c ?wie?e, dowo?one im siano, chroni?c si? w zadaszonych wiatach. Widok ten nie przypomina? koszmarnej, przemys?owej eksterminacji pokrzywdzonych, ale swobodne, szcz??liwe stada bizonw z filmw o dzikim zachodzie.

Czy obraz ten by? ewenementem, odst?pstwem od bolesnej rzeczywisto?ci? Okazuje si?, ?e sposb hodowli r?nych gatunkw zwierz?t cechuje si? innymi, istotnymi z punktu widzenia utylitarysty, cechami. Inaczej wygl?da hodowla kurczakw, ?wi?, ryb czy wo?w. Inaczej te? musi wygl?da? zatem ocena spo?ywania ich mi?sa. Po przejrzeniu kilku portali rolniczych i zalecanych tam sposobw hodowli byd?a mi?snego oraz przejrzeniu broszury naukowej Chw byd?a mi?snego metodami ekologicznymi, doszed?em do wniosku, ?e widziane przeze mnie pastwiska nie s? odst?pstwem, ale zalecan? przez samych hodowcw norm? (oczywi?cie nie neguj? wyst?powania bestialskiego traktowania wo?w - jednak istnienie, np. wypadkw samochodowych nie jest  argumentem za rezygnacj? z motoryzacji).

W za??czonym podr?czniku chowu ekologicznego zaleca si?, np. aby byd?o wi?kszo?? swego ?ycia sp?dzi?o na obszernych pastwiskach z dost?pem do os?oni?tych od wiatru wiat, spo?ywa?o naturalne produkty ro?linne oraz by?o naturalnie zap?adniane.

Powy?ej wymienione zalecenia jak rwnie? moja osobista obserwacja przekonuj? mnie, ?e ?ycie karmionego, leczonego, chronionego przed drapie?nikami, ?yj?cego na obszernym pastwisku w du?ym stadzie wo?a mi?snego jest, ostro?nie rzecz ujmuj?c, bardziej szcz??liwe ni? nieszcz??liwe. To natomiast podwa?a jedn? z przes?anek argumentacji P.Singera przeciwko spo?ywaniu mi?sa hodowanego przemys?owo. Je?li prawd? jest, ?e ?ycie tuczonego wo?a na europejskich pastwiskach cz?sto bywa ca?kiem przyjemne, argument prowegetaria?ski Singera upada.

O moralnej wy?szo?ci wo?owiny w ?wietle rachunku utylitarystw

Je?li powy?sze rozumowanie nie do ko?ca przekonuje, istnieje kolejna, wa?niejsza racja, ?eby r?nicowa? moraln? ocen? spo?ywania r?nych rodzajw mi?s i promowa? beefizm. Polega ona na konsekwentnym wyprowadzeniu wnioskw p?yn?cych z utylitarystycznych przes?anek. Przyjrzyjmy si? kilku faktom dotycz?cym produkcji wo?owiny, ktre nale?y wzi?? pod uwag? prowadz?c namys? nad tym zagadnieniem (poni?sze dane s? przybli?one - mo?na je zweryfikowa? na wzmiankowanych stronach):

  • ?rednia d?ugo?? ?ycia wo?a mi?snego to 30 mcy. Wa?y on wtedy oko?o 600kg (nawet do 1500kg w zale?no?ci od rasy);
  • ?rednia efektywno?? rze?na jednego wo?a to 60%, co daje oko?o 400kg mi?sa z jednego zwierz?cia;
  • obecnie w naszym kraju przeci?tne spo?ycie mi?sa i jego przetworw wynosi rocznie 65-73 kg na osob?.

Informacje te s? bardzo istotne, a w zestawieniu z analogicznymi danymi dotycz?cymi hodowli innych gatunkw zwierz?t, daj? bardzo ciekawe wyniki. Poni?sza tabela zawiera porwnanie moralnie istotnych rezultatw spo?ywania pewnych rodzajw mi?s.

alt

Byd?o

alt

Drb (kurczaki)

alt

Ryby (karp)

(A) ?rednia masa rze?na

400kg

2 kg

1.5 kg

(B) ?rednia d?ugo?? ?ycia w hodowli

30 mcy

4,5 mcy

40 mcy

(C) Ilo?? zabitych zwierz?t danego gatunku w celu zaspokojenia ca?kowitego ?redniego spo?ycia mi?sa w ci?gu roku (70kg/rok) (gdyby spo?ywa? mi?so tylko tego gatunku)

0.175 zwierz?cia

35 kurczakw

46 karpi

(D) Ilo?? wszystkich zabitych zwierz?t w ci?gu ?redniego ?ycia mi?so?ercy (70 lat)

12

2450

3220

(E) Suma d?ugo?ci ?ycia zwierz?t hodowlanych w ci?gu ?redniej d?ugo?ci ?ycia cz?owieka (BxD)

30 lat

919 lat

10733 lat

(F) Za?o?ony, nieempiryczny wsp?czynnik jako?ci ?ycia podczas hodowli (skala od -3 do 3)

2

-2

-1

(G) Warto?? moralna Q = Jako?? ?ycia (F) x ilo?? lat (E)

60Q

-1835Q

-10733Q

Powy?sza tabela wymaga zapewne pewnych wyja?nie?. Dane podane dla poszczeglnych gatunkw zwierz?t (w wierszu C,D,G i E) opisuj? statystycznego mi?so?erc?, ktry spo?ywa?by tylko jeden gatunek zwierz?t. Osoba taka w ci?gu ca?ego swojego ?ycia zjad?aby b?d? 12 wo?w, b?d? 2450 kurczakw b?d? 3220 karpi. W podobnie roz??czny sposb nale?y czyta? kolejne wiersze tabeli. Za?o?enie, ?e mi?so?erca konsumuje tylko jeden gatunek zwierz?t czyni? dla prostoty wywodu. Nierealno?? takiego za?o?enia nie wp?ywa jednak na ostateczn? konkluzj?, a przeciwnie, pozwala jasno zobaczy? moralne koszty spo?ywania mi?sa r?nych gatunkw.

Wyja?nienia zapewne wymagaj? rwnie? dane z tabeli w wierszu (E). Jak to mo?liwe, ?e suma ?ycia wszyskich zjedzonych karpi w ci?gu ?ycia cz?owieka wynosi 10733 lat? Dana ta jest iloczynem ilo?ci zjedzonych karpi przez siedemdziesi?cioletniego cz?owieka oraz d?ugo?ci ?ycia jednego hodowlanego karpia. Katergoria taka, wbrew ewentualnym zarzutom, jest bardzo istotna dla namys?u utylitystycznego i nie jest b??dem kategorialnym (przynajmniej dla utylitarystw). Pami?ta? nale?y bowiem, ?e utylitary?ci twierdz?, ?e warto?? moralna czynu (np. spo?ywania mi?sa) wyznaczona jest przez konsekwencje tego dzia?ania dla OG?U, a te wyliczane s? jako SUMA skutkw dla JEDNOSTEK. Zgodnie z szacunkowymi informacjami z tabeli, aby zatem by? mi?so?erc? musz? wyhodowa? i zabi? w ci?gu mojego ?ycia 3220 karpi lub 2450 kurczakw lub jedynie 12 sztuk byd?a.

Dlaczego istotna jest d?ugo?? ?ycia? Bezpodstawne wydaje si? zak?adanie, ?e dla ka?dej jednostki, ktr? bierzemy pod uwag? w naszym rachunku, nale?y za?o?y? tylko po jednym jej interesie (np. 1 kura ma 1 interes aby ?y? i 1 interes, aby nie cierpie?) nie bior?c pod uwag? d?ugo?ci ich ?ycia. O ilo?ci spe?nionych interesw, preferencji czy pragnie?, o ilo?ci szcz??cia jednostki decyduje rwnie? D?UGO?? jej ?ycia. Utylitaryst? interesuje bowiem ilo?? i jako?? prze?y?, ktre s? konsekwencj? danego dzia?ania. Dziesi?? razy gorsze jest zatem cierpienie przez 3 lata ni? przez lat 30. Je?li jedna osoba do?wiadcza szcz??cia przez 3 lata, to dwie takie osoby ??cznie do?wiadczaj? szcz??cia przez 6 lat. Taki sposb liczenia umo?liwia utylitary?cie wyra?enie zgodnej z intuicjami oceny, ?e np. ?wiat, w ktrym szcze?liwe s? 2 osoby przez trzy lata jest 2 razy lepszy ni? ?wiat, w ktrym szcz??liwa jest tylko jedna osoba.

Z powy?szej cechy utylitaryzmu wynika zatem, ?e 70 letni mi?so?erca przyczyni?by si? do 24 lat ?ycia (prze?y?, do?wiadcze?) byd?a lub 919 lat ?ycia kurczakw lub a? 10733 lat ?ycia karpi! Gdy pomno?y si? te lata przez prawdopodobny, aczkolwiek za?o?ony i kontrowersyjny wsp?czynnik jako?ci ?ycia (F), to ilo?? cierpienia prze?ywanego przez kurczaki czy ryby okazuje si? by? o kilka tysi?cy (sic!) punktw wy?sza ni? przy hodowli byd?a. Na owe dysproporcje nie wp?yn? rwnie? zmiany w za?o?onej jako?ci ?ycia wo?w.

Nawet je?li niezgodziliby?my si? na argument pierwszy twierdz?c, i? jako?? ?ycia oraz umierania hodowlanego byd?a jest rwnie niska jak kurczakw czy ryb (co wydaje si? by?, jak ju? wspomnia?em, nieprawd?), dysproporcie w ocenie moralnej spo?ycia ich mi?sa ci?gle pozostan? olbrzymie. Je?li jako?? ?ycia wszystkich zwierz?t hodowlanych rwna si? -1, to warto?? moralna Q dla byd?a wynios?aby -30, podczas gdy np. dla karpia -10733 (prosz? pomy?le?, ile wynosi?aby warto?? Q dla ?ledzi, ktre s? znacznie l?ejsze ni? karpie).

U?miercanie zwierz?t a etyka P.Singera

Trzeci argument wspieraj?cy beefizm przeciwko wegeterianizmowi, tzn. moraln? przewag? promowania spo?ycia wo?owiny nad przestrzeganiem innych diet, odwo?uje si? da faktu u?miercania. Dla wielu obro?cw wegetarianizmu racj? przeciwko spo?ywaniu mi?sa jest bowiem sam fakt zabijania zwierz?t. Zwracaj? oni cz?sto uwag? na bolesny, niehumanitarny proces u?miercania.

Za??my wi?c to, co  w rzeczywisto?ci jest niezbyt prawdopodobne, ?e u?miercanie zwierz?t przez cz?owieka jest dla nich bardziej bolesne fizycznie i psychicznie ni? naturalne, nieuchronne zdychanie. Gdybym spo?ywa? wy??cznie wo?owin? w przeci?tnych dla Polakw ilo?ciach w ci?gu ca?ego mojego ?ycia przyczyni?bym si? do u?miercenia 12 wo?w. Analogicznie, straci?oby ?ycie 2450 kurczakw lub 3220 karpi. Co wi?cej, gdybym ograniczy? spo?ywanie mi?sa np.  o po?ow? (jak wskazuj? dietetycy, Polacy zbyt du?o jedz? mi?sa), w ci?gu ca?ego mojego ?ycia przyczyni?bym si? do ?ycia i ?mierci 6 wo?w.

Przy takich proporcjach 12 lat bycia wegetarianinem ratuje od ?ycia i agonii jednego byka! Liczby te mo?na jeszcze zmniejszy? o po?ow? hoduj?c tylko takie rasy wo?w, ktrych masa rze?na jest dwukrotnie wy?sza od przeci?tnej (oko?o jednej tony mi?sa z jednego wo?u).

Mo?e powinni?my jednak wzi?? pod uwag? sam fakt pozbawiania ?ycia zwierz?t, a nie tylko bolesny proces umierania? Mo?e to, co jest z?e w zabijaniu, to sam fakt u?miercania? Niestety przyj?cie etycznej perspektywy P.Singera uniemo?liwia nam tak? ?cie?k? argumentacji. Musimy bowiem pami?ta?, ?e P.Singera oraz wi?kszo?ci utylitarystw wyznaje stanowisko welfaryzmu. ?ycie jako takie nie ma dla nich wewn?trzej warto?ci je?li nie jest do?wiadczane (np. ?ycie wczesnego p?odu) lub jest pasmem do?wiadcze? negatywnych (np. ?ycie osoby ci??ko, bole?nie, nieuleczalnie chorej). Samo ?ycie nie jest warto?ciowe, liczy si? pozytywna jako?? ?ycia (st?d proeutanatyczne czy proaborcyjne argumenty P. Singera). Pozbawianie ?ycia jest wi?c z?e jedynie ze wzgl?du na cierpienia, ktre powoduje lub mo?e powodowa?. Istotny jest wi?c jedynie bolesny proces umierania oraz po?rednie skutki dla innych istot ?wiadomych (?al, strach, gniew, poczucie straty, problemy ?yciowe po stracie, itd.). Pozbawianie ?ycia zwierz?t hodowlanych nie wydaje si? generowa? jednak tego typu istotnych negatywnych konsekwencji. Zwierz?ta nieprzewiduj? swojej przysz?o?ci, nie zdaj? sobie sprawy ze ?mierci towarzyszy. A newet je?li zdaj?, to tylko w rze?ni przez krtk? chwil?. Nie jest ona zapewne d?u?sza ni? ?wiadomo?? naturalnego zdychania.

Nie pomo?e rwnie? zwolennikowi P.Singera przyj?cie dwch innych tez: ?e (1) ?mier? jest z?a bowiem nie respektuje interesu ?yj?cych, aby ?y? lub ?e (2) ?mier? jest z?a, bowiem pozbawia dan? istot? jej przysz?ych pozytywnych do?wiadcze?. Zaznacz? tu tylko, czego nie b?d? rozwija?, ?e Singer w swojej etyce nie respektuje takich uzasadnie?, co wida? w jego podej?ciu do aborcji. Je?li bowiem zwierz?ta posiadaj? interes aby ?y? (ad. 1) , nie mo?e r?ni? si? on znacznie od podobnego interesu czuj?cego p?odu czy noworodka. Czytelnicy Singera wiedz? jednak, ?e przy namy?le nad aborcj? interes ten dla niego nie jest interesem istotnym. Rwnie? teza (2) nie wydaje si? by? spjna z jego przekonaniami na temat aborcji. Je?li bowiem z?o zabicia zwierz?cia polega na tym, i? pozbawia si? go przysz?ych do?wiadcze?, ktre mia?oby ono, gdyby ?y?o, z tego samego powodu niemoralna musia?aby by? rwnie? aborcja (pozbawia ona bowiem p?ody mo?liwych, przysz?ych do?wiadcze?). Peter Singer, o czym wiedz? jego czytelnicy, odrzuca jednak tzw. argument z potencjalno?ci (rozumowanie, ktre g?osi, ?e aborcja jest z?a bowiem pozbawia p?ody potencjalnych, przysz?ych praw lub do?wiadcze?, ktre sta?yby ich udzia?em).

Beefizm - racjonalna strategia walki z cierpieniem zwierz?t hodowlanych

Utylitaryzm Singera jest teori? moraln?, dla ktrej wa?ny jest ?wiat taki jakim jest. Nie interesuj? go pytania co by?oby gdyby wszyscy np. byli pacyfistami czy wegetarianami. Nie jest istotne dla oceny naszych dzia?a? to, co by?oby zalecane w idealnym ?wiecie braku cierpienia, konfliktw czy wojen. Nie s? wa?ne hipotetyczne, idealne ?wiaty mo?liwe, w ktrych np. ka?dy post?powa?by wedle danej maksymy. Nie jest istotne to, ?e np. ?wiat w ktrym nikt nie jad?by mi?sa by?by lepszy od ?wiata, w ktrym s? mi?so?ercy. Z perspektywy utylitaryzmu dla oceny naszych czynw licz? si? bowiem jedynie faktyczne lub najbardziej prawdopodobne skutki w ?wiecie, w ktrym ?yjemy. W tych kategoriach nale?y rwnie? ocenia? strategie walki z cierpieniem zwierz?t.

Je?li wi?c utylitarysta st?pa twardo po ziemi to powinien przewidzie?, ?e w naszym ?wiecie mi?so?ercw jest przyt?aczaj?ca wi?kszo?? i przekonywanie ich do bycia wegetarianami spotka si? najprawdopodobniej z nik?ym skutkiem. Konsekwencj? tej pora?ki jest cierpienie i ?mier? milionw kurczakw i ryb. Przez ostatnie trzydzie?ci lat dzia?alno?ci spo?ecznej zwolennikw wegetarianizmu konsumpcja mi?sa, w tym kurczakw, systematycznie wzrasta (zob np. tu).

Z tego wzgl?du, je?li przyjmiemy stanowisko etyczne P.Singera i zaakceptujemy utylitaryzm oraz zasad? rwnego rozwa?ania interesw tak w stosunku do ludzi jak i zwierz?t, jako racjonalne osoby powinni?my odrzuci? wegetarianizm.  Realn?, najbardziej racjonaln? i u?yteczn? z perspektywy etyki P.Singera strategi? minimalizacji cierpienia zwierz?t powinna by? promocja beefizmu. Beefizm bowiem ma bardzo wiele zalet:

Zalety beefizmu:

  • mo?na cieszy? si? smakiem i dietetycznymi walorami mi?sa;
  • mo?na odrzuci? szowinizm gatunkowy;
  • mo?na znacz?co przyczyni? si? do eliminacji cierpienia zwierz?t hodowlanych;
  • mo?na znacz?co podnie?? efektywno?? przekonywania innych do zmiany diety;
  • mo?na przyj?? ciekaw? i unikaln? koncepcj? wykraczaj?c? poza schemat wegetarianie - mi?so?ercy.

15.10.2012: Na podstawie tego wpisu ukaza? si? mj artyku? "The Moral Footprint of Animal Products" w czasopi?mie Agriculture and Human Values

Adiunkt w Zak?adzie etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczeci?skiego. Autor ksi??ki J?zyk etyki a utylitaryzm. Filozofia Moralna R.M.Hare'a
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!

Komentarze

  • Adriana Schetz
    Adriana Schetz poniedziałek, 20 września 2010

    A mo?e whalism?

    Oj Krzysiek, Krzysiek... tego si? w?a?nie spodziewa?am ;) A tak powa?nie, to bardzo ciekawy blog. Stopie? w jakim mnie zainteresowa? jest wprost proporcjonalny do stopnia niech?ci jaki beefizm we mnie budzi. Po pierwsze, dlaczego nie whalism (od. ang. whale co znaczy wieloryb)? Wwczas krowy nadal mog?yby si? leniwie wa??sa? po ??kach. Nie zazdroszcz? jednak konfrontacji z Greenpeacem. Nie na darmo walcz? z tradycj? spo?ywania mi?sa wielorybiego w Japonii. Po drugie, ?wietne te rachunki, tabele (pisz? bez ironii, zupe?nie szczerze, kawa? b. dobrej roboty). Tyle, ?e moje obliczenia prowadz? do innego wniosku (mo?e dlatego, ?e opieraj? si? na innych podstawach): Jak by?my nie kalkulowali, zabicie zwierz?cia na pokarm, ktry nie jest nam niezb?dny, nawet przy oszcz?dzeniu dzi?ki temu innych stworze?, jest wi?kszym z?em, ni? nie zabicie go. Po trzecie, skoro beefizm nie zak?ada szowinizmu gatunkowego, to oczywi?cie rwnie dozwolone moralnie jak zjadanie krw jest zjedzenie najdorodniejszego dziecka s?siadw (Tylko nie drobniutkiego Jasia! Nim najad?aby si? tylko jedna osoba!). Je?li psychika doros?ej krowy odpowiada mniej wi?cej psychice ma?ego dziecka, albo cz?owieka jako? upo?ledzonego, to hulaj dusza. Tyle pokarmu si? marnuje!Sama mam wiele uznania dla utylitaryzmu preferencji. Preferencja zjedzenia kotleta nie mo?e przewy?sza? preferencji do ?ycia i unikni?cia zarzynania, ra?enia pr?dem, czy ?mierci na skutek wykrwawienia przez wyci?cie tchawicy (tak si? m. in. zabija krowy). ?adne obliczenia nie przekonaj? mnie, ?e jeste?my lepszymi lud?mi zabijaj?c wi?ksze zwierz?ta.I jako? tak mi si? wydaje, ?e patrz?c w oczy krowie na pastwisku nie potrafi?by?, Krzy?, zobaczy? w niej kotleta.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja poniedziałek, 20 września 2010

    Odpowied? Adrianie Schetz

    Adriano, dzi?kuj? za komentarz! Moj? odpowied? podziel? na cz??ci:

    Po pierwsze, dlaczego nie whalism
    Szczerze mwi?c to my?la?em o wielorybach, ale stwierdzi?em, ?e jest chyba zbyt du?o przeszkd ekonomiczno-ekologiczno-technicznych. Polakw raczej wielorybami nie wykarmisz, by?by chyba rwnie? problem z ich rozrodem. Jest ich poza tym niewiele. Wo?y natomiast ju? od wiekw s? hodowane z bardzo du?? skuteczno?ci?...
    Jak by?my nie kalkulowali, zabicie zwierz?cia na pokarm, ktry nie jest nam niezb?dny, nawet przy oszcz?dzeniu dzi?ki temu innych stworze?, jest wi?kszym z?em, ni? nie zabicie go.
    1. To nie jest wcale takie oczywiste. O tym stanowi rozdzialik "Zabijanie zwierz?t a etyka Singera". Je?li zsumujesz utylitarystycznie wady i zalety ze ?mierci 1 wo?a raz na 12 lat (mi?so + buty + galaretki dla dzieci, itd.) a jego ?ycie i u?miercenie nie b?dzie bardziej bolesne ni? w naturze, to trudno mi jest jednoznacznie orzec, ?e zabicie wo?a jest z?e. Adrianno, DLACZEGO ZABICIE WO?A JEST Z?E je?li nie cierpi on bardziej ni? przy zdychaniu? A nawet je?li cierpi przez chwil? bardziej, suma przyjemno?ci zwi?zana z jego konsumpcj? przez lata chyba to przewy?sza... I nie musisz ponosi? tych wszystkich kosztw z bycia wegetarianinem (jak ju? mwi?em, wiem co to znaczy w Polsce).2. Nawet je?li jest wi?kszym z?em zabicie wo?a ni? nie zabicie go, czy nie jest tak, ?e lepiej nam promowa? beefizm ni? wegetarianizm? Zob. rozdzia? "Beefizm - racjonalna strategia walki z cierpieniem"
    rwnie dozwolone moralnie jak zjadanie krw jest zjedzenie najdorodniejsze go dziecka s?siadw
    To oczywi?cie jest problem dla wszystkich krytykw gatunkowizmu (szowinizmu gatunkowego). Dlaczego nie kanibalizm? P.Singer odpowiada tu w przekonuj?cy sposb: bo gdyby?my zjadali ludzi (nie daj Bg niemowlaki s?siadw), po?rednie konsekwencje dla szcz??cia ludzi by?yby tragiczne. Ludzie potrafi? przewidywa? przysz?o??, s? bardzo przywi?zani do swoich dzieci, doznaj? "blw metafizycznych", itd. Gdybym wiedzia?, ?e kto? mo?e zje?? moje dziecko, ?le to by si? sko?czy?o dla nas wszystkich. Jeste?my inni ni? zwierz?ta - one nie maj? takich problemw.
    Preferencja zjedzenia kotleta nie mo?e przewy?sza? preferencji do ?ycia i unikni?cia zarzynania,
    Ale kto mwi o jednym kotlecie. Pomy?l o 200g kotletw, kie?basek, szyneczek itd. codziennie przez kilka lat. Po drugiej stronie jest agonia jednego zwierz?cia - i tak zapewne szybsza i mniej bolesna ni? bycie rozrywanym "?ywcem" np. przez wilki na staro?? czy w m?odo?ci.
    ?adne obliczenia nie przekonaj? mnie, ?e jeste?my lepszymi lud?mi zabijaj?c wi?ksze zwierz?ta. I jako? tak mi si? wydaje, ?e patrz?c w oczy krowie na pastwisku nie potrafi?by?, Krzy?, zobaczy? w niej kotleta.
    Ale tu nie chodzi o emocje ale RACJE (emocje uzasadnione). Przecie? wiesz, ?e nie zawsze warto s?ucha? g?osu serca (uczu?). Czasami s? bowiem z tego przykre konsekwencje. Posiadanie emocji i uczu?, ktre s? racjonalnie niepo??dane, to wada. Tak? wad? mo?e by? np. sentymentalizm.Na szcz??cie wi?c s? rze?nicy, odpowiedni j?zyk konsumpcji i sklepy z przyjemn? obs?ug? ;)

  • Gość
    Marcin poniedziałek, 24 sierpnia 2015

    Odpowied? Panu Krzysztofowi

    Witam panie Krzysztofie
    "DLACZEGO ZABICIE WO?A JEST Z?E je?li nie cierpi on bardziej ni? przy zdychaniu?" - takie za?o?enie rodzi konsekwencje, bo wik?a w to rwnie? ludzi. Id?c takim tokiem rozumowania moralnie dobre by?oby zabicie bogatego cz?owieka, zak?adaj?c ?e jego agonia nie r?ni?a by si? pod wzgl?dem odczuwanego blu i ?e oddamy jego pieni?dze na cele dobroczynne. Inaczej, wprowadza problem - czy mo?na cz?owieka u?mierci? wcze?niej ni? zrobi?aby to natura zak?adaj?c ?e przy zabijaniu o takim samym nasileniu? I jeszcze: czy moralne dobre jest zabicie cz?owieka je?eli zadamy mu bl mniejszy przy agonii, np narkoz?, a chyba bl przy nakrozie b?dzie ni?szy od ka?dego przypadku naturalnej ?mierci. Ps. Wszystko to bardziej moje przemy?lenia i nie jestem zbytnio wtajemniczony w filozofie i etyk? jednak od dziecka mam tendencje do zastanawiania si? tak?e prosz? o wyrozumia?o??, Pozdrawiam ;)

  • Adriana Schetz
    Adriana Schetz wtorek, 21 września 2010

    Odpowied? Krzysztofowi Saji

    Dzi?kuj? Krzysiek za Twoj? interesuj?c? odpowied?. 1. Piszesz, ?e my?la?e? o wielorybach lecz wzgl?dy ekonomiczno-ekologiczno-techniczne staj? na przeszkodzie, itd. Moje spojrzenie na problem praw zwierz?t opiera si? na innym podej?ciu do samej kategorii zwierz?cia. Gdy pisze si? o ekonomii, technologii czy nawet ekologii (ktra tak?e opiera si? na rachunku zyskw i start dla cz?owieka) jako czynnikach reguluj?cych nasze powinno?ci w stosunku do zwierz?t, to pozostaje to w sprzeczno?ci z postaw? upatruj?c? w zwierz?tach istot zdolnych do prze?ywania emocji, ktre to istoty w wyniku rozmaitych okoliczno?ci sta?y si? zale?ne od cz?owieka. Cz?owiek jest w?adny decydowa?, czy b?d? ?y? czy te? stanowi? jego posi?ek, itd. Wychodzi na to, ?e cz?owiek decyduje czy ?yj?ca, zdolna do emocji istota b?dzie kontynuowa?a swoj? egzystencj?, czy te? jej ?ycie zostanie po?wi?cone w imi? czyjej? przyjemno?ci.2. Twierdzisz, ?e gdyby mo?na by?o po?era? cudze dzieci, to ?le by si? to sko?czy?o dla ca?ej ludzko?ci. I dalej, ?e sentymentalizm jest wad?. Uwa?am, ?e powody, dla ktrych jedna z podstawowych zasad etycznych g?osi, i? w pierwszej kolejno?ci nale?y dba? od dobro (czy nie?? pomoc) osobom emocjonalnie nam najbli?szym, opiera si? (oprcz sk?onno?ci ewolucyjnej) w?a?nie na sentymentlizmie. Wszelkie racjonalne argumentacje s? wa?ne, ale ich zadaniem jest podtrzymanie pierwotnej intuicji, ?e mamy prawo piel?gnowa? uczucia, ktrymi obdarzamy bliskich i zgodnie z tymi uczuciami post?powa?.3. Humanitarne zabicie "szcz??liwego" zwierz?cia w dowolnych celach pozostawia?abym rzecz? wyboru ka?dego cz?owieka, podobnie jak w przypadku aborcji, eutanazji (cho? tu dowolno?? celu nale?y wykluczy?), itd. Jednak?e wwczas nale?a?oby mwi? otwarcie o hierarchii warto?ci dla indywidualnego cz?owieka. Pisz?c, ?e nie chce mi si? wierzy?, ?e patrz?c w oczy krowie zobaczy?by? w niej kotlet, mia?am na my?li tylko to, ?e obcuj?c z ?ywym, rozwijaj?cym si?, zdolnym do emocji stworzeniem mnie samej trudno jest rozpozna? w nim kawa?ek bia?ka, ktry ostatecznie wyl?duje w ?ciekach (przepraszam za t? dosadno??). To jest sentymentalizm. Jednak gdyby ludzie kierowali si? wy??cznie rozs?dkiem, to nie powsta?aby wi?kszo?? problemw etycznych. Uczucia moralne s? bardzo wa?ne i etyka musi bra? je pod uwag?.3. Niech?? do sentymentalizmu bierze si? m. in. z b??dnego przeciwstawienia rozum-emocje. W ?wietle teorii inteligencji emocjonalnej wr?cz pi?tnuje si? ludzi, ktrzy np. w ?yciu spo?ecznym kieruj? si? wy??cznie rozumem, pozbawieni s? za? emocji spo?ecznych. Boj? si? etyki, ktra nie buduje swojej argumentacji w poszanowaniu emocji moralnych.4. Wypowied? o weso?ych rze?nikach, bia?ych r?kawiczkach w postaci zawaluowanej terminologii i przyjemnych sprzedawcach chcia?abym potraktowa? jako prowokacj?, ale jako? mi trudno... Ka?da z tych zw?ok le??ca na sklepowej p?ce (z idiotycznymi etykietami typu "pier? ksi?cia") ma swoj? w?asn? histori?, ktra mog?aby znale?? lepszy ci?g dalszy, gdyby nie roszczenia cz?owieka do tego swojego jak?e to wa?nego dobrego samopoczucia. Dlaczego poprawiamy sobie nastrj robi?c zakupy, a nie wp?acaj?c pieni?dze dla potrzebuj?cych? Dlaczego tak wa?ne jest by delektowa? si? smakiem jedzenia, a nie po prostu zaspokaja? g?d? Wiem, zadowolony utylitarysta jest lepszy dla wszystkich -- oczywi?cie oprcz tych, ktrzy mu to zadowolenie przynie?li... Ale skoro wi?cej jest zadowolonych, ni? niezadowolonych, to nie ma si? czym martwi?. 5. W?tek autobiograficzny: Sama jestem ichtiwegetariank? tylko dlatego,?e mam za s?ab? wol?, by sta? si? wegank?. Nie usprawiedliwiam jednak swojej niemocy (mam nadziej?, ?e do rych?ego pokonania) sprytnymi argumentami i wyrafinowan? teori? etyczn?. I cho? takie argumentacje i takie teorie nieustannie wzbudzaj? mj najwi?kszy podziw, to jednak zawsze staram si? pami?ta?, ?e ostro?no?? nie zawadzi. W ko?cu filozofia bardziej przypomina gimnastyk? umys?u, ni? odkrywanie prawdy. Co je?li si? pomylimy w kwestii beefizmu? My tracimy tylko argument, one trac? ?ycie...

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda środa, 22 września 2010

    Utylitaryzm w warunkach niepewno?ci

    Jeden z istotnych rysw pogl?dw Singera to uzale?nienie kryteriw podmiotowo?ci etycznej od wysokich kompetencji kognitywnych. Dlatego jego zdaniem dopuszczalne jest u?miercenie noworodka Pan sapiens jeszcze w jaki? miesi?c po urodzeniu, lecz zasadniczo zdecydowanie z?e jest u?miercenie doros?ego osobnika Pan paniscus czy Pan troglodytes.Mamy zatem do czynienia z gradacj? stopnia podmiotowo?ci etycznej w zale?no?ci od gatunku, konkretnego osobnika, jego stanu mentalnego i szans na tego stanu ewentualn? zmian?. Pozwol? sobie zacytowa? klasyka:"It's okay to eat fish cause they don't have any feelings"Mo?na domniemywa? i? ssaki maj? wy?ej rozwini?te kompetencje kognitywne ni? ptaki czy ryby (co by?oby argumentem przeciwko beefizmowi). Rzecz w tym ?e nie wiemy. Singer mwi o Lockowskiej definicji osoby jako istoty ?wiadomej swojego istnienia w czasie. Wiemy ?e szympansy s? w stanie przekaza? nam tego rodzaju spostrze?enia. Ograniczon? komunikacj? j?zykow? jak dot?d uda?o nam si? nawi?za? z nielicznymi gatunkami oprcz szympansw, np. z delfinami i papugami. O kilku gatunkach wiemy ?e ich osobniki przechodz? test na samo?wiadomo??. Jednym z nich jak si? niedawno okaza?o jest sroka. Nie wiem czy samo?wiadomo?? implikuje ?wiadomo?? w?asnego istnienia w czasie, ale moje sumienie nie pozwala mi ryzykowa?, skoro sroka te? jest siostr? w rozumie to dlaczego nie kura? Wsp?czesna nauka nie daje nam dostatecznego wgl?du w omawiane kwestie, a to oznacza i? uwzgl?dnienie w funkcjach w rodzaju Q najistotniejszego IMO w omawianym kontek?cie komponentu jakim jest stopie? podmiotowo?ci etycznej jest praktycznie niemo?liwe. Czy w takiej sytuacji nie jest sensowne poczynienie maksymalnie inkluzywnych (jak czyni to nak?aniaj?cy do wegetarianizmu Singer), a nie mocno exkluzywnych za?o?e? (beefizm). BTW zupe?nie nie kumam argumentw za tym ?e beefizm pozwala unikn?? speciesismu?Kolejny mj zarzut w stosunku do tekstu dotyczy zaw??onego rozumienia utylitarnej zasady maksymalizacji/minimalizacji. W omawiany kontek?cie nie chodzi o stany dyskretne, lecz o pewn? funkcj? (nota bene przera?aj?c? w swym wyrazie) i wp?ywanie na jej kszta?t. Chodzi o minimalizacj? (ale tak?e maksymalne zmniejszenie przyrostu w czasie) funkcji sumarycznego cierpienia wszystkich czuj?cych istot z uwzgl?dnieniem wsp?czynnika podmiotowo?ci etycznej ka?dej z nich. Nawet je?li pomimo dzia?alno?ci osb namawiaj?cych do wegetarianizmu konsumpcja mi?sa (sprz??ona z cierpieniem zwierz?t) wzrasta, to nie wiemy o ile by wzros?a bez tej dzia?alno?ci. Nie sposb rwnie? okre?li? jak na kszta?t tej funkcji wp?yn??oby namawianie do beefizmu (szczeglnie uwzgl?dniwszy komponent podmiotowo?ci etycznej), ?miem w?tpi? w skuteczno??. Wszak istotnym etycznie celem namawiaj?cych do wegetarianizmu nie jest zaniechanie spo?ywania mi?sa (co samo w sobie jest pozaetyczne!), lecz zmiana hierarchii warto?ci. Singer ?wiadomy jest tego i? d?ugofalowo oddzia?ywa? na kszta?t owej funkcji mo?e przede wszystkim zmiana paradygmatu warto?ciowania etycznego (jako?? ?ycia zamiast ?wi?to?ci ?ycia, gatunki inne ni? Pan sapiens postrzegane jako osoby, etc.). Sam tekst o beefizmie jest najlepszym przyk?adem stopnia oddzia?ywania tych idei. Je?li za?o?ymy ?e krtkofalowym celem jest nasycenie kontekstu kulturowego nowym paradygmatem, a d?ugofalowym zmniejszenie ilo?ci cierpienia czuj?cych istot, to dla mnie wygl?da to ca?kiem sensownie z utylitarnej perspektywy.Mo?e inaczej rozumiecie utylitaryzm, a mo?e Singer wykazuje si? esencjalizmem czy intuicjonizmem w stopniu wy?szym ni? sam by chcia? si? do tego przyzna?. Mo?e jest inna ni? utylitarna droga: realizm, intuicjonizm, ahimsa (o, ta by?a wa?na dla wspomnianego klasyka :) ).

    W gruncie rzeczy osoby, ktre nak?aniaj? do pe?nego wegetarianizmu dzia?aj? moralnie gorzej ni? te, ktre promuj? jedzenie wo?owiny.
    Wyobra?my sobie zatem spo?eczno?ci w ktrych wegetarianie stanowi? wi?kszo?? (co nie jest przecie? rzadko?ci?). Czy cz?onkowie tych grup rwnie? post?puj? moralnie gorzej nak?aniaj?c do pe?nego wegetarianizmu? Mam wra?enie ?e tak kategoryczne stwierdzenie nale?a?oby zrelatywizowa? do kontekstu kulturowego. A wiadomo jakie ma konsekwencje relatywizm kulturowy dla kognitywnie rozumianej etyki (a o ile rozumiem utylitaryzm jest teori? kognitywn?).Przepraszam je?li co? napisa?em bez sensu, ale jest ju? p?no :( Tak czy inaczej gratuluj? wnikliwego artyku?u.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja środa, 22 września 2010

    Odpowied? Adrianie Schetz

    1. Droga Adriano, celem mojego artyku?u nie by?o promowanie jedzenia mi?sa (cho? mo?e taki ma skutek), ale wyci?gni?cie logicznych i radykalnych konsekwencji ze stanowiska utylitarystw takich jak Singer. Chcia?em pokaza?, ?e wprew Singerowi i stereotypom, utylitaryzm + krytyka szowinizmu gatunkowego nie wiod? do wegetarianizmu, ale beefizmu. Technologiczno - kalkulacyjny j?zyk, ktry Ci? dotyka w kontek?cie zwierz?t, jest metod? utylitarystw. Je?li by?aby? utylitarystk?, musisz kalkulowa? przyjemno?ci i interesy ka?dej ze stron w rwny sposb.2. Innym problemem jest ktra teoria jest lepsza: utylitaryzm, czy co?, co nazywasz sentymentalizmem (kierowanie si? emocjami w wyborach moralnych ???) W naszej rozmowie sentymentalizm funkcjonuje w trzech r?nych znaczeniach:a) sentymentalizm jako teoria metaetyczna (np. emocje s? wa?nym (koniecznym) sk?adnikiem s?dw moralnych;b) sentymentalizm jako teoria normatywna (w wyborach moralnych powinni?my kirowa? si? emocjami moralnymi);c) sentymentalizm jako wada (nieuzasadnione, niew?a?ciwe, niekontrolowane dzia??nie pod wp?ywem nieracjonalnych emocji)Sk?onny jestem zgodzi? si? na sentymentalizm a), u?ywa?em poj?cia sentymentalizmu w znaczeniu c), widz? natomiast mnstwo problemw z sentymentalizmem (b), ktry przeciwstawiasz utyliryzmowi.3. Pami?taj, ?e je?li jeste? ichtiwegetariank? to w ?wietle utylitaryzmu dzia?asz o wiele gorzej ni? gdyby? by?a beefistk? ;)

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja środa, 22 września 2010

    Odpowied? Panu Kazikowi

    [quote name="Kazik Pogoda"]"It's okay to eat fish cause they don't have any feelings"[/quote]Kilka lat temu tak jeszcze uwa?ano (st?d przekonanie, ?e ichtiowegetarianizm jest moralnie lepszy ni? pe?ne mi?so?erstwo. Ukaza?y si? jednak artyku?y, ktre dowodz?, ?e ryby cierpi? (i to mo?e bardziej ni? inne zwierz?ta, bo ludzie nie s? wra?liwi na ich cierpienie ("ryby g?osu nie maj?"))[quote name="Kazik Pogoda"]Czy w takiej sytuacji nie jest sensowne poczynienie maksymalnie inkluzywnych (jak czyni to nak?aniaj?cy do wegetarianizmu Singer), a nie mocno exkluzywnych za?o?e? (beefizm). [/quote] Singer nie funduje wegetarianizmu na rozr?nianiu ?wiadomo?ci i podmiotowo?ci, ale na cierpieniu, ktry jest wystarczaj?cym warunkiem statusu moralnego. Nie mwi: nie wolno je?? zwierz?t bo s? podmiotami, ale dlatego ?e cierpi? (i sam zak?ada wiedz? o tym cierpieniu). Skoro wiemy ?e zwierz?ta cierpi?, nie musimy si? zabezpiecza? "inkluzywno?ci?"[quote name="Kazik Pogoda"] Nawet je?li pomimo dzia?alno?ci osb namawiaj?cych do wegetarianizmu konsumpcja mi?sa (sprz??ona z cierpieniem zwierz?t) wzrasta, to nie wiemy o ile by wzros?a bez tej dzia?alno?ci.[/quote] Nie wiemy ale mo?emy przewidywa? w oparciu o przes?anki teoretyczne. Bior?c pod uwag? ludzkie sk?onno?ci, kultur?, problemy z suplementacj? diety itd. uwa?am, ?e promocja beefizmu o wiele skuteczniej zmniejsza?aby cierpienie zwierz?t ni? promocja wegetarianizmu. Ciekawym by?yby dane, o ile zwi?kszy?a si? populacja wegetarian w ci?gu ostatnich trzydziestu lat, ktrzy nie jedz? mi?sa ponad 10 lat (?atwo jest by? wegetarianinem jak si? jest m?odym studentem - maj?c rodziny, dzieci, starzej?c si?, wegetarianizm staje si? powa?niejszym problemem i ludzie cz?sto rezygnuj? z m?odzie?czego zapa?u). Poza tym, je?li wo?y s? szcz??liwe na pastwiskach, to czemu ich nie hodowa? (wychodz?c z utylitaryzmu Singera)?

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda środa, 22 września 2010

    animalistyczny utylitaryzm, a etyka ekologiczna

    "It's okay to eat fish cause they don't have any feelings"Teraz zauwa?y?em ?e ten cytat z Cobaina mo?e by? opacznie zrozumiany jako moje stanowisko w tej kwestii. Ryb nie jem ju? po?ow? mojego ?ycia, natomiast moje stanowisko jest takie, ?e sam jednostkowy akt spo?ycia rybiego, czy jakiegokolwiek innego mi?sa, nie podlega ocenie etycznej. Moim zdaniem nie nale?y myli? dietetyki lub estetyki z etyk?. Ocenie etycznej podlega natomiast paradygmat ktry efektuje masowym zabijaniem i w efekcie cierpieniem wszelkich gatunkw zwierz?cych ??cznie z Pan sapiens. Dlaczego w przypadku troski o cierpienia Pan sapiens mwimy o pacyfizmie, a w przypadku innych gatunkw zwierz?t o wegetarianizmie czy beefizmie? Te kategorie s? kontekstualnie nierelewantne (wszystkie s? antropocentryczne) co pokazuje jak wiele jeszcze nam brakuje do mwienia o przezwyci??aniu szowinizmu gatunkowego. Uwierz? w koniec speciesismu gdy oprcz minimalizacji cierpie? zwierz?t zaczniemy tak?e troszczy? si? o ich szcz??cie. Bardzo ceni? dzia?alno?? ludzi ktrzy jak Jane Goodal, Jared Diamond, Susan Savage-Rumbaugh, czy John Lilly afirmuj? w ramach kultury Pan sapiens szympansio?? czy delfinio??.http://www.ted.com/talks/lang/eng/susan_savage_rumbaugh_on_apes_that_write.htmlSk?d wi?c ten cytat? - o ile dobrze pami?tam lektur? "Upadku etyki tradycyjnej" (to jedyna ksi??ka Singera ktr? przeczyta?em, w dodatku bardzo dawno temu) to gradacja istotno?ci interesw skorelowana by?a ze zdolno?ciami prze?ywania cierpienia. W domniemaniu ryby mia?y jej mniej ni? ptaki czy ssaki (i tu pasowa? ten cytat). Ale pami?? mo?e mnie zupe?nie myli?.

    Singer nie funduje wegetarianizmu na rozr?nianiu ?wiadomo?ci i podmiotowo?ci, ale na cierpieniu, ktry jest wystarczaj?cym warunkiem statusu moralnego. Nie mwi: nie wolno je?? zwierz?t bo s? podmiotami, ale dlatego ?e cierpi? (i sam zak?ada wiedz? o tym cierpieniu). Skoro wiemy ?e zwierz?ta cierpi?, nie musimy si? zabezpiecza? "inkluzywno?ci?"
    Chyba nie do?? jasno wyeksplikowa?em swoje rozumienie "podmiotowo?ci etycznej". To okre?lenie nie ma dla mnie charakteru metafizycznego, esencjalnego, lecz jest czysto operacyjne, zwi?zane z kontekstem sytuacyjnym (konkretny osobnik, jego stan mentalny, potencjalno?ci zmiany tego stanu, etc.). Chodzi w?a?nie o warto?? ktra w idealnym ?wiecie by?aby mierzalna i mog?aby sta? si? wsp?czynnikiem funkcji wyra?aj?cej poziom prze?ywania szcz??cia/cierpienia w danym momencie. Niestety nasza naukowa wiedza w omawianych tematach, poza kontekstem ludzkim (a i tu z wielkimi problemami), bliska jest zeru (utylitaryzm w warunkach niepewno?ci). Je?li hazard nie wchodzi w gr?, to nale?y przyj?? maksymalnie inkluzywne kryteria. O ile pami?tam dla Singera poprzeczk? stanowi? zdolno?ci kognitywne powy?ej funkcji pnia przed?u?onego. Czy cierpienie nieu?wiadomione jest cierpieniem? Dlatego dopuszczalne jest zako?czenie ?ycia noworodka Pan sapiens ze spina bifida ktrego mzg wyla? si? do wd p?odowych. Jak dobrze ?e okryto wp?yw kwasu foliowego na te procesy.A to ja z kolei chcia?bym zarzuci? Twoim (przepraszam za poufa?o??, ale nie potrafi? odnale?? si? w tym oficjalnym akademickim stylu, a mam wra?enie ?e si? kiedy? poznali?my) wywodom esencjalne zabarwienie efektuj?ce w operowaniu warto?ciami liczbowymi tam gdzie tak naprawd? ma?o czego jeste?my pewni. Piszesz:
    Zwierz?ta nieprzewiduj? swojej przysz?o?ci, nie zdaj? sobie sprawy ze ?mierci towarzyszy. A newet je?li zdaj?, to tylko w rze?ni przez krtk? chwil?. Nie jest ona zapewne d?u?sza ni? ?wiadomo?? naturalnego zdychania.
    Ale przecie? wcale nie musi tak by?. To tak jakby mwi? ?e pensjonariusze Aushwitz mieli ?wiadomo?? ko?ca swojej egzystencji bardzo krtko, kiedy okazywa?o si? ?e to nie b?dzie prysznic bo zamiast wody spad? pojemnik z cyklonem-B. To oczywi?cie jest nieprawda bo ?wiadomo?? zagro?enia egzystencji by?a wszechobecna. Najbardziej poruszaj?cy opis takiego stanu mentalnego pami?tam z Mausa Arta Spiegelmana (rozmowa z psychoanalitykiem). Nie potrafi? kategorycznie stwierdzi? i? w? hodowlany nie odczuwa tego rodzaju permanentnego strachu, a mam znacz?ce przes?anki by s?dzi? i? odczuwa i to w wi?kszym stopniu ni? kura czy karp.
    Bior?c pod uwag? ludzkie sk?onno?ci, kultur?, problemy z suplementacj? diety itd. uwa?am, ?e promocja beefizmu o wiele skuteczniej zmniejsza?aby cierpienie zwierz?t ni? promocja wegetarianizmu
    Doceniam ten pogl?d, lecz go nie podzielam gdy? uwa?am ?e tak szeroko poj?te "cierpienie zwierz?t" jest niemierzalne w jakimkolwiek sensie, a ju? w szczeglno?ci utylitarnym. Pewne natomiast jest ?e to cierpienie wyst?puje.
    Ciekawym by?yby dane, o ile zwi?kszy?a si? populacja wegetarian w ci?gu ostatnich trzydziestu lat, ktrzy nie jedz? mi?sa ponad 10 lat (?atwo jest by? wegetarianinem jak si? jest m?odym studentem - maj?c rodziny, dzieci, starzej?c si?, wegetarianizm staje si? powa?niejszym problemem i ludzie cz?sto rezygnuj? z m?odzie?czego zapa?u). Poza tym, je?li wo?y s? szcz??liwe na pastwiskach, to czemu ich nie hodowa? (wychodz?c z utylitaryzmu Singera)?
    W?a?nie zapyta?em ?on? od ilu lat nie jem ju? mi?sa. Mwi ?e 17, a mam 32. Ona jest vege o 2 lata d?u?ej. Nasz 2,5 leti syn od zawsze. Mam wra?enie ?e znacznie ?atwiej by? wegetarianinem teraz ni? na pocz?tku, kiedy musia?em nauczy? si? sam gotowa? bo mama gotowa?a mi?so. Zreszt? o jakich trudno?ciach tu mwi? - ?e w restauracji trzeba dopyta? kelnera co jest w ?arciu, co mo?e by? nieco kr?puj?ce? Nie planujemy diety w ?aden "zbilansowany" sposb. Wszyscy mamy ?wietn? morfologi?. Oboje pracujemy w bran?y wynajmu szarych komrek wi?c mniemam ?e z kondycj? mentaln? nie jest ?le. Ja biegam w p?maratonach. Alan poznawczo rozwija si? bardzo dobrze. Mam te? znajomych ktrzy s? vege znacznie d?u?ej. Niczego nie brakuje ich cz?owiecze?stwu, no mo?e poza tym ?e s? troch? pojechani, ale to jest w?a?nie pi?kne. :)Wi?kszo?? osobnikw Pan sapiens na powierzchni Ziemi to semi-wegetarianie nie z wyboru, lecz z konieczno?ci. Area? uprawny oraz ilo?? wody potrzebna do wyhodowania tkanek zwierz?cych (np. z wo?u) jest nawet parudziesi?ciu krotnie (sic!) wi?kszy ni? w przypadku chodowania tkanek ro?linnych zawieraj?cych analogiczne substancje (np. soja). Chyba wystarczy sobie przypomnie? obrazek piramidy pokarmowej z podr?cznika biologii, by to skonceptualizowa?.Chodowla trzody chlewnej (byd?a w szczeglno?ci) ma te? znacz?cy udzia? ok 20% w emisji gazw cieplarnianych, a chodzi o metan ktry w tym kontek?cie jest niebezpieczniejszy ni? CO2. Gdyby wszyscy ludzcy mieszka?cy ziemi przeszli na beefizm na poziomie analogicznym do Europy lub USA, to nie starczy?oby zapewne ju? miejsca dla ?adnych innych gatunkw zwierz?t ??cznie z samym Pan sapiens. Czy jeste? pewien ?e w swoim rachunku uwzgl?dni?e? wszystkie parametry? Jak do tej pory skupi?em si? na argumentach wewn?trz paradygmatu etyczno-utylitarnego (empatia-cierpienie), ale przecie? pozostaje jeszcze kotekst etyczno-ekologiczny, ktry ?ci?le skorelowany jest z tym pierwszym. Zdaje si? ?e "odcisk ekologiczny" beefisty jest relatywnie gigantyczny.Ale jak pisa?em - uwa?am ?e kwestie diety s? zasadniczo pozaetyczne bo problemem pozostaje zmiana paradygmatu warto?ciowania i to moim zdaniem jest w?a?ciwym celem dzia?ania "empatycznych utylitarystw", do ktrych wszak ci??ko mi si? zaliczy?, jakkolwiek utylitaryzm ceni? niezmiernie wysoko. Trudno mi jest oprze? si? wra?eniu ?e w jakim? sensie beefizm fundowany jest na Twoim resentymencie.W podzi?ce za prowokuj?cy przemy?lenia tekst:http://www.youtube.com/watch?v=aPhWfSeMYHA

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja środa, 22 września 2010

    Krtkie podzi?kowania

    Dzi?kuj? za filmik. Bardzo mnie rozbawi?. Umie?ci?em go na stronie facebookowej EP.P.S. Postaram si? odnie?? do innych uwag w p?niejszym czasie

  • Adriana Schetz
    Adriana Schetz środa, 29 września 2010

    Prosty argument obalaj?cy beefizm

    My?la?am jeszcze troch? o tym beefizmie. Wymy?li?am pewien bardzo prosty kontrargument. Mianowicie, 1. masa cia?a zwierz?t ma decydowa?, czy jest rzecz? moralnie dopuszczaln? zabicie ich w celach konsumpcyjnych2. im wi?ksza masa pojedynczego osobnika, tym wi?cej drobniejszych stworze? udaje si? ocali?3. skoro dbamy o to ile stworze? daje si? ocali? zabijaj?c jedno du?e, to znaczy, ze stosujemy jakie? dodatkowe (poza masowe) kryterium4. skoro istotne jest to ile prze?yje, gdy zabijemy jedno, to znaczy, ?e ?ycie ka?dego z nich jest dla nas warto?ci?5. ?ycie zwierz?cia o drobnej masie cia?a jest warto?ci? wi?ksz?, ni? ?ycie zwierz?cia o du?ej masie cia?aKonkluzja 5 stanowi tez? wyj?ciow? beefizmu. Beefizm jest zatem stanowiskiem nie do utrzymania, gdy? zak?ada np., ?e mniejszym z?em jest zabicie bakterii, ni? s?onia, nie mwi?c o zg?adzeniu zygoty i doros?ego cz?owieka.Dodatkowo, skoro chcemy ocali? ?ycie wielu minimalizuj?c z?o zabijaj?c jedno stworzenie, to tak, czy inaczej uznajemy, ?e ?ycie zwierz?t jest jak?? warto?ci?, a ich zabijanie jest z?e. I znowu powraca pytanie: Dlaczego zabicie du?ego stworzenia jest mniejszym z?em, ni? zabicie drobnego? Odpowied?: dlatego, ?e pozwala ocali? wiele drobniejszych stworze? odsy?a ponownie do pytania o dalsze kryteria.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja środa, 29 września 2010

    Krtka odpowied? na prosty argument

    Adriano, dzi?kuj? za argument krytyczny. Pozwl, ?e w tym miejscu w pe?ni nie odnios? si? do niego merytorycznie. Postanowi?em bowiem napisa? jeszcze jeden wpis na blogu opisuj?cy konsekwencje zaproponowanej przeze mnie argumentacji za beefizmem.Wspomn? tutaj tylko, ?e konkluzja 5 nie stanowi tezy wyj?ciowej beefizmu. Teza wyj?ciow? jest przekonanie P.Singera, ?e wszystkie istoty czuj?ce s? w punkcie wyj?cia namys?u tak samo warto?ciowe (rwne). Fakty s? natomiast takie, ?e je?li jemy mi?so, pozbawimy ?ycia i ewentualnego cierpienia mniej istot du?ych ni? ma?ych.

  • Adriana Schetz
    Adriana Schetz czwartek, 30 września 2010

    Demaskacja podstaw beefizmu

    Faktycznie deklaracja Singera jest taka jak Krzysiek napisa?e?. Jednak to nie wszystko. Za?o?enie, ?e ?ycie tysi?cy ryb jest (moralnie) bardziej warto?ciowe od ?ycia jednego wo?u jest tak samo nieuzasadnione, jak za?o?enie odwrotne lub zrwnuj?ce warto?? ?ycia ryb i krw. Trzeba dalszego kryterium pozwalaj?cego podtrzyma? tez? o przewadze warto?ci wielu "drobnych" ?y?, nad jednym "dorodnym" ?yciem. Niewyrafinowany utylitaryzm b?dzie odwo?ywa? si? w tym miejscu do korzy?ci, jakie z ?ycia owych istot mog? czerpa? inni. Utylitarysta wyrafinowany (tu ulokowa?abym Singera) wska?e na kryterium podmiotowe, tj. b?dzie si? stara? oszacowa? warto?? ?ycia danego stworzenie w oparciu o jego dyspozycje poznawcze i zdolno?? odczuwania cierpienia. Oczywi?cie to drugie jest dla Singera kluczowe, jednak tak si? akurat sk?ada, ?e zdolno?? odczuwania cierpienia idzie w parze (a raczej zale?y) od konstytucji kognitywnej stwora. Dlatego te? twierdzi si?, ?e zdolno?? odczuwania cierpienia u wo?u jest wi?ksza, ni? u ryby, ale mniejsza ni? u szczura czy ?wini. Samo kryterium masy cia?a zadowala?oby zatem tylko utylitaryst?, ktry nie rezygnuje z idei szowinizmu gatunkowego. Wwczas bowiem daje si? obroni? tez?, ?e zabijanie wi?kszych stworze? jest mniejszym z?em moralnym, ni? zabijanie drobnych, gdy? lepiej s?u?y to cz?owiekowi (albo istotom innego gatunku).Rozumiem Krzysiek, ?e aktualnie pracujesz nad artyku?em na temat beefizmu. Ciekawa jestem Twoich przemy?le?. Czekam zatem na opracowanie. Powodzenia!

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja czwartek, 30 września 2010

    Demaskacja podstaw ichtizmu :)

    Adriano, dzi?kuj? bardzo za t? uwag?. Masz racj?, ?e nie tylko masa cia?a si? liczy gdy zastanawiamy si? nad warto?ci? stwora. Ale beefista tego nie musi twierdzi?. Z powodw utylitarnych nie chc? tego wyja?nia? tutaj w odleg?ym g?szczu komentarzy. Z pewno?ci? uwzgl?dni? Twoj? uwag? podczas publikacji nast?pnego wpisu na blogu po?wi?conego beefizmowi, w ktrym skupi? si? na krytyce jedzenia ryb jako p??rodka w drodze do wegetarianizmu... Tam postaram si? wyeksponowa? najwa?niejsze za?o?enia beefizmu. Prosz? Ci? wi?c o chwil? cierpliwo?ci w oczekiwaniu na odpowied?.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek środa, 13 października 2010

    Wa?enie sentymentw, wa?enie racji...

    [quote name="Krzysztof Saja"]W naszej rozmowie sentymentalizm funkcjonuje w trzech r?nych znaczeniach:a) sentymentalizm jako teoria metaetyczna (np. emocje s? wa?nym (koniecznym) sk?adnikiem s?dw moralnych;b) sentymentalizm jako teoria normatywna (w wyborach moralnych powinni?my kirowa? si? emocjami moralnymi);c) sentymentalizm jako wada (nieuzasadnione, niew?a?ciwe, niekontrolowane dzia??nie pod wp?ywem nieracjonalnych emocji)Sk?onny jestem zgodzi? si? na sentymentalizm a), u?ywa?em poj?cia sentymentalizmu w znaczeniu c), widz? natomiast mnstwo problemw z sentymentalizmem (b), ktry przeciwstawiasz utyliryzmowi.[/quote]Wydaje mi si?, ?e spr o stanowisko b jest tu kluczowy. Bo go?y utylitaryzm (jak pokaza? Krzysiek) nie wspiera wegetarianizmu tak, jak si? mo?e wydawa? - rwnie? odnosz? wra?enie, ?e sentymenty s? tu istotne. Ale sentymenty bywaj? r?ne (mo?na nie mie? sentymentu do ?winki). Dlaczego satem sentyment weganina jest lepszy od sentymentu szowinisty gatunkowego? W oparciu o co b?dziemy ocenia? owe emocje moralne? Czy nie zatem sentymentalizmo-weganizm nie jest oparty na b?ednym kole? To s? istotne pytania - reszta to technikalia ;)

  • Joanna Wo?niak
    Joanna Wo?niak piątek, 10 grudnia 2010

    Odpowied? Krzysztofowi Saji

    W gruncie rzeczy osoby, ktre nak?aniaj? do pe?nego wegetarianizmu dzia?aj? moralnie gorzej ni? te, ktre promuj? jedzenie mi?sa wo?w. Je?li wi?c utylitarysta st?pa twardo po ziemi to powinien przewidzie?, ?e w naszym ?wiecie mi?so?ercw jest przyt?aczaj?ca wi?kszo?? i przekonywanie ich do bycia wegetarianami spotka si? najprawdopodobniej z nik?ym skutkiem. Konsekwencj? tej pora?ki jest cierpienie i ?mier? milionw kurczakw i ryb." Przez ostatnie trzydzie?ci lat dzia?alno?ci spo?ecznej zwolennikw wegetarianizmu konsumpcja mi?sa, w tym kurczakw, systematycznie wzrasta.
    Zaczynasz od wniosku: "osoby, ktre nak?aniaj? do pe?nego wegetarianizmu dzia?aj? moralnie gorzej ni? te, ktre promuj? jedzenie mi?sa wo?w" i uzasadniasz go tez?: "nak?anianie do beefizmu dawa?oby lepsze wyniki utylitarystyczne ni? nak?anianie do wegetarianizmu". Przyda?by si? jeszcze jaki? dowd na to, ?e tak by by?o - ?e tego typu argumentacja rzeczywi?cie trafia?aby do ludzi bardziej. Swoj? drog?, zak?adaj?c, ?e tak, w gruncie rzeczy osoby, ktre nak?aniaj? do pe?nego wegetarianizmu i beefizmu dzia?aj? moralnie gorzej ni? te, ktre promuj? jedzenie mi?sa wo?w i ?wi?. ?winia:A: 60 kgB: 6 mcyC: 1,17 zwierz?ciaD: 82E: 41F: -2G: -82QJe?li wi?c utylitarysta st?pa twardo po ziemi to powinien przewidzie?, ?e w naszym ?wiecie mi?so?ercw lubi?cych wsadza? sobie do buzi martwe ?winie jest przyt?aczaj?ca wi?kszo?? i przekonywanie ich do bycia wegetarianami i beefistami spotka si? najprawdopodobniej z niklejszym skutkiem ni? przekonywanie ich do bycia beefopigistami. Konsekwencj? tej pora?ki jest cierpienie i ?mier? milionw kurczakw i ryb. Pami?taj, ?e je?li jeste? beefist?, to w ?wietle utylitaryzmu dzia?asz o wiele gorzej ni? gdyby? by? beefopigist?.
    zalety beefopigizmu:mo?na jeszcze bardziej cieszy? si? smakiem i dietetycznymi walorami mi?sa;mo?na jeszcze bardziej odrzuci? szowinizm gatunkowy;mo?na jeszcze bardziej znacz?co przyczyni? si? do eliminacji cierpienia zwierz?t hodowlanych;mo?na jeszcze bardziej znacz?co podnie?? efektywno?? przekonywania innych do zmiany diety;mo?na przyj?? jeszcze bardziej ciekaw? i jeszcze bardziej unikaln? koncepcj? wykraczaj?c? poza schemat wegetarianie - mi?so?ercy - beefianie.
    Jeszcze lepiej moralnie dzia?a? b?d? beefopigochickenianie.
    DLACZEGO ZABICIE WO?A JEST Z?E je?li nie cierpi on bardziej ni? przy zdychaniu? A nawet je?li cierpi przez chwil? bardziej, suma przyjemno?ci zwi?zana z jego konsumpcj? przez lata chyba to przewy?sza... I nie musisz ponosi? tych wszystkich kosztw z bycia wegetarianinem (jak ju? mwi?em, wiem co to znaczy w Polsce.)
    Dlaczego zabicie cz?owieka jest z?e, je?li nie b?dzie cierpia? on bardziej ni? przy umieraniu naturalnym, na przyk?ad zabicie podczas spania? Czy mo?e z?e nie jest, gdy ?adnym tego cz?owieka bliskim nie dostarczy "blw metafizycznych"? Mo?e by?my tak zacz?li usypia? ludzi i zabija? ich podczas spania wraz ze wszystkimi bliskimi im lud?mi? Nawet je?li cierpie? b?d? przez chwil? bardziej, suma przyjemno?ci zwi?zana z korzystaniem przez lata z tego, co po sobie pozostawi? chyba to przewy?sza. I nie musisz ponosi? tych wszystkich kosztw bycia istot?, ktra stara si? nie krzywdzi? innych istot swoim istnieniem.Pozdrawiam. -Noirac

  • Joanna Wo?niak
    Joanna Wo?niak sobota, 11 grudnia 2010

    Dalsze przemy?lenia

    Przy za?o?eniu, ?e promowanie beefizmu dawa?oby wi?ksz? sum? szcz??liwo?ci ni? promowanie wegetarianizmu, utylitarystycznie wydaje si? by? promowanie beefizmu postaw? w?a?ciwsz?. Pisz? "przy za?o?eniu", poniewa? nie wiadomo, czy taka argumentacja: "zabijaj zadaj?c jak najmniej blu", rzeczywi?cie przyci?ga?aby wi?cej ludzi ni? argumentacja na rzecz wegetarianizmu: "nie zabijaj i nie zadawaj blu" - ludzie niekoniecznie s? utylitarystami i rwnie dobrze mogliby my?le? na zasadzie: "skoro i tak przeze mnie zginie jakie? zwierz?, to jaka r?nica, czy cierpienia b?dzie nieco wi?cej". Pisz? "wydaje si?", poniewa? nie wiadomo, czy rzeczywi?cie promowanie postawy "moja przyjemno?? jest wa?niejsza ni? ?ycie innych istot" i dawanie przyzwolenia na zabijanie, d?ugofalowo rzeczywi?cie przynios?oby wi?ksz? sum? szcz??liwo?ci ni? "moja przyjemno?? nie jest wa?niejsza ni? ?ycie innych istot" i nie dawanie przyzwolenia na zabijanie - etyka to nie klocki i nie wiadomo jaki wp?yw mia?oby dawanie takiego przykadu i jak u?o?y?oby si? to w praktyce. To tyle je?li chodzi o w?tpliwo?ci natury utylitarystycznej.Przyjmuj?c za?o?enie, ?e ludziom, ktrzy ceni? nie wyrz?dzanie krzywdy ?atwiej zrezygnowa? nie z ca?ego mi?sa, dochodzimy te? do tego, o czym pisa?em w po?cie poprzednim - je?eli beefizm ma da? lepsze rezultaty ni? wegetarianizm, to dlaczego beefopigizm ma nie da? lepszych rezultatw ni? beefizm, a beefopigochickenizm lepszych rezultatw ni? beefopigizm. Konsekwencj? takiego my?lenia jest promowanie postawy "moja przyjemno?? jest wa?niejsza ni? ?ycie innych istot nie b?d?cych rybami" i dawanie przyzwolenia na zabijanie istot innych ni? ryby - suma szcz??liwo?ci b?dzie wy?sza i zgodnie z Twoj? logik?, osoby, ktre nak?aniaj? do nie jedzenia tylko ryb dzia?a? b?d? moralnie lepiej ni? te, ktre promuj? obj?cie jeszcze jakich? zwierz?t parasolem ochronnym. Dalsze konsekwencje bycia wyznawcami tak stawianego utylitaryzmu bez zadawania sobie dodatkowych pyta? s? jeszcze ciekawsze - odrzu?my gatunkowizm i pjd?my za przyk?adem wo?w: skoro mo?emy zabija? je, byleby ich ?mier? nie by?a bole?niejsza ni? naturalne zdychanie, mo?emy zabija? te? ludzi, pod warunkiem, ?e nie cierpi? oni bardziej ni? podczas ?mierci naturalnej i nie dostarcza to innym ludziom "blw metafizycznych". Wyobra?my sobie przyk?adowy rz?d, ktry podaje bogatej rodzinie Smith ?rodki usypiaj?ce, nast?pnie bezbole?nie zabija j? podczas snu, a s?siadom mwi, ?e wyjecha?a z kraju. Jej maj?tek rz?d mo?e przekaza? biednym obywatelom, jej cia?a przerobi? na mi?so, rodzinie Smith przydarzy?a si? krzywda wr?cz mniej bolesna ni? podczas ?mierci naturalnej, innym ludziom znikni?cie rodziny Smith nie dostarcza "blw metafizycznych" - utylitaryzm triumfuje: suma szcz??liwo?ci jest wy?sza ni? w przypadku, gdyby rodzina Smith ?y?a dalej. Je?eli sytuacja opisana powy?ej jest dla nas nie do zaakceptowania, zadajmy sobie pytanie dlaczego. Mo?e dlatego, ?e to kto? decyduje za rodzin? Smith o tym, czy ta b?dzie ?y? dalej, dlatego ?e nie chcieliby?my, by kto? w ten sposb zdecydowa? za nas i dlatego, ?e prawo do decydowania danej istoty o tym, czy chce ?y?, tak?e powinno by? brane pod uwag? - je?eli odrzucamy gatunkowizm, to powinno by? rwnie? brane pod uwag? prawo wo?w. PS: Pisz? z konta kole?anki, gdy? macie jaki? b??d i nie mog? si? zarejestrowa? - zamiast maila z linkiem aktywuj?cym, otrzyma?em dwa puste.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja piątek, 17 grudnia 2010

    Beefopigizm i ?mier? ludzi

    [quote name="Noirac"]

    Je?li wi?c utylitarysta st?pa twardo po ziemi to powinien przewidzie?, ?e w naszym ?wiecie mi?so?ercw lubi?cych wsadza? sobie do buzi martwe ?winie jest przyt?aczaj?ca wi?kszo?? i przekonywanie ich do bycia wegetarianami i beefistami spotka si? najprawdopodobniej z niklejszym skutkiem ni? przekonywanie ich do bycia beefopigistami. Konsekwencj? tej pora?ki jest cierpienie i ?mier? milionw kurczakw i ryb. Pami?taj, ?e je?li jeste? beefist?, to w ?wietle utylitaryzmu dzia?asz o wiele gorzej ni? gdyby? by? beefopigist?.
    Jest to najprawdopodobniej prawdziwa konkluzja. Dzi?kuj? za t? uwag?. Nie upieram si? przy "beefizmie czystym". Wcale nie upieram si? przy beefizmie. Mj wpis jest sprowadzeniem do absurdu pewnych za?o?e?, ktre le?? u ?rde? wielu pogl?dw du?ej cz??ci wegetarian. Bardziej wyra?nie napisa?em o tym a artykule, ktry ukarze si? niebawem w pierwszym numerze Pisma Etyki Praktycznej.
    Dlaczego zabicie cz?owieka jest z?e, je?li nie b?dzie cierpia? on bardziej ni? przy umieraniu naturalnym, na przyk?ad zabicie podczas spania?
    To jest trudne zagadnienie dla du?ej cz??ci utylitarystw. Z regu?y odpowied? jest taka, i? zgoda na takie zabijanie, ktre w JEDNOSTKOWEJ sytuacji by?oby u?yteczne, poci?gnie za sob? d?ugofalowo bardzo du?o cierpienia. Ludzie bowiem r?ni? si? od zwierz?t tym, ?e potrafi? przewidzie? co si? z nimi stanie, l?kaj? si? przysz?o?ci, planuj?, wzniecaj? bunty i zamieszki, itd. Sposobem uzasadniania z?a zabijania normalnych ludzi jest zatem odwo?anie si? do tego, ?e taka PRAKTYKA lub REGU?A lub INSTYTUCJA by?aby nieu?yteczna. To jest odpowiedz tzw. utylitarystw po?rednich. Cho? znam takich utylitarystw, ktrzy uwa?aliby, ?e odpowied? ta nie jest poprawna i w bardzo rzadkich sytuacjach mo?na zabi? jakiego? cz?owieka dla wi?kszych korzy?ci innych.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja niedziela, 19 grudnia 2010

    Beefizm rozpala g?owy

    Znalaz?em w?a?nie kilkadziesi?t komentarzy do mojego tekstu o beefizmie. Ciesz? si?, ?e przyczyni?em si? do namys?u nad uzasadnieniem wegetarianizmu[url]http://www.forumveg.pl/beefizm-vt5964.htm[/url]

  • Administrator Strony
    Administrator Strony wtorek, 21 grudnia 2010

    Promowanie

    Jest to najprawdopodobniej prawdziwa konkluzja. Dzi?kuj? za t? uwag?. Nie upieram si? przy "beefizmie czystym". Wcale nie upieram si? przy beefizmie. Mj wpis jest sprowadzeniem do absurdu pewnych za?o?e?, ktre le?? u ?rde? wielu pogl?dw du?ej cz??ci wegetarian. Bardziej wyra?nie napisa?em o tym a artykule, ktry ukarze si? niebawem w pierwszym numerze Pisma Etyki Praktycznej.
    Mo?e nie tyle "je?li jeste? beefist?", co "je?li promujesz beefizm". Gwoli ?cis?o?ci, ja nie upieram si? przy promowaniu weganizmu. Je?li ju? co? mia?bym promowa?, to stawianie sobie pyta?. Swoj? drog? ciekawe, co wi?kszo?? wegetarian odpowiedzia?aby na pytanie, czy lepiej jest by? beefist? jedz?cym wo?y trzymane w warunkach takich jak opisujesz, a nie jedz?cym nabia?u lub nie jedz?cym innego nabia?u ni? od zwierz?t trzymanych w warunkach domowych i umieraj?cych ze staro?ci, czy wegetarianinem nie zwracaj?cym uwagi na nabia?; finansuj?cym trzymanie zwierz?t w podobnych warunkach, co warunki zwierz?t rze?nych, zabijanie ich po wyeksploatowaniu, zabijanie kogutw, produkcj? ciel?ciny i de facto rwnie? produkcj? wo?owiny.Dzi?kuj? za aktywacj? konta.

  • Maciek
    Maciek poniedziałek, 27 grudnia 2010

    Przemy?lenia...

    Witam,Kilka przemy?le? dotycz?cych dyskusji o zabijaniu/spo?ywaniu zwierz?t. Widz? ca?y problem od strony moralnej w czterech podpunktach. Niemal wszystko zosta?o powiedziane, cho?, IMO, akcenty niekoniecznie zosta?y roz?o?one tak, jak ja bym je roz?o?y?:a) czy moralne jest zabijanie istoty odczuwaj?cej cierpienie w celu pozyskania jej bia?ka/t?uszczu, poczucia smaku;b) czy moralne jest podawanie po?ywienia ro?linnego zwierz?tom (krowom/?winiom, etc.), zamiast podawania go ludziom,c) czy moralna jest hodowla zwierz?t, ktra przyczynia si? do globalnego ocieplenia / innych zmian w ?rodowisku,d) czy moralne jest spo?ywanie po?ywienia, ktre szkodzi Twemu zdrowiu.S?dz?, ?e dyskusja skupi?a si? przede wszystkim na punkcie pierwszym. Pozwol? sobie postawi? nast?puj?c? tezy:Teza 1 Musimy rozr?nia? warto?? ?ycia r?nych zwierz?t. Teza 2 Rozr?nienie to nie polega na przynale?no?ci do okre?lonej gromady. Dotyczy szeregu czynnikw i jest wypadkow?: rozwoju (centralnego) uk?adu nerwowego, rzadko?ci wyst?powania (zagro?enia wygini?ciem), przeci?tnym odczuwanym pi?knem danego zwierz?cia, warto?ci? kulturow? zwierz?cia (?winie w islamie vs. krowy w hindui?mie), warto?ci? dietetyczn?/smakow?/kulinarn? (a jak?e!) i wieloma innymi.Oczywi?cie w przypadku zwierz?t rozwj uk?adu nerwowego dla wi?kszo?ci osb, (w tym spodziewam si?, ?e dla wszystkich dyskutuj?cych) jest na tyle istotny, by wszelkie inne argumenty by?y nieistotne. Zasadniczo nie spodziewam si?, by ktokolwiek z dyskutuj?cych argumentowa? za zabijaniem na mi?so: ludzi, szympansw, s?oni czy delfinw. Po drugiej stronie ekstremum mamy bakterie lub plankton. Zapewne nikt nie ma wyrzutw sumienia, kiedy strawi miliony zwierz?t gdy przypadkowo za?knie si? wod? w morzu lub jeziorze. I, za wyj?tkiem d?inistw, nikt nie nosi zabezpieczaj?cej szmatki/miote?ki na ustach, by przypadkiem nie po?kn??/zadepta? jakich? insektw.Gdzie? pomi?dzy tymi ekstremami r?ni ludzie decyduj?, ?e co? jest dla nich bardziej warto?ciowe (smak wo?owiny) a co? mniej (np. cierpienie niezbyt rozwini?tego mzgu szlachtowanej krowy). Ja jestem zwolennikiem continuum, nie wierz?, by mo?na by?o postawi? ostr? (i obowi?zuj?c? dla og?u) granic? w stylu: jedzenie ryb jest niemoralne, a krylu ju? moralne. My?l?, ?e ?wiadomo?? ludzka b?dzie si? przesuwa? w kierunku wegetarianizmu. Ale nasze organizmy s? ewolucyjnie przystosowane do preferowania potraw t?ustych i bogatych w bia?ko (jak i s?odkich), wi?c zmiana ?wiadomo?ci zajmie troch? czasu.b) my?l?, ?e rwnie istotna jak dyskusja o cierpieniu zabijanych zwierz?t jest dyskusja o cierpieniu ludzi - z g?odu. Jednym z wa?niejszych argumentw, dla ktrych (niemal) nie jem mi?sa jest to, ?e przyczynia?bym si? do podawania po?ywienia zwierz?tom, zamiast ludziom. To bardziej skomplikowany problem, bo dotyczy tak?e dystrybucji ?ywno?ci, ale nie odbiega od prawdy stwierdzenie, ?e im mniej produktw ro?linnych przeznaczymy na ?ywienie zwierz?t, tym wi?cej go b?dzie dla g?oduj?cych ludzi (przyjmuj?c sta?y area?, plony, etc.)c) argument, ?e hodowla zwierz?t przyczynia si? do zwi?kszenia emisji metanu w dyskusji zosta? podany. Dodam tylko, ?e wyr?b czy wypalanie lasw pod pastwiska tak?e wp?ywa na globalne ocieplenie. Oczywi?cie mo?emy mie? w g??bokim powa?aniu los ludzi z Malediww czy Tuvalu. Ale my?l?, ?e Polacy inaczej podchodziliby do tego podpunktu, gdyby za kilka pokole? grozi?o nam zalanie Polski. I my?l?, ?e stosunkowo nieistotne by?oby, czy Wawel by nam zala?o za 30 czy 250 lat. Nie czy? drugiemud) ostatni podpunkt jest najbardziej problematyczny. Mo?na argumentowa?, ?e produkty pochodzenia zwierz?cego s? bardziej niezdrowe, przede wszystkim ze wzgl?du na zawarto?? t?uszczw nasyconych oraz cholesterolu. Oczywi?cie w tym momencie wchodzimy na grunt dyskusji o autonomii jednostki i czy (i w jakim zakresie) system moralny (w tym prawny pa?stwa) mo?e wp?ywa? na decyzje jednostki dotycz?ce jej samej. Na gruncie praktyki mo?na powiedzie?, ?e nasz system prawny ingeruje w autonomi? jednostki; jest w pewnym stopniu paternalistyczny. Przyk?adw jest wiele od totalnego zakazu posiadania/u?ywania narkotykw, poprzez penalizacj? konsumpcji alkoholu i papierosw, po obowi?zek zapinania pasw bezpiecze?stwa. Nie twierdz?, czy to dobrze, czy ?le, tylko by?my byli spjni w naszym systemie moralnym. W tym duchu nale?y rozwa?y?, czy w systemie, w ktrym mamy powszechne ubezpieczenia zdrowotne i (w teorii) rwny dost?p do s?u?by zdrowia, osoba, ktra:1) op?aca t? sam? sk?adk? zdrowotn? co inni, 2) ma wi?ksz? przyjemno?? z ?ycia, mniej dbaj?c o zdrowie,3) skorzysta bardziej z systemu opieki zdrowotnej, w przypadku, gdy jej zdrowie zawiedzieczy taka osoba nie preferuje siebie kosztem innych (free riding). Ja s?dz?, ?e tak, ale jestem otwarty na kontrargumenty.Co do jedzenia ryb/wo?owiny/wieprzowiny. Wo?owiny/wieprzowiny nie jadam z powodw b), c), d), w mniejszym stopniu a). Nie chc? by z mojego powodu karmiono krowy, gdy ludzie g?oduj?. Nie chc? si? przyczynia? do zmian w ?rodowisku. Dbam o swoje zdrowie, (niemal) nie jadam t?uszczy zwierz?cych. Ryby jadam, ale selektywnie. W wi?kszo?ci ma?e ryby, ?ywi?ce si? planktonem (?ledzie), a nie du?e, ktre gromadz? w sobie metale ci??kie (tu?czyki, etc.) Nienasycone t?uszcze pochodz?ce z ryb (EPA/DHA) s? bardzo wa?ne dla zdrowia ludzi, dla uk?adu kr??enia. Sorry, ale nawet pi?? milionw ?ledzi nie jest dla mnie tak istotne jak ?ycie jednego cz?owieka, albo wyd?u?enie go o kilka lat.Pozdrawiam,Maciek.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek poniedziałek, 27 grudnia 2010

    gatunki trwaj? dzi?ki szowinizmowi!

    [quote name="Maciek"]czy moralne jest zabijanie istoty odczuwaj?cej cierpienie w celu pozyskania jej bia?ka/t?uszczu, poczucia smaku;[/quote]Ca?y ten paradygmat my?lenia, ktry jest podstaw? toczonych tu rozwa?a?, opiera si? na fundamentalnym - moim zdaniem - b??dzie. Polega on na tym, ?e ?rodek traktuje si? jako cel. Mianowicie - g?wnym kryterium zobowi?za? moralnych (tudzie? moral patiency), jest tu zdolno?? do odczuwania blu. Skoro jednak biologia ewolucyjna pokazuje, i? bl jest mechanizmem s?u??cym przetrwaniu gatunku (i jednostki), to dlaczego to narz?dzie przetrwania gatunkw (jakim jest bl) mia?oby stanowi? podstaw? etyki? Czy nie by?oby bardziej uzasadnionym przej??, ze celem etyki winien by? cel owego blu - tj. ?ycie gatunku. Kto ma wiedz? z biologii cho?by na poziomie podstawwki wie, ?e jedne organizmy ?yj? dzi?ki innym (vide ?a?cuch pokarmowy). Nie jest mo?liwe zatem, aby wszelkie organizmy mog?y przetrwa? (abstrahuj?c nawet od naturalnej ?mierci) - co nie znaczy, ?e nie mog? przetrwa? gatunki (cz?sto funkcjonuj? dzi?ki wzajemnemu powi?zaniu w sys. pokarmowym)! Zatem pozostaje pytanie - jak selekcjonowa? gatunki? Kryterium ?wiadomo?ci interesu? Ostatecznie interesem jest przetrwanie gatunku - i jest to interes ka?dego gatunku, niezale?nie od tego, czy organizm jest tego ?wiadomy. Dlaczego mia?aby liczy? si? ?wiadomo??, a nie sam interes? ?wiadomo?? sama jest narz?dziem przystosowania. Znw mieliby?my bra? ?rodek za cel (jak w przypadku blu)? Je?li mieliby?my za? bra? pod uwag? interes (a nie ?wiadomo?? interesu), to postulat rwnego traktowania gatunkw jest sprzeczny z elementarnymi wiadomo?ciami z biologii z zakresu szko?y podstawowej - oznacza?by bowiem zakwestionowanie samego faktu istnienia ?a?cuchw pokarmowych.PS W?a?ciwie odpowiedzi? na powy?sze uwagi jest frutrianizm. MZ jest to najbardziej spjne stanowisko "oko?o wegetaria?skie".

  • Krzysztof
    Krzysztof wtorek, 28 grudnia 2010

    beefizm nie dla wegetarian

    Przedstawiona argumentacja beefizmu uwzgl?dnia dwa istotne za?o?enia - z jednej strony, ?e zwierz?ta nie maj? podmiotowo?ci moralnej (moralnie dopuszczalne jest ich hodowanie a nast?pnie zabijane), za? z drugiej strony, ?e s? moralnie istotne (ich cierpienie ma znaczenie moralne). Oddaje to zatem mniej wi?cej ich obecny status moralny. Je?eli jednak ktrekolwiek z tych dwch przyj?tych za?o?e? nie by?oby spe?nione, wtedy przedstawione wyliczenia oka?? si? bezprzedmiotowe. Poniewa? oceniana jest przy tym postawa wegetaria?ska w kontek?cie utylitaryzmu przedstawi? swoje uwagi. Dla klarowno?ci, wegetarianizm traktuj? tutaj jako ?cis?y wegetarianizm, czyli weganizm.Gdyby?my uznali, ?e to utylitarystyczne przes?anki stoj? u podstaw etyki wega?skiej to od razu wida?, ?e nie jest ona nawet z punktu widzenia interesw zwierz?t najlepszym rozwi?zaniem. Weganizm powoduje bowiem, ?e okre?lona liczba zwierz?t w ogle si? nie pojawi nie b?dzie cierpienia, ale te? zwierz?ta nie b?d? mia?y szansy na korzystanie z pozytywnych aspektw ?ycia. Optymalne by?oby natomiast prowadzenie szcz??liwych hodowli; ma?o cierpienia, sporo korzy?ci.Poniewa? jednak postawa wega?ska oparta jest generalnie na uznaniu podmiotowo?ci moralnej zwierz?t, zarwno powy?sza uwaga, jak i przedstawione w artykule rachunki nie maj? tu zastosowania. Weganie nie analizuj?, czy i jakie zwierz?ta lepiej jest spo?ywa?, tak jak pozostali nie zastanawiaj? si? spo?ywanie jakich ludzi by?oby etycznie bardziej w?a?ciwe. Przyznanie podmiotowo?? moralnej okre?lonym zwierz?tom wynika z tego, ?e s? istotami zdolnym do ?wiadomego odczuwania. Nie spe?niaj? one co prawda warunkw bycia moral agent, ale takich warunkw nie spe?niaj? te? niektrzy ludzie, co nie zmienia faktu, ?e przys?uguj? im pe?ne moralne prawa. Nie musi by? warunkiem determinuj?cym rwnie? potencjalno?? w tym wzgl?dzie, co dotyczy?oby na przyk?ad noworodkw. Tak?e ci??ko chore noworodki, ktre nie uzyskaj? tych zdolno?ci te? takie prawa maj?. Wida? wi?c pod tym wzgl?dem podobie?stwo do uznawania podmiotowo?ci moralnej w prawach cz?owieka, mimo, ?e maj? one akurat ?ci?le gatunkowy charakter. Tam jeste? cz?owiekiem, wi?c masz pe?ne prawa, tutaj jeste? istot? zdoln? do ?wiadomego odczuwania, wi?c przys?uguj? ci prawa moralne. Mo?na dywagowa?, jakie ewolucyjne znaczenie mia?oby nadawanie praw moralnych innym odczuwaj?cym istotom. Ludzka wsplnota gatunkowa umo?liwia lepsze wykorzystanie potencja?u wszystkich przedstawicieli naszego gatunku, ogranicza niebezpiecze?stwo jego samounicestwienia. Wydaje si?, ?e w przypadku takiej wsplnoty odczuwania mo?na by pewnie mwi? o korzy?ciach dla rozwoju empatycznej psychiki cz?owieka. Je?eli stoj? za tym wystarczaj?co silne przes?anki, wtedy uzyskanie podmiotowo?ci moralnej przez zwierz?ta jest raczej kwesti? czasu. Tym bardziej, ?e na obecnym etapie hodowla zwierz?t przestaje by? tak jednoznacznie korzystna dla cz?owieka.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja niedziela, 02 stycznia 2011

    Ewolucja a etyka

    [quote name="Krzysztof Hubaczek"]Skoro jednak biologia ewolucyjna pokazuje, i? bl jest mechanizmem s?u??cym przetrwaniu gatunku (i jednostki), to dlaczego to narz?dzie przetrwania gatunkw (jakim jest bl) mia?oby stanowi? podstaw? etyki?[/quote]

    Ostatecznie interesem jest przetrwanie gatunku - i jest to interes ka?dego gatunku,
    W ten literalny sposb biologia ewolucyjna nie pokazuje etyce niczego, co mog?oby by? istotne.1. Etyka nie jest namys?em nad selekcj? gatunkw. Jest namys?em nad dzia?aniami w stosunku do konkretnych istot uzasadnianymi DLA KONKRETNYCH istot. Nie ma czego? takiego jak "interes gatunkw", ewentualnie jest interes genw. Co MNIE interesuje, do czego nak?ania minie ewolucja, ktra jest w interesie moich genw. Nak?ania mnie do agresji, poligimi, objadania si? s?odyczami, nierwnego traktowania ludzi, itd.2. Nawet JE?LI kiedy? pewne zachowania s?u?y?y przetrwaniu pewnych genw, dzisiaj, w zmienionych warunkach, tak by? nie musi. Jaka racjonalno?? tkwi w posiadanym przeze mnie trzecim migda?ku, woreczku robaczkowym, zaro?cie na twarzy, paznokciom u ng itd.3. To, ?e bl bardzo cz?sto spe?nia sw? ewolucyjn? funkcj? gdy? jest INFORMACJ? o zagro?eniu w sytuacjach normalnych, nie znaczy, ?e jest tak? INFORMACJ? dla zwierz?t hodowlanych. Bl, ktry nie jest zwi?zany z 'naturalnymi zagro?eniami' nie pe?ni swej pozytywnej funkcji.4. Blu unika ka?da istota. Je?li co? z pewno?ci? zas?uguje na miano z?a, tym czym? jest niepotrzebny, bezsensowny bl.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek niedziela, 02 stycznia 2011

    Bl jako z?o fundamentalne?

    Krzysztofie, nie odpowiadasz na sedno problemu, ktry postawi?em - dlaczego mieliby?my przyjemno?? lub bl traktowa? jako fundament etyki, skoro sk?din?d wiemy, ?e nie maj? one autotelicznego charakteru. [quote name="Krzysztof Saja"]1. Etyka nie jest namys?em nad selekcj? gatunkw. Jest namys?em nad dzia?aniami w stosunku do konkretnych istot uzasadnianymi DLA KONKRETNYCH istot. Nie ma czego? takiego jak "interes gatunkw", ewentualnie jest interes genw. Co MNIE interesuje, do czego nak?ania minie ewolucja, ktra jest w interesie moich genw. Nak?ania mnie do agresji, poligimi, objadania si? s?odyczami, nierwnego traktowania ludzi, itd.[/quote]Rozumiem, ?e przeciwstawiasz interes genw, interesowi w?asnemu. A co jest ?rd?em Twego interesu (je?li nie interes zapisany w genach)?(to, ?e etyka to nie genetyka - to wie kazdy ;])

    2. Nawet JE?LI kiedy? pewne zachowania s?u?y?y przetrwaniu pewnych genw, dzisiaj, w zmienionych warunkach, tak by? nie musi. Jaka racjonalno?? tkwi w posiadanym przeze mnie trzecim migda?ku, woreczku robaczkowym, zaro?cie na twarzy, paznokciom u ng itd.
    Pytanie, czy warunki rzeczywi?cie zmieni?y si? w istotny sposb. No i jakie zachowania konkretnie masz na my?li. Poza tym, dlaczego w ogle mieliby?my doszukiwa? si? racjonalno?ci w "trzecim migda?ku, woreczku robaczkowym, zaro?cie na twarzy" etc. (nie wykluczam tu jednak takiej racjonalno?ci, o ktrej mog? nic aktualnie nie wiedzie?).
    3. To, ?e bl bardzo cz?sto spe?nia sw? ewolucyjn? funkcj? gdy? jest INFORMACJ? o zagro?eniu w sytuacjach normalnych, nie znaczy, ?e jest tak? INFORMACJ? dla zwierz?t hodowlanych. Bl, ktry nie jest zwi?zany z 'naturalnymi zagro?eniami' nie pe?ni swej pozytywnej funkcji.
    Dlaczego zwierze hodowlane mia?oby w tym aspekcie by? w innej sytuacji ni? niehodowlane - tego nie rozumiem. Bl zwierz?cia hodowlanego ma dok?adnie te same funkcje, co niehodowlanego - informuje o zagro?eniu ze strony innego zwierz?cia (w tym przypadku homo sapiens - ktry jest tak samo naturalnym zagro?eniem, jak ka?de inne).
    4. Blu unika ka?da istota. Je?li co? z pewno?ci? zas?uguje na miano z?a, tym czym? jest niepotrzebny, bezsensowny bl.
    Tu poruszasz dwie pot??ne kwestie: jaki bl jest sensowny a jaki nie (jakie masz tu kryteria? czy oby mamy kompetencje poznawcze aby rozsadzi?, czy kryteria te s? spe?nione - oraz czy s? to dobre kryteria); dlaczego ka?da istota unika blu (i tu wracamy do mojego wyj?ciowego pytania).

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek niedziela, 02 stycznia 2011

    Podmiotowo?? czy przedmiotowo??? Argumentacja z cierpienia a odrzucanie utylitaryzmu.

    [quote name="Krzysztof Po?omski"]Przedstawiona argumentacja beefizmu uwzgl?dnia dwa istotne za?o?enia - z jednej strony, ?e zwierz?ta nie maj? podmiotowo?ci moralnej (moralnie dopuszczalne jest ich hodowanie a nast?pnie zabijane), [...]Przyznanie podmiotowo?? moralnej okre?lonym zwierz?tom wynika z tego, ?e s? istotami zdolnym do ?wiadomego odczuwania. Nie spe?niaj? one co prawda warunkw bycia moral agent, ale takich warunkw nie spe?niaj? te? niektrzy ludzie, co nie zmienia faktu, ?e przys?uguj? im pe?ne moralne prawa. Nie musi by? warunkiem determinuj?cym rwnie? potencjalno?? w tym wzgl?dzie, co dotyczy?oby na przyk?ad noworodkw. Tak?e ci??ko chore noworodki, ktre nie uzyskaj? tych zdolno?ci te? takie prawa maj?. Wida? wi?c pod tym wzgl?dem podobie?stwo do uznawania podmiotowo?ci moralnej w prawach cz?owieka, mimo, ?e maj? one akurat ?ci?le gatunkowy charakter. Tam jeste? cz?owiekiem, wi?c masz pe?ne prawa, tutaj jeste? istot? zdoln? do ?wiadomego odczuwania, wi?c przys?uguj? ci prawa moralne. [/quote]Nie ma ?adnej logicznej konieczno?ci w tym, by bycie przedmiotem zobowi?za? moralnych (moral patient) mia?o by? w ogle wi?zane z aktualnym b?d? potencjalnym byciem podmiotem moralnym (moral agent). Abstrahuj?c ju? od niezrozumia?ego uporu, by mwi? o podmiotowo?ci moralnej zwierz?t, gdy ma si? na my?li ich moral patiency a nie agency (to oczywi?cie kwestia konwencji j?zykowej, niemniej szkodliwej, bo powoduj?cej nieporozumienia), nie rozumiem tezy, ?e "uzyskanie podmiotowo?ci moralnej przez zwierz?ta jest raczej kwesti? czasu" - co by to mia?o oznacza?? ?e wszyscy ludzie b?d? wype?nia? zobowi?zania moralne wobec zwierz?t (np. nie krzywdzi? ich), czy te?, ?e wi?kszo?? ludzi b?dzie je respektowa?? Je?li zapyta? ludzi, czy wolno krzywdzi? zwierz?ta, zn?ca? si? nad nimi - ju? dzi? wi?kszo?? przyzna, ?e nie mo?na. Stawiam tez?, ?e uznawanie moral patiency zwierz?t ma ju? d?ug? tradycj? (tak d?ug?, jak historia emocjonalnych zwi?zkw ludzi z ich zwierz?cymi pupilami). Przedmiotem sporu jest tylko zakres tre?ciowy owych moralnych zobowi?za? wobec zwierz?t (a nie sam fakt ich istnienia). Tu za? dotykamy kwestii, jakie zobowi?zania moralne mia?yby wynika? z faktu, i? zwierz?ta maj? ?wiadomo??. W swej wypowiedzi sugeruje Pan, i? - dokonam tu pewnej parafrazy - weganie nie my?l? w kategoriach utylitarystycznych nt praw zwierz?t, ale w kategoriach deontologicznej normy. Je?li tak, to nie mo?na jednocze?nie twierdzi?, ?e celem etycznego traktowania zwierz?t ma by? minimalizowanie ich ?wiadomego cierpienia - to bowiem jest jak najbardziej utylitarystyczny motyw.

  • Krzysztof
    Krzysztof poniedziałek, 03 stycznia 2011

    Brak przedmiotowego traktowania jako quasi podmiotowo??

    Dzi?kuj?c za komentarz postaram si? odnie?? do poruszonych kwestii.

    Nie ma ?adnej logicznej konieczno?ci w tym, by bycie przedmiotem zobowi?za? moralnych (moral patient) mia?o by? w ogle wi?zane z aktualnym b?d? potencjalnym byciem podmiotem moralnym (moral agent). Abstrahuj?c ju? od niezrozumia?ego uporu, by mwi? o podmiotowo?ci moralnej zwierz?t, gdy ma si? na my?li ich moral patiency a nie agency (to oczywi?cie kwestia konwencji j?zykowej, niemniej szkodliwej, bo powoduj?cej nieporozumienia ), nie rozumiem tezy, ?e "uzyskanie podmiotowo?ci moralnej przez zwierz?ta jest raczej kwesti? czasu" - co by to mia?o oznacza?? ?e wszyscy ludzie b?d? wype?nia? zobowi?zania moralne wobec zwierz?t (np. nie krzywdzi? ich), czy te?, ?e wi?kszo?? ludzi b?dzie je respektowa?? Je?li zapyta? ludzi, czy wolno krzywdzi? zwierz?ta, zn?ca? si? nad nimi - ju? dzi? wi?kszo?? przyzna, ?e nie mo?na. Stawiam tez?, ?e uznawanie moral patiency zwierz?t ma ju? d?ug? tradycj? (tak d?ug?, jak historia emocjonalnych zwi?zkw ludzi z ich zwierz?cymi pupilami). Przedmiotem sporu jest tylko zakres tre?ciowy owych moralnych zobowi?za? wobec zwierz?t (a nie sam fakt ich istnienia). Tu za? dotykamy kwestii, jakie zobowi?zania moralne mia?yby wynika? z faktu, i? zwierz?ta maj? ?wiadomo??.
    Uwa?am, ?e trzymanie si? okre?lenia podmiotowo?? zwierz?t mo?na uzasadnia? tym, ?e istnieje zasadnicza jako?ciowo r?nica pomi?dzy sytuacj?, gdy moral patient (wobec ktrego mamy moralne obligacje), mo?e by? traktowany jako obiekt u?ytkowania przez innych, a sytuacj?, gdy deontologiczna norma nie pozwala na takie jego traktowanie. Pomimo obiekcji formalnych, charakter zmiany pozycji moralnej w takim przypadku, jak rwnie? potoczno?? rozumienia, sk?ania do okre?lenia, ?e wtedy zyskuje on swoj? podmiotowo??. Mo?na alternatywnie stwierdzi?, ?e jest on np. przedmiotem pe?nych zobowi?za? moralnych (w odr?nieniu od ograniczonych zobowi?za?), ale chyba jest to te? nie do ko?ca adekwatne okre?lenie. Przywo?uj?c znw ludzi, b?d?cych jedynie moral patient, je?eli uznamy, ?e normy etyczne zakazuj?ce ich przedmiotowego traktowania, to formalnie nadal tylko moralne obligacje, wtedy wyra?nie wida?, ?e jednak co? innego mamy tutaj na my?li ni? to, co zazwyczaj rozumie si? pod poj?ciem zobowi?za? moralnych wobec zwierz?t. Pisz?c o uzyskaniu podmiotowo?ci moralnej przez zwierz?ta mam na my?li sytuacj?, gdy to spo?eczna norma okre?la, ?e nie mog? by? traktowane w sposb przedmiotowy (u?ytkowy) przez cz?owieka. Na ile powstanie takiej normy jest realne oraz dlaczego i w jakich warunkach mo?e by? korzystna dla cz?owieka, to oczywi?cie odr?bne zagadnienie.
    W swej wypowiedzi sugeruje Pan, i? - dokonam tu pewnej parafrazy - weganie nie my?l? w kategoriach utylitarystyczn ych nt praw zwierz?t, ale w kategoriach deontologicznej normy. Je?li tak, to nie mo?na jednocze?nie twierdzi?, ?e celem etycznego traktowania zwierz?t ma by? minimalizowanie ich ?wiadomego cierpienia - to bowiem jest jak najbardziej utylitarystyczn y motyw.
    S?uszna uwaga, dlatego wychodz?c z pozycji opisanej w pierwszym zdaniu, wcale nie stawiam tezy, ktr? opisuje nast?pne. Minimalizowanie cierpienia przyj?te zosta?o za cel etycznego traktowania zwierz?t przez ruch welfarystyczny, a nie przez etyk? wega?sk?. W tym drugim przypadku chodzi o uznanie ich praw, w ramach bycia moral patient. Uznanie takich praw nie sprowadza si? jednak do lepszego traktowania zwierz?t, rwnie? minimalizowania cierpienia, ale do zmiany ich moralnego statusu. Stanowisko takie jest mo?liwe do przyj?cia, je?eli nie wyznajemy przekonania, ?e tylko zobowi?zania moralne wobec ludzi moral patient powinny wi?za? si? z odrzuceniem ich przedmiotowego (u?ytkowego) traktowania. Utylitarystyczne motywy natomiast pe?ni? wtedy rol? wtrn?.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek wtorek, 04 stycznia 2011

    Zakres zobowi?za? moralnych wobec X nie ma nic wsplnego z podmiotowo?ci? moraln? X

    [quote name="Krzysztof Po?omski"]Uwa?am, ?e trzymanie si? okre?lenia podmiotowo?? zwierz?t mo?na uzasadnia? tym, ?e istnieje zasadnicza jako?ciowo r?nica pomi?dzy sytuacj?, gdy moral patient (wobec ktrego mamy moralne obligacje), mo?e by? traktowany jako obiekt u?ytkowania przez innych, a sytuacj?, gdy deontologiczna norma nie pozwala na takie jego traktowanie. Pomimo obiekcji formalnych, charakter zmiany pozycji moralnej w takim przypadku, jak rwnie? potoczno?? rozumienia, sk?ania do okre?lenia, ?e wtedy zyskuje on swoj? podmiotowo??. Mo?na alternatywnie stwierdzi?, ?e jest on np. przedmiotem pe?nych zobowi?za? moralnych (w odr?nieniu od ograniczonych zobowi?za?), ale chyba jest to te? nie do ko?ca adekwatne okre?lenie.[/quote]Bycie przedmiotem "pe?nych zobowi?za? moralnych" (cokolwiek mia?oby tu oznacza? s?owo "pe?nych") nie jest to?same z byciem podmiotem zobowi?za? moralnych. To ostatnie oznacza bowiem bycie kim?, komu mo?na przypisa? okre?lone zobowi?zania moralne, moraln? odpowiedzialno?? etc. Gdy kto? twierdzi, ?e zwierze jest podmiotem moralnym, to twierdzi tym samym, ?e zwierz?ta maj? moralne zobowi?zania, ?e mo?na im przypisywa? moraln? odpowiedzialno??, a co za tym idzie - kara?, wymierza? sprawiedliwo?? etc. Je?li kto? jest or?downikiem podmiotowo?? moralnej zwierz?t, to znaczy, ?e chce je do czego? moralnie zobowi?za? (albo nie ma poj?cia, co oznacza bycie podmiotem moralnym).

    Pisz?c o uzyskaniu podmiotowo?ci moralnej przez zwierz?ta mam na my?li sytuacj?, gdy to spo?eczna norma okre?la, ?e nie mog? by? traktowane w sposb przedmiotowy (u?ytkowy) przez cz?owieka. Na ile powstanie takiej normy jest realne oraz dlaczego i w jakich warunkach mo?e by? korzystna dla cz?owieka, to oczywi?cie odr?bne zagadnienie.
    Myli Pan dwie sprawy: bycie przedmiotem/obiektem jakiej? relacji (np. obowi?zku moralnego) oraz bycie traktowanym jak rzecz (potocznie mwi si? "jak przedmiot", ale b??dem ekwiwokacji by?oby wyci?ganie wniosku, ?e skoro zwierz? nie mo?e by? traktowane jak rzecz, to znaczy ?e musi by? traktowane jak podmiot moralny). Ca?y czas w tej dyskusji chodzi bowiem tylko o zakres zobowi?za? moralnych wobec zwierz?t - nic a nic o ich podmiotowo?? moraln? (moral agency).Ciekawie si? robi, je?li spojrze? na ca?e zagadnienie z punktu widzenia Kanta. Jego s?ynny imperatyw kategoryczny w jednym ze sformu?owa? g?osi?, jak wiadomo, ?e nie mo?na traktowa? cz?owieka "wy??cznie jako ?rodka". Nie znaczy to, ze nie mo?na go traktowa? jako ?rodka (wtedy niemoralnym by?oby zatrudnianie np. pracownikw, czy kupowanie gazety w kiosku). Kluczem jest tu s?wko "wy??cznie". Ale Kant pisa?, ?e celem ma by? rwnie? cz?owiecze?stwo delikwenta. Jak przerobi? imperatyw kantowski na potrzeby zwierz?t? ;)

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek wtorek, 04 stycznia 2011

    ?wiadome odczuwanie a rezygnacja z argumentu "z cierpienia"

    [quote name="Krzysztof Po?omski"]Uznanie takich praw nie sprowadza si? jednak do lepszego traktowania zwierz?t, rwnie? minimalizowania cierpienia, ale do zmiany ich moralnego statusu.[/quote]Je?li kwestia odczuwania blu przez zwierz?ta nie jest istotna dla wegan (jako argumentacja utylitarystyczna), to nie za bardzo rozumiem, jaki status ma tu powo?ywanie si? na fakt ?wiadomego odczuwania przez zwierz?ta. O ile bowiem widz? ?cis?y zwi?zek pomi?dzy zagadnieniem ?wiadomego odczuwania a blem, o tyle w przypadku porzucenia argumentacji "z blu" status kryterium ?wiadomego odczuwania staje si? problematyczny. Jak bowiem inaczej uzasadni?, ?e powinni?my mie? zobowi?zania moralne wobec istot ?wiadomie odczuwaj?cych?

  • Krzysztof
    Krzysztof wtorek, 04 stycznia 2011

    Godno?? podmiotu moralnego. Co argumentuje argument "z cierpienia.

    [quote name="Krzysztof Hubaczek"]Myli Pan dwie sprawy: bycie przedmiotem/obiektem jakiej? relacji (np. obowi?zku moralnego) oraz bycie traktowanym jak rzecz (potocznie mwi si? "jak przedmiot", ale b??dem ekwiwokacji by?oby wyci?ganie wniosku, ?e skoro zwierz? nie mo?e by? traktowane jak rzecz, to znaczy ?e musi by? traktowane jak podmiot moralny). Ca?y czas w tej dyskusji chodzi bowiem tylko o zakres zobowi?za? moralnych wobec zwierz?t - nic a nic o ich podmiotowo?? moraln? (moral agency).[/quote]Ca?y czas pozostaje kwestia tego, ?e trzymaj?c si? formalnych podzia?w nale?a?oby przyj??, ?e w obr?bie moral patiency wszyscy powinni by? traktowani z grubsza podobnie, a ju? na pewno nie powinni?my mwi? o wr?cz r?nym statusie moralnym. Tak si? jednak nie dzieje, gdy? zostaje narzucone dodatkowe kryterium godno?ci cz?owieka, ktre diametralnie zmienia pozycj? ludzi moral patient. Je?eli jednak jeste?my w stanie zaakceptowa?, ?e atrybut godno?ci, ktry obejmuje wszystkich ludzi przypisany jest w sumie do posiadania odpowiedniego genotypu, to dlaczego mieliby?my nie uzna?, ?e powinien by? on przypisany do posiadania ?wiadomo?ci?Wed?ug mnie zasadno?? praw zwierz?t w kontek?cie praw ludzi lepiej t?umaczy motyw wsplnotowo?ci, ale w oparciu o atrybut godno?ci, chyba te? mo?na to uzasadnia?)[quote name="Krzysztof Hubaczek"]Je?li kwestia odczuwania blu przez zwierz?ta nie jest istotna dla wegan (jako argumentacja utylitarystyczna), to nie za bardzo rozumiem, jaki status ma tu powo?ywanie si? na fakt ?wiadomego odczuwania przez zwierz?ta. O ile bowiem widz? ?cis?y zwi?zek pomi?dzy zagadnieniem ?wiadomego odczuwania a blem, o tyle w przypadku porzucenia argumentacji "z blu" status kryterium ?wiadomego odczuwania staje si? problematyczny. Jak bowiem inaczej uzasadni?, ?e powinni?my mie? zobowi?zania moralne wobec istot ?wiadomie odczuwaj?cych?[/quote]Wydaje mi si?, ?e nale?a?oby rozr?ni? to, o czym by?a mowa wcze?niej, czyli u?ywanie argumentu z cierpienia, jako utylitarystycznej przes?anki etycznego traktowania zwierz?t, od zdolno?ci do cierpienia (szerzej odczuwania), jako ?rd?a deontologicznej normy. Wtedy absolutnie nie mo?emy mwi?, ?e jest to kwestia dla wegan nieistotna, ba! nale?a?oby uzna?, ?e jest nawet istotniejsza. Tak wi?c kluczowe wydaje si? to, co ten argument z cierpienia argumentuje.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek wtorek, 04 stycznia 2011

    Anestezjolog mo?e zabija?? ;)

    [quote name="Krzysztof Po?omski"]Ca?y czas pozostaje kwestia tego, ?e trzymaj?c si? formalnych podzia?w nale?a?oby przyj??, ?e w obr?bie moral patiency wszyscy powinni by? traktowani z grubsza podobnie.[/quote]To by oznacza?o, ?e je?li mamy zobowi?zania moralne wobec dowolnego X, to powinny one by? takie same jak dla wszelkich innych obiektw. Taki uniwersalizm k?ci si? jednak z naszymi intuicjami moralnymi (zdecydowana wi?kszo?? z nas by?aby bowiem sk?onna twierdzi?, ?e zobowi?zania moralne danego podmiotu s? r?ne wobec r?nych osobnikw - np. zobowi?zania moralne wobec w?asnego dziecka s? inne ni? wobec delikwenta z drugiej cz??ci globu).

    Je?eli jednak jeste?my w stanie zaakceptowa?, ?e atrybut godno?ci, ktry obejmuje wszystkich ludzi przypisany jest w sumie do posiadania odpowiedniego genotypu, to dlaczego mieliby?my nie uzna?, ?e powinien by? on przypisany do posiadania ?wiadomo?ci?
    A dlaczego akurat do ?wiadomo?ci? Dlaczego nie do bycia istota ?yw?? Albo jeszcze szerzej?
    Wydaje mi si?, ?e nale?a?oby rozr?ni? to, o czym by?a mowa wcze?niej, czyli u?ywanie argumentu z cierpienia, jako utylitarystycznej przes?anki etycznego traktowania zwierz?t, od zdolno?ci do cierpienia (szerzej odczuwania), jako ?rd?a deontologicznej normy.
    Ale dlaczego akurat zdolno?? do odczuwania cierpienia mia?aby by? kryterium moral patiency? To by zreszt? godzi?o w te wszystkie organizmy, ktre blu nie odczuwaj? (gatunkowo bad? osobniczo). Zreszt?, nawet niektrzy ludzie w ogle nie odczuwaj? blu (analgezja wrodzona) - to znaczy, ze nie s? moral patient? ;) Mo?emy ich swobodnie zabija?? Je?li uwa?amy, ?e nie, to znaczy, ?e kryterium zdolno?ci do odczuwania cierpienia nie pasuje do naszych intuicji moralnych, jest nieadekwatne! Nale?y poszuka? innego - takiego, ktre obejmie rwnie? osoby nie odczuwaj?ce blu (no chyba, ?e weganie odwa?? si? twierdzi?, ze takie osoby nie s? moral patient).

  • Krzysztof
    Krzysztof środa, 05 stycznia 2011

    Godno?? atrybutem posiadania ?wiadomo?ci. Odczuwanie to nie tylko bl.

    [quote name="Krzysztof Hubaczek"]To by oznacza?o, ?e je?li mamy zobowi?zania moralne wobec dowolnego X, to powinny one by? takie same jak dla wszelkich innych obiektw. Taki uniwersalizm k?ci si? jednak z naszymi intuicjami moralnymi (zdecydowana wi?kszo?? z nas by?aby bowiem sk?onna twierdzi?, ?e zobowi?zania moralne danego podmiotu s? r?ne wobec r?nych osobnikw - np. zobowi?zania moralne wobec w?asnego dziecka s? inne ni? wobec delikwenta z drugiej cz??ci globu).[/quote]R?ne zobowi?zania moralne nie ?wiadcz? jednak o innym traktowaniu jako moral patient. Analogicznie przecie? zobowi?zania moralne wobec psa, ktrym si? kto? opiekuje s? inne ni? wobec kota u s?siadki, albo orangutanw na Borneo. Nie przeszkadza to uznaniu, ?e maj? podobny status moralny. Zatem ci?gle mo?emy postawi? zarzut, ?e tak ogromne jego zr?nicowanie w przypadku ludzi i zwierz?t jest podej?ciem niespjnym.

    A dlaczego akurat do ?wiadomo?ci? Dlaczego nie do bycia istota ?yw?? Albo jeszcze szerzej?
    Godno?? cz?owieka zwi?zana jest z posiadaniem przez niego psychiki. Gdyby?my wyobrazili sobie kogo?, kto zamiast mzgu ma jak?? techniczn? aparatur? steruj?c? funkcjami ?yciowymi, wtedy trudno by?oby mwi? o godno?ci czy cz?owiecze?stwie. Tak wi?c uznanie, ?e godno?? powinna by? przypisana do posiadania jakiego? rodzaju ?wiadomo?ci jest wype?nieniem istniej?cego stanu. W mojej ocenie, uzasadnienie dlaczego powinny by? z takiego atrybutu godno?ci wykluczone inne psychiczne istoty jest dopiero trudnym zadaniem.
    Ale dlaczego akurat zdolno?? do odczuwania cierpienia mia?aby by? kryterium moral patiency? To by zreszt? godzi?o w te wszystkie organizmy, ktre blu nie odczuwaj? (gatunkowo bad? osobniczo). Zreszt?, nawet niektrzy ludzie w ogle nie odczuwaj? blu (analgezja wrodzona) - to znaczy, ze nie s? moral patient? ;) Mo?emy ich swobodnie zabija?? Je?li uwa?amy, ?e nie, to znaczy, ?e kryterium zdolno?ci do odczuwania cierpienia nie pasuje do naszych intuicji moralnych, jest nieadekwatne! Nale?y poszuka? innego - takiego, ktre obejmie rwnie? osoby nie odczuwaj?ce blu (no chyba, ?e weganie odwa?? si? twierdzi?, ze takie osoby nie s? moral patient).
    Dotyka Pan istotnej kwestii, gdy? argumentuj?c kryterium odczuwania cz?sto pope?niany jest b??d polegaj?cy na jego uto?samianiu z poj?ciem blu. Osoba chora na analgezj? nie jest przecie? pozbawiona zdolno?ci do odczuwania uczu? czy emocji, jest jedynie pozbawiona zdolno?ci odczuwania blu. Z kolei fizyczny bl to przecie? nie jedyna mo?liwo?? zaistnienia cierpienia. My?l?, ?e istotna jest te? kwestia mwienia o posiadaniu ?wiadomo?ci, a nie bycia ?wiadomym, lub te? zdolno?ci do odczuwania, a nie samym fakcie jego do?wiadczania. W ten sposb nie pozwalamy te? niemoralnemu anestezjologowi, ?eby kogo? zabi? ;-)

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek środa, 05 stycznia 2011

    Apatycy pod n??

    [quote name="Krzysztof Po?omski"]R?ne zobowi?zania moralne nie ?wiadcz? jednak o innym traktowaniu jako moral patient. [/quote]Chwileczk? - bycie moral patient to z definicji (!) bycie obiektem zobowi?za? moralnych. Je?li zgodzimy si?, ?e mamy ro?ne zobowi?zania wobec r?nych osobnikw, to tym samym przeczymy tezie, ?e status tych ostatnich jako moral patients jest rwny.Sensowniejszym by?oby, gdyby weganin twierdzi?, ?e cho? nie ma rwno?ci zobowi?za? wobec moral patients, to jednak istnieje pewne minimum zobowi?za?, ktre mamy wobec wszystkim moral patients (wtedy jednak trzeba by to by?o uzasadni? no i jeszcze uzasadni? zakres owych minimalnych zobowi?za?).

    Godno?? cz?owieka zwi?zana jest z posiadaniem przez niego psychiki.
    Nie spotka?em si? z definicj? godno?ci ludzkiej, ktra ogranicza?aby to poj?cie do faktu posiadania psychiki/?wiadomo?ci. Tradycyjnie godno?? przez staro?ytnych by?a rozumiana warto?ciuj?co - poprzez opozycj? godny-niegodny. Oznacza?o partycypacj? w ideale - b?d? ludzkim, b?d? boskim (np. stworzenie na obraz Boga w chrze?cija?stwie). Krtko mwi?c - godno?? to albo cnota (wiec co? osi?ganego), albo partycypacja b?d? potencja do realizacji idea?u.Je?li proponuje Pan nowe uj?cie godno?ci - wyprowadzenie jej z samego faktu posiadania psychiki, to trzeba to albo uzasadni?, albo po prostu przyzna?, ze jest to zabieg arbitralny (ale wtedy nie ma si? co wywy?szy? wobec szowinistw gatunkowych ;)). Ponadto, kryterium ?wiadomo?ci nie zawiera tradycyjnego zakresu terminu godno?? - vide osoby w ?pi?czce (trwa?ej).
    Dotyka Pan istotnej kwestii, gdy? argumentuj?c kryterium odczuwania cz?sto pope?niany jest b??d polegaj?cy na jego uto?samianiu z poj?ciem blu. Osoba chora na analgezj? nie jest przecie? pozbawiona zdolno?ci do odczuwania uczu? czy emocji, jest jedynie pozbawiona zdolno?ci odczuwania blu.
    Niestety istnieje zjawisko niezdolno?ci do odczuwania emocji, co jak wiadomo ma pod?o?e hormonalne w naszym mzgu (np. anhedonia; nie mam tu na my?li niezdolno?ci do rozpoznawania (!) emocji - to zupe?nie inne zagadnienie). Czy osoby ktre posiadaj? tego typu "blokad?" fizjologiczn? w mzgu nie s? moral patient? Mo?na bez wyrzutw sumienia eksterminowa? apatykw? ;) Jak wida?, sytuacja z emocjami nie jest ani troch? inna ni? w przypadku blu. To nie s? dobre kryteria bycia moral patient.
    My?l?, ?e istotna jest te? kwestia mwienia o posiadaniu ?wiadomo?ci, a nie bycia ?wiadomym, lub te? zdolno?ci do odczuwania, a nie samym fakcie jego do?wiadczania. W ten sposb nie pozwalamy te? niemoralnemu anestezjologowi, ?eby kogo? zabi? ;-)
    Niestety ten zabieg jest filozoficznie bardzo w?t?y - bowiem po pierwsze, nie ma r?nicy pomi?dzy posiadaniem ?wiadomo?ci a byciem ?wiadomym (pierwsze jest tylko posesywn? metafor? drugiego), po drugie, sek w tym, ?e mowa tu o osobach, ktre nie posiadaj? ww zdolno?ci.Oczywi?cie mo?emy powrci? do posiadani samej ?wiadomo?ci fenomenalnej - ale takie kryterium moral patiency jest nie mniej arbitralne jak kryterium genetyczne (ktre ma przynajmniej biologiczne uzasadnienie).

  • Krzysztof
    Krzysztof środa, 05 stycznia 2011

    Czy r?ne zobowi?zania oznaczaj? r?ny status. Niearbitralna godno??. Upo?ledzenie odczuwania.

    [quote name="Krzysztof Hubaczek"]Chwileczk? - bycie moral patient to z definicji (!) bycie obiektem zobowi?za? moralnych. Je?li zgodzimy si?, ?e mamy ro?ne zobowi?zania wobec r?nych osobnikw, to tym samym przeczymy tezie, ?e status tych ostatnich jako moral patients jest rwny.[/quote]Pomimo tego, ?e czyje? zobowi?zania moralne wobec osobnika w postaci w?asnego dziecka s? r?ne od tych wobec osobnika w postaci dziecka znajomych, to teza, ?e w takim razie te osobniki maj? r?ny status moralny jest chyba dosy? ryzykowna. Je?eli wi?c do zr?nicowania statusu nie wystarcz? r?ne zobowi?zania moralne, to oznacza, ?e musieli?my przyj?? dodatkowe kryteria. I tu pojawia si? kwestia tego, na ile s? one uzasadnione, a na ile arbitralne.

    Nie spotka?em si? z definicj? godno?ci ludzkiej, ktra ogranicza?aby to poj?cie do faktu posiadania psychiki/?wiadomo?ci. Tradycyjnie godno?? przez staro?ytnych by?a rozumiana warto?ciuj?co - poprzez opozycj? godny-niegodny. Oznacza?o partycypacj? w ideale - b?d? ludzkim, b?d? boskim (np. stworzenie na obraz Boga w chrze?cija?stwie). Krtko mwi?c - godno?? to albo cnota (wiec co? osi?ganego), albo partycypacja b?d? potencja do realizacji idea?u.Je?li proponuje Pan nowe uj?cie godno?ci - wyprowadzenie jej z samego faktu posiadania psychiki, to trzeba to albo uzasadni?, albo po prostu przyzna?, ze jest to zabieg arbitralny (ale wtedy nie ma si? co wywy?szy? wobec szowinistw gatunkowych ;)). Ponadto, kryterium ?wiadomo?ci nie zawiera tradycyjnego zakresu terminu godno?? - vide osoby w ?pi?czce (trwa?ej).
    My?l?, ?e odniesienie poj?cia godno?ci do ludzkiej fizjonomii raczej mo?na pomin??. Pozostaje wi?c jego sfera psychiczna. Tutaj mo?emy oczywi?cie przyj??, ?e tylko w?a?ciwo?ci ludzkiej psychiki s? odbiciem idea?u, ale wtedy nale?a?oby okre?li?, ktre w?a?ciwo?ci tworz? t? godno??. Je?eli chcemy argumentowa? (a nie tylko arbitralnie stwierdzi?), ?e godno?? przys?uguje wszystkim ludziom i ?adnemu zwierz?ciu, to musieliby?my znale?? takie elementy, ktre wyst?puj? u wszystkich przedstawicieli grupy pierwszej, a nie ma ich u ?adnego przedstawiciela grupy drugiej. Je?eli ich nie znajdziemy, to powinni?my sprowadzi? j? do posiadania psychiki, lub odmwi? niektrym ludziom atrybutu godno?ci.
    Niestety istnieje zjawisko niezdolno?ci do odczuwania emocji, co jak wiadomo ma pod?o?e hormonalne w naszym mzgu (np. anhedonia; nie mam tu na my?li niezdolno?ci do rozpoznawania (!) emocji - to zupe?nie inne zagadnienie). Czy osoby ktre posiadaj? tego typu "blokad?" fizjologiczn? w mzgu nie s? moral patient? Mo?na bez wyrzutw sumienia eksterminowa? apatykw? ;) Jak wida?, sytuacja z emocjami nie jest ani troch? inna ni? w przypadku blu. To nie s? dobre kryteria bycia moral patient.
    Wspomniane osoby nie s? przecie? pozbawione zdolno?ci odczuwania, a tylko niektre jej przejawy s? w ten czy inny sposb upo?ledzone, co czyni jednak zasadnicz? r?nic?.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek czwartek, 06 stycznia 2011

    Odczuwanie czego?

    [quote name="Krzysztof Po?omski"]Pomimo tego, ?e czyje? zobowi?zania moralne wobec osobnika w postaci w?asnego dziecka s? r?ne od tych wobec osobnika w postaci dziecka znajomych, to teza, ?e w takim razie te osobniki maj? r?ny status moralny jest chyba dosy? ryzykowna. Je?eli wi?c do zr?nicowania statusu nie wystarcz? r?ne zobowi?zania moralne, to oznacza, ?e musieli?my przyj?? dodatkowe kryteria. [/quote]To zale?y co rozumiemy przez "r?ny status moralny" - moim zdaniem wystarczy je?li b?dziemy mwi? o r?nych zobowi?zaniach moralnych wobec r?nych moral patiens. Je?li zgodzimy si?, ?e owe zobowi?zania nie s? jednakowe, to otwiera si? przed nami kwestia kryteriw r?nicowania owych zobowi?za?. Weganin musia?by pokaza?, ?e jego kryterium jest mniej arbitralne ni? kryterium blisko?ci genetycznej.

    My?l?, ?e odniesienie poj?cia godno?ci do ludzkiej fizjonomii raczej mo?na pomin??. Pozostaje wi?c jego sfera psychiczna. Tutaj mo?emy oczywi?cie przyj??, ?e tylko w?a?ciwo?ci ludzkiej psychiki s? odbiciem idea?u, ale wtedy nale?a?oby okre?li?, ktre w?a?ciwo?ci tworz? t? godno??. Je?eli chcemy argumentowa? (a nie tylko arbitralnie stwierdzi?), ?e godno?? przys?uguje wszystkim ludziom i ?adnemu zwierz?ciu, to musieliby?my znale?? takie elementy, ktre wyst?puj? u wszystkich przedstawicieli grupy pierwszej, a nie ma ich u ?adnego przedstawiciela grupy drugiej. Je?eli ich nie znajdziemy, to powinni?my sprowadzi? j? do posiadania psychiki, lub odmwi? niektrym ludziom atrybutu godno?ci.
    Ale przecie? w ogle nie musimy si? tym k?opota?, bowiem poj?cie godno?ci nie jest potrzebne szowini?cie gatunkowemu. Ja osobi?cie te? nie nale?? do entuzjastw tego poj?cia, wi?c nie mam zamiaru toczy? debat na jego temat ;)
    Wspomniane osoby nie s? przecie? pozbawione zdolno?ci odczuwania, a tylko niektre jej przejawy s? w ten czy inny sposb upo?ledzone, co czyni jednak zasadnicz? r?nic?.
    Pisa?em o osobach pozbawionych zdolno?ci odczuwania emocji, bo o tym dyskutowali?my. Je?li chodzi?oby o odczuwanie czego? innego, to trzeba powiedzie?, czego ;) No chyba, ze wracamy do samego faktu posiadania ?wiadomo?ci fenomenalnej - no dlaczego mia?by to by? powd zobowi?za? moralnych? (bl to przynajmniej mo?e by? postrzegany jako z?o, ktre trzeba minimalizowa? - kryterium ?wiadomo?ciowe jest zdecydowanie bardziej arbitralne ni? kryterium blu).Poza tym, co z osobami w chronicznej ?pi?czce? ;)

  • Krzysztof
    Krzysztof czwartek, 06 stycznia 2011

    Kryterium genetyczne jako kryterium moralne? Odczuwanie cierpienia.

    [quote name="Krzysztof Hubaczek"]To zale?y co rozumiemy przez "r?ny status moralny" - moim zdaniem wystarczy je?li b?dziemy mwi? o r?nych zobowi?zaniach moralnych wobec r?nych moral patiens. Je?li zgodzimy si?, ?e owe zobowi?zania nie s? jednakowe, to otwiera si? przed nami kwestia kryteriw r?nicowania owych zobowi?za?. Weganin musia?by pokaza?, ?e jego kryterium jest mniej arbitralne ni? kryterium blisko?ci genetycznej.[/quote]Im dalej jeste?my od kryterium genetycznego, w tym wi?kszym stopniu mo?emy mwi? o moralno?ci. O ile mo?emy przyj??, ?e najwa?niejsze s? dla nas w?asne geny, to jednak dopiero wtedy, gdy pojawiaj? si? ju? wsplnoty o jakim? zr?nicowaniu genetycznym, znaczenia nabiera kwestia moralno?ci, ktra wp?ywa na ich funkcjonowanie i w jakim? stopniu je reguluje - rodziny, spo?eczno?ci, narodu, gatunku. Tak wi?c uzasadniona by?aby w?tpliwo??, czy kryterium blisko?ci genetycznej mo?emy w ogle traktowa? jako kryterium moralne. Pozostaj?c przy tym kryterium, musieliby?my stwierdzi?, ?e lepsze moralnie s? czyny, ktre s?u?? bezpo?rednio naszym genom, ni? te, ktre wynikaj? z norm przyj?tych dla korzy?ci odleglejszej od siebie genetycznie struktury spo?ecznej.

    Pisa?em o osobach pozbawionych zdolno?ci odczuwania emocji, bo o tym dyskutowali?my. Je?li chodzi?oby o odczuwanie czego? innego, to trzeba powiedzie?, czego ;) No chyba, ze wracamy do samego faktu posiadania ?wiadomo?ci fenomenalnej - no dlaczego mia?by to by? powd zobowi?za? moralnych? (bl to przynajmniej mo?e by? postrzegany jako z?o, ktre trzeba minimalizowa? - kryterium ?wiadomo?ciowe jest zdecydowanie bardziej arbitralne ni? kryterium blu).
    Wydaje mi si?, ?e nie powinni?my mwi? o kryterium odczuwania blu, ale odczuwania cierpienia, ktre nale?y definiowa? znacznie szerzej, jako maj?ce swoje ?rd?o nie tylko (chyba nawet nie przede wszystkim) w blu fizycznym. Poza tym, nie sugerujemy chyba, ?e osoby cierpi?ce (sic!) na analgezj?, apati?, nie mwi?c o anhedonii, s? pozbawione zdolno?ci odczuwania cierpienia? ;-) By? mo?e utylitarysta b?dzie prbowa? mierzy? skal? r?nego typu cierpienia i porwnywa? ich wag?. Ja osobi?cie nie znam dobrych przelicznikw. Mo?na oglnie za?o?y?, ?e im jaka? istota ma bardziej rozwini?t? psychik?, tym wi?cej czynnikw mo?e powodowa? cierpienie i tym intensywniejsze mo?e ono by?. Na przyk?ad cz?owiek na pewnym etapie swojego rozwoju zyskuje zazwyczaj bardzo przykr? ?wiadomo?? ?mierci. Czy jednak oznacza to, ?e dziecko, ktre jej jeszcze nie posiad?o stanowi inn? kategori? moraln? z punktu widzenia kryterium cierpienia? Je?eli nie jeste?my w stanie tak kategoryzowa?, to nie istnieje wystarczaj?co dobra przes?anka, aby, w oparciu o to kryterium, zdolne do odczuwania cierpienia zwierz?ta mia?y inny status moralny.
    Poza tym, co z osobami w chronicznej ?pi?czce? ;)
    Uwa?am, ?e dopiero o osobie, u ktrej stwierdzono ?mier? pnia mzgu, mo?na powiedzie?, ?e utraci?a zdolno?? do odczuwania.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek czwartek, 06 stycznia 2011

    Weganin musi pokaza?, z czego wynika zr?nicowanie zobowi?za?.

    [quote name="Krzysztof Po?omski"]Im dalej jeste?my od kryterium genetycznego, w tym wi?kszym stopniu mo?emy mwi? o moralno?ci.[/quote]Mg?bym prosi? o uzasadnienie tego twierdzenia? ;)

    Tak wi?c uzasadniona by?aby w?tpliwo??, czy kryterium blisko?ci genetycznej mo?emy w ogle traktowa? jako kryterium moralne.
    Chodzi o kryterium r?nicowania zobowi?za? moralnych. Kryterium blisko?ci genetycznej dobrze wyja?nia wi?ksze zobowi?zania wobec w?asnych dzieci, rodu, plemienia, gatunku itd.Zreszt? weganin musi nie tylko pokaza? s?abo?? kryterium szowinisty gatunkowego, ale tak?e wy?szo?? (mniejsz? arbitralno??) w?asnego...
    Pozostaj?c przy tym kryterium, musieliby?my stwierdzi?, ?e lepsze moralnie s? czyny, ktre s?u?? bezpo?rednio naszym genom, ni? te, ktre wynikaj? z norm przyj?tych dla korzy?ci odleglejszej od siebie genetycznie struktury spo?ecznej.
    I tak stwierdza wi?kszo?? rodzicw ;)
    Wydaje mi si?, ?e nie powinni?my mwi? o kryterium odczuwania blu, ale odczuwania cierpienia, ktre nale?y definiowa? znacznie szerzej, jako maj?ce swoje ?rd?o nie tylko (chyba nawet nie przede wszystkim) w blu fizycznym.
    Niestety jest to przeciwcelowe z punktu widzenia weganina. Tzw. cierpienie psychiczne wymaga bowiem zdecydowanie bogatszej struktury mentalnej ni? zdolno?? do odczuwania blu (fizycznego). Kryterium zdolno?ci do psychicznego cierpienia jest znacznie bardziej ekskluzywistyczne ni? kryterium blu (dlatego nie dziwi? si?, ?e weganie obstaj? raczej przy kryterium blu fizycznego). Wi?kszo?? organizmw, ktre odczuwaj? bl, nie odczuwa cierpienia psychicznego (do tego potrzebne s? takie elementy jak: ?wiadomo?? swoich planw ?yciowych, ?wiadomo?? relacji pomi?dzy stanami rzeczy w kontek?cie realizowalno?ci owych planw, zdolno?? do odczuwania pewnych stanw emocjonalnych, odpowiedniej struktury uk?adu nerwowego - w tym mzgu i jego gospodarki hormonalnej etc.).
    Poza tym, nie sugerujemy chyba, ?e osoby cierpi?ce (sic!) na analgezj?, apati?, nie mwi?c o anhedonii, s? pozbawione zdolno?ci odczuwania cierpienia? ;-)
    Wyra?enie "cierpie? na chorob?" jest synonimem terminu "chorowa?". Nie bawmy si? w sofistyk? ;)
    Mo?na oglnie za?o?y?, ?e im jaka? istota ma bardziej rozwini?t? psychik?, tym wi?cej czynnikw mo?e powodowa? cierpienie i tym intensywniejsze mo?e ono by?. Na przyk?ad cz?owiek na pewnym etapie swojego rozwoju zyskuje zazwyczaj bardzo przykr? ?wiadomo?? ?mierci. Czy jednak oznacza to, ?e dziecko, ktre jej jeszcze nie posiad?o stanowi inn? kategori? moraln? z punktu widzenia kryterium cierpienia?
    Ale? jest to podstawa do twierdzenia, ?e zobowi?zania moralne s? zr?nicowane - w zale?no?ci od stopnia zdolno?ci do odczuwania cierpienia! Co do dzieci - je?li owe kryterium rozumiemy potencjalnie, to kategoria jest ta sama (ale taka potencjalno?? by?aby nie do przyj?cia przez np. Singera "z innych wzgl?dw" ;]), je?li aktualnie (w sensie aktu pierwszego Arystotelesa) - to nie.
    Je?eli nie jeste?my w stanie tak kategoryzowa?, to nie istnieje wystarczaj?co dobra przes?anka, aby, w oparciu o to kryterium, zdolne do odczuwania cierpienia zwierz?ta mia?y inny status moralny.
    Ale? jeste?my w stanie i sam Pan to powy?ej zrobi? ;) Stopniowalno?? zobowi?za? moralnych mo?e wynika? np. ze wspomnianej wy?ej stopniowalno?ci zdolno?ci do cierpienia. ;)

  • Krzysztof
    Krzysztof piątek, 07 stycznia 2011

    Jako?? moralna kryterium genetycznego. R?nicowanie cierpienia.

    [quote name="Krzysztof Hubaczek"][quote name="Krzysztof Po?omski"]Im dalej jeste?my od kryterium genetycznego, w tym wi?kszym stopniu mo?emy mwi? o moralno?ci.[/quote]Mg?bym prosi? o uzasadnienie tego twierdzenia? ;)

    Tak wi?c uzasadniona by?aby w?tpliwo??, czy kryterium blisko?ci genetycznej mo?emy w ogle traktowa? jako kryterium moralne.
    Chodzi o kryterium r?nicowania zobowi?za? moralnych. Kryterium blisko?ci genetycznej dobrze wyja?nia wi?ksze zobowi?zania wobec w?asnych dzieci, rodu, plemienia, gatunku itd.Zreszt? weganin musi nie tylko pokaza? s?abo?? kryterium szowinisty gatunkowego, ale tak?e wy?szo?? (mniejsz? arbitralno??) w?asnego...
    Pozostaj?c przy tym kryterium, musieliby?my stwierdzi?, ?e lepsze moralnie s? czyny, ktre s?u?? bezpo?rednio naszym genom, ni? te, ktre wynikaj? z norm przyj?tych dla korzy?ci odleglejszej od siebie genetycznie struktury spo?ecznej.
    I tak stwierdza wi?kszo?? rodzicw ;)[/quote]Je?eli chcieliby?my obroni? kryterium genetyczne, to powinni?my pokaza?, ?e jest ono w?a?ciwsze ni? spo?eczna norma moralna dotycz?ca rodziny. A mwi ona, ?e takie same zobowi?zania powinno si? mie? wobec dziecka adoptowanego, jak tego genetycznego. Za dobre zjawisko nale?a?oby uzna? te? np. nepotyzm - tu znw jednak, za lepsze moralnie uznajemy odej?cie od tego kryterium. Bli?szy sobie genetycznie nard ponad ca?e spo?ecze?stwo? Tak nale?a?oby uzna?. Jednak normy moralne wi?kszej wsplnoty sugeruj? nam co? innego. Podobnie z rasizmem. Nie mo?emy wi?c powiedzie?, ?e kierowanie si? genetyczn? blisko?ci? jest moralnie lepsze, zatem i kryterium nale?a?oby odrzuci?.Nie podwa?am tego, ?e kryterium blisko?ci genetycznej jest przez ludzi stosowane w okre?laniu rodzaju zobowi?za? - w?asne geny, to jednak w?asne geny. Poddaj? natomiast w w?tpliwo?? jego warto??, jako kryterium moralnego.
    Niestety jest to przeciwcelowe z punktu widzenia weganina. Tzw. cierpienie psychiczne wymaga bowiem zdecydowanie bogatszej struktury mentalnej ni? zdolno?? do odczuwania blu (fizycznego). Kryterium zdolno?ci do psychicznego cierpienia jest znacznie bardziej ekskluzywistyczne ni? kryterium blu (dlatego nie dziwi? si?, ?e weganie obstaj? raczej przy kryterium blu fizycznego). Wi?kszo?? organizmw, ktre odczuwaj? bl, nie odczuwa cierpienia psychicznego (do tego potrzebne s? takie elementy jak: ?wiadomo?? swoich planw ?yciowych, ?wiadomo?? relacji pomi?dzy stanami rzeczy w kontek?cie realizowalno?ci owych planw, zdolno?? do odczuwania pewnych stanw emocjonalnych, odpowiedniej struktury uk?adu nerwowego - w tym mzgu i jego gospodarki hormonalnej etc.)
    Bl bez aspektu cierpienia nie ma w mojej ocenie warto?ci moralnej. Jest wtedy tylko oznak? pewnej funkcji czy sprawno?ci organizmu, dlatego pisz? o cierpieniu.
    Ale? jest to podstawa do twierdzenia, ?e zobowi?zania moralne s? zr?nicowane - w zale?no?ci od stopnia zdolno?ci do odczuwania cierpienia!
    Tylko w jaki sposb, ze wzgl?du na to kryterium , mo?emy r?nicowa? zobowi?zania moralne? Czy wobec tego dziecka, ktre w ktrym? momencie zyska?o ?wiadomo?? ?mierci, staj? si? one inne, ni? by?y wcze?niej? Czy wobec osoby bardziej wra?liwej, ew. ?wiadomej s? one inne, ni? wobec osoby troch? prymitywniejszej lub upo?ledzonej pod wzgl?dem zdolno?ci do odczuwania? Je?eli r?nicowanie mia?oby polega? na braniu pod uwag? po prostu tych aspektw cierpienia, ktre mog? wyst?pi? (chyba jednak trudno to nazwa? r?nymi zobowi?zaniami moralnymi), to zgoda. Tylko, ?e w oparciu o tego typu r?nicowanie rwnie? musimy odrzuci? inny status moralny zdolnych do odczuwania cierpienia zwierz?t.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek piątek, 07 stycznia 2011

    Kryterium wyja?niaj?ce zakres zobowi?za? moralnych mia?oby by? niemoralne?

    W?a?ciwie mamy tu dwie sprawy:1. Mam Pan racj?, ?e kryterium genetyczne te? nie odzwierciedla adekwatnie naszego poczucia moralno?ci (nepotyzm - chocia? to nie jest dobry przyk?ad, bo wi?ksze zobowi?zania wobec rodziny nie musza koniecznie poci?ga? za sob? nepotyzmu). Niemniej jednak zjawisko wi?kszych zobowi?za? moralnych wobec w?asnych dzieci musi by? wyja?nione przez dobr? teori? etyczn? (chyba, ?e przyjmiemy, ?e jest niemoralnym faworyzowanie w?asnych dzieci - ale nie zdziwi?bym si? wtedy, ?e wi?kszo?? rodzicw wola?aby by? "niemoralna" - i chwa?a im za to, bo nie chcia?bym by? dzieckiem takich "moralnych" rodzicw :D). Ale rozumiem, ze Pan uwa?a to powszechne przekonanie ludzi za niemoralne ;) Zwolennik kryterium genetycznego mo?e stwierdzi?, ?e cho? kryterium to jest podstawowe, ludzie dokonuj? pewnych modyfikacji tego kryterium - np. uwa?aj?, ?e dziecko adoptowane nale?y "traktowa? jak w?asne", ?e "wszyscy jeste?my wielk? rodzin?" - zatem takie rozszerzanie zakresu wsplnoty zobowi?za? moralnych oparte s? (jak wskazuj? same ww sformu?owania) mimo wszystko na kryterium genetycznym (jako punktem wyj?cia). Nawet je?li kryterium genetyczne jest nieadekwatne, nie znaczy to, ze kryterium ?wiadomo?ci jest lepsze, tzn. ?e bardziej adekwatnie oddaje nasze moralne intuicje. Wi?kszo?? ludzi uzna, za niemoralne, nieludzkie to, gdyby kto? maj?c wybr ocali? ludzkie dziecko albo ma?? mysz, wybra? mysz... To, znaczy, ?e ludzie Ci s? niemoralni? Kryterium respektuj?ce r?nice zobowi?za? moralnych (wobec bliskich, w?asnego gatunku, etc.) jest lepsze ni? kryterium moralnej urawni?owki. 2. Zdolno?? do cierpienia psychicznego - jako znacznie bardziej "wymagaj?ca" ni? zdolno?? odczuwania blu - nie jest dobrym kryterium dla weganina (owszem, mo?e by? jakim? kryterium dla nie-weganina, ale to zupe?nie inna kwestia ;)). Bo wi?kszo?? "obywateli krlestwa zwierz?t" nie spe?nia tego warunku! Do?wiadczenia na zwierz?tach, jedzenie ryb etc. by?yby przez Pa?skie kryterium jak najbardziej dopuszczone! Parafrazuj?c Kazika, "co to za wegetarianin co... konsumuje ?ledzika"? ;]

  • Krzysztof
    Krzysztof sobota, 08 stycznia 2011

    Kryterium wsplnotowe. Mo?e lepiej wi?cej ni? mniej?

    [quote name="Krzysztof Hubaczek"]Zwolennik kryterium genetycznego mo?e stwierdzi?, ?e cho? kryterium to jest podstawowe, ludzie dokonuj? pewnych modyfikacji tego kryterium - np. uwa?aj?, ?e dziecko adoptowane nale?y "traktowa? jak w?asne", ?e "wszyscy jeste?my wielk? rodzin?" - zatem takie rozszerzanie zakresu wsplnoty zobowi?za? moralnych oparte s? (jak wskazuj? same ww sformu?owania) mimo wszystko na kryterium genetycznym (jako punktem wyj?cia).[/quote]My?l?, ?e punktem wyj?cia moralno?ci jest raczej kryterium wsplnotowe. Moralno?? nakazuje nam okie?zna? kwesti? bezpo?rednich interesw naszych genw.

    2. Zdolno?? do cierpienia psychicznego - jako znacznie bardziej "wymagaj?ca" ni? zdolno?? odczuwania blu - nie jest dobrym kryterium dla weganina (owszem, mo?e by? jakim? kryterium dla nie-weganina, ale to zupe?nie inna kwestia ;)). Bo wi?kszo?? "obywateli krlestwa zwierz?t" nie spe?nia tego warunku! Do?wiadczenia na zwierz?tach, jedzenie ryb etc. by?yby przez Pa?skie kryterium jak najbardziej dopuszczone! Parafrazuj?c Kazika, "co to za wegetarianin co... konsumuje ?ledzika"? ;]
    Mo?na wi?c rwnie? powiedzie?, ?e skoro uznajemy kryterium cierpienia, obecne traktowanie ssakw nale?a?oby uzna? za wysoce naganne. Chyba te? bardziej etyczne jest stosowanie zasady domniemania (je?li nie jeste?my pewni, powinni?my by? za), ni? wykluczania (je?li nie jeste?my pewni, powinni?my by? przeciw).

  • Gość
    Damian czwartek, 17 października 2013

    Wo?owina, a zdrowie

    Bardzo ciekawy artyku?. Sam kiedy? zastanawia?em si? nad ocen? moraln? "mi?so?erno?ci" w kontek?cie zwierz?t hodowanych i zabijanych w godnych warunkach.
    Nie wzi?? Pan tylko pod uwag? negatywnych konsekwencji zdrowotnych (przede wszystkim nowotwory jelita grubego) jedzenia czerwonego mi?sa i w tym kontek?cie dieta wegetaria?ska/wega?ska jest bardziej moralna, bo nie szkodzimy swojemu zdrowi.

  • Gość
    vibee wtorek, 07 października 2014

    mleko a mi?so

    na pastwiskach pas? si? tylko krowy daj?ce mleko (hodowane zamkni?ciu daj? go o wiele mniej), a byd?o mi?sne nigdy nie wychodzi na pastwisko,

  • Gość
    Beefo?erca środa, 08 października 2014

    Uwag kilka

    Ciekawy artyku?, ale kilka rzeczy wymaga moim zdaniem sprostowania.

    Pomimo tego, ?e liczba lat 12 tyczy si? tego, co jaki czas na jednego cz?owieka nale?a?o by zabi? krow?, ?rednia d?ugo?? ?ycia byd?a nie wzro?nie z 30-miesi?cy do 12 lat. Warto?? ta zapewne nawet spadnie. Powd jest bardzo prosty i ekonomiczny: koszt produkcji wzrasta przynajmniej 4 krotnie (a s?dz? ?e nawet kilka razy wi?cej w kosztach uwik?anych). Naturalna ?rednia d?ugo?? ?ycia krowy, to kilkana?cie lat wi?c trudno jest wi?c mwi? tu o "jako?ci jej ?ycia".
    Sytuacja ma si? obecnie podobnie w przypadku tucznikw wieprzowych: ?rednia d?ugo?? ?ycia "dobrze hodowanego" tucznika to ok. 3 lat, ale ju? produkcja masowa to tylko 10 miesi?cy. Oczywi?cie te drugie s? 5x ta?sze...

    Ponadto je?eli zast?pimy produkcj? wieprzowiny i drobiu przez produkcj? byd?a, niemo?liwym stanie si? chw w warunkach otwartych (ponownie powody ekonomiczne - wzrost zapotrzebowania na mi?so na rynku, niewystarczaj?ca dost?pna powierzchnia wypasu). Zatem jako?? wo?owiny zacznie znacz?co spada? kosztem jej ilo?ci i rosn?cej ceny.

    I jeszcze jedna uwaga dotycz?ca "jako?ci mi?sa wo?owego". Ot? g?wny praktyczny powd jedzenia mi?sa to proteiny, ktrych mi?so wo?owe zawiera znacznie wi?cej od wieprzowiny i drobiu (przy obecnych sposobach chodowli). Zatem ilo?? mi?sa przypadaj?cego "na g?ow?" nie jest rwna w przypadku wo?owiny, wieprzowiny i drobiu. Mo?na powiedzie?, ?e wo?owina jest bardziej wydajna w tym sensie, ?e jej kilogram mo?e skutecznie zast?pi? blisko 2 kilogramy wieprzowiny (patrz. http://www.tabele-kalorii)

    Wydaje mi si?, ?e jakiekolwiek rozumowanie moralno?ciowe nale?a?o by w przypadku zwierz?t hodowlanych prowadzi? jedynie w jedn? stron?: przez hodowl? zwierz?t zapewniamy im ci?g?o?? gatunkow?. Taka forma symbiozy. Jak wszystko w naturzne: brutalne, ale skuteczne.

    Oczywi?cie nie jestem weganinem/wegetarianinem/utylitaryst? i lubi? kotlety, zw?aszcza wo?owe;]

  • Gość
    Harp środa, 31 stycznia 2018

    Tylko jeden aspekt problemu.

    Wszystko spoko, tylko te rozwa?enia dotycz? tylko jednej kwestii. Zabijania jednostek. Jednak hodowla przemys?owa i spo?ywanie mi?sa to wi?cej problemw. Chocia?by ?rodowiskowych - do wyprodukowania 1kg wo?owiny jest potrzebne jest 15,5 tysi?ca litrw wody, do wyprodukowania kurczaka ponad 4 tysi?ce (aby otrzyma? tysi?c kalorii z bananw, zu?yjemy nieca?e 800 litrw wody, natomiast z kurczaka 3604 litry, a z wo?owiny 6702 litry). To i tak w przypadku ka?dego mi?sa jest du?o za du?o, dodatkowo bior?c pod uwag? cz?stotliwo?? (niespotykan? przed 100 laty nigdy!) spo?ywania mi?sa przez ?wiat zachodni. Inn? kwesti? jest te? produkcja metanu, odchodw, zanieczyszczenie wd fosforem, do kwestii zanieczyszcze? wody dochodz? te? sprawy zwi?zane z wykorzystywaniem w trakcie hodowli hormonw, antybiotykw, czy metali ci??kich (mied?, cynk, kadm, ?elazo, kobalt i selen wykorzystywane s? jako promotory wzrostu, ?rodki zapobiegaj?ce biegunkom i dezynfektanty), z ktrych szczeglnie te ostatnie nie s? dobrze absorbowane przez zwierz?ce organizmy, a co za tym idzie znajduj? si? w kurzych i bydl?cych odchodach, sk?d mog? przenika? do gleby, czy wd gruntowych. Produkcja wieprzowiny i drobiu odpowiada za jakie? 10% ca?kowitej emisji gazw cieplarnianych przez sektor hodowli zwierz?t, dostarczaj?c jednocze?nie ponad trzy razy wi?cej mi?sa ni? byd?o. ?winie i kurczaki wymagaj? tak?e wzgl?dnie mniej pokarmu aby wyprodukowa? 1 kilogram ich mi?sa potrzeba oko?o pi?ciu razy mniej paszy ni? w przypadku krw, kz, czy owiec. Degradacja ?rodowiska przyczyni si? w ko?cu do kl?ski g?odu, pocz?wszy od zmian klimatu, wszechobecnych susz, migracji ludzi, sko?czywszy na zupe?nym braku wody (a zatem i jedzenia) dla wi?kszo?ci ludzi na ?wiecie. Tylko odwrcenie tego trendu i pj?cie w stron? hodowli samowystarczalnej jest w stanie zatrzyma? ju? bardzo z?e skutki ludzkiego dzia?ania.
    A je?li chodzi o moralno??, zabijanie kogokolwiek jest z?e, hodowanie i mutowanie genetyczne po to ?eby uzyska? np. przerost mi??ni, gwa?cenie i sztuczne rozmna?anie, odbieranie ciel?t krowom ?eby je utuczy? i wys?a? na rze?, hodowanie kurczakw ktre s? tak porozrastane ?e nie mog? usta? (dzi?kuj? za tak? "ci?g?o?? gatunkow?", ktra nigdy na drodze ewolucji by nie powsta?a bo zwyczajnie krzywdzi te zwierz?ta! one te? czuj? bl na lito?? bosk?!!!), zamykanie kur w klatkach i odcinanie dziobw/pozwalanie na okaleczanie si? nawzajem, trzymanie ?wi? (ktre s? bardzo czystymi zwierz?tami!!!) w boksach z odchodami, hodowla ton paszy i wycinanie pod to lasw deszczowych zamiast mniejszej hodowli dla ludzi, przyczynianie si? tym dzia?aniem do zwi?kszania g?odu na ?wiecie - to jest niemoralne, przyczynianie si? do tego, kiedy wcale nie ma takiej potrzeby, a wynika to tylko z ignorancji. To tylko kultura, zmieni?a si? na gorsze od produkcji przemys?owej przez jaki? dziki sza? konsumpcjonizmu, to teraz mo?emy ?mia?o pj?? po rozum do g?owy i przemy?le? t? kwesti? jeszcze raz, maj?c narz?dzia do bada?, dane i ?rodki.
    Pozwol? sobie pomin?? kwestie zdrowotne, gdzie mi?so czerwone ju? teraz zosta?o wpisane przez WHO jako potencjalnie rakotwrcze (przetworzone mi?so czerwone jest oznaczone jako rakotwrcze).

  • Najpierw zaloguj się a potem wyślij komentarz