Krytyka mistycznego uniwersalizmu

Posted by on in Religia

Istnieje pogl?d, wed?ug którego wszystkie religie przedstawiaj? t? sam? prawd?, ale w ró?ny sposób. ??czy si? z nim cz?sto pogl?d drugi – twierdzenie, ?e tradycyjne prawdy religijne powinny zosta? zrewidowane w taki sposób, aby zgadza?y si? z twierdzeniami nowoczesnej nauki. W ten sposób powstanie duchowo?? pozbawiona przes?dów i jednocze?nie zaspokajaj?ca potrzeby cz?owieka. ??czenie takich przekona? nie jest bynajmniej czym? nowym. Jednak?e obecnie staje si? znów popularne. 

Niegdy? uwa?ano, ?e wspóln? prawd? wszystkich religii jest uniwersalny rozum, który w po??czeniu z „nowoczesn?” nauk? winien prowadzi? cz?owieka. Teraz pojawiali? si? ludzie g?osz?cy, ?e wspóln? podstaw? wszystkich religii jest „do?wiadczenie mistyczne”, które, jak?eby inaczej, najardziej pasuje do obrazu ?wiata sugerowanego przez wspó?czesn? nauk?.. Przyk?adem cz?owieka wyg?aszaj?cego takie twierdzenia jest Willigis Jager. W ksi??ce-wywiadzie „Fala jest morzem” wyrazi? pogl?d pierwszy mówi?c:

Religie si? otworz?. Dojd? do przekonania, ?e ich w?a?ciwym celem jest duchowo??, która wychodzi poza konfesyjno??. Stwierdz? przy tym, ?e transkonfesyjno?? istnia?a w nich zawsze. Budda nie chcia? zak?ada? religii. Jezus nie chcia? zak?ada? religii. Dopiero ich na?ladowcy uj?li w formy do?wiadczenie swoich mistrzów i je zinstytucjonalizowali. Wydaje mi si?, ?e jest to niemal naturalna kolej rzeczy[1]i „Id? z tymi lud?mi drog? duchow?, która prowadzi do do?wiadczenia tego, co zwiastuj? ?wi?te ksi?gi wszystkich religii, co wyra?aj? rytua?y i sakramenty, i co obiecywa?y pierwotnie ludziom ko?cio?y. Drog?, która prowadzi do do?wiadczenia tego, co stanowi cel religii: Bóg, Bosko??, Pustka, Brahman. U?ywam tych okre?le? zamiennie, bo znajduj? w nich wskazanie na ostateczno?? i jedni?.[2].

Wyrazi? te? pogl?d drugi, gdy stwierdzi?, ?e

religie s? modelami, za pomoc?, których cz?owiek stara si? zrozumie? siebie i ?wiat. Modele nie s? jednak rzeczywisto?ci?. Cz?sto opieraj? si? na postulatach, które si? tylko powiela, a których si? ju? nie sprawdza. Je?eli nauka tworzy model, by wyja?ni? jakie? skomplikowane procesy, to wie, ?e jest to tylko model i nie jest on rzecz? sam?, lecz tylko wyja?nieniem. Model zostaje zmieniony, gdy pojawiaj? si? nowe fakty. Religie s? modelami. Skoro zmienia si? widzenie ?wiata, to religie tak?e powinny mie? odwag? tworzenia nowych modeli albo ponownego interpretowania starych. W przeciwnym wypadku raczej zagradzaj? ludziom drog?, ni? j? otwieraj?[3]

Wed?ug mnie powy?sze pogl?dy s? nietrafne. Nie b?d? jednak bli?ej rozpatrywa? ich prawdopodobie?stwa pod wzgl?dem historycznym, to znaczy zastanawia? si? na ile w ?wietle znanych ?róde? historycznych da si? argumentowa? na rzecz tezy, ?e ani Jezus ani Budda nie chcieli zak?ada? nowej religii. Jednak?e przeanalizuj? jak si? maj? do obecnie istniej?cych religii na przyk?adzie buddyzmu i chrze?cija?stwa. Uwa?am, ?e ich przyj?cie lub odrzucenie prowadzi do znacz?cych zmian w rozumieniu racjonalno?ci i tym samym w zale?no?ci od ich przyj?cia lub odrzucenia przed cz?owiekiem jawi si? odmienny ?wiat warto?ci, a co za tym idzie odmienny rodzaj post?powania jest uznawany za po??dany. Innymi s?owy wska??, co znaczy?oby dla buddyzmu i chrze?cija?stwa zgodzenie si? z Wigillisem Jagerem.

Czy „do?wiadczenie mistyczne” jest celem religii?

Do?wiadczenie mistyczne raczej trudno uwa?a? za cel chrze?cija?stwa. Celem wi?kszo?ci chrze?cijan, przynajmniej od czasu soboru w Nicei w 325 r. n. e. jest ?ycie wieczne po cia?a zmartwychwstaniu. Oczywi?cie mo?na twierdzi?, ?e cz??ci? owego ?ycia wiecznego w przyadku zbawionych b?dzie do?wiadczanie Boga w sposób bezpo?redni i w tym sensie b?d? mieli do?wiadczenia mistyczne. Jednak nie jest to do?wiadczenie mistyczne tu i teraz, o które chodzi Willigisowi Jagerowi. Tak czy inaczej nigdy ?aden sobór powszechny nie uzna?, ?e do?wiadczenia mistyczne s? konieczne do zbawienia i przynajmniej ja nie znam ?adnego od?amu chrze?cija?stwa, który by co? takiego g?osi?.

W przypadku buddyzmu natomiast trudno mówi? o „do?wiadczeniu mistycznym”, poniewa? jest to termin pochodz?cy z tradycji chrze?cija?skiej. To, które buddyjskie do?wiadczenia nazwiemy do?wiadczeniami mistycznymi jest arbitraln? decyzj? cz?owieka u?ywaj?cego tego okre?lenia na takie a nie inne dow?wiadczenia zwi?zane z praktykowaniem buddyzmu. Dodatkow? trudno?ci? jest to, ?e w ró?nych od?amach religii buddyjskiej podkre?lane s? inne rzeczy. W przypadku od?amów buddyzmu Theravady podkre?lane s? wgl?dy w brak ostatecznego zadowolenia ze wszystkich rzeczy, nietrwa?o??, bezja?niowo?? i w ko?cu w nirwan?, natomiast w od?amach buddyzmu Mahajany podkre?lane s? wgl?dy w pustk?, które mog? si? ró?ni? swoj? g??bi? u bodhisatwów na ró?nym stopniu zaawansowania. Trzeba wi?c zapyta? czy wszystkie te wgl?dy i post?puj?ce zrozumienia s? „do?wiadczeniami mistycznymi” czy tylko niektóre? A je?li tak, to które? Ponadto s? one nie celem praktykowania buddyzmu, ale ?rodkiem na osi?gni?cie ostatecznego celu, jakim jest nirwana dla buddystów Theravady lub Stan Buddy dla buddystów Mahajany.

Czym ró?ni? si? buddyzm i chrze?cija?stwo i co z tego wynika?

Cele ostateczne buddyzmu i chrze?cija?stwa s? odmienne z formalnego punktu widzenia. Cia?a zmartwychwstanie i ?ycie wieczne w przysz?ym ?wiecie znaczy co? innego ni? wej?cie w stan bezosobowej nirwany czy te? osi?gni?cie Stanu Buddy. Przyj?cie tych?e celów za mo?liwe do spe?nienia poci?ga za sob? opowiedzenie si? za okre?lon? wizj? ?wiata. Chrze?cija?ska i buddyjska wizja ?wiata posiadaj? zarówno podobie?stwa jak i ró?nice. Decyduj? one o ró?nicy w zachowaniu i ocenianiu ludzkich zachowa? przez wyznawców.

Dla chrze?cijanina najwy?sz? instancj? rz?dz?c? ?wiatem jest Bóg. Stanowi On te? ostateczny przedmiot d??e? ludzkich pragnie?. Cz?owiek mo?e d??y? do zjednoczenia z Nim poprzez wiar?, nadziej? i mi?o??, tudzie? sakramenty. Wa?ne jest ?a?owanie za pope?nione grzechy, które od Niego oddzielaj? oraz praktykowanie bezinteresownej s?u?by dla innych ludzi, na przyk?ad przez karmienie g?odnych, pojenie spragnionych czy opiek? nad chorymi.

Dla buddysty o losie wszystkich istot decyduje bezosobowa karma, której prawom podlegli s? wszyscy od najmniejszego robaka po najwi?kszego z bogów. Sprawia ona, ?e wszystkie istoty nieustannie si? odradzaj? i przez to s? skazane na do?wiadczanie cierpienia w ró?nym nasileniu, w zale?no?ci od tego czy przypad? im w udzialena przyk?ad ?ywot szcz??liwego boga czy cierpi?cego, g?odnego ducha. Wynika z tego, ?e najbardziej racjonalnym zachowaniem jest próba poznania praw karmicznych i takiego ich wykorzystania, aby uwolni? si? od cierpienia, które wynika z podleganiu im. Do tego s?u?y praktykowanie buddyzmu. Mo?na je podzieli? na trzy treningi: moralno?ci, medytacji i m?dro?ci.

Buddyjska i chrze?cija?ska ?cie?ka prowadz? do odmiennych celów na p?aszczy?nie odmiennych wizji wszech?wiata. Wszelako ?cie?ki te posiadaj? pewne elementy wspólne, albowiem chocia? ?wiatopogl?dy s? ró?ne, to jednak natura ludzka jest ci?gle ta sama i dyktuje ludziom podobne potrzeby, które w podobny sposób mog? by? zaspokojone. Mam tu na my?li w szczególno?ci potrzeb? samodoskonalenia si? i rozwijania m?dro?ci. Z niej wynika, ?e zarówno buddy?ci jak i chrze?cijanie poddaj? si? rozmaitym ?wiczeniom ascetycznym, dzi?ki którym staraj? si? wykszta?ci? w sobie podobne sprawno?ci, na przyk?ad samoopanowanie, wytrwa?o??, niez?omno??, umiej?tno?? rozró?niania, bycie uwa?nym itp. Ponadto staraj? si? rozwija? m?dro?? za pomoc? obserwowania siebie i ?wiata oraz refleksji nad przemijalno?ci? wszystkiego. Natomiast podczas modlitw, postów i praktykowania skupienia na okre?lonych przedmiotach mog? znajdowa? si? te? w podobnych stanach umys?u.

Jednak?e ani buddyzm ani chrze?cija?stwo nie ogranicza si? do sprawno?ci, które mo?na zdoby? na drodze podejmowania ?wicze? ascetyczncyh, je?li nie bra? pod uwag? osób, które ju? sta?y si? Buddami. W ka?dej z obu religii znajduj? si? nakazy i zakazy, które nie s? oczywiste i nie wynikaj? w sposób konieczny z prze?y? medytacyjnych, rozmy?la? czy praktykowania ?wicze? ascetycznych. W chrze?cija?stwie takim nakazem jest mi?o?? bli?niego, z w??czeniem mi?o?ci nieprzyjació? i nadstawianiem drugiego policzka. W buddyzmie za taki nakaz mo?e uchodzi? przestrzeganie niektórych wskaza? mniszych, jak na przyk?ad nakaz utrzymywania si? z ?ebrania lub te? bardziej rygorystyczne regulacje dyscypliny wzgl?dem mniszek ni? mnichów.

Dlatego te? podsumowuj?c mo?na powiedzie?, ?e buddyzm i chrze?cija?stwo maj? cechy wspólne oraz odmienne. Cechy wspólne prawdopodobnie wynikaj? z natury ludzkiej, natomiast cechy odmienne z odmienno?ci obu religii. S?dz? te?, ?e w?a?nie owe ró?nice sprawiaj?, ?e religie s? tym czym s? i na w?a?ciwy sobie sposób daj? wyznawcom drogowskazy odno?nie sposobu „w?a?ciwego” prowadzenia ?ycia.

Co si? stanie je?li w imi? wspólnego do?wiadczenia mistycznego stwierdzimy, ?e wszystkim religiom chodzi o to samo?

Je?eli w imi? rzekomo wspólnego wszystkim religiom do?wiadczenia mistycznego uznamy, ?e ka?dej religii w gruncie rzeczy chodzi o to samo, poniewa? jej twórcy mieli takie same prze?ycia religijne, to tak naprawd? zanegujemy istnienie do?wiadcze? religijnych w tym sensie, ?e pozbawimy je jakichkolwiek tre?ci. Je?li bowiem przyzna?, ?e Jezus i Budda posiadali takie same prze?ycia duchowe, to jak wyt?umaczy? fakt, ?e obaj g?osili ró?ne rzeczy? Jezus pozostawa? wierny religii Izraela i g?osi? nadej?cie Królestwa Bo?ego, za? Siddhartha Gautama sprzeciwi? si? panuj?cym pogl?dom religijnym o atmanie b?d?cym trwa?ym, niezmiennym i szcz??liwym centrum ka?dego cz?owieka i zacz?? g?osi? nauk? o braku atmana oraz o mo?liwo?ci wyzwolenia si? z kr?gu wciele? przez wej?cie w stan nirwany. Te dwa nauczania nie pokrywaj? si?. Je?li z tego samego „do?wiadczenia mistycznego” mog? wyp?ywa? tak odmienne nauki, to równie dobrze mo?e z niego wyp?ywa? wszystko. Zreszt?, je?li Budda sprzeciwia? si? panuj?cym pogl?dom o atmanie, to oznacza?o to, ?e jego do?wiadczenie by?o inne ni? do?wiadczenia pokole? joginów, którzy odkrywali w sobie prawd? o spokojnym, niezmiennym i szcz??liwym bycie wewn?trz nich samych.

Oczywi?cie Wigillis rzek?by, ?e Królestwo Bo?e i nirwana to symbole oznaczaj?ce t? sam? rzeczywisto??, tylko ?e wyra?one w ró?nych j?zykach, w ró?nych uwarunkowaniach kulturowych. Je?eli jednak w ten sposób zaczniemy rozumowa?, to w ko?cu mo?emy uzna?, ?e tak naprawd? wszystko, niezale?nie od tego sk?d pochodzi, wyra?a nic innego, jak tylko „do?wiadczenie mistyczne” samego Willigisa. Innymi s?owy pozbawimy je wszelkiej tre?ci poza tre?ci? z góry zak?adan? przez nasz? interpretacj?. Je?li jednak uznamy, ?e na ?wiecie mo?liwa jest mnogo?? do?wiadcze?, wówczas mo?emy mie? i do?wiadczenia buddyjskie i do?wiadczenia chrze?cija?skie i do?wiadczenia wspólne dla wyznawców obu religii.

Faktyczn? konsekwencj? przyj?cia pogl?dów Willligisa by?by kres norm posiadaj?cych swoje ?ród?o w praktykowaniu okre?lonej religii. Je?eli bowiem jedynym sensem religii jest „do?wiadczenie mistyczne”, z którego w ró?nych religiach wynikaj? ró?ne rzeczy, a wi?c mo?e wynika? wszystko, czyli faktycznie nie wynika nic, wówczas z praktykowania religii nie wynika?yby ?adne religijne normy o charakterze moralnym. Oczywi?cie mo?na utrzymywa?, ?e do?wiadczane w do?wiadczeniu mistycznym odczucie jedno?ci z wszech?wiatem prowadzi do mi?o?ci powszechnej, wspó?czucia lub czego? w tym rodzaju, ale by?yby to warto?ci w ka?dym poszczególnym przypadku wynikaj?ce z subiektywnych dozna? danego cz?owieka i jego ich interpretacji, a nie z religii jako takiej.

W koncepcji, któr? wspiera Willigis po upadku autorytetu religii zostaje jeszcze autorytet nauki. W ko?cu Je?eli nauka tworzy model, by wyja?ni? jakie? skomplikowane procesy, to wie, ?e jest to tylko model i nie jest on rzecz? sam?, lecz tylko wyja?nieniem. Model zostaje zmieniony, gdy pojawiaj? si? nowe fakty. Religie s? modelami. Skoro zmienia si? widzenie ?wiata, to religie tak?e powinny mie? odwag? tworzenia nowych modeli albo ponownego interpretowania starych. Czyli innymi s?owy religie powinny si? dostowywa? do obrazu ?wiata proponowanego przez nauk?. Dotyczy to zw?aszcza chrze?cija?stwa, którego teologia „trzyma si? zasadniczo ?redniowiecznego obrazu ?wiata, a wi?c jego trwa?ego, przyczynowego, geocentrycznego porz?dku. Dlatego dochodzi do niezwyk?ego rozziewu mi?dzy immanentnym obrazem ?wiata proponowanym przez teologi? chrze?cija?sk? a dominuj?cym dzi? widzeniem ?wiata ukszta?towanym przez nauki przyrodnicze. W konsekwencji teologiczne metafory nieba i piek?a, stworzenia i ko?ca ?wiata coraz bardziej trac? si?? wyrazu. Nawet, je?li by?y przekonuj?ce dla wcze?niejszych generacji, dzisiaj cz?sto wydaj? si? przestarza?e. Podobnie jest zreszt? ze spo?ecznymi metaforami, których u?ywamy, ?eby okre?li? nasz stosunek do Boga. Okre?lenia „Król", „Pan Zast?pów", „Pasterz" - wszystkie zosta?y wzi?te z my?lenia agrarnego spo?ecze?stwa stanowego. My?lenia obcego naszemu demokratycznemu pojmowaniu siebie[4]

Jednak?e czy nauka rzeczywi?cie mo?e wchodzi? w kompetencje religii i wypowiada? ostatnie s?owo w sprawach, o których mówi? religie? Pozwol? sobie na to pytanie odpowiedzie? cytuj?c nieco d?u?sz? wypowied? Lwa Szestowa, która trafnie obrazuje rodz?c? si? we mnie w?tpliwo??:

Wbrew temu, co my?leli antyczni m?drcy, zasady rozumu naturalnego nie s? uniwersalne. Maj? swoje granice, swoj? ograniczono??. W perspektywie zwyk?ego ludzkiego ?ycia granice te mog? wydawa? si? niezmierzone, wr?cz nie istniej?ce: wszak biednemu ludzkiemu umys?owi przestrzenie opanowane przez imperium rzymskie praktycznie wydaj? si? bez granic, podobnie jak nieograniczona wydaje si? w?adza tyrana rozporz?dzaj?cego ?yciem i maj?tkiem poddanych. Czy? cz?owiekowi bez reszty poch?oni?temu i przyt?oczonemu trudami codzienno?ci mo?e przyj?? na my?l, ?e widzialna rzeczywisto?? nie wyczerpuje wszystkich ewentualno?ci? ?e istniej? przestrzenie, w porównaniu z którymi rozleg?e posiad?o?ci rzymskich cesarzy s? znikome, ?e istnie? mo?e si?a unicestwiaj?ca w?adz? wszechmocnego tyrana?

Cz?owiekowi bardzo trudno to sobie wyobrazi?! Mia?by przypu?ci?, ?e prawa przyrody, którym pos?uszny jest niezwyci??ony cesarz, ust?pi? w swej niezmienno?ci przed jak?? inn? si??? Im umys? jest bardziej o?wiecony, im lepiej zmierzy? w?adz? si? naturalnych, tym bardziej jest sk?onny uzna? ich wieczne znaczenie. To w?a?nie, nazywane jedno?ci? si? przyrody, uskrzydla?o nadzieje ludzi my?l?cych na rozwi?zanie ostatecznej zagadki wszech?wiata. Tylko na mocy takiego za?o?enia mo?liwe jest przezwyci??enie,u?ywaj?c j?zyka filozofii wspó?czesnej, intensywnej i ekstensywnej ró?norodno?ci zjawisk ?yciowych. Wystarczy przyj??, ?e zakres oddzia?ywania praw przyrody ograniczony jest czasem i przestrzeni?, tzn. ?e porz?dek, który obserwujemy obecnie, nie obowi?zywa? sto tysi?cy lat temu i nie b?dzie obowi?zywa? za lat tysi?c albo ?e poza granicami uk?adu s?onecznego cia?a nie podporz?dkowuj? si? „prawom” ci??enia, a ca?e gigantyczne marzenie o filozofii jako nauce legnie w gruzach[5]”.

Poza tym nauka, niezale?nie od tego jak bardzo b?dzie rozwini?ta, z samej swojej natury nie mo?e udzieli? odpowiedzi na wa?ne dla cz?owieka pytania, takie jak: W jaki sposób nale?y prze?ywa? swoje ?ycie? Co jest dobre, a co z?e? Co jest warto?ciowe, a co nie? Teorie naukowe mog? podawa? jedynie informacje, mo?liwe wyja?nienia rozmaitych zjawisk. Jednak ju? Hume zauwa?y?, ?e z tego, co jest, bynajmniej nie wynika to, co by? powinno. Mówi?c obrazowo z tego, ?e zdrowe od?ywianie prowadzi do zdrowego cia?a, wcale nie wynika, ?e cz?owiek powinien si? zdrowo od?ywia?. Na najwa?niejsze pytania egzystencjalne odpowiedzi mog? udzieli? jedynie religia i filozofia. Zreszt? obie bardzo cz?sto si? ??cz?, czego przejawem jest na przyk?ad przedstawianie Jezusa jako filozofa przez pierwszych chrze?cijan.

Wszelako aby religia i filozofia dostarcza?y odpowiedzi na wa?ne dla cz?owieka pytania, musz? posiada? jednoznaczn? tre??. „Do?wiadczenie mistyczne”, które rzekomo jest fundamentem ka?dej religii, takiej jednoznacznej tre?ci nie posiada, tote? w praktyce nie zobowi?zuje do niczego poza tym, co do?wiadczaj?ca go jednostka nie uzna za stosowne. Zatem nie zobowi?zuj?c do niczego konkretnego nie mo?e sta? si? fundamentem religii, która dziel?c rzeczy na warto?ciowe i bezwarto?ciowe, po??dane i niechciane, dobre i z?e, prowadz?ce do o?wiecenia lub zbawienia (w zale?no?ci od tego jak? religi? bierzemy pod uwag?) i od nich oddalaj?ce. Dlatego te? uznaj?c nadrz?dny autorytet „uniwersalnego do?wiadczenia mistycznego” w imi? religii uniwersalnej tworzymy religi? beztre?ciow?, czyli innymi s?owy karykatur? religii, która mo?e pos?u?y? do uzasadniania dowolnych ?wiatopogl?dów i norm moralnych.

Wnioski

Willigis Jager i jemu podobni my?licielie podaj? kusz?c? propozycj? spojrzenia na wszystkie religie jak na dzieci tego samego „do?wiadczenia mistycznego”. Je?li cz?owiek na to przystanie, wówczas nie b?dzie musia? zastanawia? si? nad tym która religia jest prawdziwa albo czy jakakolwiek jest prawdziwa. Jednak?e przyj?cie tej propozycji prowadzi do pozbawienia religii ich tre?ci i w rezultacie zanegowania. Jest to droga do subiektywnego woluntaryzmu, z którego mo?e rodzi? si? to, co ka?demu si? podoba. W imi? zgodny mi?dzy religiami stara si? nie dostrzega? faktycznych ró?nic mi?dzy nimi i fa?szuje si? tym samym rzeczywisto??. Moim zdaniem na takim fundamencie nie mo?na zbudowa? niczego trwa?ego. S?dz?, ?e w ró?nych religiach wyst?puj? ró?ne do?wiadczenia religijne i jedynie cz??? z nich mo?e by? uznawana za wspólne. Ponadto religie nie ograniczaj? si? tylko do tych do?wiadcze?, lecz s? czym? o wiele bogatszym. Dzi?ki temu mog? dostarcza? swoim wyznawcom wskazówek dotycz?cych percepcji warto?ci oraz dokonywania wyborów. Próba zanegowania tego wszystkiego w imi? opartej na „do?wiadczeniu mistycznym” religii uniwersalnej wydaje mi si? intelektualnie nieuczciwa. Bardziej uczciwym jest okre?lenie siebie jako wyznawca okre?lonej religii, wahaj?cy si? pomi?dzy religiami lub kto? kto si? z ?adn? religi? nie identyfikuje, a odpowiedzi na pytania egzystencjalne poszukuje gdzie indziej.

[1] Willigis Jager, Fala jest morzem. Rozmowy o mistyce. Rozmawia? Christoph Quarh, prze?. Zenon Mazurczak, Wydwanictwo Jacek Santorski, wersja elektroniczna, zbiory w?asne autora s. 29.

[2] Tam?e, s. 7.

[3] Tam?e, s.1.

[4] Tam?e, s. 51.

[5][5] Lew Szestow, Tylko przez wiar?, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1995, s. 156.

 

W Polsce uko?czy?em studia magisterskie z historii. Przez dwa lata uczy?em si? j?zyka chi?skiego w Shandong University w Chinach. Potem pracowa?em w Shenzhen. Teraz mieszkam w Warszawie i pracuj? w SWPS. Nazwa?bym si? filozofem, w znaczeniu jakie nadawali temu s?owu staro?ytni Grecy, czyli inaczej mówi?c jestem mi?o?nikiem m?dro?ci, której ci?gle mi brakuje, a moje ?ycie wype?niaj? jej poszukiwania.
Social sharing
Trackback URL for this blog entry.

Comments

  • Guest
    Rhhh Saturday, 23 June 2012

    W?tpliwo??

    ?wietny artyku?. Ale. Pytanie brzmi: czy owe do?wiadczenie mistyczne jest czym? co mo?na analizowa? w kategoriach umys?u racjonalnego?

  • Marek Tylkowski
    Marek Tylkowski Tuesday, 26 June 2012

    Analiza do?wiadcze? mistycznych

    Dzi?kuj? za pochwa??!

    Uwa?am, ?e do?wiadczenia mistyczne mo?na analizowa? i porównywa? ze wzgl?du na ich przyczyny, charakterystyk? i skutki. Mo?na zadawa? pytania: Co wed?gug do?wiadczaj?cego doprowadzi?o go do do?wiadczenia mistycznego? Jakie wyst?powa?y wtedy warunki? Jak przebiega?o do?wiadczenie - jakie uczucia emocjonalne i odczucia fizyczne mu towarzyszy?y? Jak do?wiadczaj?cy je interpretuje? Jak doznanie tego do?wiadczenia wp?yn??o na do?wiadczaj?cego? Co on s?dzi o wp?ywie tego do?wiadczenia na niego samego? S?dz?, ?e odpowiadaj?c na powy?sze pytania mo?emy z du?ym prawdopodobie?stwem okre?li? czy chodzi o takie samo do?wiadczenie w przypadku dwóch ró?nych ludzi czy te? nie. My?l? te?, ?e pos?uguj?c si? t? metod? b?dziemy mogli wyró?ni? ró?ne typy do?wiadcze? mistycznych. Oczywi?cie potrzebne s? jeszcze dodatkowe za?o?enia, na przyk?ad, ?e ludzie u?ywaj?cy tego samego j?zyka w taki sam sposób b?d? podobnie opisywa? takie same lub bardzo podobne doznania.

    Pozdrawiam wszystkich czytelników!

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja Wednesday, 27 June 2012

    Tezy tekstu

    Dzi?kuj? za ciekawy tekst. Zastanawiam si? nad tezami, które Pan stawia, lub skrótem rozumowania. Czy przedstawia si? ono tak?:
    1. Nie ma jednego, uniwersalnego do?wiadczenia mistycznego. Do?wiadczenie mistyczne zale?ne jest ono wybranego ?wiatopogl?du religijnego.
    2. Nawet gdyby by?o uniwersalne do?wiadczenie mistyczne, mistyczny uniwersalizm pozbawia religii tre?ci.
    3. Religia pe?ni wa?n? funkcj? normatywno-aksjologiczn?, której nie mog? pe?ni? np. nauki. Mo?e pe?ni? j? jednak filozofia (etyka).
    4. Religia pozbawiona swych tre?ci nie mo?e spe?nia? tych funkcji.
    5. Zatem, pogl?d taki jest "gro?ny".

    Mam problem z przyj?ciem zda? 1 i 2. Poza tym, mo?na przecie? twierdzi?, ?e skoro etyka równie? spe?nia rol? sensotwórcz? i normatywn?, religia wraz z jej ?wiatopogl?dami jest niepotrzebna. Pozostaje jedynie jej wa?na funkcja zaspokajania ludzkich potrzeb duchowo-mistycznych. Wniosek 5 wi?c nie zachodzi, bo mo?emy mie?:
    1. Nauk? do opisu i wyja?niania ?wiata;
    2. Etyk?, filozofi? polityczn? i prawo do dawania normatywnych podstaw naszej kulturze i ?yciu prywatnemu;
    3. Psychologi? pozytywn?, która podpowiada nam, jakie s? najkrótsze drogi do osi?gni?cia pewnych powszechnych celów (np. dobrostanu, satysfakcji z ?ycia);
    4. Uniwersalny mistycyzm + np. sztuka i sporty, które zaspokajaj? nasze pragnienia duchowe i perfekcjonistyczne.

    Oczywi?cie, argumentacja powy?sza dotyczy u?yteczno?ci uniwersalnego mistycyzmu, nie za? jego prawdziwo?ci czy fa?szywo?ci poszczególnych przekona? religijnych.

  • Marek Tylkowski
    Marek Tylkowski Thursday, 28 June 2012

    Obja?nienie tez tekstu

    Witam!

    Dzi?kuj? za uwagi!

    Pozwol? sobie najpierw ustosunkowa? si? do Pana interpretacji mojego tekstu, a nast?pnie poda? kilka uwag odno?nie Pana Twierdze?.

    „Nie ma jednego, uniwersalnego do?wiadczenia mistycznego. Do?wiadczenie mistyczne zale?ne jest ono wybranego ?wiatopogl?du religijnego.”

    Problem polega na tym, ?e sam termin „do?wiadczenie mistyczne” jest bardzo nieostry. Ludzie posiadaj? ró?ne do?wiadczenia. Niektóre z nich s? powszechnie wyst?puj?ce, a inne nie. Wszelako, je?li dane do?wiadczenie jest wynikiem okre?lonego treningu, to jest dost?pne dla ka?dego, kto zostanie poddany takiemu treningowi.

    Do?wiadczenia mistyczne obejmuj? swoim zakresem bardzo ró?ne prze?ycia ludzkie. W ramach chrze?cija?stwa mo?emy na przyk?ad wyró?ni? spotkanie z Jezusem u Juliany z Norwich, kontemplacj? ?w. Jana od Krzy?a, postrzeganie niestworzonych energii Boga przez ?wi?tego Serafina z Sarowa itd. W buddyzmie mo?emy wyró?ni? rozmaite wgl?dy w natur? rzeczywisto?ci, brak trwa?ego ja, cierpienie, nirwan? itd.

    Cz??? z tego, co nazywamy do?wiadczeniem mistycznym mo?e wynika? z okre?lonego treningu lub sposobu ?ycia – ta cz??? winna by? dost?pna dla ka?dego, kto podda si? danemu treningowi lub b?dzie ?y? w okre?lony sposób.

    Cz??? mo?e by? uwarunkowana ?wiatopogl?dem – a wi?c b?dzie dost?pna tylko dla tych, którzy wyznaj? dany ?wiatopogl?d.

    Cz??? wreszcie mo?e pochodzi? z przypadku, karmy lub ?aski Boga, a wi?c nie mo?na czyni? ?adnych przewidywa? odno?nie tego kto ich mo?e do?wiadczy? albo nie.

    „Nawet gdyby by?o uniwersalne do?wiadczenie mistyczne, mistyczny uniwersalizm pozbawia religii tre?ci”

    Przynajmniej w buddyzmie i chrze?cija?stwie wyst?puj? ró?ne „do?wiadczenia mistyczne”. Z ?adnego z nich nie da si? wyprowadzi? ca?o?ci buddyzmu ani ca?o?ci chrze?cija?stwa. Raczej jest tak, ?e je?li poprzez takie do?wiadczenia dany cz?owiek chcia?by pozna? ca?y buddyzm lub ca?e chrze?cija?stwo, to musia?by nazbiera? ca?? gam? ró?norakich do?wiadcze?.

    Jednak?e nawet maj?c do?wiadczenia mistyczne, cz?owiek musi je oceni?. Musi odpowiedzie? sobie na pytania: Czy moje do?wiadczenie jest autentyczne, czy te? oszukuj? sam siebie? Jak? ma wag? w kontek?cie innych do?wiadcze?? Czy jest to do?wiadczenie prawdy najwy?szej, ostatecznej czy te? jest to stopie? na drodze dochodzenia do tej prawdy? Odpowiedzi na te pytania dostarcza wyznawana przez jednostk? religia. Szczególnie wyra?ne jest to w konkurencji odmiennych szkó? buddyjskich, gdzie przedstawiciele jednej ze szkó? twierdz?, ?e przedstawiciele innych szkó? maj? coprawda wgl?dy w natur? rzeczywisto?ci, ale te wgl?dy nie s? tak g??bokie jak wgl?d tej?e szko?y. Przyk?adem jest niezgoda mi?dzy buddystami uwa?aj?cymi, ?e wszystko jest wspó?zale?nie powsta?e i nie istniej?ce samoistnie, a buddystami, którzy twierdz?, ?e podstaw? wspó?zale?nego powstania jest nie powsta?y i nie przemijaj?cy umys?, który przechowuje nasiona karmiczne z jednego ?ywotu na drugi i sprawia, ?e kie?kuj? gdy zajd? sprzyjaj?ce ku temu okoliczno?ci. Buddy?ci obu frakcji nie neguj? do?wiadcze? buddystów frakcji przeciwnej, ale twierdz?, ?e to ich frakcja posiada do?wiadczenia najpe?niejsze i najwy?sze. Nasuwa si? wi?c wniosek, ?e to nie do?wiadczenie mistyczne nadaje znaczenie religii, ale to religia nadaje znaczenie do?wiadczeniu mistycznemu umieszczaj?c go w odpowiednim kontek?cie i decyduj?c o jego wa?no?ci wzgl?dem innych mo?liwych do?wiadcze?.

    Z perspektywy historycznej powy?sze za?o?enie si? potwierdza. Mo?na bowiem zauwa?y?, ?e ludzie posiadaj?cy do?wiadczenia mistyczne lub pewne rodzaje do?wiadcze? mistycznych (znów problem z nieostro?ci? poj??!) najpierw byli lud?mi religijnymi, a dopiero potem uzyskiwali owe do?wiadczenia. Przy czym wi?kszo?? znanych mi religii (aczkolwiek przyznam szczerze, ?e moja wiedza jest ograniczona) twierdzi, ?e charakterystyczne dla nich do?wiadczenia nie s? mo?liwe bez uprzedniego wype?niania nakazów religijnych. Na przyk?ad najstarsze szko?y buddyjskie cz?sto twierdz?, ?e do?wiadczenie najwy?szego o?wiecenia nie jest mo?liwe, je?li cz?owiek nie powstrzymuje si? od wszelkiej aktywno?ci seksualnej.

    Nie neguj? przy tym, ?e ci, którzy mieli „do?wiadczenia mistyczyne” nieraz stawali si? reformatorami religijnymi lub mo?e nawet twórcami innych religii. Jednak?e najpierw ich do?wiadczenia wyrasta?y z danej tradycji religijnej, a nie by?y czystymi i pozbawionymi kontekstu.

    Dlatego uwa?am, ?e nie da si? tworzy? religii na bazie koncepcji uniwersalnego, nie odwo?uj?cego si? do nadaj?cej mu kontekst tradycji, do?wiadczenia mistycznego.

    „Religia pe?ni wa?n? funkcj? normatywno-aksjologiczn?, której nie mog? pe?ni? np. nauki. Mo?e pe?ni? j? jednak filozofia (etyka)”.

    Religia pe?ni ró?ne funkcje. Ponadto funkcje te mog? ró?ni? si? w zale?no?ci od danej kultury.

    W swych rozwa?aniach ogranicz? si? do kontekstu kultury europejskiej.

    Cz?owiek dokonuj?c wyborów musi zdecydowa? co dla niego dobre. Decyduj?c o tym co dla niego dobre ?wiadomie lub nie?wiadomie odwo?uje si? do przekona? dotycz?cych tego, co dla cz?owieka jest dobre w ogóle. Przekonania te nie znajduj? si? w pró?ni, ale zale?? od odpowiedzi na najwa?niejsze pytania egzystencjalne. Nale?? do nich na przyk?ad: Czy ?ycie jest warte tego, aby ?y?? Czy ?wiat jest w jaki? sposób sprawiedliwy? Jakie s? uprawnione ?ród?a poznania? Co posiada warto?? a co nie? Co jest mo?liwe a co jest niemo?liwe?

    Odpowiedzi na powy?sze pytania s? arbitralne. Nie da si? ich uzasadni? racjonalnie, albowiem to od nich zale?y, co jeste?my sk?onni uznawa? za racjonaln? argumentacj?. Mo?na je wyrazi? w formie religii. Mo?na te? to uczyni? w formie filozofii. Niezale?nie jednak od tego czy b?dziemy mie? do czynienia z religi? czy filozofi?, b?dzie ona si? opiera? na ?wiadomym lub nie?wiadomym opowiedzeniu si? za jakimi? odpowiedziami na pytania egzystencjalne.

    Je?li za? chodzi tylko o same normy post?powania, to mog? przypomnie? Tomasza z Akwinu, który twierdzi?, ?e cz??? norm post?powania da si? wywie?? z samego rozumu, a cz??? posiada charakter prawdy objawionej, do której nie sposób doj?? przez same rozwa?ania. Przyk?ad pierwszego rodzaju normy, to zakaz kradzie?y. Przyk?ad normy drugiego rodzaju, to nakaz mi?o?ci nieprzyjació?. Tomasz powiada, ?e religia poucza nas o jednych i drugich normach. Poucza nas o pierwszych, poniewa? nie wszyscy maj? wystarczaj?co czasu i zdolno?ci, aby ich dochodzi? na drodze filozoficznej i o drugich, poniewa? nie wiedzieliby?my o nich bez Objawienia. Abstrachuj?c od prawdziwo?ci lub fa?szywo?ci tomaszowego za?o?enia o warto?ci rozumu, pragn? zauwa?y?, ?e z tego punktu widzenia normy religijne cz??ciowo mog? by? zast?pione normami pochodz?cymi z rozmaitych filozofii a cz??ciowo nie, poniewa? wynikaj? z natury konkretnej religii. Jednak?e normy o specyficznie religijnym charakterze nie s? konieczne do funkcjonowania spo?ecze?stwa jako takiego i maj? sens jedynie w kontek?cie wiary religijnej.

    Niemniej niezale?nie od tego czy kto? g?osi dany system norm jako przedstawiciel danej religii czy danej filozofii stoi na fundamencie arbitralnych wyborów dotycz?cych podstawowej natury ?wiata. W tym sensie filozofia i religia czerpi? ze wspólnego ?ród?a.

    „Religia pozbawiona swych tre?ci nie mo?e spe?nia? tych funkcji”.

    Oczywi?cie religia pozbawiona swych tre?ci jest religi? pozbawion? odpowiedzi na najwa?niejsze pytania egzystencjalne. Dlaczego? Dlatego, ?e z pojedynczego do?wiadczenia mistycznego nie wynika ca?y komplet odpowiedzi na wszystko. Ponadto samo umiejscowienie go w odpowiednim kontek?cie oraz ocena jego wa?no?ci wynika uprzedniego uporania si? z tymi odpowiedziami.

    S?dz? przeto, ?e ludzie, którzy uwa?aj?, ?e posiadaj? uniwersalne do?wiadczenie mistyczne i z niego wywodz? odpowiedzi na pytanie jak ?y? nie?wiadomie ?udz? samych siebie nie zauwa?aj?c, ?e ju? sama ich ocena tego do?wiadczenia jest uwarunkowana wcze?niejszymi przekonaniami, a co za tym idzie wcze?niejsze przekonania wp?ywaj? te? na to, co z niego wynika. Przez to , chocia? by? mo?e dzi?ki swoim do?wiadczeniom przybli?aj? si? do prawdy o ?wiecie, paradoksalnie oddalaj? si? jednocze?nie od prawdy o sobie.

    „Zatem, pogl?d taki jest "gro?ny"”

    My?l?, ?e „mistyczny uniwersalizm” jest gro?ny w tym sensie, ?e prowadzi do pewnego rodzaju oszukiwania samego siebie przez przypisywanie ró?nym do?wiadczeniom wi?kszej wagi ni? j? posiadaj?. Jednak?e jeszcze gro?niejsze jest to, ?e postrzeganie faktycznie istniej?cych religii przez pryzmat „do?wiadczenia mistycznego”, stworzonego z w?asnych wyobra?e? na temat tego czym do?wiadczenie mistyczne powinno by?, prowadzi do niemo?liwo?ci zrozumienia tego czym faktycznie istniej?ce religie s? ani za co si? uwa?aj?. Mo?e sta? si? to przeszkod? w dialogu mi?dzyreligijnym i po?rednio tak?e w dialogu mi?dzyludzkim.

    Teraz chcia?bym si? zastanowi? czy rzeczywi?cie mo?emy mie?:
    „1. Nauk? do opisu i wyja?niania ?wiata;
    2. Etyk?, filozofi? polityczn? i prawo do dawania normatywnych podstaw naszej kulturze i ?yciu prywatnemu;
    3. Psychologi? pozytywn?, która podpowiada nam, jakie s? najkrótsze drogi do osi?gni?cia pewnych powszechnych celów (np. dobrostanu, satysfakcji z ?ycia);
    4. Uniwersalny mistycyzm + np. sztuka i sporty, które zaspokajaj? nasze pragnienia duchowe i perfekcjonistyczne”.

    Nauka opisuje ?wiat, ale czy go wyja?nia? Odpowiedzi na najwa?niejsze pytania egzystencjalne le?? poza mo?liwo?ciami nauki, to raczej zakres stosowalno?ci metod naukowych oraz ich warto?? zale?y od naszego ustosunkowania si? do pyta? egzystencjalnych. ?eby wyja?ni? dany fakt, najpierw musimy odpowiedzie? sobie na pytania co jest mo?liwe w ogóle. Innymi s?owy nauka nie daje wyja?nienia na najwy?szym stopniu ogólno?ci, ale funkcjonuje w ramach metawyja?nie? tworzonych przez arbitralne wybory naukowców, które okre?laj? mi?dzy innymi jakie wyja?nienia danych obserwacji s? mo?liwe do przyj?cia a jakie nie.

    Etyka, filozofia polityczna i prawo te? funkcjonuj? w ramach tworzonych przez odpowiedzi udzielane na pytania egzystencjalne.

    Tak samo psychologia pozytywna jest jednym z przyk?adów nauki funkcjonuj?cej w ramach jakiego? metawyja?nienia. Zawsze mo?na si? zapyta?: nawet je?li wszyscy ludzie na ?wiecie d??? do jakiego? dobrostanu, czemu ja te? mam do niego da?y?? Czy ?ycie powinno by? satysfakcjonuj?ce? A mo?e warto?? naszemu ?yciu nadaj? inne rzeczy ni? dobrostan i satysfakcja?

    Uniwersalny mistycyzm i sport zapewne zaspakajaj? ró?ne ludzkie potrzeby. Jednak?e co z tego wynika? Co okre?la warto?? zaspokojenia tych potrzeb? Czy te potrzeby s? wa?niejsze ni? inne czy te? nie?

    Nauka, etyka, psychologia pozytywna, uniwersalny mistycyzm – wszystkie razem mog? mie? warto?? je?li umie?ci? je odpowiednim kontek?cie i oprze? na fundamencie okre?lonych odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Jednak?e wszystkie razem nie mog? pos?u?y? za argument na rzecz opowiedzenia si? za takimi lub innymi odpowiedziami, bo nie ma argumentów tam, gdzie decyduje si? sama mo?liwo?? argumentacji. Dlatego potrzebna jest religia lub czerpi?ca z tego samego ?ród?a filozofia, co?, co pozwoli sformu?owa? odpowiedzi na pytania egzystencjalne, chyba ?e wolimy zda? si? na przypadkowo??.

    Na ko?cu chc? podkre?li?, ?e mog? si? myli?.

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Guest
    Quyuan Tuesday, 19 February 2013

    Podstawa analizy do?wiadcze? mistycznych

    Uwa?am, ?e do?wiadczenia mistyczne mo?na analizowa? i porównywa? ze wzgl?du na ich przyczyny, charakterystyk? i skutki.

    Zastanaiwam si?, na ile takie porównania maj? sens ( i czy w ogóle s? uprawnione). Przy ca?ej nieostro?ci terminu, pojawia si? równie? pytanie: Czy mistyczny musi zawsze oznacza? religijny? Je?li przyj??, ?e religia jest mocno osadzona w danej kulturze (pomijam tu kwesti? wzajemnego wp?ywu na siebie tych dwóch podmiotów), to czy mo?na j? (i jej doznania mistyczne) analizowa?, ocenia? i porównywa? z punktu widzenia swojej w?asnej kultury? Uwa?am, ?e nie jeste?my w stanie "wyj?? z siebie" i obiektywnie oceni? danego zjawiska, poniewa? jak naucza? Mistrz Zhuang kryteria oceny s? cz??ci? dao, któr? pod??amy. T?umacz?c to na j?zyk naukowy - obserwator b?d?cy wewn?trz danego uk?adu odniesienia nie jest w stanie bezstronnie go oceni?, bo sam jest cz??ci? tego uk?adu, czy te? jak chce fizyka kwantowa - sam proces obserwacji zmienia obiekt, który obserwujemy.

    Oceniaj?c i interpretuj?c (czyli odpowiadaj?c na pytania autora z komentarza zatytu?owanego Analiza do?wiadcze? mistycznych) dokonujemy tego w oparciu o w?asne wyuczone i nabyte wzorce kulturowe, cz?sto nieu?wiadomione (zak?adanie istnienia prawdy absolutnej, transcendentu, obiektywizmu, itp.), podczas gdy osoba poddawana analizie mo?e kierowa? si? zupe?nie oddmiennymi wzorcami kulturowymi, filozoficznymi, czy tez etycznymi. Nisbett w "Geografii my?lenia" wykaza?, ?e nawet na poziomie zmys?ów ludzie Wschodu i Zachodu inaczej postrzegaj? otaczaj?cy ich ?wiat. To rodzi we mnie w?tpliwo?ci czy jakiekolwiek tego typu porównania s? mo?liwe, czy te? jest to wy??cznie projekcja typu Co ja my?l? o tym, co oni my?l?

    Oczywi?cie to tylko mój punkt widzenia, a nie ?adna prawda lub fakt ;)

  • Marek Tylkowski
    Marek Tylkowski Sunday, 24 February 2013

    Odpowied? dla Pana Quyuan

    Szanowny Panie Quyuan

    O ile dobrze zauwa?y?em, to nie krytykuje Pan g?ównej tezy mojego artyku?u, a tylko metod?, któr? si? w pewnym momencie pos?u?y?em do jej udowodnienia. Przypominam, ?e moja g?ówna teza g?osi, ?e do?wiadczenia religijne ró?nych religii s? nieredukowalne do siebie nawzajem, wyst?puj? w nich nieraz elementy podobne, ale s? tak?e istotne ró?nice, których nie mo?na przeoczy?.

    Odwo?ywanie si? do Nisbetta i jego, sk?din?d dobrze mi znanej, „Geografii my?lenia” tylko mo?e wspomóc moj? tez?, wszak je?li ludzie w ró?nych kulturach postrzegaj? ?wiat w odmienny sposób, to jak?e mog? dok?adnie tak samo postrzega? do?wiadczenia religijne? Jednak?e jest to dyskusja nad poznaniem, podczas gdy ja pisa?em swój tekst analizuj?c nie tyle sposoby poznania, ile to, co jest poznawane.

    Dokonuj?c analizy tego, co jest poznawane opiera?em si? na tekstach pozostawionych przez ludzi, którzy opisywali swoje „prze?ycia mistyczne”, „o?wiecenie” i tym podobne rzeczy, które uniwersali?ci mistyczni bezkrytycznie podci?gaj? pod jedn? wspóln? kategori? „do?wiadczenia mistycznego”.

    Post?powanie wymienionych wy?ej uniwersalistów jest b??dne. ?wiadcz? o tym teksty, które mówi? o odmiennej metodzie (na przyk?ad modlitwa w wypadku Katarzyny ze Sieny, zazen u japo?skich mistrzów zen), odmiennej charakterystyce prze?y? ( na przyk?ad brak „ja” w przypadku mistrzów zen lub mistyczne za?lubiny z Chrystusem w przypadku Katarzyny ze Sieny) oraz odmiennego wp?ywu, jaki maj? te prze?ycia na doznaj?ce je osoby (buddy?ci zen chc? rozszerza? kr?g istot wolnych od cierpienia, a Katarzyna ze Sieny cierpie? dla Chrystusa).

    Oczywi?cie czytaj?c tektsty pozostaj? pod wp?ywem swoich uwarunkowa? kulturowych, dlatego te? nie mog? w sposób absolutnie dok?adny zrozumie? tego, co przekazuj?. Wszelako mimo to, s?dz?, ?e jestem w stanie zrozumie? je przynajmniej na tyle, i? mog? stwierdzi?, ?e mam uzasadnione przes?anki do twierdzenia, i? teksty te mówi? o odmiennych sprawach.

    Móg?by Pan zaprzeczy? stwierdzaj?c, i? mówi? o tym samym, ale u?ywaj? odmiennego j?zyka. Jednak?e stawiaj?c tak? tez?, musia?by Pan stwierdzi? równie?, ?e Pana wiedza o autorach tych tekstów i ich rozumienie znacznie wykracza poza to, co zosta?o przez nich napisane.

    Mo?e te? Pan stwierdzi?, ?e istotnie mamy tu do czynienia z ró?nymi do?wiadczeniami, a jedno z nich jest do?wiadczeniem wy?szego poziomu ni? drugie, innymi s?owami wszystkie do?wiadczenia religijne prowadz? w jednym kierunku. Ale co, prócz my?lenia ?yczeniowego, mog?oby stanowi? podstaw? takiego postawienia sprawy? Czy? mówienie w ten sposób nie zak?ada, ?e jest si? wszechwiedz?cym, zna si? wszystkie rodzaje do?wiadcze? oraz ich dalekosi??ne (najlepiej si?gaj?ce ?ycia pozagrobowego) konsekwencje?

    Podsumowuj?c: uwa?am, ?e chocia? nie mo?emy poznawa? siebie nawzajem z absolutn? dok?adno?ci?, to jednak mo?emy poznawa? siebie z mniejsz? lub wi?ksz? niedok?adno?ci?, o czym ?wiadczy zarówno antropologia kulturowa, traktaty mi?dzynarodowe, jak i, podobne do mojego, szcz??liwe ma??e?stwa mi?dzy lud?mi wywodz?cymi si? z ró?nych kultur. S?dz?, ?e mimo swej niedok?adno?ci w rozumieniu tekstów religijnych ró?nych tradycji, pochodz?cych z ró?nych cywilizacji, mog? je rozumie? na tyle, by wiedzie?, ?e przynajmniej czasami nie mówi? o tym samym. Wynika z tego, ?e ?wiat jest bardziej skomplikowany ni? chcieliby tego uniwersali?ci wszelkiej ma?ci i rzeczy odmiennych nie mo?na redukowa? do siebie nawzajem. Tymbardziej za? nie nale?y zach?ca? innych do takiego redukowania i upraszczania rzeczywisto?ci, poniewa? prowadzi to do ?lepoty na faktycznie wyst?puj?ce w naszym ?wiecie zró?nicowanie.

    Pozdrawiam!

  • Please login first in order for you to submit comments
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Active Groups

No active groups.