Etyka a przemoc wobec zwierząt

Dodane przez w w Zwierzęta

Kolejny dzień pobytu w Misji Katolickiej w stolicy Mali – Bamako, w dzielnicy Badalabougu. A właściwie kolejna noc. Trudno mi było zasnąć, gdyż na sąsiedniej, cichej co dnia posesji, bardzo długo i głośno szczekały psy. Byłam zła, że nie mogę przez nie odpoczywać.

Read More
Nad ranem obudziły mnie śpiewy z kaplicy, która znajdowała się prawie pod moim pokojem – piękne przebudzenie. Kolejna grupa pielgrzymów opuszczała prawdopodobnie to miejsce i stąd pewnie tak wczesna msza. Budziłam się i zasypiałam wśród tych pięknych, harmonijnych dźwięków. Silniejszy niż zwykle odbiór tych chwil pozostawał chyba w korelacji z moją wysoką gorączką, z którą zmagałam się od kilku dni pobytu w Mali

Nagle, gdy w półśnie zasłuchiwałam się po raz kolejny, poczułam, że oto wkrada się w tę chwilę coś niezrozumiałego i przerażającego.

Teraz wszystko zaczęło toczyć się jak na filmie odtwarzanym z dużą prędkością; zerwałam się z łóżka, owinęłam w prześcieradło i pognałam na taras. Jeszcze nie uświadamiałam sobie, że moim działaniom towarzyszy potworny skowyt zwierzęcia i że to jest powodem mej nagłej reakcji. Do mej świadomości zaczęły docierać postrzegane obrazy. Na sąsiedniej posesji rosły Malijczyk katował dwa wychudzone psy. Te czuły śmiertelne niebezpieczeństwo i uciekały przed kolejnymi razami, kopniakami, uderzeniami kijem. Nim cokolwiek zdołałam pomyśleć przyszło mi zrozumieć kolejną scenę. Malijczyk nie przestając gonić i katować psów, sięgnął po coś do bagażnika samochodu. Miotałam się chcąc tam biec, zaczęłam krzyczeć po polsku. Malijczyk w pogoni za psami zniknął za bryłą budynku wraz z tym, co zabrał z samochodu…pętlą…

Po chwili wszystko ucichło. Właściwie nie wszystko, kościelne pieśni trwały nadal. Malijczyk wrócił przed budynek i spokojnie zaczął zajmować się porannymi porządkami. Zdziwiony spojrzał na mnie kiedy krzyczałam po polsku: kim jesteś?!Zaczęłam się ubierać by pójść do miejsca, w którym rozegrało się to wszystko. Mój towarzysz podróży, uczestniczący niemo od pewnego momentu w tym zdarzeniu, zatrzymał mnie : po co ? Nawet tam nie wejdziesz… Po co? Bezsilna, poczęłam konfrontować się z tym pytaniem. Co miałam zamiar zrobić idąc tam? Co zrobiłabym?
Wyłaniająca się odpowiedź zaskoczyła mnie i przeraziła. Wyraźnie widziałam, że chcę tam pójść, by jeśli to będzie konieczne skrócić cierpienie psów.. A Malijczyk? Jaką sprawiedliwość miałam zamiar wymierzyć jemu? I znowu odpowiedź płynąca bez zastanowienia gdzieś z mego wnętrza. Oto idę tam by…zrozumieć… Czym różni się śmierć tych psów od śmierci tysiąca ginących w rzeźniach na całym świecie koni, krów czy świń w celu wykarmienia milionów ludzi? To Bóg dał człowiekowi prawo do spożywania zwierząt, stworzył je przed stworzeniem człowieka, a tego ostatniego na swoje podobieństwo,wiec nie upatrujmy zwierząt w nas, ani też człowieczych cech w zwierzętach, ale zdominujmy je: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Genesis 1:28)

Jean Kazez z Wydziału Filozofii Southerm Methodist University w Dallas, autorka książki Animalkind: What We Owe to Animals zastanawia się nad rolą wszystkich zwierząt w świecie którym rządzi najsilniejszy z gatunków – człowiek, czy zesłane zostały by stać się pokarmem dla człowieka? „ I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem” (Genesis 1;29)2. Bóg stworzył więc zwierzęta które były wartością i dobrem same w sobie, nie zaś źródłem surowców dla człowieka. I tak było do czasu gdy Ewa zaspokoiła swoją ciekawość zjadając owoc z zakazanego drzewa. Po powodzi zesłanej na ziemię z której jedynie Noe z rodzina i po jednej parze z każdego gatunku zwierząt zostało ocalonych Bóg rzekł: „Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko (Genesis 3:9)”3 A jednak odebranie życia zwierzęciu nie jest tym samym co zerwanie owocu z drzewa., nawet jeśli na celu ma zaspokojenie podstawowej ludzkiej potrzeby, dlatego zawsze powinno skłaniać do refleksji.W szkole hinduistycznej niematerialny pierwiastek migrujący z ciała do ciała zwany atman (oddech) jest określeniem duszy rozumianej jako indywidualna jaźń. Atman ludzki jest identyczny z atmanem zwierzęcym, więc relacja między zwierzętami a ludźmi jest relacją rodzinną. Buddyzm odziedziczył istnienie reinkarnacji jednak zaprzecza migracji duszy atman między ciałami, dlatego lepiej jest użyć w tym przypadku określenia ponowne narodziny”. Jeśli pies może ponownie narodzić się jako człowiek a człowiek jako pies, jak bardzo w takim razie jesteśmy do siebie podobni? Niekoniecznie jednakowi. Hinduizm podkreśla, że wiele jest rzeczy do których zdolny jest człowiek a np. psy nie – jedną z nich jest życie duchowe. Dlatego nie jest dobrze odrodzić się jako zwierzę, dobrze jeśli zwierzę odrodzi się jako człowiek – pogląd z którym buddyści pozostają zgodni. Jeśli atman może być ciągły bez względu na ogromną różnicę między człowiekiem a psem, jaka jest natura tej ciągłości? W religiach wschodu pokrewieństwo ludzi i zwierząt jest bardzo mocno akcentowane. Jako potwierdzenie wystarczą chociażby hinduistyczne wyobrażenia bogów obdarzonych zwierzęcymi ciałami. Jeden z ważniejszych bogów tej religii, Ganesa przedstawiany jest jako czterooki mężczyzna o głowie słonia, syn mających ludzkie ciała, Sivy i Parvati. Szczególnie uderza fakt, że jest on bogiem mądrości, inteligencji oraz intelektu. A jednak w muzeum sztuki azjatyckiej w Dallas można znaleźć figurki przedstawiające Buddę zrobione z kości słoniowej, oraz hinduistyczne legendy wyryte w tymże materiale. Biorąc pod uwagę brutalny proces pozyskiwania kości słoniowej z kłów tych olbrzymich zwierząt, pamiętając o tym, że zarówno buddyści jak i hinduiści myślą że słoń mógł kiedyś być człowiekiem, można pomyśleć, że figurka Buddy czy Ganesy z kości słoniowej nie ma prawa istnieć, a jednak ....

Buddyjscy mnisi aspirują do diety wegetariańskiej, nie są jednak zobowiązani ściśle jej przestrzegać i bardzo często tego nie robią. Wielu hindusów nie zaakceptowało wegetariańskiej diety, ale mają nadzieje zrobić to w … następnym wcieleniu. Jakie więc są podobieństwa między ludźmi i zwierzętami z perspektywy religii wschodu? Uznawane jest nasze silne związanie, lecz nie przekłada się ono na praktyczne łagodniejsze podejście do zwierząt. Są one wykorzystywane tak samo jak w każdym innym miejscu na ziemi nawet tam gdzie są widziane jako nasi ( w pewnym sensie ) krewni.

Zarówno w starożytnej jak i współczesnej filozofii nie wiele na obronę zwierząt znajdziemy. Arystoteles uważał, iż rozum stanowi o wyższości człowieka nad innymi gatunkami, natomiast zwierzęta jako istoty jego pozbawione mają służyć ludziom: „Rośliny istnieją dla zwierząt, zwierzęta zaś dla człowieka, a mianowicie oswojone ze względu na usługi i pożywienie, spośród dzikich zaś, jeśli nie wszystkie to przecież największa część, ze względu na pożywienie i pewną pomoc, by można z nich mieć i odzież i inne użyteczne rzeczy. Jeśli więc natura nic nie stwarza bezcelowo i bezużytecznie, to musiała wszystko to stworzyć dla ludzi (Polityka, s 20-21).”4
Poglądy Stagiryty doczekały się kontynuacji w filozofii chrześcijańskiej. Już zdaniem Świętego Augustyna (350-430) dla Chrystusa człowiek i jego życie są wartością wyższą niż życie zwierząt. Przykładem może być poświęcenie życia świń gadareńskich by uwolnić człowieka od jego szaleństwa, co daje ludziom prawo do dowolnego rozporządzania życiem zwierząt. W trzynastym wieku Tomasz z Akwinu jeszcze silniej to zaakcentował:„Nieważne jest jak człowiek postępuje ze zwierzętami, albowiem Bóg wszystkie rzeczy ziemskie poddał władaniu człowieka, Apostoł przeto powiada, że Bóg nie troszczy się o woły, nie pyta bowiem człowieka, co czyni on z wołami i innymi zwierzętami (Summa Theologiae)”5

Jeszcze dalej posunął się Kartezjusz. Czyniąc filozofie wolną od wpływu teologicznego, twierdził, że zwierzęta są tylko maszynami niezdolnymi do odczuwania bólu. Przeprowadzał na żywych zwierzętach badania anatomiczne, a ich skowyt porównywał do trzasków zepsutego zegara, nie były dla niego oznaką bólu. Pisał: „Moje poglądy są nie tyle okrutne dla zwierząt ile wygodne dla ludzi – przynajmniej dla tych, którzy nie dają wiary przesądom Pitagorasa - uwalniają ich bowiem z zarzutu zbrodni, gdy jedzą lub zabijają zwierzęta”6.

Immanuel Kant także zajmował w sprawie zwierząt podobne stanowisko: „ jeśli chodzi o zwierzęta, nie mamy wobec nich żadnych powinności, jako pozbawione bowiem samoświadomości są tylko środkami do celu. Celem zaś jest człowiek.”7 Jednak był zdania, że okrucieństwo wobec zwierzą jest przyczyną okrucieństwa wobec innych ludzi. Nie powinno się bić zwierząt, nie dlatego, że coś jesteśmy im winni, ale dlatego, że w przyszłości może pchnąć nas to do wyrządzenia krzywdy innemu człowiekowi.8

Podobnie twierdził kanadyjski filozof M.A. Fox, broniący w swym artykule The case for animal experimentation eksperymentów na zwierzętach, uważał, że nie należą zwierzęta do moralnej wspólnoty, nie znają poczucia odpowiedzialności, pozbawione są zdolności planowania działań oraz samokrytycyzmu, dlatego żadne prawa moralne im nie przysługują. Jednak za największy argument przeciwko nadawaniu zwierzętom jakichkolwiek praw uważał on fakt, iż nie posługują się one żadnym wysublimowanym jak u ludzi językiem9. Trudno zgodzić się z takim kryterium, w końcu także człowiek we wczesnym dzieciństwie, późnej starości lub w wyniku choroby, często nie potrafi używać skomplikowanego języka. Nie znaczy to jednak, że mamy zgodzić się na przeprowadzenie na nim jakichkolwiek eksperymentów. Fox postuluje więc włączenie do wspólnoty moralnej ludzi kalekich czy niedorozwiniętych. A już w roku 1987 odrzucił swoją główną tezę i uważał, że należy „podstawowy obowiązek niekrzywdzenia innych ludzi rozciągnąć na zwierzęta [...] nie potrafię usprawiedliwić ludzkiej krzywdy [..] równym złem jest korzystanie z cierpienia zwierząt”10.

To poszukiwanie różnicy między człowiekiem a światem zwierzęcym było i jest przedmiotem rozważania zarówno teologicznego, filozoficznego jak i czysto naukowego. Czy zwierzęta faktycznie nie mają zdolności odczuwania bólu?

I tak Lord Brain – wybitna postać współczesnej neurologii mówi: „Nie widzę powodu, by przypisywać umysł innym ludziom, a odmawiać go zwierzętom [..] Nie mogę w każdym razie wątpić, że interesy i zachowania zwierząt są skorelowane ze świadomością i uczuciami w taki sam sposób jak moje własne i – jak sądzę – mogą być tak samo intensywne.” I dalej: „Wszystkie dane empiryczne potwierdzają przekonanie, że wyższe kręgowce - ssakiodbierają bodźce bólowe przynajmniej tak samo silnie jak my.”11

Pitagoras uważał, iż zwierzęta są człowiekowi równe i tak jak on mają zdolność odczuwania cierpienia. Do człowieka okładającego psa kijem miał według Diogenesa krzyknąć: „Przestań go bić! Przyjaciela duszę rozpoznałem w jego skowycie!”12

Poglądy J. Benthama również charakteryzowała odmienność. To on właśnie dostrzegł zasadę równego respektowania interesów jako podstawową zasadę moralną i w dziele „Wprowadzenie do zasad moralności i prawodawstwa” w nowatorski sposób pisał:

”Oby nadszedł dzień, gdy reszta żywych stworzeń otrzyma prawa, których mogła ich tylko pozbawić ręka tyranii. […] Oby nadszedł dzień, gdy wszyscy uznają, że liczba nóg, włochatość skóry lub to, jakie zakończenie ma os sacrum, nie są również argumentami przekonywującymi, aby wolno było doznającą uczuć istotę wydać na męczarnię. [..] należy pytać nie oto czy zwierzęta potrafią rozumować ani czy mogą mówić, lecz czy mogą cierpieć”.13

Tak więc jako cechę predestynującą do posiadania prawa równego traktowania Bentham uważał zdolność do odczuwania cierpienia, a dokładnie cierpienia i/lub

przyjemności. Ta zasada równości w konsekwencji przynosi uznanie, że nasza gotowość szanowania interesów innych nie zależy od tego jacy są i jakie mają zdolności ponieważ wszyscy jesteśmy równi wobec śmierci. Jak twierdził Dale Jamieson „obejmuje to wszystkie istoty żywe: czarnych i białych, mężczyzn i kobiety, ludzi i zwierzęta, a tym co redukuje nas wszystkich do zera jest śmierć.”14,15.

Thomas Jefferson inkorporował zasadę równości do amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, odrzucając niewolnictwo, potępiając seksizm i rasizm, a także postawę mogącą zostać nazwaną gatunkowizmem lub inaczej szowinizmem gatunkowym. Termin ten P. Singer zawdzięcza R. Ryderowi. Jest to według Singera „uprzedzenie lub stronnicza postawa faworyzowania członków własnego gatunku kosztem innych [..] Jeśli większy stopień inteligencji nie upoważnia żadnego człowieka do wykorzystywania innych ludzi dla własnych celów, jak może upoważniać ludzi do wykorzystywania zwierząt?”

A co z prawami moralnymi? Tom Regan w "The Case for Animal Rights" stawia tezę, iż zwierzęta mają prawa moralne, zasługują na moralny szacunek (tzw. prawa zwierząt). Jest on zdania, że „w zasadzie wszystkie umysłowo normalne ssaki liczące rok lub więcej mają wewnętrzna wartość, a zatem i pewne prawa. Są to prawa o charakterze moralnym, które różnią się od praw stanowionych (wynikających z systemu jurydycznego). Moralne zaś prawa obejmują wszystkie żyjące podmioty bez względu na kolor skóry, narodowość, płeć - a także na gatunek”16.

Regan nie pozostawia jednak wskazówki jak rozwiązać konflikt wartości. Uważa wręcz, że śmierć dla psa jest mniejszym złem niż dla człowieka, dlatego tez jego koncepcja budzi pewne wątpliwości. Pozostawia nas bez odpowiedzi lub też wikła nas w wewnętrzną sprzeczność: wszyscy jesteśmy równi ale niektórzy równiejsi.

Czym był wobec tego czyn Malijczyka? Czy wymierzeniem sprawiedliwości wedle jego przekonań? Czy fakt, że psy były jego własnością dawał mu prawo do decydowaniu o ich życiu? A może uznał, że ich życie było mniej warte niż szkoda jaką mu wyrządziły? A może w kraju, w którym nie dość szanuje się życie ludzkie takie zabijanie jest normą?


1. J. Kazez, Animalkind:What We Owe to Animals, January 2010, Wiley-Blackwell
2. J. Kazez, Animalkind:What We Owe to Animals, January 2010, Wiley-Blackwell
3. J. Kazez, Animalkind:What We Owe to Animals, January 2010, Wiley-Blackwell
4. P.Vardy, Etyka, poglądy i problemy, Zysk i spółka, Poznań 1995 (193)
5. P.Vardy, Etyka, poglądy i problemy, Zysk i spółka, Poznań 1995 (194)
6. P.Singer. Wyzwolenie zwierząt, PWN, Warszawa 2004 (s. 271-273)
7. P.Vardy, Etyka, poglądy i problemy, Zysk i spółka, Poznań 1995 (195)
8. J. Kazez, Animalkind:What We Owe to Animals, January 2010, Wiley-Blackwell
9. P.Vardy, Etyka, poglądy i problemy, Zysk i spółka, Poznań 1995 (195)
10. L.Gruen, Zwierzęta w: Przewodnik po etyce p. red. P.Singer, Książka i Wiedza 2009, (s. 393)
11. P.Singer. Wyzwolenie zwierząt, PWN, Warszawa 2004 (s. 45)
12. P.Vardy, Etyka, poglądy i problemy, Zysk i spółka, Poznań 1995 (194)
13. P.Singer. Wyzwolenie zwierząt, PWN, Warszawa 2004 (s. 39)
14. L.Gruen, Zwierzęta w: Przewodnik po etyce p. red. P.Singer, Książka i Wiedza 2009, (s. 395)
15. P.Singer. Wyzwolenie zwierząt, PWN, Warszawa 2004 (s. 39)
16. L.Gruen, Zwierzęta w: Przewodnik po etyce p. red. P.Singer, Książka i Wiedza 2009, (s. 394)

Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!

Komentarze

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa sobota, 12 czerwca 2010

    Nie taki trudny problem...

    Myślę, że te pytania postawione na końcu w dobie współczesnej wiedzy na temat fizjologii, zachowań, umiejętności poznawczych zwierząt są zbędne. A dla rozwiązania problemu statusu zwierząt w etyce trzeba się zwrócić w stronę rzetelnej wiedzy naukowej i rozważań odnośnie podstawowej zasady równości oraz kryterium podmiotowości. Dobrze problem ten rozwiązywał Singer, omawiając dokładnie przypadki szowinizmu gatunkowego i wyznaczając za Benthamem kryterium podmiotowości na granicy: zdolności do odczuwania bólu/cierpienia. Jedyną moją uwagą do tego kryterium jest to, iż należy ją rozumieć jako potencjał, bowiem jest wiele podmiotów, które aktualnie nie są zdolne do odczuwania bólu (np. ludzie z chorobą wrodzonej obojętności na ból, afrykański pustynny ssak, ludzie poddani analgezji itd.) Za bezwartościowe uważam tutaj argumenty odwołujące się do emocji (przekonań religijnych, empatii), bowiem budowanie etyki w oparciu o takie standardy prowadzi do relatywizmu i tworzenia etyki prywatnej (które są sprzeczne z uniwersalizowanym altruizmem odwzajemnionym, który doprowadził do ukształtowania się moralności w dzisiejszej postaci - zasad o uniwersalnym charakterze i nieraz globalnym zastosowaniu). A co do pytania jak postąpić w takiej sytuacji, idąc za Singerem i innymi krytykami szowinizmu gatunkowego, powinniśmy tę sytuację potraktować tak samo jak gdyby działo się to człowiekowi o podobnych cechach/interesach np. niemowlętom...Wkrótce postaram się zamieścić dłuższy wpis na ten temat.

Zostaw komentarz

Gość czwartek, 23 listopada 2017
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.