Czy trzeba p?aci? za programy komputerowe, w tym gry?

 

Odpowied? na to pytanie jest prosta i oczywista: nale?y p?aci? za programy komputerowe bo prawo do owoców pracy i jak kto? nie p?aci to z?odziej! Czy jednak rzeczywi?cie? Wejd?my na portal dobreprogramy.pl i tam jeden program – freeware, drugi program – freeware, trzeci – freeware do u?ytku domowego. Dlaczego o tym pisz?? Gdy? znaczna cz???, jak nie wi?kszo?? programów jest przez twórc? udost?pniana bezp?atnie. Za wyj?tkiem gier, gdzie wi?kszo?? jest raczej p?atna, przynajmniej wi?kszych. Apologeci oprogramowania p?atnego zapominaj? doda?, ?e tylko za p?atne trzeba p?aci? a za bezp?atne nie. Celem jest deprecjonowanie w opinii spo?ecznej u?ytkowników Wolnego Oprogramowania. Jak kto? si? przyzna ?e u?ywa Open Office, Libre Office, Linuxa i za nic nie zap?aci? to ma by? z?odziej w ?wiadomo?ci spo?ecznej. I to nie jeden raz w telewizji, radiu, na portalach internetowych jeden z drugim ekspert od siedmiu bole?ci wyskakiwa? z takim FUDem Tutaj cytuje za Wikipedia co to jest FUD:

FUD (ang. Fear, Uncertainty, Doubt – strach, niepewno??, w?tpliwo??) – strategia ograniczenia zdolno?ci zajmowania rynku przez konkurenta polegaj?ca na podawaniu w mediach lub bezpo?rednio klientom nieprawdziwych lub niejasnych informacji o nim i jego produktach. Zak?ada, ?e nawet je?li kto? wie, ?e informacje te s? nieprawdziwe, to jego przekonania zostan? zachwiane, co automatycznie dzia?a na korzy?? stosuj?cego t? strategi?.

 

Na tym polu odnie?li?my pewien sukces, poprzez uporczywe protesty i domaganie si? sprostowa?. Obecnie osobnik suponuj?cy nielegalno?? free softu i open source powszechnie uwa?any jest za idiot?. Nie zmienia to jednak aktu, ?e w szeregach czy to funkcjonariuszy pa?stwowych czy prywatnej partyzantki znajdowa?o si? i znajduje wielu szpeców nie maj?cych o niczym poj?cia. Dlaczego?

Osoby interesuj?ce si? pi?k? no?n? wiedz?, ?e dosz?o do patologii symulek (to dygresja jest), zawodnicy udawali faule, ?eby nabra? s?dziego. Nawet jak s?dzia si? nie da? raz nabra? to pi?karzowi nic nie grozi?o, dalej próbowa?. Dlatego wprowadzono za symulowanie ?ó?t? kartk?, raz zasymuluje faul, za drugim mo?e by? ?ó?tko a jak nie pomo?e to i czerwie? (teoretycznie). Specjalistom ZAIKSu, czy walcz?cym z „piractwem” BSA czy innych organizacji nic nbie grozi za niewiedz?, st?d skandaliczne decyzje i wypowiedzi. Nie miejsce tu na dok?adne opisanie patologii naszego systemu i stosowne przyk?ady, dodam tylko, ?e trwale sytuacje poprawi? dopieo stosowne kary. I to nie finansowe, bo sobie wlicza w koszta ale prace spo?eczne, np. zamiatanie torowiska, chodników do zamiecenia w Polsce dostatek. Dopiero jak jeden z drugim prezes zacznie liczy? si? z sprz?taniem, to si? we?mie za robot?. Mo?e w?a?nie teraz przy okazji protestów ACTA pora na pog??bion? refleksj? w tej dziedzinie. Ko?cz? ten w?tek bo zorientowa?em si?, ?e podstawowe terminy musz? tu wprowadzi? w punktach:

    Utwórjest to ka?dy przejaw dzia?alno?ci twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezale?nie od warto?ci, przeznaczenia i sposobu wyra?enia.

    Definicja ta jest na tyle ogólnikowa, ?e sama w sobie konsekwentnie stosowana nas wyko?czy. Jak ju? ostatnio wspomina?em najwi?cej utworów powstaje w szko?ach: klasówki, zadania domowe, wypowiedzi ustne. Praktycznie nie s? jednak w ?aden sposób chronione.

    Autorskie prawa osobiste: zespó? uprawnie?, jakie przys?uguj? twórcy utworu. Nas najbardziej interesuj?: nienaruszalno?? tre?ci i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystanie, decydowanie o pierwszym udost?pnieniu utworu publiczno?ci, nadzór nad sposobem korzystania z utworu.

    I teraz skoro klasówka to utwór to jakie uprawnienia przys?uguj? w zwi?zku z tym dziecku, jako autorowi, wzgl?dem szko?y i nauczyciela? A je?li ucze? zamiast uwa?a? na lekcji rysuje bohomazy to nauczyciel nie mo?e mu ich zabra?, bo ucze? ma nadzór nad sposobem wykorzystania utworu.

    Dozwolony u?ytek: ograniczenie monopolu w?a?ciciela praw autorskich lub patentowych polegaj?ce na zezwoleniu na korzystanie bez konieczno?ci uzyskiwania jego zgody z ju? rozpowszechnionego utworu pod ?ci?le okre?lonymi warunkami i w ?ci?le okre?lonych sytuacjach.

    Przez zwolenników praw ipokrewnych uwa?any za anachronizm i jak to uj?? pewnie policjant (kto pami?ta niech mi napisze?!) zalegalizowanie kradzie?y. Wiecej mo?na poczyta? tu:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dozwolony_u?ytek

Za wasz? wolno?? i nasz?

List otwarty do artystów, szczególnie autorów powie?ci, opowiada?, artyku?ów, esejów itp. Ale filmów te?.

Teraz przenosimy si? w przysz?o?? upragnion?, gdzie postulaty koncernów s? spe?nione. Jak ju? stwierdzi?em wy?ej: dozwolonego u?ytku nie ma. Mo?na zastrzega? w ró?nej formie co si? da. Wprowadzono w ?ycie techniczne systemy nadzoru, inwigilacji i ubezw?asnowolnienia odbiorców. Znie?li cywilizowane zasady prawne wywodz?ce si? jeszcze z prawa rzymskiego i chrze?cija?stwa. Teraz niech ka?dy si? zastanowi, dlaczego jest ugotowany?

Jak pisa?em w poprzednich wpisach wystarcz? 3 rzeczy:

    Zastrzeganie w?tków fabularnych.

    Zastrzeganie postaci.

    Zastrzeganie zwrotów.

W?tki mog? by? bardzo ogólne, np. podró? poci?giem, jaka? ucieczka czy co?. Podobnie posta?. Wysoki blondyn napakowany z mieczem na plecach. He-Man czy Wied?min? Jak Sapkowski pierwszy to nie ma He-Mana a jak tamci: to nie ma wied?mina. Wyt?umaczy? musz? tu, ?e nie ma znaczenia, czy to „zastrzeganie” nazwiemy patentowaniem, ochron? autorsk? czy prawem autorskim. Podobnie jak osobie pukni?tej w g?ow? nie robi wi?kszej ró?nicy czy oberwa?a bejsbolem, nog? od krzes?a czy gazrurk?. Wa?ne, ?e wi??e si? owo „zastrzeganie” z wy??cznym prawem do wykorzystaniaczyli jak kto? zarejestruje blondyna z mieczem, to mo?e innym twórc? zabroni? wprowadzania takiej postaci w utworze. Tak samo z zarejestrowanym zwrotem: kto? zastrze?e sobie „witam w ten sobotni wieczór” i nikt inny bez zgody tak nie b?dzie móg? mówi?.

Praktycznie ?rodkami na zastrzeganie b?d? dysponowa? koncerny, które zajm? co si? da. Na wzajem b?d? licencjonowa? sobie posiadane zasoby. A co z pisarzem (teraz najwa?niejsze)? Nie sposób b?dzie napisa? cokolwiek bez naruszenia praw koncernów. Oczywi?cie one udziel? licencji, za odpowiedni? op?at?, co jeszcze nie jest najgorsze. Udziel? one licencji pod stosownymi warunkami, np. ?e prawa maj?tkowe do obmy?lonych przez was zwrotów, postaci, w?tków przekazujecie koncernom. Dodatkowo je?li b?dziecie chcieli napisa? co? nie po ich my?li to licencji wam nie udziel? i cze??. Tak? przysz?o?? sobie gotujecie a m?ód? protestuj?ca przeciw ACTA was broni, bo to co hipotetycznie teraz tracicie na „piractwie” to piku? w porównaniu z totaln? degrengolad?, jak? sobie szykujecie popieraj?c dzia?ania antyobywatelskie.

Powie kto?, ?e ja tu jakie? historie niestworzone opowiadam. Ale takie rzeczy ju? si? dziej?. Szybki rozwój techniki sprawi?, ?e ma?o kto si? orientuje w temacie i mo?na ?atwo wcisn?? ciemnot?, która je?li si? przyjmie to zostanie przeniesiona na inne dziedziny ?ycia. Pomys?y w stylu patentowania idei, algorytmów, programów to co niby jest? Zmienia si? definicja wynalazku. Teraz coraz cz??ciej przez wynalazek rozumiemy wynalezienie trzystu z?otych w cudzym portfelu. A patentowanie DNA?

Mam nadziej?, ?e wyja?ni?em, co nas czeka i dlaczego? Jak komu? si? nie rozja?ni?o to niech pisze. I jak kto? przyk?ady ma.

Trzeci? kwesti? któr? zaznacz? jest sygnalizowany problem niskiej jako?ci orygina?ów. A wysokiej piratów.

Otó? p?yt DVD nie mo?na odtwarza? w laptopie nie maj?cym nap?du, np. w podró?y, a ?ci?gni?ty plik mo?na. Oryginalna p?yta ma na pocz?tku cz?sto irytuj?ce reklamy, których nie mo?na przewin??, no i ostrze?enia antypirackie. Zajmuje miejsce na pó?ce, a plik ?ci?gni?ty z neta nie. Na jednym dysku twardym zmie?cimy a tak 200 p?yt DVD i teraz policzcie kubatur? tego? Wspomina?em ju? na blogu o koncernach, ?e one chc? po staremu robi?, u?y?em metafory dyli?ansu. Nie zale?y im na sprzeda?y a na utrzymaniu cen, ?eby mo?na by?o policzy? sobie wi?ksze straty z powodu piracenia. Wiadomo bowiem, jak to piracenie ograniczy?:

    ?wiatowe premiery seriali.

    Rabaty za kupowanie hurtem dyskografii, filmografii itp.

    Rozwój serwisów telewizj? na ?yczenie jak ipla, dost?pnych za symboliczn? op?at?

    Obni?enie cen na ebooki uwzgl?dniaj?ce realia, czyli papier drogi.

Ale po co, lepiej p?aka? opowiadaj?c o stratach.

PS: Znalaz?em ciekawe o wy?szej jako?ci piratów: http://www.skubi.net/acta.html

Social sharing
Trackback URL for this blog entry.

Comments

Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Active Groups

No active groups.