Odpowiedzialno?? banków za udzielanie kredytów walutowych

Posted by on in Pomaganie

Od d?u?szego czasu banki udzielaj? kredytów denominowanych w obcych walutach na zakup mieszkania lub domu. Polega to na tym, ?e kredyt jest de facto wyp?acany oraz sp?acany w jednostkach pieni??nych obowi?zuj?cych w kraju, z którego pochodzi kredytobiorca, np. w z?otówkach lub dolarach, lecz jego sp?ata obliczana jest przez bank na podstawie ich kursu do jakiej? innej waluty, np. franka szwajcarskiego lub euro; poniewa? wysoko?? kursu regulowana jest w sposób losowy przez panuj?c? koniunktur? gospodarcz? na rynkach mi?dzynarodowych oraz przez bank, wynika z tego, ?e mo?e on ulega? dowolnym zmianom.

Taka sytuacja stanowi powa?ne zagro?enie dla kredytobiorcy, gdy? ka?da dewaluacja jednostek pieni??nych, w której sp?aca on kredyt, w stosunku do waluty, od której zale?y wysoko?? poszczególnej raty, mo?e spowodowa? tak znaczny wzrost warto?ci zobowi?za? kredytowych, ?e nie b?dzie on w stanie ich uregulowa?. ?agodna wersja tego rodzaju zagro?enia zak?ada, ?e kredytobiorca nie potrafi poradzi? sobie z bie??c? obs?ug? zad?u?enia, tj., na skutek dewaluacji jednostek pieni??nych, w których zaci?gni?ty zosta? kredyt, raty uros?y tak bardzo, ?e nie dysponuje on kwot? wystarczaj?c? do ich systematycznego sp?acania. Wersja tragiczna zak?ada natomiast, ?e kredytobiorca mo?e znale?? si? w sytuacji, w której nie tylko nie b?dzie móg? na bie??co sp?aca? kredytu, ale jego zobowi?zania kredytowe wobec banku urosn? tak bardzo, ?e ich wysoko?? przekroczy faktyczn? warto?? nieruchomo?ci, na zakupienie której zosta?y zaci?gni?te. W praktyce oznacza to, ?e osoba taka jest bankrutem, gdy? nie jest w stanie sp?aci? zad?u?enia, które przekroczy?o warto?? zabezpieczenia hipotecznego. Wi??e si? z tym ryzyko wypowiedzenia przez bank umowy kredytowej, a to w konsekwencji prowadzi nie tylko do pozbawienia kredytobiorcy maj?tku, na zakup którego wzi?? kredyt, ale tak?e do uruchomienia procedury prawnej pozwalaj?cej na ?ci?gni?cie nale?nego wobec banku d?ugu, którego wysoko?? stanowi dodatkowo ró?nica mi?dzy mniejsz? warto?ci? nieruchomo?ci a wi?ksz? warto?ci? aktualnych zobowi?za?.  

Im wi?cej osób podlega kryteriom pierwszego lub drugiego zagro?enia, tym cz??ciej stawia si? pytanie o to, czy istniej? jakie? granice zobowi?za? po stronie kredytobiorców i odpowiedzialno?ci po stronie banków. Czy podpisanie umowy na temat udzielenia przez bank kredytu denominowanego w obcej walucie, która jednoznacznie formu?uje obowi?zek kredytobiorcy do zwrotu po?yczonej kwoty, gdy zapisy dotycz?ce wielko?ci i sposobu jej sp?aty  by?y zrozumia?e dla obu stron i zosta?y umieszczone w umowie za obopóln? zgod?, jest jedynym i ostatecznym  kryterium, które ma rozstrzyga? o obowi?zkach kredytobiorców i odpowiedzialno?ci banków? Innymi s?owy: czy tego rodzaju kontrakt zawarty mi?dzy kredytobiorc? a bankiem zawsze mo?e stanowi? wystarczaj?ce uprawomocnienie dla znajduj?cych si? w nim zasad post?powania, przywilejów, oraz niema?ych nieraz obci??e? i kosztów, jakimi obarcza si? jedn? ze stron?

Wi?kszo?? osób przekonanych, ?e nie ma podstaw do udzielania pomocy tym, którzy wzi?li kredyt walutowy i z tego powodu znale?li si? w trudnej sytuacji, uwa?a tak dlatego, gdy? twierdz?co odpowiada na tego typu pytania. Osoby te stoj? zwykle na stanowisku, ?e jedynym testem dla dopuszczalno?ci wszelkich zobowi?za? jest zdolno?? podmiotu do podj?cia ?wiadomej i autonomicznej decyzji oraz dobrowolna zgoda na wynikaj?ce z tego faktu konsekwencje. To nie tylko oznacza, ?e je?li kto? z w?asnej woli wyst?puje o kredyt i godzi si? na zaproponowane przez bank warunki dotycz?ce sposobu jego sp?aty, wówczas zawarte porozumienie w sposób bezwzgl?dny obliguje go do wywi?zania si? z zadeklarowanych zobowi?za?, ale równie?, ?e w takiej sytuacji ani bank, ani ktokolwiek inny, nie ma ?adnych obowi?zków udzielenia pomocy kredytobiorcy w sp?acie jego zad?u?enia, o ile nie wyst?pi?y nie uwzgl?dnione w umowie okoliczno?ci. Zgodnie z tym umowa mog?aby zosta? uniewa?niona tylko pod jednym warunkiem –  gdyby w jaki? sposób zdarzy?o si? tak, ?e jedna ze stron nie wyrazi?a dobrowolnie zgody na zawarte w niej postanowienia. W innym przypadku powinno?? kredytobiorcy do sp?aty zaci?gni?tego d?ugu pozostaje w mocy.

Dwie kwestie sk?adaj? si? na s?abo?? takiego stanowiska. Po pierwsze, nie jest do ko?ca jasne, jak nale?a?oby rozumie? warunek dobrowolno?ci. Zwykle twierdzi si?, ?e czyn jest dobrowolny, gdy decyzja o jego wykonaniu b?d? samo wykonanie tego czynu nie jest spowodowane przez nadmiern? presj? lub celowo stosowany przymus zewn?trzny. Zak?ada si? tu bowiem, ?e czynniki rodz?ce tego rodzaju konieczno?? ograniczaj? pole efektywnych wyborów podmiotu tak dalece, ?e nie jest on ju? w stanie podejmowa? wyborów oraz dzia?a? zgodnie z w?asn? – nieprzymuszon? – wol?. Jest to jednak byt w?skie rozumienie wolnej woli, i nie wystarcza do pe?nego uprawomocnienia tego rodzaju kontraktów. Dobrowolna zgoda na warunki jakiejkolwiek umowy mo?e zosta? w taki sam sposób ograniczona, a nawet wyeliminowana, przez istnienie nie b?d?cych ?rodkami przymusu czynników naturalnych, które w momencie podpisywania umowy stanowi?y immanentn? w?asno?? jednej ze stron lub przynale?a?y do okoliczno?ci, w jakich umowa zosta?a zawarta. Dzieje si? tak na przyk?ad wtedy, gdy osoba b?d?ca stron? umowy jest w zbyt m?odym wieku, jest chora psychicznie, b?d? znajduje si? w takim stanie umys?u, który nie pozwala jej na prawid?owe rozeznanie sytuacji, a tak?e gdy z jakich? przyczyn – spowodowanych b?d? nie spowodowanych zachowaniem drugiej strony – pozbawiona jest mo?liwo?ci dost?pu do wiedzy o faktach, mog?cych wp?yn?? na jej decyzj? o zawarciu takiego porozumienia.

Stanowisko to nie bierze równie? pod uwag? wielu normatywnych kryteriów towarzysz?cych zawieraniu umów. Kontrakt mo?e nie by? moralnie dopuszczalny, a przez to mo?e nie obowi?zywa?, je?li jedna ze stron wykorzystuje do jego zawarcia szczególnie nierówne zdolno?ci oraz mo?liwo?ci negocjacyjne drugiej strony, gdy jedna ze stron znajduje si? w tragicznej sytuacji, która ca?kowicie determinuje jej post?powanie, a druga strona wykorzystuje t? sytuacj?, aby uzyska? wi?ksze ni? zwykle korzy?ci, czy wreszcie, gdy która? ze stron dopuszcza si? oszustwa lub manipulacji, aby wymóc zgod? na stawiane warunki. Podobne konsekwencje mog? powodowa? równie? postanowienia kontraktu, które w powa?ny sposób zak?ócaj? równowag? stron; chodzi tu mi?dzy innymi o takie zapisy, które niemo?liwe do precyzyjnego oszacowania koszty realizacji kontraktu w momencie jego zawarcia, przerzucaj? na barki tylko jednej ze stron, lub o takie, które daj? jednej stronie prawo do podejmowania arbitralnych decyzji, maj?cych na celu osi?ganie optymalnych korzy?ci, b?d?cych kosztem  drugiej strony.

   Je?eli zak?ada si?, ?e umowa powinna spe?nia? tego typu kryteria, to samo istnienie umowy, jako nast?pstwo zgody obu stron na zawarte w niej postanowienia, nie mo?e stanowi? wystarczaj?cego warunku jej uprawomocnienia. Znaczy to, ?e nawet je?li umowa zosta?a zawarta na podstawie obopólnego przyzwolenia, to w celu upewnienia si? o jej prawomocno?ci, nale?a?oby sprawdzi? dodatkowo, czy obie strony wyrazi?y na ni? zgod? w sposób dobrowolny, a wi?c bez naruszenia któregokolwiek z kryteriów decyduj?cych o jej moralnej dopuszczalno?ci. W przeciwnym razie musieliby?my przyj?? do?? niedorzeczne za?o?enie, ?e samo przyzwolenie na zawierane umowy ka?dorazowo obejmuje i spe?nia wszystkie istotne dla tej kwestii warunki normatywne, b?d?, ?e jest od nich wa?niejsze.   

Wszystkie te uwagi odnosz? si? równie? do porozumie? zawieranych mi?dzy bankiem a kredytobiorc?, i tym samym obejmuj? tak?e umowy dotycz?cych kredytów walutowych. Oznacza to, ?e je?eli ich postanowienia narusza?yby warunki niezb?dne do zaistnienia obowi?zku przestrzegania przyj?tych ustale?, w tym, na przyk?ad, warunki konieczne do spe?nienia przez kredytobiorc? kryterium dobrowolno?ci, a w konsekwencji tego – do powstania konkretnych obligacji wobec banku, to sam fakt, ?e zosta?y zawarte za obopólnym przyzwoleniem, nie móg?by by? dostateczn? podstaw? do wyci?gania wniosku, ?e obowi?zek ich realizacji w bezwzgl?dny sposób obci??a osob? zaci?gaj?c? w ten sposób d?ugoterminow? po?yczk? na zakup mieszkania lub domu.

Pierwszym zarzutem, jaki mo?na skierowa? pod adresem banków udzielaj?cych kredytów denominowanych w obcej walucie, jest czysto spekulacyjny i cz??ciowo fikcyjny charakter takiego przedsi?wzi?cia. Otó?, banki, sprzedaj?c klientom produkt zwany „kredytem”, wymaga?y, aby jego sp?ata dokonywana by?a wed?ug harmonogramu zawieraj?cego stawki poszczególnych rat oraz wielko?? ca?ego kredytu w obcej walucie, jednak nie okre?la?y wysoko?ci poszczególnych rat, ani ostatecznej kwoty ca?ego kredytu, w jednostkach pieni??nych, w których klient mia? faktycznie dokonywa? jego sp?aty. Zabieg by? prosty: wielko?? zad?u?enia kredytobiorcy wyznaczana by?a przez bank na dwa sposoby: fikcyjny oraz rzeczywisty. Pierwszym pos?ugiwano si? wówczas, gdy wysoko?? kredytu podawano w obcej walucie, drugi stosowano natomiast wtedy, gdy chodzi?o o ustalenie kwoty, jak? klient musia? ui?ci? do banku w celu sp?aty kredytu. W konsekwencji tego, kredytobiorca wiedzia? jedynie, jak ksi?gowany jest jego kredyt w banku, nie wiedzia? jednak rzeczy dla niego najwa?niejszej, a mianowicie, jak? realnie kwot? b?dzie musia? zwróci? bankowi w walucie, w której by? zobowi?zany sp?aca? zaci?gni?ty d?ug. Cho? zna? swoje fikcyjne zad?u?enie wobec banku, to jednak nie zosta? poinformowany ile de facto wynosi jego d?ug. Oznacza to, ?e w momencie zawierania umowy nie zna? ostatecznej ceny produktu, za którego b?dzie musia? zap?aci?, i nie móg? jej pozna? w trakcie uiszczania za ni? kolejnych op?at. Co wi?cej, do momentu sp?aty ca?ej nale?no?ci przez kredytobiorc?, rzeczywistej ceny nie zna? tak?e bank, który produkt sprzedawa?, gdy? by?a ona ustalana ka?dorazowo na podstawie obowi?zuj?cych w danym czasie kursów walutowych, których wysoko?? zale?y ostatecznie od splotu niesko?czenie wielu czynników na mi?dzynarodowym rynku ekonomicznym, i z tego powodu zawsze ma ca?kowicie przypadkowy charakter. Stronom umowy znana by?a tylko fikcyjna kwota kredytu, jednak o tym, jaka faktycznie jest jej wysoko??, niczego konkretnego nie by?o mo?na powiedzie?, pozostawa?o jedynie snucie czysto teoretycznych domys?ów, czyli – w?a?nie – spekulowanie.

Aby mo?na by?o lepiej u?wiadomi? sobie absurdalny charakter tej transakcji, za?ó?my, ?e podobny model kupna-sprzeda?y zostaje rozpowszechniony równie? w odniesieniu do innych produktów. Tak wi?c gdy chcesz kupi? na raty lodówk?, telewizor, pralk?, czy meble, sprzedawca podaje ci jedynie fikcyjn? cen? towaru i wyja?nia, ?e w rzeczywisto?ci zap?acisz za niego najprawdopodobniej zupe?nie inn? kwot?, której teraz nie mo?na precyzyjnie okre?li?, gdy? ustalana jest ona losowo na podstawie pewnych procesów i zjawisk nie podlegaj?cym ?adnym mo?liwym do zweryfikowania i przewidzenia prawid?owo?ciom. Mog?oby to wygl?da? na przyk?ad tak:

 

W celu dalszego wykonywania swojej pracy musisz kupi? samochód, którego cena znacznie przekracza twoje mo?liwo?ci finansowe; mówi?c krótko – nie sta? ci? na kupienie samochodu za gotówk?, jak równie? na raty, gdy kwota kredytu liczona jest w walucie, w jakiej aktualnie zarabiasz. Sprzedawca samochodów sk?ada ci jednak ofert?, któr? okre?la jako „niezwykle korzystn?”. Otó?, mo?e on wyceni? ten samochód w innej walucie, a jego sp?at? roz?o?y? nawet na kilkadziesi?t lat. Dowiadujesz si?, ?e wyceny dokonuje si? w salonie samochodowym na podstawie dost?pnej informacji z agencji kosmicznej NASA o trajektoriach ruchu wszystkich obiektów poruszaj?cych si? w danym dniu w uk?adzie s?onecznym, wed?ug niezwykle skomplikowanego algorytmu. Po ustaleniu w ten sposób kursu walutowego na obecny dzie?, i po obliczeniu ostatecznej sumy kredytu, okazuje si?, ?e poszczególne raty s? na tyle niskie, ?e bez wi?kszych problemów móg?by?  je sp?aci?. To jednak nie wszystko. Sprzedawca nie mo?e zapewni? ci?, ?e poszczególne raty twojego kredytu b?d? zawsze takie same. Poniewa? liczba obiektów znajduj?cych si? w uk?adzie s?onecznym, jak i ich trajektorie, stale ulegaj? zmianom i s? nieprzewidywalne, tak samo b?dzie z twoimi ratami – te? b?d? si? zmienia? i nikt wcze?niej nie b?dzie w stanie precyzyjnie obliczy? ich wysoko?ci. Cho? do pewnego stopnia mo?na oszacowa? wahania, jakim b?d? podlega?, to jednak w przypadku wyst?pienia takich naturalnych zjawisk, jak wybuchy lub kolizje, które w przestrzeni kosmicznej zdarzaj? si? dosy? cz?sto i zupe?nie przypadkowo, wysoko?? rat oraz ostateczna kwota kredytu mo?e zmieni? si? z tego powodu diametralnie. Musisz si? zatem przygotowa? na najgorsze, a mianowicie, ?e b?dziesz musia? odda? samochód i dodatkowo sp?aci? d?ug stanowi?cy ró?nic? mi?dzy dzisiejsz? wycen? samochodu a, by? mo?e, kilkukrotnie wi?ksz? kwot? twego kredytu, wynikaj?c? z takiego a nie innego ruchu obiektów kosmicznych w przysz?o?ci.

 

Je?li uwa?asz, ?e zachowanie sprzedawcy samochodów jest niedozwolone, karygodne, niezrozumia?e czy oburzaj?ce, albo, ?e facet po prostu zbzikowa?, takie samo zdanie powiniene? mie? o pracownikach banków, którzy w podobny sposób przez lata oferowali milionom ludzi kupno kredytów walutowych na zakup nieruchomo?ci. Nie ma wi?kszego znaczenia, ?e w obu przypadkach ?ród?o ustalania rzeczywistych rat kredytu nie jest takie same. Liczy si? to, ?e podobny by? mechanizm sp?aty i odpowiedzialno?ci: wyznaczano fikcyjne raty oraz fikcyjn? warto?? kredytu, natomiast rzeczywiste raty oraz rzeczywist? warto?? kredytu ustalano w taki sposób, ?e klient nie móg? dysponowa? pe?n? wiedz? na ten temat,  a na koniec obarczano go jeszcze ryzykiem finansowym, które nie mog?o by? wiarygodnie wyliczone, gdy? w praktyce by?o nieprzewidywalne i nie mia?o granic.

Odpowiedzialno?? za zawarcie tego typów umów kupna-sprzeda?y nie spada tylko na klienta, ani nawet nie rozk?ada si? równo po obu stronach. Tego rodzaje transakcje handlowe oraz towarzysz?ce im dokumenty by?y wytworem banków, które publicznie je propagowa?y i oferowa?y prywatnym osobom. W ten sposób banki stawa?y si? nie tylko kreatorem czy dominuj?c? stron? handlowego przedsi?wzi?cia, które doprowadzi?o do tragedii wielu ludzi, ale tak?e wy??cznym autorem umowy, której zapisy nierówno chroni?y interesy obu stron, ?ama?y zasady rozs?dku, uznane regu?y sprawiedliwo?ci spo?ecznej oraz dobre obyczaje w biznesie. O ludziach, którzy je zawarli mo?na co najwy?ej powiedzie?, ?e znajdowali si? w trudnej sytuacji, albo, ?e powinni by? bardziej rozwa?ni, cho? wydaje si?, i? dopuszczalne by?oby te? powiedzenie, ?e byli w?ród nich równie? tacy, którzy nies?usznie, jak wida?, uwa?ali si? za sprytnych, a tak?e osoby naiwne, a nawet g?upie. Brak przezorno?ci jest z pewno?ci? wad?, lecz nigdy nie jest w?a?ciwym ?ród?em winy czy odpowiedzialno?ci w sytuacji, w której mamy do czynienia z pogard? i lekcewa?eniem dla osób b?d?cych partnerami we wspólnym przedsi?wzi?ciu oraz, gdy w sposób cyniczny traktuje si? te osoby wy??cznie jako ekonomiczne narz?dzia do generowania zysku b?d? zaspokojenia instytucjonalnych interesów.   

Uwa?a si? niekiedy, ?e do zaistnienia odpowiedzialno?ci za z?o?one zobowi?zania wystarcza u?wiadomienie sobie ryzyka, na jakie nara?amy si? post?puj?c w sposób wymagany przez te zobowi?zania. W odniesieniu do kredytów walutowych przekonanie to oznacza?oby, ?e je?li kto? zobowi?za? si? w umowie z bankiem do sp?aty kredytu denominowanego w walucie obcej, b?d?c ?wiadomy, ?e ostateczna kwota zad?u?enia sp?acana w okre?lonych w umowie jednostkach pieni??nych mo?e ulec zmianie w sposób dla niego niekorzystny, to nie tylko

  1. nak?ada na siebie obowi?zek sp?aty zaci?gni?tego kredytu bez wzgl?du na jego wysoko?? liczon? w jednostkach pieni??nych, w jakich go sp?aca,

ale równie?, ?e

  1. najgorsza nawet sytuacja, w jakiej móg?by znale?? si? kredytobiorca, nie generuje po stronie banku jakichkolwiek obowi?zków polegaj?cych na udzieleniu mu pomocy finansowej w sp?acie powsta?ego zad?u?enia.

Zobowi?zanie kredytobiorcy rozpatrywane jest najcz??ciej jednostronnie, tj. w odniesieniu tylko do punktu (1). Zak?ada si? bowiem, ?e tego rodzaju umowa zobowi?zuje skutecznie tylko jedn? z jej stron – podmiot, który zaci?ga kredyt. W rezultacie wielu z nas dochodzi do wniosku, ?e mog? wyst?pi? co najwy?ej dwie mo?liwo?ci, a mianowicie, ?e albo kredytobiorca ma obowi?zek sp?aci? zaci?gni?ty kredyt, albo nie ma. W tej perspektywie rzecz? naturaln?, i z tego powodu do?? powszechn?, jest opowiedzenie si? za mo?liwo?ci? pierwsz?; nikt bowiem nie traktuje powa?nie twierdzenia wynikaj?cego z drugiej mo?liwo?ci – ?e osoba po?yczaj?ca pieni?dze, i b?d?ca ?wiadom? ryzyka, jakie niesie ze sob? ich sp?ata, mog?aby nie mie? ?adnego zobowi?zania do uregulowania swych nale?no?ci. Je?eli jednak uwa?amy, ?e ustalenie pe?nego zakresu obowi?zków sp?aty kredytów walutowych powinno bra? pod uwag? tak?e punkt (2), to tym samym zak?adamy, ?e w pewnych okoliczno?ciach zobowi?zanie do sp?aty zaci?gni?tego kredytu powinno  by? rozpatrywane w taki sposób, aby obejmowa? równie? kredytodawc?.

Jedn? z wa?nych zasad sprawiedliwo?ci, które powinno uwzgl?dnia? si? przy zawieraniu wszelkich porozumie?, jest twierdzenie, ?e tam, gdzie umowa jest obopólnie korzystna, lecz jej realizacja stwarza jaki? znaczny stopie? niepowodzenia, straty lub pora?ki dla której? ze stron, konsekwencje urzeczywistnienia si? tego ryzyka musz? ponosi? solidarnie obie strony we w?a?ciwych proporcjach. Oznacza to, ?e zobowi?zanie za realizacj? umowy w przypadku zaistnia?ego ryzyka nie mo?e obarcza? wy??cznie jednej ze strony umowy, podczas gdy druga strona odnosi z tego tytu?u same korzy?ci. Jest to powszechny sposób my?lenia. Nikt zapewne nie s?dzi, ?e borykanie si? ze szkod? wynikaj?ca z operacji chirurgicznej, której przebieg z powodu czynników obiektywnych nie by? do ko?ca zgodny z tym, co wst?pnie zak?adano, obci??a tylko pacjenta, a lekarz oraz szpital nie ponosz? za ni? ?adnej odpowiedzialno?ci i nie maj? ?adnych zobowi?za?, aby jej w jaki? sposób zado??uczyni?. Przyjmuje si? równie?, ?e gdy popsuje si? nowy samochód, to zobowi?zanie do pokrycia powsta?ych z tego powodu kosztów nie zawsze dotyczy tylko osoby, która go kupi?a, je?li wada nie by?a bezpo?rednim nast?pstwem wykonywanych przez ni? czynno?ci, lecz wynika?a z konstytutywnych w?asno?ci urz?dze? lub materia?ów, których u?yto do jego wyprodukowania. Na takim my?leniu opiera si? powszechnie aprobowana w etyce biznesu zasada r?kojmi.

Wynika z tego wa?ny wniosek, a mianowicie, ?e nie jest prawd? jakoby ?wiadomo?? ryzyka, jakie niesie ze sob? zaci?gni?cie po?yczki w obcej walucie, wystarcza?a do tego, ?eby generowa? zobowi?zanie do jej sp?acenia niezale?nie od okoliczno?ci. Jest tak dlatego poniewa? zak?ada si?, ?e  je?li umowa pomija wymagane zobowi?zania jednej ze stron w odniesieniu do szkody powsta?ej z tytu?u wykonywania jej przez drug? stron?, to wiedza o zagro?eniu, jakie poci?ga za sob? jej wykonanie, nie mo?e obarcza? drugiej strony obowi?zkiem dotrzymania zawartych w niej postanowie?.

Relacja mi?dzy twierdzeniem (1) a (2) jest wi?c taka, ?e (1) mog?oby by? uznane za s?uszne tylko wtedy, gdyby za s?uszne uznawano (2).  Twierdzenie (2) nie jest jednak zgodne z przyj?tymi zasadami zawierania umów. Je?li zgodzimy si?, ?e nie mo?na jednostronnie formu?owa? zobowi?za? w taki sposób, jak zak?ada (2), to nies?uszne jest tak?e twierdzenie (1), albowiem zawiera ono ide?, ?e kredytobiorca ma obowi?zek sp?aci? ca?y kredyt bez wzgl?du na zaistnia?e okoliczno?ci, a to w ?adnym razie nie uwzgl?dnia sytuacji, w której d?ug mo?e zosta? pomniejszony o zobowi?zania le??ce po stronie banku.

Nie mniej wa?n? kwesti? dla prawomocno?ci umów kredytowych indeksowanych w obcych walutach jest to, czy umo?liwiaj? one arbitralne ustalanie przez banki kursów walut. W praktyce nieomal wszystkie tego rodzaju umowy zak?ada?y tak? mo?liwo?? implicite, a wi?kszo?? z nich zawiera?a klauzul?, która wyra?nie i wprost upowa?nia?a je do takiego post?powania. Paradygmat takiego uprawnienia wygl?da? mniej wi?cej tak:

Kwota sp?aty kredytu udzielonego we frankach szwajcarskich/euro/dolarach etc. ulega przeliczeniu na z?ote po kursie sprzeda?y waluty kredytu obowi?zuj?cym w Banku w dniu dokonywania sp?aty, zgodnie z tabel? kursów walut tego? Banku, og?aszan? w jego siedzibie z zastosowaniem zasad ustalania kursów walut obowi?zuj?cych w tym?e Banku.

Umowa na ogó? nie wyja?nia?a, wed?ug jakiej procedury ustalany b?dzie przez bank kurs waluty obcej – w której nominalnie okre?lony zosta? kredyt – w celu wyliczenia rzeczywistej kwoty zad?u?enia w jednostkach pieni??nych, w których kredytobiorca ma go sp?aca?. Oznacza to, ?e bank móg? wybra? dowolne kryteria kszta?towania kursów walutowych i pomin?? aktualne kursy, jakie ustalone zosta?y w tym czasie przez rynek walutowy. W ten sposób bank nie tylko by? w stanie bezwzgl?dnie i autorytatywnie narzuca? swoje stanowisko kredytobiorcy co do wysoko?ci sp?acanych rat, i tym samym wysoko?ci ca?ego kredytu, ale, nie podaj?c sposobu ustalania kursów walut, móg? równie? bez wi?kszych przeszkód wp?ywa? na jego sytuacj? finansow? oraz dowolnie zwi?ksza? swój w?asny zysk, który notabene stanowi dla kredytobiorcy dodatkowy koszt zaci?gni?tego kredytu. Tak wi?c umowa nie zapewnia?a osobie zaci?gaj?cej kredyt prawa do dysponowania wiedz? na temat post?powania banku w tym zakresie, i, co wa?niejsze, pozbawia?a j? jakiegokolwiek wp?ywu na decyzje banku, co do co wysoko?ci kursu sprzeda?y i zakupu walut, od którego zale?na by?a kwota sp?acanych rat oraz ca?kowita realna warto?? jej kredytu.

Je?eli wbrew temu, co zosta?o wcze?niej dowiedzione, za?o?yliby?my, ?e do zaistnienia odpowiedzialno?ci za z?o?one zobowi?zania wystarcza u?wiadomienie sobie ryzyka, na jakie nara?amy si? post?puj?c w sposób wymagany przez te zobowi?zania, to w opisanej sytuacji za?o?enie to nie prowadzi?oby w ?adnym razie do wniosku, ?e kredytobiorca, który w momencie zawierania umowy u?wiadamia? sobie ryzyko zmienno?ci u?rednionego b?d? rynkowego kursu walut, ma obowi?zek sp?aty kredytu nawet wówczas, gdy ustalane w banku kursy b?d? dla niego niekorzystne. Zawieraj?c umow? dotycz?c? kredytu denominowanego w walucie obcej, kredytobiorca ?wiadomy jest zazwyczaj straty, jaka mo?e wynika? ze zmienno?ci kursów walut na rynku walutowym. Ten rodzaj ryzyka jest jednak czym? odmiennym od ryzyka zwi?zanego z mo?liwo?ci? ustalania wysoko?ci kursu waluty – w jakiej kredytobiorca sp?aca swoje zad?u?enie – przez bank, w którym kredyt jest sp?acany. Je?eli umowa daje bankowi mo?liwo?? ustalania ostatecznej wysoko?ci kursów walut, i nie wymaga, aby ich wysoko?? pozostawa?a w ?ci?le okre?lonej relacji do kursu u?rednionego przez jak?? niezale?n? instytucj? finansow?, lub do kursu ustalonego przez rynek walutowy, to ?wiadomo??, jak? powinien mie? kredytobiorca, aby z tego powodu by? zobowi?zanym do sp?aty zad?u?enia, nie mo?e dotyczy? tylko ryzyka zmienno?ci kursu ?redniego lub kursu generowanego przez rynek walutowy, ale musi równie? obejmowa? dodatkowe ryzyko wynikaj?ce z przyj?cia takiego kursu, który b?dzie dla banku najkorzystniejszy. O ile pierwsze ma na ogó? charakter bezosobowy i stochastyczny, to drugie determinowane jest najcz??ciej chciwo?ci?, któr? ze wzgl?du na du?e znaczenie, jakie dla instytucji finansowych maj? regu?y poprawno?ci politycznej, okre?la si? mianem ekonomicznie uzasadnionego d??enia banku do maksymalizacji w?asnego zysku.

Osoby zaci?gaj?ce kredyt walutowy z pewno?ci? nie u?wiadamia?y sobie wszystkich czynników sk?adaj?cych si? na ryzyko, jakie poci?ga za sob? ich post?powanie. Ma?o kto bowiem w momencie zawierania umowy zdawa? sobie spraw? z tego, ?e wysoko?? rat nie zale?y tylko od zmiennych obiektywnych, jakimi s? kursy ?rednie czy kursy rynkowe, lecz tak?e od decyzji podejmowanych jednostronnie przez zarz?d banku, z którym ??czy go umowa kredytowa. Wykorzystuj?c zupe?nie naturaln? i zrozumia?? niewiedz? klientów w odniesieniu do z?o?onych kwestii ekonomicznych oraz rachunkowych, banki w sposób nieuprawniony przyzna?y sobie w umowie prawo do jednostronnego wyznaczania rat kredytu zarówno poprzez mo?liwo?? ustalenia ostatecznego kursu waluty na poziomie wy?szym ni? kurs rynkowy czy kurs u?redniony, jak i równie? poprzez mo?liwo?? doliczania do tak arbitralnie ustalonej wysoko?ci raty dodatkowej kwoty zwanej spreadem (ró?nica wyst?puj?ca w danym czasie mi?dzy kursem sprzeda?y i zakupu waluty obcej, w jakiej zosta? denominowany kredyt), którego wielko?? – stanowi?ca koszt kredytobiorcy – dochodzi?a w niektórych przypadkach nawet do 10% warto?ci dokonywanej na rzecz banku sp?aty.

Brak w umowie jasnych i jednoznacznych zasad indeksacji udzielonej przez bank po?yczki, obliczania wysoko?ci poszczególnych rat oraz warto?ci ca?ego kredytu, narusza w sposób ra??cy interesy kredytobiorcy i jest niezgodny z zasadami kontraktaria?skiej sprawiedliwo?ci, gdy? zak?óca wymagan? przez te zasady równowag? obu stron porozumienia. Wydaje si?, ?e istniej? powa?ne racje, aby zawarty de facto w umowie sposób indeksacji uzna? za niewa?ny, a to mog?oby stanowi? wystarczaj?cy powód za tym, aby uniewa?ni? ca?? umow?.

Zgoda na przytoczon? argumentacj? mo?e równie? prowadzi? do innego wniosku, a mianowicie, ?e stosowane przez bank klauzule indeksacyjne s? bezskuteczne. Oznacza?oby to, ?e zawarta umowa obowi?zuje zawieraj?ce j? strony jedynie w ograniczonym zakresie – bez klauzul indeksacyjnych, lecz z zachowaniem wszystkich pozosta?ych postanowie?. W konsekwencji nale?a?oby uzna?, ?e kredyty denominowane w walucie obcej s?, tak naprawd?, kredytami udzielonymi w z?otych polskich, a zastosowane klauzule indeksacyjne, maj?ce na celu osi?ganie nieuzasadnionych korzy?ci przez jedn? ze stron umowy, s? jedynie niedozwolonymi instrumentami spekulacyjnymi. W tej sytuacji kredytobiorca mia?by do sp?aty tylko kwot?, jaka zosta?a mu udost?pniona w z?otówkach, wraz z jej oprocentowaniem (tzw. LIBOR), oraz mar?? banku .

Za takim rozwi?zaniem przemawia wiele argumentów. Wi?kszo?? z nich opiera si? na za?o?eniu, ?e realizacja umowy kredytu denominowanego w walucie obcej drastycznie narusza zasad? ekwiwalentno?ci ?wiadcze?. Oznacza to, ?e bank w sposób nieuprawniony otrzymuje z tego tytu?u od kredytobiorcy nieproporcjonalnie wi?cej  ?rodków pieni??nych, ani?eli ?wiadczy? na jego rzecz, a kredytobiorca w sposób nieuprawniony przekazuje do banku wi?cej ?rodków pieni??nych, ni? z niego otrzyma?.  W jaki sposób mo?na dowie?? s?uszno?ci takiej tezy? W tym celu konieczne wydaje si? rozwa?enie dwóch kwestii: na czym faktycznie polega udzielenie kredytu w walucie obcej oraz jakie obowi?zki wobec banku ma kredytobiorca.

Zgodnie z umow?, udzielenie kredytu denominowanego polega na przekazaniu przez bank kredytobiorcy okre?lonej sumy pieni?dzy w walucie polskiej i na wirtualnym rozliczaniu tej kwoty w okre?lonej walucie obcej. Kredytobiorca nigdy nie otrzymywa? z banku ?rodków pieni??nych w walucie, w której rozlicza? si? z bankiem, a kredyt sp?aca? najcz??ciej w z?otówkach. W wi?kszo?ci przypadków wszystkie rzeczywiste przep?ywy pieni??ne mi?dzy kredytobiorc? a bankiem by?y zatem dokonywane w walucie polskiej. Tak wi?c nale?a?oby uzna?, ?e je?li kredyt udzielony zosta? w z?otych polskich oraz je?li umowa przewidywa?a mo?liwo?? jego sp?aty w  walucie polskiej, i gdy tak w?a?nie kredyt by? sp?acany, to z punktu widzenia faktycznie dokonywanych rozlicze? nie jest to kredyt w walucie obcej, lecz w walucie polskiej.   

Uwa?a si?, ?e najwa?niejszym i bezwzgl?dnym obowi?zkiem kredytobiorcy wobec banku jest sp?ata zaci?gni?tego d?ugu w sposób ustalony w umowie. Aby przekona? si?, czy teza ta stosuje si? równie? do kredytów w obcej walucie, rozwa?my pewn? sytuacj?. Za?ó?my, ?e jaka? osoba zaci?ga na rok kredyt denominowany we frankach szwajcarskich w wysoko?ci 100 tys. z?otych , po kursie 2 z?otych za 1 franka. Podpisuje przed?o?on? jej przez bank umow?, i na tej podstawie bank przesy?a na jej konto 100 tys. z?otych informuj?c j? jednocze?nie, ?e zosta?a ona obci??ona wobec banku d?ugiem w wysoko?ci 50 tys. franków szwajcarskich. Z powodu zmiany kursu walut, na ustalanie których bank ma znacz?cy wp?yw, jej zad?u?enie, liczone we frankach szwajcarskich, zmieni?o si? w ci?gu tego roku na jej niekorzy?? tak znacz?co, ?e w ko?cowym rozliczeniu jej kredyt wynosi 150 tysi?cy z?otych. Bank ??da, aby ui?ci?a ona ten d?ug w ca?o?ci. Czy sp?ata na rzecz banku dodatkowej kwoty 50 tys. z?otych stanowi obowi?zek kredytobiorcy? Czy bank mo?e uzasadnia? w?asne roszczenia do tej sumy powo?uj?c si? na podpisan? przez kredytobiorc? umow??

Na oba pytania nale?a?oby odpowiedzie? negatywnie przynajmniej z trzech powodów:

1. Kredyty denominowane w obcej walucie by?y najcz??ciej kredytami hipotecznymi, i przeznaczane by?y na finansowanie konkretnych inwestycji – g?ównie na zakup mieszkania lub domu. Celem osoby zaci?gaj?cej tego typu kredyt nie by?a zatem spekulacja kursami walut i osi?ganie z tego powodu korzy?ci materialnych, lecz zakup produktu, który jest niezb?dny do zapewnienia w?a?ciwej jako?ci ?ycia. Cz??? kredytobiorców w ogóle nie mia?a mo?liwo?ci sfinansowania zakupu nieruchomo?ci w inny sposób, pozostali natomiast kierowali si?, najcz??ciej z konieczno?ci, racjonaln? zasad? minimalizowania w?asnych kosztów, i na tej podstawie wybierali kredyty najta?sze. Wykorzystywanie tej sytuacji przez banki i proponowanie kredytów opartych na spekulowaniu kursami walut w celu osi?gni?cia jak najwi?kszego zysku, przypomina lichwiarsk? praktyk? wyzysku d?u?nika przez wierzyciela, i stanowi moralne nadu?ycie prawa do wolno?ci ekonomicznej.

2.  Dodatkowa kwota 50 tys. z?otych, któr? kredytobiorca ma ui?ci? na rzecz banku, nie jest cz??ci? ani po?yczonego mu kapita?u, ani ustalonego w umowie zysku banku, który obejmuje odsetki od udzielonego kredytu oraz prowizj?, lecz wynika z umieszczonej w umowie klauzuli indeksacyjnej. Je?eli jednak tego typu klauzule nale?y uwa?a? za niewa?ne lub bezskuteczne, oznacza to, ?e brak jest jakichkolwiek podstaw do tego, aby obarcza? kredytobiorc? takim obowi?zkiem.

3. Prawo bankowe oraz dobre obyczaje stanowi?, ?e na podstawie zawartej umowy bank mo?e udost?pni? kredytobiorcy okre?lon? kwot? pieni?dzy w dowolnej walucie, któr? ten zobowi??e si? sp?aci? w okre?lonej formie i czasie, w zamian za odsetki i prowizj?. O ile prawd? jest zatem, ?e kredyty denominowane w obcej walucie s? de facto kredytami w z?otych polskich, to w opisanej sytuacji bank mo?e ??da? jedynie zwrotu realnie udost?pnionej kredytobiorcy kwoty, tj. 100 tys. z?otych, wraz z odsetkami i ustalon? w umowie mar??, i nie powinien mie? jakiegokolwiek dodatkowego roszczenia do kwoty 50 tys. z?otych, której nigdy mu nie ?wiadczy?.

Dokonane ustalenia pokazuj?, ?e zawarcie umowy dotycz?cej kredytu denominowanego w obcej walucie nie tylko nie mo?e by? uwa?ane za jedyny, b?d? za wystarczaj?cy warunek dla zaistnienia po stronie kredytobiorcy zobowi?za? do przestrzegania zawartych w niej postanowie?, ale równie? nie mo?e w pe?ni uzasadnia? roszcze? banku do otrzymania od kredytobiorcy ustalonej sumy pieni?dzy. Oznacza to, ?e bank, nawet wbrew zawartym w umowie zapisom, ponosi wobec kredytobiorcy odpowiedzialno?? za to, ?e na skutek ustalanych przez zarz?d banku kursów walutowych kredytobiorca znalaz? si? w takiej sytuacji finansowej, i? nie jest w stanie sp?aci? wyliczonego w ten sposób kredytu.

Wnioski te wynikaj? z powszechnie aprobowanego za?o?enia, ?e tylko wówczas postanowienia umowy obliguj? strony, które zawar?y j? za obopólnym przyzwoleniem, je?li umowa zosta?a zawarta zgodnie z obowi?zuj?cymi w tej mierze regu?ami, a jej postanowienia nie zawieraj? niedozwolonych klauzul. Uwa?a si? bowiem s?usznie, ?e istniej? takie regu?y dotycz?ce zawierania umów oraz tre?ci zawartych w nich zasad, które s? nadrz?dne wobec postanowie? zawartych w umowach.

Profesor Uniwersytetu Szczeci?skiego, kierownik Zak?adu Etyki Instytutu Filozofii US. Autor kilku ksi??ek naukowych z dziedziny metaetyki i etyki praktycznej
Social sharing
Trackback URL for this blog entry.

Comments

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja Thursday, 05 February 2015

    Zastrze?enie

    Ciekawy tekst, który jest warty dyskusji. W tym miejscu tylko jedno istotne zastrze?enie:
    Je?li w ogóle mia?bym si? zgodzi? na powy?sze konkluzje, wcze?niej nale?a?oby mocno powiedzie? jeszcze jedn? rzecz: nawet je?li praktyka udzielania kredytów walutowych by?a niesprawiedliwa, osoby trzecie nie mog? bra? odpowiedzialno?ci za z?e lub niesprawiedliwe kredyty udzielane przez banki. Innymi s?owy, by?oby jeszcze bardziej niesprawiedliwe, gdyby Ja? Roztropny, który wzi?? dro?szy kredyt z?otówkowy, gdy? by? ?wiadomy i przezorny, musia? sp?aca? (np. w formie podatków) cz??? kredytu walutowego Zenona Przedsi?biorczego, gdy? ten zwi?za? si? z bankiem kredytem walutowym. Czy gdyby kurs franka spad? do jednej z?otówki, wymagaliby?my od Zenona Przedsi?biorczego, aby dofinansowa? kredyt gotówkowy Jana Roztropnego?

  • Guest
    Radziu Saturday, 23 May 2015

    Nie, nie, nie

    Jedynie banksterzy i politycy i co poniektóre lemingi bredz? o sp?acie tzw. kredytów chf przez innych. Sami frankowicze ??daj? jedynie rozwi?za? prawnych i trzymania si? ju? obowi?zuj?cego prawa.

  • Guest
    iwona Thursday, 05 March 2015

    gdyby kurs franka spad? do jednej z?otówki

    Gdyby kurs spad? do takiej wielko?ci , o jakiej Pan pisze , to bank jako ubezpieczony od takiej mo?liwo?i ( takiej informacji niestety nigdzie nie ma oficjalnie ) dosta?by odszkodowanie. Niestety nikt nie poinformowa? kredytobiorców , ?e oni te? mog? si? ubezpieczy? od nag?ego skoku kursu , to raz , dwa ,czy wie Pan co to s? swapy ? otó? aby bank móg? udzieli? kredyt nominowany lub denominowany do z? , musia? sam na par? godz. tak dok?adnie- godz. , po?yczy? na rynku mi?dzybankowym CHF ",W wyniku zawarcia swapu walutowego nast?puje wymiana kapita?u w jednej walucie na jego równowarto?? w drugiej walucie przy zastosowaniu kursu zbli?onego do bie??cego kursu rynkowego. W ci?gu obowi?zywania swapa nast?puj? wymiany nale?nych kwot odsetek w obu walutach. W dacie zapadalno?ci nast?puje zwrot kapita?ów wymienionych przy inicjacji swapa, przy czym wówczas rynkowy kurs walutowy mo?e by? zupe?nie inny ni? wynikaj?cy z wymienianych kapita?ów."

  • Guest
    Tomasz Thursday, 05 March 2015

    Dop?aty

    Jako kredytobiorca frankowy nie chc?, aby ktokolwiek dop?aca? do mojego kredytu. Niestety, ja sam musz?, np. beneficjentom programu "m?odzi na swoim" - czytaj "z?otówkowiczom". Tak wi?c pana argument o nieobci??aniu obywateli cudzymi kredytami jest chybiony.

  • Guest
    Ba?ka Saturday, 23 May 2015

    otó? to

    to samo chcia?am zauwa?y?... skoro ju? pisze kto? np.pna Krzysztof Saja, taki tekst , o sp?acaniu przez innych ludzi frankowcom czegokolwiek ,to niech przeanalizuje równie dobrze, pod tym wzgl?dem kredyty hipoteczne z?otówkowe.. no i mnie do dzisiaj zastanawia tak wysokie obostrzenie dost?pno?ci tych kredytów z?otówkowych, wtedy, gdy jednak nie do??,?e mia?y pomoc pa?stwa w sp?aceniu cz?sci odsetek, sporej cz??ci. czyli nas wszystkich , czyli frankowicze, te? sp?acali poprzez podatki id?ce do bud?etu odsetki z?otówkowiczów, ich kredyty w cz?sci odsetkowej... to jeszcze s? kredytami na prawd? a nie jakimi? umowami spekulacyjnymi... stabilno?? takich kredytów nie spowodowa?a wtedy ,?e rz?d i banki chcieliby je w owym czasie tak szczodr? r?k? rozdawa? jak owe "frankowe" ... to jest zadziwiaj?ce kuriozum w tej ca?ej aferze kredytowej i "m?drali" wym?drzaj?cych si? co do tego jaki i czy , trzeba by?o bra? kredyt ... wtedy ;)

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek Friday, 06 February 2015

    Strawman

    Co bardzo celnej uwagi Krzysztofa dodam inn?: powy?szy wywód opiera si? na osobliwym - i do?? sugestywnym w z?ym tego s?owa znaczeniu - za?o?eniu, ?e kredyt udzielany w walucie obcej jest ze swej natury "fikcyjny", za? "rzeczywiste" raty s? ratami w walucie w której zarabia kredytobiorca. Otó? obie kwoty - rata w walucie obcej i rodzimej - s? równie rzeczywiste (mo?na powiedzie?, ?e s? te? równie fikcyjne bior?c pod uwag?, ?e pieni?dz w dzisiejszej gospodarce ma czysto fidiuciajny charakter - ale jak mniemam nie o to chodzi?o Autorowi). Ryzyko kursowe (nie maj?ce jak b??dnie sugeruje Autor charakteru "losowego" lecz wynikaj?ce z praw popytu i poda?y na rynku walutowym) nie czyni naszego d?ugu w walucie obcej ani troch? mniej rzeczywistym, cho? oczywi?cie je?li zarabiamy w innej walucie ni? bierzemy kredyt, koszt tego ostatniego realnie sie dla nas zmienia. Wywody autora by?by przekonuj?ce, gdyby postawi? sobie skromniejszy cel: przekonanie czytelnika, ?e praktyka uniemo?liwiaj?ca sp?at? przez kredytobiorce raty kredytu w walucie obcej (zakupionej cho?by w kantorze) jest nieuczciwa. Tymczasem nieprzekonuj?ce s? próby podwa?enia dobrowolno?ci zawieranej umowy czy obarczania banku ryzykiem kursowym, wynikaj?cym ze zmiany kursu waluty na rynku. Ka?dy kredytobiorca informowany jest o ryzyku kursowym. I tu wracamy do Jana Roztropnego i Zanona Ryzykanta (bo tak powinien si? nazywa? ten ostatni) - czy mo?na obarcza? inne osoby odpowiedzialno?ci? za ryzykowne decyzje (w tym ryzykowne zobowi?zania) pewnych ludzi? Czy Zenon Ryzykant, bior?c kredyt w walucie obcej, graj?c na gie?dzie, albo wykonuj?c inne czynno?ci, które s? obarczone ryzykami ekonomicznymi, mo?e liczy? na to, ?e jego zobowi?zania zostan? przeniesione na inne osoby? Czy kontrahent (w tym przypadku bank) - wyj?wszy przypadki oszustwa, wprowadzania w b??d, niedoinformowania - ma ponosi? odpowiedzialno?? za ryzykowne decyzje Zenona? Je?li tak, to na podstawie jakich racji? Na te pytania nie znalaz?em w powy?szym tek?cie jasnej i przekonuj?cej odpowiedzi.

  • Guest
    Ba?ka Saturday, 23 May 2015

    dlaczego

    Ja zapytam tylko, dlaczego w Polsce , tacy jak pan , równaj? kredyt z np gr? na gie?dzie , Dobrowolno??, to bardzo trudny temat a kto przeczyta? uwa?nie artyku? zrozumie, ?e nie ma dobrowolno?ci tam, gdzie kto? nie by? ca?kowicie ?wiadom tego narz?dzia jakie podpisuje pod fikcyjn? nazw? "kredyt"... po za tym jako podatnik , w takim razie , musz? ja i wielu innych w tym momencie, zacz?? wyra?a? protest i wyst?pi? o zwrot podatków, które posz?y na sp?at? odsetek z kredytów z?otówkowych hipotecznych, bo przecie? wielu takich kredytów nie bra?o albo nie dosta?o z powodu zawy?onej bardzo zdolno?ci kredytowej.. a skoro ci ludzie mieli tak wysok? zdolno?? kredytow? do kredytów z?otówkowych jakim prawem nawet ludzie biedni w Polsce, sp?acali im poprzez pieni?dze z podatków , cz??? odsetek ich kredytów.. jak fikcja to fikcja , ale z fikcji nie mo?na w takim razie tworzy? realnych kosztów dla wszystkich.. a niestety... kredytów z?otówkowych , stworzono realne koszty dla wszystkich ludzi, obci??aj?c bud?et pa?stwa odsetkami od kredytów z?otówkowych hipotecznych ale i realne koszty oszustwa na tzw kredytach indeksowanych i denominowanych, gdzie pieni?dze podatników id? na sp?at? narz?dzia spekulacyjnego wci?ni?tego im przez banki, zasilaj? zyski owych banków i transferuj? si? za granic? ... a bud?et Polski coraz bardziej pusty... nie pies ni wydra to pana t?umaczenie i w tym wypadku , poprzez takie t?umaczenia, nigdy nie b?dzie ani solidarnej zgody pomi?dzy samymi lud?mi, obywatelami naszego pa?stwa, ani Polska nie b?dzie pa?stwem dla Polaków ... zadziwia mnie jak sami Polacy dzia?aj? poprzez takie logikowanie na szkod? w?asnego pa?stwa... kto podcina ga??? na której sam siedzi, KIM JEST ? ;)

  • Guest
    naszfotoalbum.pl Friday, 06 February 2015

    :/

    Zachowanie banków czasami po prostu przera?a. Instytucje w ka?dej sprawie chc? ponie?? jak najmniejsze straty, wiadomo jak wychodz? na tym kredytobiorcy.

  • Guest
    AD Thursday, 12 February 2015

    Zastrze?enie do zastrze?enia

    "Co bardzo celnej uwagi Krzysztofa dodam inn?: powy?szy wywód opiera si? na osobliwym - i do?? sugestywnym w z?ym tego s?owa znaczeniu - za?o?eniu, ?e kredyt udzielany w walucie obcej jest ze swej natury "fikcyjny", za? "rzeczywiste" raty s? ratami w walucie w której zarabia kredytobiorca."
    .... Przepraszam, ale jest to nietrafiona uwaga, poniewa? autor da? wyra?nie do zrozumienia i? nazwa produktu - kredyt udzielany w walucie obcej jasno oznacza przelanie ?rodków w walucie obcej ... wtedy nie jest fikcyjny i zobowi?zuje do sp?aty w walucie obcej (wi?c sko?czmy nazywa? te kredyty "w walucie obcej" bo te kredyty by?y tylko INDEKSOWANE). Produkt, który powinien mie? nazw? - zak?ad walutowy z wynikiem prawie pewnym co do kierunku zmian a jedynie nie pewnym co do ich skali" .

    " Ryzyko kursowe (nie maj?ce jak b??dnie sugeruje Autor charakteru "losowego" lecz wynikaj?ce z praw popytu i poda?y na rynku walutowym) nie czyni naszego d?ugu w walucie obcej ani troch? mniej rzeczywistym, cho? oczywi?cie je?li zarabiamy w innej walucie ni? bierzemy kredyt, koszt tego ostatniego realnie sie dla nas zmienia."
    .... I tu znowu skucha, poniewa? na powierzchni p?ywa prawo popytu i poda?y, ale pod wod? czaj? si? trudne do przewidzenia, losowe czynniki - konflikty wojenne, nieodpowiedzialna polityka, interwencje na rynkach walutowych, szoki ekonomiczne itp. Wi?c je?li Pan potrafi przewidzie? zmiany kursów walutowych to zapewne ma Pan 300 m kw. Dom Na Kajmanach, bez kredytu, a w gara?u wi?cej luksusowych aut ni? szejk Mohamad.

    "Tymczasem nieprzekonuj?ce s? próby podwa?enia dobrowolno?ci zawieranej umowy czy obarczania banku ryzykiem kursowym, wynikaj?cym ze zmiany kursu waluty na rynku. Ka?dy kredytobiorca informowany jest o ryzyku kursowym. I tu wracamy do Jana Roztropnego i Zanona Ryzykanta (bo tak powinien si? nazywa? ten ostatni). Czy Zenon Ryzykant, bior?c kredyt w walucie obcej, graj?c na gie?dzie, albo wykonuj?c inne czynno?ci, które s? obarczone ryzykami ekonomicznymi, mo?e liczy? na to, ?e jego zobowi?zania zostan? przeniesione na inne osoby? Czy kontrahent (w tym przypadku bank) - wyj?wszy przypadki oszustwa, wprowadzania w b??d, niedoinformowania - ma ponosi? odpowiedzialno?? za ryzykowne decyzje Zenona? Je?li tak, to na podstawie jakich racji? Na te pytania nie znalaz?em w powy?szym tek?cie jasnej i przekonuj?cej odpowiedzi."

    ODP. Zgodz? si? z Panem co do kwestii dobrowolno?ci bo to trudno zakwestionowa? prawnie, ale etycznie to tak jak przedstawi? to Pan Miros?aw Rutkowaki. Wiadomo te?, ?e bank przerzuca na kontrahenta ca?e ryzyko. Tylko musimy ca?y czas pami?ta? o kontrahncie, którego przekaz medialny i profesjonalny "doradcy" zapewniali o produkcie atrakcyjnym i tanim, obarczonym bli?ej nieokre?lonym ryzykiem. Pytanie tylko gdzie by?o Pa?stwo, które powinno sta? na stra?y bezpiecze?stwa finansowego kraju i by? ?wiadome i? takie ryzyko mo?e by? ogromnie du?e i wi?za? si? z dramatem setek tysi?cy ludzi i ich rodzin. Pytanie czy bank, który jako instytucja profesjonalna jest traktowana w pewnym sensie jako inst. zaufania publicznego mo?e szachowa? ludzkim ?yciem? Czy tak ma wygl?da? nasza demokracja?. Czy pro?ba Rz?du do banków o uwzgl?dnienie ujemnych stóp procentowych (obowi?zkowa wed?ug wielu umów) to nie jest kpina z naszego systemu sprawiedliwo?ci. Prosz? o g??bsze zastanowienie poniewa? problem dotyczy jednego produktu oraz setek tysi?cy ludzi, wi?c tak?e prosz? o nie ujmowanie tematu czysto w kwestii moralnej odpowiedzialno?ci wzgl?dem podj?tej decyzji. Wiemy ?e te decyzje mog? by? skutkiem nak?aniania do z?ej praktyki. Jednak?e równie? nie uwa?am, ?e ca?kowite ryzyko powinno by? przenoszone na bank. S?dz?, ?e to trzy strony zawiod?y A) Banki jako oferenci spekulacyjnego instrumentu B) Instytucje nadzorcze-Pa?stwo, które przymyka?y oko na to co si? dzieje C) Kredytobiorcy, którzy powinni wykaza? si? wi?ksz? rozwag?. Dlatego te? koszty powinny by? rozdzielone w powy?szy sposób.
    Poza tym jakich ludzi ma Pan na my?li? Kredytobiorcy nie chc? pomocy od trzecich osób. Chc? aby Pa?stwo zaj??o stanowisko w sprawie niezgodnego z prawem przeliczania kursów walutowych, oraz ??daj? uznania w cz??ci odpowiedzialno?ci banku za wadliwy i spo?ecznie nie akceptowalny produkt spekulacyjny oraz wyja?nienia kwestii prawa bankowego czy je?eli dostali kredyt w wysoko?ci Xz?otych +odsetki to czy musz? oddawa? X zlotych *2 +odsetki.
    Co do tendencyjnych nazw przytoczonych odno?nie "Zenona" mo?na zatem doda?: tak?e te "Zenon CoNieMo?eDosta?Wz?otowkach", Zenon"CoZaryzykujeBoNiktMuNiePomo?eAchceZa?o?y?Rodzin?", Zenon"CoRyzykujeIRynekDeweloperskiIGospodark?Rozkr?ca" itd. czy w ko?cu Zenon"CoUs?ysza?OdDoradcyZeFrankDobr?IStabiln?Walut?Jest". Czy Pan my?li ?e wszyscy kredytobiorcy grali na gie?dzie i rynku walutowym, czy w ogóle si? na niej cho? troch? znali.

    Stawianie przez Rz?d i niektóre media problemu jako "czy Rz?d i reszta obywateli powinien pomóc Frankowiczom" jest baaardzo nie sprawiedliwe i zam?ca natur? tego problemu. Nikt nie zadaje pyta? w stylu "Czy Rz?d powinno zainteresowa? udzielanie produktu spekulacyjnego o pot??nej warto?ci 700 ty? rodzin w Polsce", "Czy Banki powinny wykasowa? z umów zapisy niezgodne z prawem i odda? nies?usznie przeliczane nadwy?ki kursowe".

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek Friday, 13 February 2015

    meta meta zastrze?enie ;)

    "Przepraszam, ale jest to nietrafiona uwaga, poniewa? autor da? wyra?nie do zrozumienia i? nazwa produktu - kredyt udzielany w walucie obcej jasno oznacza przelanie ?rodków w walucie obcej ... wtedy nie jest fikcyjny i zobowi?zuje do sp?aty w walucie obcej "

    Gdyby wczyta? si? Pan w mój komentarz zauwa?y?by Pan, ?e akurat co do tego przyznaj? Autorowi racj? - i? o wiele uczciwiej by?oby, gdyby kredyt zaci?gni?ty we frankach mo?na by?o sp?aci? we frankach. Natomiast je?li jest sp?acany w innej walucie, to trudno ?eby nie by? indeksowany. Problemem jest tu przymus sp?aty w z?otówkach, ale to zupe?nie inny problem ni? rzekoma "fikcyjno??" kredytu w walucie obcej.

    "I tu znowu skucha, poniewa? na powierzchni p?ywa prawo popytu i poda?y, ale pod wod? czaj? si? trudne do przewidzenia, losowe czynniki - konflikty wojenne, nieodpowiedzialna polityka, interwencje na rynkach walutowych, szoki ekonomiczne itp"

    Nie bardzo rozumiem Gdzie Pan tu widzi "skuch?" - oczywistym jest dla ka?dego kto cho? troch? lizn?? ekonomii, ?e na wielko?? popytu i poda?y maj? wp?ywy czynniki losowe, ergo (via prawo popytu i poda?y) - cena zale?y od czynników losowych. Jest to jedno z wielu ryzyk ekonomicznych jakie spotykamy w ?yciu. Skoro kurs waluty zale?y od czynników losowych, to wszelkie powi?zane z nim koszty (w tym koszty kredytów) równie?. Ka?dy podejmuj?cy takie ryzyko musi sobie z tego zdawa? spraw? a nie protestowa? na wypadek wpadki. Im wi?ksze ryzyko podejmujemy tym bardziej zachowujemy sie jak hazardzista - a trudno powa?nie traktowa? hazardzist? który organizuje protesty, bo przegra?...

    Gdy w pierwszym komentarzu pisalem, ze zmiany nie maja charakteru "losowego" to tylko w takim sensie, ?e nie s? one zupe?nie generowane losowo - niczym rzut kostk? - ale zale?? od popytu i poda?y na dan? walut? - które oczywi?cie nie ?a do ko?ca przewidywalne. Chodzi po prostu o to, ?e kurs walutowy nie jest generowany przez jaki? generator liczb losowych ;)

    "Zgodz? si? z Panem co do kwestii dobrowolno?ci bo to trudno zakwestionowa? prawnie, ale etycznie to tak jak przedstawi? to Pan Miros?aw Rutkowaki. Wiadomo te?, ?e bank przerzuca na kontrahenta ca?e ryzyko."

    Sek w tym ze dobrowolno?? to nie tylko kategoria prawna ale i etyczna. Je?li kto? zaproponuje mi w?tpliwy interes, umow? któr? wi??e sie z du?ym ryzykiem, du?ymi mo?liwymi kosztami dla mnie etc. a ja sie na to zgadzam to do kogo mog? mie? pretensje? Odpowiedzialna (moralnie) jednostka raczej b?dzie mia?a pretensje do siebie. No chyba, ?e mówimy tu o oszustwie, niedoinformowania, wprowadzaniu w b??d klientów banków poprzez takie czy inne praktyki maj?ce os?abi? ?wiadomo?? ryzyka, jakie wi??e sie z dan? umow? kredytow? - tu jak najbardziej odpowiedzialno?? le?y po stronie banku i pa?stwa - tego ostatniego w tym zakresie ze powinno ono strzec, by takie oszustwa nie mia?y miejsca. Dlatego oddzielmy od siebie dwie kwestie - odpowiedzialno?? ludzi za ryzykowne decyzje finansowe od kwestii uczciwo?ci banków i ewentualnych nadu?y?. Nie nale?y obu kwestii przeciwstawia? - nie ma tu albo-albo. Dlatego zgadzam sei ze wszystkie strony zawiod?y, cho? jednak na innym poziomie.

  • Tymoteusz Knapik
    Tymoteusz Knapik Monday, 16 February 2015

    punkt widzenia

    Je?eli podmiot A i B zawar? umow?, to zak?adaj?c, ?e podmiotem C by?o by Pa?stwo. Podmiot C powinien dba? o ka?dego obywatela, a wi?c nie robi? wyj?tkowo co do pomocy w kredytach walutowych czy w naszej walucie. (Taki obowi?zek Pa?stwa ). Natomiast wypada?oby si? zastanowi? , czy na zawirowania walutowe rz?d ma jaki? wi?kszy wp?yw. Je?eli jeste?my w stanie udowodni? , ?e tak, to jak najbardziej Podmiot C jest Obligowany do pomocy. Jednak je?li nie jeste?my w stanie tego udowodni? to jak najbardziej nie powinno si? pomaga?. Nie powinno bra? si? odpowiedzialno??i za co? na co nie mamy du?ego wp?ywu. Podmiot C ma u nie ma obowi?zku pomocy zale?nie od tego jakim Pa?stwem jest. Moim zdaniem Polska jest zbyt ma?o wp?ywów i nie ma na tyle wystarczaj?cych mo?liwo?ci aby oddzia?ywa? na kursy walut. (Co innego USA ) pozdrawiam

  • Guest
    Ba?ka Saturday, 23 May 2015

    kursy walut

    Na kursy walut nie ma wp?ywu , bo na nie ma wp?yw gie?da i dzia?ania banków w?a?nie m.in... ale na warto?? walutow? z?otówki, jak najbardziej... gdyby rz?dz?cy odpowiednio dbali o gospodark? naszego kraju i jego autonomi? a nie tworzyli z Polski lennika wszystkich wokó?...

  • Guest
    jac Wednesday, 04 March 2015

    Banki kreuja pieniadz

    Jaka jest ró?nica pomi?dzy kredytem a po?yczk?. Po?yczki mo?e udzieli? ka?dy i po?ycza te pieni?dze które ma natomiast kredytu udzieli? mo?e tylko bank i po?ycza fikcyjne pieni?dze oparte na tzw. lewarze. W polsce aby utworzy? bank musimy posiada? 1 milion EUR kapita?u (i w okre?lonym czasiem musimy si? dokapitalizowa? do 5mln EUR). Posiadaj?c 1 milion EUR bank mo?e udzieli? kredytu w wysoko?ci 28 mln EUR !!!!! Udzielaj?c kredytu w wys. 28 mln EUR oprocentowanych na np. 10% po roku bank zarabia 2,8 mln EUR !!!! Jaka firma inwestuj?c 1 mln. EUR jest w stanie osi?gn?? stope zwrotu na takim poziomie ???? Przecie? to jest chory stystem zatruwaj?cy finanse kraju. Mówienie o tym ?e bank udzielaj?c kredyt (który z definicji polega na kreowaniu pieni?dza) jest niepowa?ne.

  • Guest
    Jarek Wednesday, 04 March 2015

    Jaro

    Je?eli chodzi ryzyko kursowe to trudno mie? do kogo? pretensje, w mojej umowie jest zapis, ?e zosta?em o nim poinformowany, cho? w nikt z obu stron nie pomy?la? o 100% ró?nicy. Ale ok zosta?em poinformowany.
    Szlak mnie trafia za to, ?e mar?a za udzielenie kredytu mia?a wynosi? 2300 z?. A z czasem si? okaza?o, o czym nie by?o zapisu w umowie, ?e jest co? takiego jak spread i ju? w dniu otrzymania kredytu zamiast po?yczonych 100000 zrobi?o si? 102000 z?. W dodatku kurs z dnia przeliczenia na chf równie? zosta? okre?lony przez bank i oczywi?cie niekorzystnie dla mnie nast?pne 2000 z? w plecy. Na mojego maila z banku otrzyma?em teraz odpowied?, ?e bank ma dowolno?? na ustalanie kursu i spreadu wi?c w dniu 15.01.20015 podniós? spred o 100% na 12% i tego ju? by?o za wiele. A to by? dopiero pocz?tek. Gdy? UNWW okaza?o si? nast?pnym zyskiem dla banku a dla mnie strat?. Gdyby nie ostatni bunt Frankowiczów matematyka banków wygl?da?aby nast?puj?co 1% mar?a - 0,86% Libor = 1% zysku nale?ny bankowi, cho? w umowie jest jasno napisane ?e jest to suma tych 2 sk?adników. A Pa?stwo jest odpowiedzialne za niechronienie swoich obywateli, UOKIK i KNF na który p?acimy podatki da? i dalej daje cia?a. Mam nadziej?, ?e prokuratura i s?dy uka?? winnych tego syfu.

  • Guest
    kim Wednesday, 04 March 2015

    ooo

    DRODZY FRANKOWICZE I INNI POSZKODOWANI PRZEZ BANKI -
    Trzeba parti? zak?ada? innej drogi nie widz?, jak sami na siebie zag?osujemy z rodzinami (1,5 mln g?osów) to mamy ok 10% poparcia (przy 50% frekwencji) a to jest ok 40 pos?ów a to jest ju? jaka? si?a aby by?o nas s?ycha? we wszystkich mediach i w sejmie. Jak rz?dz?cy nie za?atwi? sprawy frankowiczów do wyborów to na pewno nas olej? po wyborach, i nie dajcie si? nabra? Pisowi i innym, ?e jako oni wygraj? to nam pomog?, wi?c nie z?a?enie partii i nie startowanie w wyborach b?dzie nieodwracalnym b??dem frankowiczów, który ca?kowicie zamknie nam drog? do ukarania oszustów i z?odziei bankowych.

    Pozdrawiam, ?ycz? wam i sobie wytrwa?o?ci.

  • Guest
    Gra?yna Thursday, 05 March 2015

    uwagi do artuku?u

    Panie Profesorze. To ?wietny artuku? i bardzo trafnie sformu?owane najwa?niejsze kwestie.
    Podstawow? wina w?adzy jest brak klarownych, sprawiedliwych i chroniacych obywateli przepisów prawa w tym zakresie. TAKA JEST WINA W?ADZY. Jest bardzo dobre i stare powiedzeniew tej kwestii.
    "gdy kota nie ma to myszy charcuj?:
    W Polsce mamy wci?? marne koty, które niby sa a jakby ich nie by?o. Bo trudno mi jednak uwierzy?, ?e biora w tym szwindlu udzia?!
    Jeszcze raz dzi?kuj? bardzo za Pa?ski g?os,
    Grazyna,
    wci?? oszukiwana przez BM

  • Please login first in order for you to submit comments
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Active Groups

No active groups.