Paradoks deontologii

Posted by on in Deontologia

b2ap3_thumbnail_Spinacz.jpgCzy racjonalne jest przekonanie, ?e istniej? pewnego rodzaju dzia?ania, których nigdy nie powinno si? wykona?? Podstawowym problemem ka?dej koncepcji etycznej, przyjmuj?cej istnienie absolutnych zakazów moralnych, jest tzw. paradoks deontologii. Polega on na wskazaniu niezrozumia?ej lub nawet wewn?trznie sprzecznej natury absolutnych rygorów deontycznych.

Na problem ten uwag? zwróci? R.Nozick[1], a do rangi najistotniejszego zarzutu podniós? S.Scheffler[2]. Paradoksalno?? rygorów deontycznych stanowi wspó?cze?nie g?ówny motyw odrzucenia deontologii dla bardzo wielu konsekwencjalistów (np. D.Parfita[3], S.Kagana[4] czy D.Cummiskey’a[5]). Zarzut ten sprowadzi? mo?na do pytania, czy racjonalne jest przestrzeganie normy deontycznej N nawet wtedy, gdy skutkiem tego b?dzie wi?ksza liczba pogwa?cenia normy N. Za?ó?my, ?e uznajemy, ?e ?wiadome i celowe morderstwo jest zawsze moralnie naganne i nikt z nas nie powinien ?ama? rygoru „nie zabijaj”. Rodzi to jednak pytanie, dlaczego, je?li mordowanie jest moralnie z?e, naszym celem nie powinno by? minimalizowania ilo?ci morderstw? Podobne pytanie postawi? mo?na ka?demu deontologowi bez wzgl?du na ?ród?o przyjmowanych przez niego norm. Je?li nadrz?dn? warto?ci? jest godno?? ka?dej osoby, dlaczego nie wolno nam przeniewierzy? si? godno?ci jednej osoby je?li jest to jedyny sposób na ochronienie dziesi?ciu innych osób przed nieposzanowaniem godno?ci dziesi?ciu kolejnych ofiar. Je?li traktowanie osób jedynie jako ?rodka jest moralnie z?e, dlaczego nie jest racjonalne dzia?anie, która zmniejsza ilo?? takich sposobów traktowania ludzi? Je?li tym, co jest moralnie z?e jest zamiar czynienia z?a, dlaczego niekiedy nie powinni?my mie? zamiaru uczynienia czego? z?ego aby w przysz?o?ci uchroni? si? przed wieloma takimi zamiarami?

Problem ten najlepiej zobrazowa? na przyk?adach. Poni?ej pos?u?? si? dwoma dylematami. Pierwszy jest zmodyfikowan? wersj? znanego dylematu wagonika:

Dylemat podwójnej p?tli: Wyobra?my sobie, ?e awarii uleg? poci?g, który nie mo?e si? zatrzyma? i który stratuje co najmniej pi?? osób, je?li nikt nic nie zrobi. Tor posiada dwie p?tle z dwiema zwrotnicami. Przy pierwszej z nich znajduje si? Jan, przy drugiej dziesi?? innych osób. Jan mo?e skierowa? poci?g na s?siedni tor pierwszej p?tli, na którym znajduje si? jedna osoba w samochodzie. Jej ?mier? spowoduje zatrzymanie poci?gu i uratowanie co najmniej 5 kolejnych ofiar. Je?li postanowi je uratowa?, musi po?wi?ci? jedn? osob? jedynie jako ?rodek do osi?gni?cia tego celu. Poniewa? tor pomocniczy odbija od toru g?ównego tylko na krótkim odcinku, ??cz?c si? pó?niej z torem g?ównym, ?mier? tej  osoby nie jest jedynie skutkiem ubocznym przekierowania poci?gu na inny tor, lecz skutkiem koniecznym do uratowania kolejnych osób. Je?li Jan nie u?mierci jednej osoby, sama zmiana toru i tak nie uratuje pi?ciu osób, gdy? poci?g wróci na tor g?ówny stanowi?c zagro?enie dla ich ?ycia. Co gorsze, je?li Jan nie prze?o?y d?wigni, poci?g po stratowaniu 5 osób pop?dzi dalej i w nied?ugim czasie stanowi? b?dzie zagro?enie dla kolejnych 50 osób. Jedynym sposobem ich uratowania b?dzie wtedy prze?o?enie drugiej d?wigni. Niestety, drug? zwrotnic? prze?o?y? mo?e jedynie wspólnymi si?ami dziesi?? osób. Jan wie, ?e znajduje si? tam 10 utylitarystów, którzy dla ratowania 50 osób z pewno?ci? przekieruj? poci?g na drug? p?tl? zabijaj?c przy tym 10 niewinnych ofiar. Czy racjonalny by?by zakaz zmiany toru przez Jana?

b2ap3_thumbnail_Dylemat-podwjnej-ptli.png

Nale?y zauwa?y?, ?e w powy?szym przyk?adzie istnienie p?tli nie pozwala stwierdzi?, ?e ?mier? mniejszej ilo?ci osób jest ubocznym skutkiem ratowania wi?kszej ich ilo?ci. Decyzja uratowania wi?kszej ilo?ci osób dokonana jest kosztem ?wiadomego, celowego u?ycia innej osoby jedynie jako ?rodka. Istnienie drugiej zwrotnicy obs?ugiwanej przez utylitarystów powoduje równie?, ?e musimy si? zmierzy? nie tylko ze ?mierci? lub zabiciem niewinnych ofiar, lecz równie? z mo?liwym z?amaniem uznanego przez Jana rygoru przez 10 dodatkowych osób. W dylemacie tym zak?adamy bowiem, ?e utylitary?ci, wierz?c w obowi?zek minimalizacji z?a, po?wi?c? 10 osób, aby uratowa? 50. Deontolog, który zaniecha prze?o?enia d?wigni, swoim brakiem dzia?ania przyczyni si? wi?c pocz?tkowo do ?mierci 5 osób, nast?pnie za? do ?mierci kolejnych 10 osób, których po?wi?c? utylitary?ci przy drugiej zwrotnicy, dziesi?ciokrotnie ?ami?c uznan? przez deontologa norm?, np. „Nie po?wi?caj innych jedynie jako ?rodka do celu”.

Drugi przyk?ad, który nazw? dylematem epidemii, ma podobn? struktur? do poprzedniego, wprowadza jednak pewne dodatkowe elementy, które niekiedy uznawane s? za istotne: sytuacj? katastrofy (trzecia p?tla) oraz specjaln? instytucj?, która w?ród swych celów ma obowi?zek minimalizowania szkód:

Dylemat epidemii: Wyobra? sobie, ?e wirusolog Jan odkry? w swoim laboratorium ?miertelnie gro?ny wirus AH1NN. Ka?da zara?ona osoba umrze niechybnie w krótkim czasie. Wirus ten szalenie ?atwo infekuje inne osoby i ?adna kwarantanna nie jest w stanie powstrzyma? jego ekspansji. Wirus ten zdo?a? zarazi? ju? 5 osób i w przeci?gu tygodnia mo?e zabi? ca?e milionowe miasto Deoncity, a nast?pnie rozprzestrzeni? si? na ca?y kraj. Jan odkry?, ?e istnieje sposób uzdrowienia chorych oraz zapobie?enia dalszym infekcjom. Niestety, aby stworzy? wystarczaj?c? dawk? lekarstwa, która pozwoli zatrzyma? wirus, konieczne jest zara?enie osoby o bardzo rzadkiej grupie krwi, która sama poniesie ?mier?, przyczyniaj?c si? do powstania lekarstwa. Je?li Jan chce zapobiec epidemii, musi dzia?a? szybko. Je?li w ci?gu godziny zarazi i zabije jedn? pacjentk?, zdo?a uratowa? pi?? innych osób oraz zapobiec epidemii. Je?li postanowi zaniecha? bezpo?rednich dzia?a? oraz zreferowa? problem Szpitalnej Komisji Bioetycznej, z powodu up?ywu cennego czasu i rozprzestrzeniania si? epidemii komisja ta stanie przed dylematem po?wi?cenia 10 osób aby uratowa? osób 100. Je?li nie podejmie decyzji o celowym zainfekowaniu 10 osób lecz postanowi odda? decyzj? Centralnej Komisji Zapobiegania Katastrofom, ta, aby uchroni? miasto Deoncity i ca?? ludzko?? przed zag?ad? b?dzie musia?a po?wi?ci? ?ycie 1000 niewinnych osób. Jan zdaje sobie spraw? z nieub?agalno?ci powy?szego ci?gu skutkowego, poniewa? jest on wysoko wykwalifikowanym specjalist?, który obserwowa? ju? t? sam? epidemi? dwa razy wcze?niej, gdy powstrzymana zosta?a dopiero na szczeblu ogólnokrajowym. Czy w takiej sytuacji racjonalny by?by zakaz podejmowania bezpo?rednich dzia?a? przez Jana?

b2ap3_thumbnail_Dylemat-epidemii.png

Podsumowuj?c, zarzut paradoksalno?ci deontologii zrekonstruowa? mo?na jako nast?puj?ce rozumowanie:

  1. Deontolodzy twierdz?, ?e istniej? absolutne rygory R zakazuj?ce czyni? N.
  2. Istniej? sytuacje, w których z?amanie rygoru R spowoduje zmniejszenie ilo?ci ?amania R.
  3. Mniejsza ilo?? pogwa?cenia R jest mniejszym z?em ni? wi?ksza ilo?? pogwa?cenia R.
  4. Akceptacja wi?kszej ilo?ci z?a nad ilo?? mniejsz? jest nieracjonalna.
  5. Wniosek: Rygory deontyczne R s? nieracjonalne

Olbrzymia wi?kszo?? deontologów nie chcia?aby przysta? na to, ?e promowana przez nich etyka jest nieracjonalna. Z tego wzgl?du staraj? si? odeprze? powy?sz? konkluzj?, krytykuj?c poszczególne przes?anki przedstawionego rozumowania[6]. Argument ten jest równie? najwa?niejszym powodem, który motywuje wspó?czesnych deontologów do poszukiwania nowych uzasadnie? dla rygorów deontycznych. Napisz? o tym w kolejnych wpisach. Na razie postawmy nast?puj?ce pytania: Jak my?licie, co powinien uczyni? Jan? Czy istniej? takie racjonalne i absolutne zakazy, których NIGDY nie mo?na z?ama? w ?adnej sytuacji?

[1] R. Nozick, Anarchy, State, And Utopia, Basic Books 1977, s. 28–29.

[2] S.Scheffler, The Rejection of Consequentialism: Philosophical Investigation of the Considerations Underlying Rival Moral Conceptions, Oxford University Press 1982; Agent-Centered Restrictions, Rationality, and the Virtues, [w:] Consequentialism and Its Critics, red. S. Scheffler, Oxford University Press, USA 1988, , s. 243–60.

[3] D.Parfit, Reasons and Persons, Clarendon Press, Oxford 1984, rozdz. 4.

[4] S.Kagan, The Limits of Morality, Clarendon Press, Oxford 1989, rozdz. 5,9.

[5] D.Cummiskey, Kantian Consequentialism, „Ethics”, 1990, t.100, nr 3, s. 586; Kantian Consequentialism, Oxford University Press, New York 1996.

[6] F. Kamm, Morality, mortality. Volume II: Rights, Duties, and Status, Oxford University Press, Oxford 1993, t. 3, 2 t.; S.L. Darwall, Agent-centered restrictions from the inside out, „Philosophical Studies”, 1986, t.50, nr 3, s. 291–319; C.M. Korsgaard, The reasons we can share: an attack on the distinction between agent-relative and agent-neutral values, „Social Philosophy and Policy”, 1993, t.10, nr 1, s. 24–51; T. Nagel, Equality and partiality, Oxford University Press 1991, rozdz. 13; A. Walen, Doing, allowing, and disabling: Some principles governing deontological restrictions, „Philosophical Studies”, 1995, t.80, nr 2, s. 183–215.

Wpis stanowi cz??? ksi??ki o roboczym tytule „Mi?dzy konsekwencjalizmem a deontologi?”.  Prace badawcze nad ksi??k? finansowane s? przez Narodowe Centrum Nauki w ramach programu OPUS z 2012 roku (wniosek o finansowanie projektu badawczego z zakresu bada? podstawowych pt. „Nieutylitarystyczny konsekwencjalizm etyczny - analiza krytyczna”)

Adiunkt w Zak?adzie etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczeci?skiego. Autor ksi??ki J?zyk etyki a utylitaryzm. Filozofia Moralna R.M.Hare'a
Social sharing

Comments

  • Guest
    Piotr Kozak Thursday, 16 May 2013

    deontologia

    tylko, ze deontologia (przynajmniej w wersji Kantowskiej) nie mówi, co mamy robi?, ale jakie normy s? normami moralnymi. W du?ym skrócie, bez wzgl?du na to, jakiego wyboru dokonamy, to jest czy zabijemy 1, 10, 50 czy 100 osób w celu uratowania innych, to dzi?ki regule moralnej wiemy, ze taki a taki czyn by? z?y, bo dokonali?my zabójstwa. Tylko dzi?ki regule moralnej wiemy, ze zabijanie jest zle i to zle bezwzglednie. Inna sprawa, ze jako ludzie mo?emy wybiera? jakie reguly zastosuja dla osadu danego dzialania i w tym sensie dany czyn moze usprawiedliwiony przez aplikacje innej reguly (np. chron zycie). Tym wlasnie jest Kantowska racjonalnosc.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja Friday, 24 May 2013

    os?d w deontologii

    Dzi?kuj? za komentarz. Pozwol? jednak nie zgodzi? si? z wyra?onymi opiniami:

    Kiepska to etyka, która nie radzi nam, jak mamy post?pi?, tylko informuje, ?e s? absolutne regu?y (np. chro? ?ycie), które ka?dy na w?asn? r?k? musi sobie zinterpretowa? ("os?dzi?").
    (2)Nie ma niczego "racjonalnego" w stwierdzeniu, ?e etyka nie daje rad odno?nie tego jak mamy post?powa? i zaleca nam tzw. "os?dzanie". Rodzi w dodatku problem z odpowiedzi? na pytanie "Dlaczego je?li co? jest z?e, mój "os?d" czasami zaleca mi to zrobi??
    (3) Etyka kantowska nie jest zbiorem informacji o tym, które dzia?ania s? z?e. To nie jest aksjologia uprawiana w formie regu?. Mówi nam, jakie mamy obowi?zki i powinno?ci - jak powinni?my dzia?a?. I nie przecenia?bym "os?du" u Kanta. Nie by? on raczej sytuacyjnym intuicjonist?, jak wielu wspó?czesnych etyków.

  • Guest
    Piotr Kozak Friday, 24 May 2013

    paradoksy

    Dzi?kuj? serdecznie za odpowied?, z przyjemno?ci? rozja?ni? kilka w?tpliwo?ci:

    1. Nie jest tak, ?e regu?y moralne mo?emy interpretowa? jak chcemy (nie jest nawet tak, moim zdaniem, ze istnieje koniecznosc ich iterpretacji, ale to juz inna dyskusja). Oczywiscie mozna podac kilka kryterium zgody, lepszych badz gorszych, dla potrzeb dyskusji mozemy sie jednak zgodzic, ze zgoda jest mozliwa. Czy jest to wynikiem funkcjonowania w obrebie wspolnoty , jak u Kripkego, czy w obr?bie zbioru praktyk, czy zgodnosci z jakimis regulami heurystycznymi, to juz inny problem. Dla Kanta takim kryterium jest imperatyw kategoryczny, który mowi w skrocie tyle, ze dana zasada jest zasada moralna jezeli jej negacja prowadzi do sprzecznosci.
    2 i 3. Nie jest tez tak, ze etyka nie mowi nam jak postepowac. Nie twierdze tak ani ja, ani tym bardziej Kant. Etyka mowi nam jak mamy postepowac, ale tylko posrednio, a nie bezposrednio, to znaczy, jakie stany rzeczy uwazane sa za poprawne, niepoprane, dobre, zle itp. Dobrym jest zatem pomagac bliznim, zlem jest zabijania, poprawnym jest klekanie przed papiezem, niepoprawnym jest przeklinanie w obecnosci papieza itd. Z tego wynika, calkowicie sie z Panem zgadzam, obowiazek, zeby pomagac, nie zabijac, klekac itd, ale nie wynika z tego, ze powinnismy tak a tak bezwzglednie postapic w danej sytuacji. Problem jest prozaiczny: czasami wystepuja konflikty regul, ktore powoduja, ze nie klekne przed papiezem, jezeli chce ratowac zycie papieza. Wciaz, dzieki regule wiemy, ze nie-klekanie przed papiezem jest niepoprawne, ale moj partykularny czyn byl poprawny, poniewaz aplikowala sie do niego regula "chron zycie", a nie "klekaj przed papiezem". Wiemy zas ze nalezy chronic zycie, poniewaz istnieje regula moralna nakazujaca chronic zycie (nie oznacza to oczywiscie, ze regula chron zycie oraz klekaj przed papiezem sa sprzeczne). Z kolei funkcja aplikacji reguly, to jest nasza zdolnosc do wynajdywania regul dla danych przypadkow, to wlasnie wladza sadzenia (czyli to, co odda?em poprzez "os?d", dla odró?nienia od mog?cego myli? "s?du"), ktorej brak powoduje glupot?, jak mowi Kant. Zdolnosc sadzenia jest zas pochodna praktyki, jak pisze dalej Kant.
    Podsumowuj?c, czyms innym jest sad dotyczacy wartosci moralnej reguly, czyms innym osad danej sytuacji ze wzgledu na dana regule. Wymienione w artykule problemy rodza sie na gruncie etyki Kantowskiej tylko jezeli czytac ja z perspektywy KPR; rozmywaj? si?, je?eli uwzgl?dni? to, co Kant pisa? w KWS.

    ps. czy Kant byl sytuacjonista, nie mi rozstrzygac. Po pierwsze nie do konca jasne jest co to jest sytuacjonizm, po drugie, mam watpliwosci czy nawet jezeli uda sie nam ustalic zakres znaczeniowy tego terminu, to tak latwo da sie on zastosowac do etyki Kantowskiej.

    Pozdrawiam serdecznie,

  • Guest
    pleo Wednesday, 29 May 2013

    nie ma o czym mówi?

    cokolwiek to znaczy "jak post?powa?". -> a zreszt?: phronesis.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek Friday, 31 May 2013

    Deontologia czy absolutyzm?

    Krzy?ku, rozumiem czego dotyczy ten wpis. Jednak wydaje mi sie, i? nie do?c wyra?nie odró?ni? si? tu dwie kwestie: deontologi? jako rodzaj odpowiedzi na pytanie: "co jest podstaw? oceny moralnej danego zachowania?" oraz absolutyzm norm. Mo?na by? bowiem konsekwencjalist? (tj. uwa?a?, i? konsekwencje przes?dzaj? o warto?ci moralnej czynu) i mimo to uwa?a?, ?e s? pewne normy obowi?zuj?ce absolutnie - bo np. na podstawie jakiej? przyjmowanej przez danego konsekwencjalist? antropologii uwa?a on, i? ?wiat (cz?owiek) jest tak skonstruowany, i? zawsze (!) jaki? czyn X skutkuje stanem rzeczy Y, który z kolei jest z?y.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja Monday, 03 June 2013

    deontologia a absolutyzm

    Dzi?ki za komentarz Krzy?ku.
    1.) Paradoks deontologii nie dotyczy jedynie absolutnych rygorów. Dotyczy ka?dego rygoru, który twierdzi, ?e "Nie wolno zrobi? x nawet je?li spowoduje to wi?ksz? ilo?? X-ów." Deontolog, który uznaje taki rygor, nie musi by? absolutyst?. Mo?e twierdzi?, ?e powy?szy rygor nie obowi?zuje w przypadku katastrofy, lub gdy wchodzi on w konflikt z innym, wa?niejszym rygorem. Obowi?zuje jedyna k w przypadkach w których "zrobienie x mog?oby zmniejszy? ilo?? x-ów".
    2.) My?l?, ?e konsekwencjalista fundacyjny nie mo?e spójnie g?osi? absolutnych rygorów. Fajnie to pokaza?a K.de Lazari-Radek i Singer w ich najnowszym artykule o etyce ezoterycznej (t?umaczenie ukarze si? chyba w najnowszej AiE). Konsekwencjalista fundacyjuny, aby by? spójny, musi uzna?, ?e zawsze nale?y z?ama? regu?? R, je?li jej z?amanie przyniesie jednostkowo lepsze rezultaty. Wi?kszo?? konsekwencjalistów regu? powinna zezwala? wi? na ?amanie u?ytecznych zasad w u?yteczny sposób (np. w tajemnicy) zawsze wtedy, gdy jest to u?yteczne .

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek Monday, 03 June 2013

    absolutyzm hipotetyczny, czy faktyczny?

    ad 1) Mo?e i nie dotyczy tylko rygorów absolutnych, jednak zada?e? pytanie: "Czy istniej? takie racjonalne i absolutne zakazy, których NIGDY nie mo?na z?ama? w ?adnej sytuacji?" Stad taki a nie inny tok moich pyta? ;)

    ad 2) "My?l?, ?e konsekwencjalista fundacyjny nie mo?e spójnie g?osi? absolutnych rygorów.(...) Konsekwencjalista fundacyjny, aby by? spójny, musi uzna?, ?e zawsze nale?y z?ama? regu?? R, je?li jej z?amanie przyniesie jednostkowo lepsze rezultaty". Sprzeczno?? jest jedynie pozorna. Jak najbardziej mo?na by? konsekwencjalista i g?osi? absolutne zasady o ile oparte s? one na jakich? absolutnych prawach przyrody (psychologii etc.). Taki faktyczny absolutyzm jest jak najbardziej do pogodzenia z konsekwencjalizmem. To, o czym piszesz w drugim zdaniu, to nie absolutyzm faktyczny, ale hipotetyczny. Trywialnym jest wniosek, ?e JE?LI z?amanie regu?y R dawa?o by lepsze rezultaty ni? jej przestrzeganie, to nale?y j? z?ama?. Mo?na sie zgodzi? z tym zdaniem warunkowym, jednocze?nie g?osi?, ?e poprzednik nie zachodzi.

  • Guest
    Aldona Wednesday, 25 March 2015

    Mord

    Sprawa moralno?ci nie jest prosta, bo na przyk?ad zwyk?e morderstwo nie jest to?same eutanazji, chocia? w obu przypadkach wyst?puje osoba pozbawiaj?ca kogo? ?ycia - wszystko zale?y od okoliczno?ci.

  • Guest
    Queston Tuesday, 29 September 2015

    Eutanazja to nie morderstwo!

    Eutanazja jest dobrowolna, morderstwo nie. To jakby porówna? gwa?t do seksu :)

  • Guest
    Valentin August Sunday, 28 April 2019

    Albo sztywne regu?y moralne, albo moralno?ci nie ma!

    ?adne paradoksy ( R.Nozick[1] +S.Scheffler + etc.) nie s? w stanie zabi? fenomenu sztywnej moralno?ci.
    Przytoczone przez autora tekstu niby "paradoksy" paradoksami de facto nie s?!
    Ju? kiedy? napisa?em, ?e to s? efekciarskie gierki dla ma?ych dzieci, a nie efektywne twarde dowody na co? tam .........
    W ka?dym z przyk?adów (wagonik ev. zaraza) etycy licytuj? które rozwi?zanie najlepsze moralnie i na tym pytaniu oczywi?cie musz? ka?dorazowo polec. Dlaczego? Gdy? b??dnie zak?adaj?, ?e ?ycie ka?dego cz?owieka ma identyczn? warto??, - a tak nie jest. Gdyby cz?owiek mai? wiedz? doskona?? o danej grupie, to by si? przekona?, ?e warto?? ?ycia ka?dej osoby jest tam inna. Ale i tak, by jego ocena by?aby ma?o precyzyjna, ze wzgl?du na jego niezdolno?? do ocen absolutnych.
    Ocenienie absolutne warto?ci ?ycia ludzkiego tylko posiada Omnipotent, - czyli: ?aden cz?owiek.
    cbdo.

  • Guest
    Valentin August Sunday, 28 April 2019

    Nie da si? twierdzi?, ?e eutanazja to nie morderstwo!

    Dlaczego tak jest? Gdy?, nie mo?na wykluczy? czy aby w procedurze przed eutanazj? nie pope?niono przest?pstwa. Kto zapewni, ?e rodzina, albo szpitalny personel nie wywiera? silnej presji na nieboraku, by si? zgodzi??
    Kto zapewni, czy eutanazji nie dokonano przez podp?acenie lekarza/lekarzy, by w interesie cz?onka rodziny, albo kogo? co na ?mierci nieboraka móg? co? zyska?, to si? sta?o?
    Pyta? mo?na by mno?y? w niesko?czono??, ale po co, - ?li ludzie ciesz? si? kiedy w swej niemoralno?ci maj? w okó? podobnie zdeprawowanych hunwejbinów ...........................
    Proste: Z?O, przyci?ga Z?O!

  • Please login first in order for you to submit comments
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Active Groups

No active groups.