Dyskryminacja a przywileje gejów

Dodane przez w w Dyskryminacja

S?yszymy to ostatnio w wielu mediach w Polsce. Zwolennicy rewizji zastanej moralno?ci g?osz?, ?e nieprzyznawanie parom homoseksualnym takiego samego statusu jak ma??e?stwom jest moralnie oraz prawnie dyskryminuj?ce. Tym, którzy maj? odmienne zdanie, przypisuje si? najcz??ciej defekty psychiczne zwane homofobi?. Czy jednak ka?de nierówne traktowanie osób czy grup jest nieuzasadnion? i niesprawiedliw? „dyskryminacj?”? Wbrew temu, co g?osi Robert Biedro?, nie ma ?adnych etycznych podstaw, aby tak twierdzi?.

Prawd? jest, ?e wszyscy jeste?my równi pod wzgl?dem moralnym. Jest to jedna z wa?niejszych idei nowoczesnej to?samo?ci, kluczowa idea cywilizacji chrze?cija?skiej. Równo?? ludzi gwarantuje, ?e przys?uguj? nam te same podstawowe uprawnienia moralne bez wzgl?du na p?e?, kolor skóry, przynale?no?? etniczn? czy orientacj? seksualn?. Nikogo nie mo?na wi?c poni?a?, niewoli?, u?mierca? czy wykorzystywa? seksualnie. Ta wa?na, etyczna idea równo?ci, zapisana w Powszechnej Deklaracji Praw Cz?owieka czy polskiej konstytucji, nie implikuje jednak w ?aden sposób, ?e wszyscy ludzie musz? by? równi ekonomicznie, prawnie i politycznie.

Poj?cie dyskryminacji, u?ywane w prawie i debacie publicznej, nacechowane jest pejoratywnie. Przez dyskryminacj? rozumie si? bowiem nie tyle nierówne traktowanie osób, co traktowanie ich niesprawiedliwe. Jest prawd?, ?e pary homoseksualne nie maj? tych samych uprawnie? co ma??e?stwa. Czy automatycznie jest to jednak niesprawiedliwe? Nie ka?da nierówno?? w pa?stwie jest dyskryminuj?ca. Prowadzi?oby to bowiem do absurdów. Zgodnie z tym tokiem my?lenia dyskryminacj? by?oby to, ?e niewykszta?cony nastolatek nie mo?e by? senatorem, ?e policjant mo?e nosi? bro?, ?e parlamentarzy?ci i s?dziowie maj? immunitet, ?e dzieci nie wsadza si? do wi?zie?, nauczyciele maj? p?atne wakacje, ?o?nierze wczesne emerytury, bezdzietni kawalerowie nie bior? urlopów macierzy?skich a ludzie bogaci p?ac? wy?sze podatki ni? biedni.

Cho? uprawnienia etyczne s? równo rozdzielone, nie musi dotyczy? to przywilejów ekonomicznych, prawnych i politycznych. Prawo do dziedziczenia, wst?pienia w stosunek najmu po zmar?ym partnerze, ubiegania si? o obywatelstwo, odmowy sk?adania zezna? obci??aj?cych partnera, wspólnego opodatkowania, korzystania z zabezpieczenia socjalnego, renty rodzinnej czy emerytury po zmar?ym partnerze nie s? podstawowymi prawami cz?owieka. S? to uprawnienia pozaetyczne, przys?uguj?ce jedynie tym, którzy na to zas?uguj?. Nie jest wi?c automatycznie dyskryminacj? fakt, ?e stowarzyszenia pi?karskie, grupy biznesowe, towarzystwa naukowe czy osoby uprawiaj?ce ze sob? seks nie mog? si? wspólnie rozlicza? czy dziedziczy? po sobie mieszka?. Je?li jaka? grupa mia?aby zdoby? dane uprawnienie, musia?aby to najpierw uzasadni? przed tymi, którzy na nie ?o??. To, czy pary homoseksualne zas?uguj? na ekonomiczne i prawne wyró?nianie ich spo?ród innych formalnych i nieformalnych grup, powinno by? w?a?nie przedmiotem dyskusji. Nie za? rzekoma ich dyskryminacja. Ka?da powa?na debata dotycz?ca zwi?zków homoseksualnych w?a?nie na tym musi si? koncentrowa?. Chcia?bym wi?c pozna? realne powody, dla których geje zas?ugiwa? powinni na te same przywileje co ludzie ?yj?cy w ma??e?stwach. Ma??e?stwach, które ponosz? zazwyczaj olbrzymie ci??ary i obowi?zki kluczowe dla ca?ego spo?ecze?stwa. 

Rozwini?cie i uzasadnienie powy?szego wpisu przeczyta? mo?na w kolejnym artykule Czy zakaz ma??e?stw jednop?ciowych jest dyskryminuj?cy

Adiunkt w Zak?adzie etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczeci?skiego. Autor ksi??ki J?zyk etyki a utylitaryzm. Filozofia Moralna R.M.Hare'a
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!

Komentarze

  • Wojciech Sopel
    Wojciech Sopel piÄ…tek, 17 czerwca 2011

    Co to za ci?zary?

    Mo?na by napisa? konkretnie, co to za ci??ary ma??e?skie s??

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa sobota, 18 czerwca 2011

    Odpowied? Krzysztofowi Saji

    Szanowny Krzysztofie,Ciesz? si?, ?e zamie?ci?e? tak prowokacyjny tekst. Mam nadziej?, ?e pojawi si? tutaj z czasem wiele interesuj?cych refleksji. Ja postaram si? pokrótce wyrazi? swoje zdanie na temat, który poruszy?e?.Oczywi?cie na pytanie: „Czy jednak ka?de nierówne traktowanie osób czy grup jest nieuzasadnion? i niesprawiedliw? „dyskryminacj?”? odpowiadam NIE. Dla ka?dego, kto cho? troszk? interesowa? si? etyk? i podstawami równo?ci b?dzie to oczywiste, dla przypomnienia mo?na zawsze zajrze? na str.37 Etyki praktycznej Singera, gdzie opisuje on przyk?ad z u?mierzaniem bólu:

    Wyobra?my sobie, ?e po trz?sieniu ziemi natrafi?em na dwie ofiary, jedn? ze zmia?d?on? nog?, w agonii, drug? z rozci?tym udem i niewielkim bólem. Zosta?y mi tylko dwie dawki morfiny. Równe potraktowanie zasugerowa?oby, by da? po jednej ka?dej z rannych osób, ale jedna nie u?mierzy?aby bólu osoby ze zmia?d?on? nog?. Wci?? odczuwa?aby ona du?o wi?kszy ból ni? druga ofiara, gdybym jednak d?? jej kolejn? dawk?, przynios?oby jej to wi?ksza ulg? ni? podanie jednej dawki osobie z niewielkim bólem. (…)Przez podanie podwójnej dawki powa?niej zranione osobie doprowadzamy do mniejszej ró?nicy w stopniu cierpienia odczuwanego przez dwie ofiary ni? gdyby?my podali jedn? dawk? ka?dej z nich.
    Pe?en egalitaryzm móg?by prowadzi? czasem do absurdalnych skutków, w zwi?zku z czym tolerujemy w dzisiejszym ?wiecie pewnego rodzaju nierówno?ci, po to by zapewni? czy to bezpiecze?stwo, czy sprawiedliwo?? spo?eczn?. Nie b?d? tutaj tego w?tku rozwija?, gdy? dobrze robi? to wspó?cze?ni etycy, m.in. wspomniany ju? Singer, który jako podstawow? zasad? etyczn? proponuj?: zasad? równego rozwa?enia interesów, któr? nazywa minimaln? zasad? równo?ci, w?a?nie dlatego, ?e nie dyktuje ona traktowania wszystkich na równi w ka?dej sytuacji (wspomniany wy?ej przyk?ad).Jak s?usznie zauwa?y?e? Krzysztofie, takie uprawnienia jak Deklaracja Praw Cz?owieka zapewniaj? nam równo??, w sensie przys?ugiwania podstawowych praw, niezale?nie od posiadanych przez nas cech, w tym orientacji seksualnej. Zgadzam si? z Tob? oczywi?cie, ?e nie oznacza to, ?e wszyscy ludzie musz? by? równi np. ekonomicznie. Jednak ju? na pocz?tku trzeba zwróci? uwag? na dwa fragmenty Deklaracji Praw Cz?owieka:
    Art. 1. Wszyscy ludzie rodz? si? wolni i równi pod wzgl?dem swej godno?ci i swych praw.
    Art.16. (1) M??czy?ni i kobiety bez wzgl?du na jakiekolwiek ró?nice rasy, narodowo?ci lub wyznania maj? prawo po osi?gni?ciu pe?noletno?ci do zawarcia ma??e?stwa i za?o?enia rodziny.
    Oczywi?cie w Deklaracji Praw Cz?owieka brakuje zapisu typu „orientacja seksualna”, a „m??czy?ni i kobiety” mo?e by? mylnie interpretowane jako „tylko m??czyzna z kobiet?”. Niemniej prawo do zawarcia zwi?zku ma??e?skiego zostaje przedstawione jako podstawowe prawo cz?owieka, które powinno przys?ugiwa? nam bez wzgl?du na to jakie cechy czy pogl?dy posiadamy. (Wyrazy podkre?li?am z uwagi na to, i? niezale?nie od tego, czy przyjmiemy, ?e etiologia homoseksualizmu dotyczy genów i biologii, czy wi??e si? z czynnikami kulturowo-spo?ecznymi, nie b?dzie to relewantne dla tego prawa.)Piszesz Krzysztofie: „Jest prawd?, ?e pary homoseksualne nie maj? tych samych uprawnie? co ma??e?stwa. Czy automatycznie jest to jednak niesprawiedliwe?”Moim zdaniem po pierwsze to pytanie mo?na by rozdzieli? na dwa, a nawet trzy nast?puj?ce pytania:
      [*]1) Czy pary homoseksualne maj? prawo do zawierania zwi?zku ma??e?skiego?2) Czy zwi?zek ma??e?ski pary homoseksualnej powinien uprawnia? j? do takich samych przywilejów i obowi?zków jak pary heteroseksualnej?3) Czy zwi?zki nieformalne (nie ma??e?skie) powinny mie? takie same prawa i przywileje jak zwi?zki formalne?
    Wydaje mi si?, ?e w swojej wypowiedzi skupiasz si? na pytaniu pierwszym (cho? nie jestem pewna, czy nie zarazem i na 3) i ja równie? tak zrobi? zaznaczaj?c teraz, ?e co do punktu drugiego, odpowied? jest oczywista za Deklaracj? Praw Cz?owieka fragment Artyku?u 2-giego:
    Ka?dy cz?owiek posiada wszystkie prawa i wolno?ci zawarte w niniejszej Deklaracji bez wzgl?du na jakiekolwiek ró?nice rasy, koloru, p?ci, j?zyka, wyznania, pogl?dów politycznych i innych, narodowo?ci, pochodzenia spo?ecznego, maj?tku, urodzenia lub jakiegokolwiek innego stanu.
    Wracaj?c do pytania pierwszego, odnosz?c si? do zamieszczonych fragmentów DPCZ odpowied? brzmi: TAK, gdy? takie prawo ma ka?dy pe?noletni cz?owiek, niezale?nie od pogl?dów,statusu,etc.Pozostaje wi?c odeprze? zarzuty, którymi s? Twoje przyk?ady:1) „… niewykszta?cony nastolatek nie mo?e by? senatorem…” –argument dotyczy kompetencji poznawczych, zwi?zanych z wiedz?, dojrza?o?ci? emocjonaln? i umiej?tno?ciami2) „…policjant mo?e nosi? bro?…” – znów chodzi o pewne kompetencje3) „…parlamentarzy?ci i s?dziowie maj? immunitet…” – uwa?am to za kiepski przyk?ad, gdy? jest to wci?? dyskutowana kwestia sporna4) „…dzieci nie wsadza si? do wi?zie?…” – tak jak w 1.5) „…nauczyciele maj? p?atne wakacje…”- kwestia sporna6) „…?o?nierze wczesne emerytury…”- kwestia sporna7) „… bezdzietni kawalerowie nie bior? urlopów macierzy?skich…” - absurd8) „…ludzie bogaci p?ac? wy?sze podatki ni? biedni.” –argument dotyczy szeroko poj?tego po?ytku publicznego.Opisa?am te przyk?ady poniewa? chc? wskaza? na ró?nice jakie zachodz? mi?dzy nimi, a przyk?adem dotycz?cym prawa par homoseksualnych do legalizacji swojego zwi?zku i korzystania z przywilejów jakie niesie ze sob? ma??e?stwo. Ró?nice s? nast?puj?ce:
      [*]1) Prawo do zawierania ma??e?stwa jest podstawowym prawem cz?owieka, nie za? przywilejem ekonomicznym, czy politycznym.2) Prawo to przys?uguje wszystkim ludziom.3) Kompetencj? jak? nale?y posiada? do korzystania z tego prawa jest: pe?noletnio?? + w domy?le: poczytalno?? i posiadanie pe?ni praw.
    Wymieni?e? prawa, które okre?li?e? jako uprawnienia pozaetyczne, które przys?uguj? jedynie tym, którzy na nie zas?uguj? – maj?c tu na my?li uprawnienia par ma??e?skich.Aby Twoja argumentacja by?a jakkolwiek wa?na, wydaje mi si?, ?e musisz wykaza?, ?e pary homoseksualne nie posiadaj? kompetencji, jakie s? potrzebne do zawarcia zwi?zku ma??e?skiego – czyli skorzystania z podstawowego prawa cz?owieka! Nie s?dz?, by? na gruncie przes?anek racjonalnych znalaz? takie argumenty (chyba, ?e zaczniemy mówi? o samej definicja s?owa ma??e?stwo - ale taka dyskusj? z góry wydaje mi si? ja?owa i ma?o istotna etycznie).Musz? teraz zatem przej?? chc?c nie chc?c do mojego trzeciego pytania:Czy zwi?zki nieformalne (nie ma??e?skie) powinny mie? takie same prawa i przywileje jak zwi?zki formalne?Wydaje mi si? , ?e druga cz??? Twojego tekstu stawia raczej to w?a?nie pytanie, a je?li tak, nie s?dz? ?eby mia?o tutaj jakiekolwiek znaczenie, czy mówimy o parach homo- czy heteroseksualnych! A co do odpowiedzi na tak postawione pytanie – nale?a?oby przeanalizowa?, czym w?a?ciwie ró?ni si? ma??e?stwo od pary nieformalnej, wymieni? zobowi?zania prawne wynikaj?ce z zawarcia ma??e?stwa i rozwa?y?, czy bez ponoszenia zobowi?za? jakie ponosz? ma??e?stwa, pary nieformalne mog? si? domaga? przywilejów, jakie ma??e?stwa otrzymuj?. Je?li za? pary nieformalne chc? takich samych obowi?zków i przywilejów, to oznacza, ?e nie chc? by? nieformalne. To tyle tytu?em mojego zdania. Nie wiem, czy przedstawia ono jakkolwiek etycznie warto?ciowy argument, niemniej chcia?am pokaza? jak mo?na o tej kwestii my?le?.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja sobota, 18 czerwca 2011

    Dlaczego nie mog? mie? trzech ?on?

    Ulu, dzi?kuj? za komentarz. Sk?ada si? on z dwóch cz??ci:1) Pozytywnej, w której starasz si? wykaza? w oparciu o Powszechn? Deklaracj? Praw Cz?owieka, ?e ka?dy cz?owiek ma prawo do zawarcia zwi?zku ma??e?skiego tak?e z osob? tej samej p?ci.2) Negatywnej, w którym poddajesz krytyce moj? argumentacj? jako niewystarczaj?c? do uzasadnienia mojej tezy o rzekomo sprawiedliwych nierówno?ci mi?dzy homoseksualistami a heteroseksualistami w kwestii prawa do ma??e?stwa.Poniewa? w kolejnym wpisie na blogu postaram si? ja?niej pokaza? istotne ró?nice mi?dzy heterykami a homoseksualistami, które w mojej opinii usprawiedliwiaj? ró?ne uprawnienia dotycz?ce ma??e?stwa, nie b?d? o tym pisa? w tym komentarzu. Odnios? si? jedynie do Twojej próby obrony „prawa do ma??e?stwa” osób tej samej p?ci.Cytujesz

    Art.16. (1) M??czy?ni i kobiety bez wzgl?du na jakiekolwiek ró?nice rasy, narodowo?ci lub wyznania maj? prawo po osi?gni?ciu pe?noletno?ci do zawarcia ma??e?stwa i za?o?enia rodziny.
    Szkoda ?e zapominasz o punkcie trzecim tego artyku?u. Stawia on w troch? innym ?wietle Twoj? interpretacj? art. 16.:
    3. Rodzina jest naturaln? i podstawow? komórk? spo?ecze?stwa i ma prawo do ochrony ze strony spo?ecze?stwa i Pa?stwa. 
    G?ówny mój zarzut do Twojego wywodu polega jednak na tym, ?e przyj?ta metodologia jest niestety beznadziejnie ja?owa. Próba rozstrzygni?cia naszej skomplikowanej kwestii praktycznej w oparciu o bardzo ogólne, nieprecyzyjne, sprzeczne ze sob? w literalnym stosowaniu artyku?y PDPC jest tak samo skazana na pora?k? jak próba rozstrzygni?cia kwestii zap?odnienia in vitro w oparciu o Dekalog. PDPC, tak jak Dekalog, jest bardzo wa?nym zbiorem postulatów etycznych, które stanowi? „?wiat?o dla ?wiata” i pewien ogólny fundament normatywny, nie mog? niestety pe?ni? funkcji rozstrzygaj?cej w szczegó?owych sporach etycznych. Fakt, ?e pod Deklaracj? i Dekalogiem podpisuje si? tak wielu ludzi wynika z tego, ?e s? one bardzo niejednoznaczne i nieprecyzyjne, a ka?dy z nas w codziennym ?yciu uznaje dziesi?tki wyj?tków od zawartych tam stwierdze?. Normy owe maj? jedynie charakter etycznych ogólników, zasad prima facie, które dopiero trzeba uszczegó?awia? i interpretowa?. Popatrzmy np. na art. 16 pt. 1. Co to oznacza ?e „ludzie maj? prawo do zawarcia ma??e?stwa”? Czy jako m?? mog? ponownie po?lubi? inn? kobiet?? Ile mog? mie? ?on? Czy mog? po?lubi? swoj? córk?? Czy w 1948 roku zgromadzenie ONZ mia?o na my?li, ?e ka?dy cz?owiek ma prawo ??da? od swojego pa?stwa mo?liwo?ci zawarcia ma??e?stwa homoseksualnego, pisz?c w tym samym artykule o warto?ci RODZINY? W 1948 roku... Czy nie jest dyskryminuj?ce to, ?e nie mam prawa ??da? ma??e?stwa poligamicznego czy kazirodczego (za zgod? mojej doros?ej córki)?Co to znaczy, ?e Deklaracja daje mi pewne prawo? Czy mog? mie? uzasadnione roszczenie w stosunku do w?adz, abym dosta? bilet na Euro 2012 lub dost?p do bazy czasopism naukowych jak JStoR? Bo Deklaracja stwierdza np., ?e:
    Artyku? 27 1. Ka?dy cz?owiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w ?yciu kulturalnym spo?ecze?stwa, do korzystania ze sztuki, do uczestniczenia w post?pie nauki i korzystania z jego dobrodziejstw.
    Podsumowuj?c: Powszechna Deklaracja Praw Cz?owieka jest dobrym szkicem tego, co dzi? uznajemy za wa?ne w naszym ?yciu. Jest to jedynie szkic i jako taki bez dodatkowych uzasadnie? i interpretacji jest bezu?yteczny jako narz?dzie s?u??ce do rozstrzygania wi?kszo?ci wspó?czesnych sporów etycznych czy prawnych.

  • Wojciech Sopel
    Wojciech Sopel sobota, 18 czerwca 2011

    Ma??e?stwo.

    Takie sprawy za?atwia si? dzisiaj poprzez zmian? definicji. W tym wypadku definicji ma??e?stwa. Je?li j? zmienimy, to sformu?owanie prawo do ma??e?stwa mo?e znaczy? cokolwiek. A co do poligamii - to mo?e i mo?na jej ??da? i grupy zainteresowane ??daj?, tylko jest to nienag?o?nione. A rodzina nie mo?e by? definiowana jako jednop?ciowa? Mo?e. Mamy tekst który potraktowany "sola scriptura" niew?tpliwie nabiera nowych znacze?.

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak niedziela, 19 czerwca 2011

    Kilka uwag do doktora Krzysztofa Saji

    Uwaga 1„wszyscy jeste?my równi pod wzgl?dem moralnym...(jest to-P.W) kluczowa idea cywilizacji chrze?cija?skiej” – Uwa?am ?e ta preambu?a jest bardzo kontrowersyjna, gdy? dzieli ludzi na samym wst?pie. Co na to naród czeski po smutnych do?wiadczeniach z chrze?cijanami ró?nego typu (obecnie oko?o 80% ateistów), co na to islamscy bracia z Ba?kanów mordowani przez chrze?cija?skich s?siadów - oprawców, co na to Szwedzi, dlaczego ju? nie chc? mie? swego ko?cio?a.Mia? Pan chyba na my?li równo?? moraln? przed Bogiem. Przed S?dem ostatecznym.Bo cywilizacja chrze?cija?ska nijak si? ma do równo?ci moralnej ludzi tu na ziemi.A przecie? pisze Pan: „Równo?? ludzi gwarantuje, ?e przys?uguj? nam te same podstawowe uprawnienia moralne bez wzgl?du na p?e?, kolor skóry, przynale?no?? etniczn? czy orientacj? seksualn?. Nikogo nie mo?na wi?c poni?a?, niewoli?, u?mierca? czy wykorzystywa? seksualnie.” – to znaczy tu na ziemi.Przypomn? kilka faktów z historii tej cywilizacji z kluczowymi ideami moralnymi:W IV wieku chrze?cijanie przej?li w ko?cu w?adz? w Rzymskim Imperium.W 340 roku n.e., na Synodzie w Gangra, przyj?to jako prawo, i? ka?dy chrze?cija?ski niewolnik ma si? podda? swojemu panu na ziemi, tak jak Chrystusowi w niebie. Oko?o 60 lat pó?niej, ?wi?ty Augustyn podobnie rozkazywa? niewolnikom. W 419 roku n.e., ?wi?ty Ambro?y wywodzi? niewolnictwo od z?ego losu i biedy. Oko?o roku 600 n.e., papie? Grzegorz I naucza?, ?e rezultatem grzechu ludzie zostaj? przypisani do odmiennych klas w spo?ecze?stwie, ‘ustanowionych Bo?? sprawiedliwo?ci?. ?wi?ty Izydor z Sewilli (560 -636) uzasadnia?, ?e pewni ludzie nie s? zdolni do posiadania wolno?ci i dlatego, dzi?ki mi?osierdziu Boga, zostali poddani w niewol?. Teksty Izydora, które w oczywisty sposób dzieli?y ludzko?? na dwie grupy: niewolników i panów, zosta?y przeczytane i zatwierdzone podczas Synodu w Aachen w 817 roku. Chrze?cija?skie krucjaty z lat 1095 – 1270 na nowo obudzi?y zainteresowanie kwesti? niewolnictwa. katoliccy morali?ci podali nast?puj?ce powody usprawiedliwiaj?ce niewolnictwo - cz?owieka mo?na uczyni? niewolnikiem, je?eli:dosta? si? do wi?zienia, zosta? pojmany na wojnie, nie potrafi sp?aci? d?ugów, które zaci?gn??, dziecko zosta?o sprzedane przez swoich rodziców w niewol?, dziecko urodzi?o si? kobiecie nie-wolnej, oraz jako kara do?ywotniego niewolnictwa, przyznana s?downie.?wi?ty Tomasz z Akwinu (1225 – 1274), popiera? prawo niewolnicze, oraz próbowa? usprawiedliwi? go na podstawie tradycji Ko?cio?a. Nauczanie Izydora z Sewilli zosta?o wykorzystane przez twórców europejskiego kolonializmu handlu niewolnikami.Przypomn?, ?e prawna ochrona rzymskiej instytucji niewolnictwa zachowanej w Ko?ciele Katolickim, pozostawa?a w mocy a? do roku 1965. Dopiero postanowienia Soboru Watyka?skiego Drugiego, oficjalnie znios?y to wielowiekowe prawo. Dopiero w 1985 roku, papie? Jan Pawe? II podczas swojej wizyty w Kamerunie, oficjalnie przeprosi? czarnych Afrykanów za 400 lat cierpie? spowodowanych przez Chrze?cijan, którzy kupowali, sprzedawali i porywali niewolników wzd?u? zachodniego wybrze?a Afryki, zwanego Wybrze?em Niewolników. Mo?na by analizowa? jeszcze inne dzia?ania moralne cywilizacji chrze?cija?skiej ale nie czas na to. Pewnie, ?e klasyczna nowo?ytna teoria prawa naturalnego, autorstwa Johna Locke’a, mia?a wyra?n? inspiracj? chrze?cija?sk?, ale Powszechna Deklaracja Praw Cz?owieka by?a ju? dokumentem, innym. Komisja Praw Cz?owieka, „?wiadoma zró?nicowania pod wzgl?dem religijnym, filozoficznym i ideologicznym w?ród cz?onków Narodów Zjednoczonych, nie przygotowa?a dokumentu, który opowiada?by si? za któr?? opcj? filozoficzno - moraln?. Jest to dokument b?d?cy pewnym zobowi?zaniem prawnym wyznaczaj?cym standardy do których osi?gni?cia d??? wszyscy ludzie i wszystkie narody.Uwaga 2 „Cho? uprawnienia etyczne s? równo rozdzielone, nie musi dotyczy? to przywilejów ekonomicznych, prawnych i politycznych” – dotyka pan Panie doktorze w istocie problemu sprawiedliwo?ci rozdzielczej. Sprawiedliwo?? rozdzielcza jest powszechna i bardzo utrwalona, ale czy jest ona dostatecznie jasnym poj?ciem moralnym - dla mnie nie. Z jednej bowiem strony trzeba okre?li? ide? dystrybucji czyli w jaki sposób b?dziemy co? udost?pnia? i dlaczego a z drugiej musimy ci?gle porównywa? poszczególne kategorie odbiorców w czasie dystrybucji. Parafrazuj?c Arystotelesa, sprawiedliwo?? ta polega na tym, ?e równi otrzymuj? w równych ilo?ciach to, co podlega dystrybucji, a nie równi w ilo?ciach nierównych (stosownie do swoich nierówno?ci).Ale jest jeszcze przecie? sprawiedliwo?? bezstronna definiowana przez Rawlsa. „Bezstronno?? jest sposobem rozdzielania rzeczy wed?ug zasad na które zgodziliby si? racjonalni i kompetentni ludzie, gdyby byli wolni ca?kowicie od interesów osobistych”. Je?li postawimy zas?on? niewiedzy i odrzucimy uprzedzenia to jak podzielimy np. prawo do dziedziczenia. Wyobra?my sobie tak? sytuacj?:W jednym pokoju mamy par? homoseksualn? w drugim heteroseksualn?, w trzecim heteroseksualn? ale bezp?odn?, w czwartym biseksualn? (na dan? chwil? m??czyzna i kobieta).Ilo?? par mo?na by pomno?y? dodaj?c czynnik posiadania dzieci czy pozostawania w zwi?zku ma??e?skim bo taka jest rzeczywisto?? spo?eczna. Je?li nie wiemy kto gdzie przebywa to dystrybucja jest prosta – równo?ciowa. Inaczej b?dzie losowa. Natomiast przy zastosowaniu sprawiedliwo?ci dystrybucyjnej (otwarcie pokoi i przeprowadzenie inwigilacji) wyst?pi problem z par? biseksualn?. Jestem raczej za sprawiedliwo?ci? bezstronn?.Uwaga 3 „...stowarzyszenia pi?karskie, grupy biznesowe, towarzystwa naukowe czy osoby uprawiaj?ce ze sob? seks...”To chyba zbyt daleko id?ce uogólnienie zwi?zki ma??e?skie czy konkubinaty nie s? stowarzyszeniami grupami biznesowymi czy towarzystwami naukowymi.Uwaga 4 „Chcia?bym wi?c pozna? realne powody, dla których geje zas?ugiwa? powinni oni na te same przywileje co ludzie ?yj?cy w ma??e?stwach. Ma??e?stwach, które ponosz? zazwyczaj olbrzymie ci??ary i obowi?zki kluczowe dla ca?ego spo?ecze?stwa.”Spo?ecze?stwo jest dla mnie zbyt szerok? nazw?, b?d? pos?ugiwa? si? nazw? pa?stwo.Wspó?czesne pa?stwo wymaga od swych obywateli g?ownie pracy i prokreacji i wychowania a niekiedy obrony granic. Rodzina jest tym elementem w pa?stwie, którego g?ównymi celami s? prokreacja i wychowanie. Odpowiednia ilo?? obywateli zapewnia pa?stwu bezpiecze?stwo ekonomiczne, rozwi?zuje np. problem emerytur. I to s? chyba te olbrzymie ci??ary i obowi?zki kluczowe dla ca?ego spo?ecze?stwa. Dla mnie jednak dotycz? pa?stwa, bo to niektóre pa?stwa maj? problemy demograficzne – ujemny przyrost naturalny. W skali globalnego spo?ecze?stwa mamy bowiem przeludnienie.Ale wracaj?c do tematu odpowiem na realne powody równo?ci ludzi.Rozpatrzmy bezp?odne ma??e?stwo i par? homoseksualn?.I jedni i drudzy nie mog? mie? dzieci – nie ze swojej winy.I jedni i drudzy mog? wychowywa? dzieci – ma??e?stwo przez adopcj? lub rodzin? zast?pcz?, homoseksuali?ci poprzez rodzin? zast?pcz?. Inne pomniejsze obowi?zki wobec pa?stwa wype?niaj? po równo. Mamy wi?c do czynienia z równo?ci? obowi?zków, a nie równo?ci? praw, a wi?c z niesprawiedliwo?ci? a tym samym dyskryminacj?.Zauwa?my, ?e ?eby by?o sprawiedliwie nale?a?oby odebra? prawa bezdzietnemu ma??e?stwu.Trudno?ci ekonomiczne pa?stwa zwi?zane z olbrzymimi ci??arami i obowi?zkami nie mog? powsta? z powodu 1% obywateli i obywatelek.Z powa?aniem Waldemar Pietrzak

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja niedziela, 19 czerwca 2011

    Odpowied? Panu Waldemarowi

    Panie Waldemarze, dzi?kuj? za ciekawy komentarz. W tym miejscu odnios? si? jedynie do uwagi 1 dotycz?cej "preambu?y mojego tekstu". Pozosta?e kwesti? porusz? w drugim wpisie. Pisze Pan

    Uwaga 1 – „wszyscy jeste?my równi pod wzgl?dem moralnym...(jest to-P.W) kluczowa idea cywilizacji chrze?cija?skie j” – Uwa?am ?e ta preambu?a jest bardzo kontrowersyjna, gdy? dzieli ludzi na samym wst?pie.
    A nast?pnie pokazuje Pan, ?e KO?CIÓ? KATOLICKI przez wiele wieków nie ceni? sobie równo?ci politycznej, ekonomicznej czy prawnej. 1. To, ?e KK (ale ju? niekoniecznie etyka CHRZE?CIJA?SKA) nie ceni sobie zbytnio takiej równo?ci jest oczywi?cie prawd?. Do tej pory ma on charakter hierarchiczny i hierarchie promuje. Nie znaczy to jednak, ?e cywilizacja (czy mo?e lepiej - etyka) judeochrze?cija?ska nie uznawa?a RÓWNO?CI MORALNEJ, w przeciwie?stwie do wielu staro?ytnych filozofów greckich czy rzymskich. Równo?ci jeszcze nie w znaczeniu "ka?dy liczy si? za jednego i tylko za jednego" lub "ka?dego interesy s? równie istotne w spo?ecze?stwie" lecz "wszyscy jeste?my jednakowo warto?ciowymi dzie?mi Boga i wobec jego trybuna?u nie liczy si? nasza pozycja spo?eczna czy urodzenie, lecz wiara i zas?ugi moralne". To by? wa?ny prze?om w moralno?ci i etyce europejskiej. Tylko to chcia?em powiedzie?.2. Prosz? zauwa?y?, ?e pisz? "Jest to jedna z wa?niejszych idei nowoczesnej to?samo?ci, kluczowa idea cywilizacji chrze?cija?skiej." Na pierwszym miejscu stawiam wi?c "nowoczesn? to?samo??", która, jak wiadomo, zosta?a uformowana g?ównie w O?wieceniu.3. W ?aden sposób nie "dziel? ludzi na samym wst?pie". Stara?em si? jedynie bardzo lakonicznie wskaza? ?ród?a moralnej równo?ci ludzi. Czego oczywi?cie w jednym zdaniu nie mo?na uczyni?.4. Etyka judeochrze?cija?ska by?a (czy jest) wa?nym standardem moralnym, który wniós? wiele nowego oraz przyczyni? si? do takiej a nie innej to?samo?ci europejskiej. Oczywi?cie wielu chrze?cijan nie przestrzega?o i nie przestrzega swojej etyki. Dotyczy to jednak ka?dego systemu normatywnego. Wskazywanie wi?c na b??dy i wypaczenia ludzi nie mo?e by? argumentem przeciwko systemowi norm i warto?ci.

  • Wac?aw Janikowski
    Wac?aw Janikowski poniedziałek, 20 czerwca 2011

    Zasada symetrii przywilejów i zas?ug

    Krzysztof twierdzi, ?e prawo do legalizacji zwi?zku przez nadanie mu statusu ma??e?stwa nie powinno przys?ugiwa? parze jednop?ciowej, poniewa? poci?ga?oby to za sob? udzielenie tym ludziom przywilejów, na które nie zas?uguj?. Chodzi o okre?lone dobra prawne i ekonomiczne, jak korzystne specjalne przepisy podatkowe, prawo dziedziczenia itd. Dobra te s? udzielane przez pa?stwo na zasadzie przywileju w?a?nie parom ludzi ró?nej p?ci jako przywilej. Uprzywilejowanie tych par polega na tym, ?e inne pary nie otrzymuj? takich dóbr. Je?li uzasadni si? etycznie t? nierówno??, nie stanowi ona niesprawiedliwo?ci. Sprawiedliwa nierówna dystrybucja mo?e by? uzasadniona negatywnie (np. dzieci nie maj? prawa wyborczego, poniewa? nie s? mentalnie kompetentne, aby ze? korzysta?; a skoro musi by? jaka? ogólna granica, aproksymujemy zgodnie z wiedz? psychologiczn? i tradycj?, ?e jest to wiek 18 lat) lub pozytywnie (np. ze wzgl?du na interes pa?stwa, jakim jest maksymalne bezpiecze?stwo obywateli, pa?stwo udziela pewne przywileje policjantom). Pytamy, czy jest sprawiedliwe, ?e pary jednop?ciowe nie maj? mo?liwo?ci zalegalizowa? swojego zwi?zku w postaci instytucji o charakterze ma??e?stwa, a w zwi?zku z tym nie otrzymuj? dóbr, które dane s? tradycyjnym ma??e?stwom? Jest sprawiedliwe, ?e pary dwup?ciowe maj? tak? mo?liwo??, dzia?a tu bowiem uzasadnienie pozytywne: pa?stwu op?aca si? udziela? t? mo?liwo??, bowiem promowanym przez pa?stwo dobrem spo?ecznym jest istnienie i bycie wychowanym nowych obywateli, przy czym najlepiej, aby ilo?? nowych obywateli by?a wi?ksza ni? mniejsza. Najcz??ciej zwi?zki dwup?ciowe przyjmuj?ce status ma??e?stwa realizuj? ten interes rodzenia i wychowywania nowych obywateli, i generalnie robi? to nienajgorzej. Sprawiedliwo?? wymaga, aby udziela? tych samych przywilejów za te same zas?ugi, chyba ?e istniej? szczególne racje przeciwne. Niekorzystne prawa genetyki, mo?liwo?? nadu?y? w relacjach z?ych rodziców z dzie?mi oraz pewne prawa relacji wewn?trzrodzinnych sk?adaj? si?, poza wzgl?dami tradycji, na racje przeciwne w wypadku, gdyby?my rozwa?ali mo?liwo?? udzielania statusu ma??e?stwa, i zwi?zanych z nim dóbr, parom dwup?ciowym sk?adaj?cym si? z rodzica i dziecka. Czy istniej? analogiczne racje przeciwne w wypadku par jednop?ciowych osób niespokrewnionych, chc?cych i mog?cych fizycznie i psychicznie wychowywa? nowych obywateli? Co prawda, nie mo?e tu by? mowy o rodzeniu, a tylko o wychowaniu. Jednak parom dwup?ciowym dajemy te same przywileje niezale?nie od tego, czy wychowuj? dzieci w?asne, czy adoptowane. S?dz?, ?e na razie istnieje jedna wystarczaj?ca racja przeciwna.Mo?liwe, ?e w przysz?o?ci bycie wychowanym przez par? jednop?ciow? nie b?dzie równa?o si? byciu nara?onym na ogromne szykany, czy wr?cz prze?ladowania, spo?eczne. Obecnie, w ka?dym razie w Polsce (wa?ne zastrze?enie), nie powinno si? udziela? parom jednop?ciowym mo?liwo?ci adoptowania dzieci.Gdy te obecne racje negatywne znikn?, nie widz? powodu, aby pary jednop?ciowe, spe?niaj?c w tej materii te same wymogi, co pary dwup?ciowe, nie mog?y adoptowa? dzieci. Wówczas te? b?d? im si? nale?a?y te same przywileje o charakterze ma??e?stwa, co parom dwup?ciowym.Jak sprawiedliwo??, to do ko?ca: dlaczego ju? teraz, ze wzgl?du na symetri? przywilejów z zas?ugami, nie uchwali? prawa, które odbiera?oby przywileje ma??e?skie parom bezdzietnym? Mimochodem poruszy? t? kwesti? powy?ej Waldemar Pietrzak. Nie ma takiej potrzeby, poniewa? 1) znacznie mniejszym z?em jest nies?uszne posiadanie przywilejów ni? nies?uszne ich nieposiadanie; 2) si?a tradycji jest tu zbyt silna; wreszcie 3) o parze dwup?ciowej mo?na zbyt pó?no powiedzie?, ?e pozostanie bezdzietna, tj. dziecko nie urodzi jej si?, b?d? nie zaadoptuje dziecka. Co prawda do par jednop?ciowych nie wychowuj?cych dzieci 3) równie? stosowa?oby si?. Ale nie stosowa?oby si? 2), a ewentualne przyznanie, dla równo?ci, parom jednop?ciowym niewychowuj?cym dzieci praw o charakterze ma??e?stwa, by?oby o tyle niew?a?ciwe, ?e jednak prawdopodobie?stwo przej?cia z bezdzietno?ci do dzietno?ci jest wy?sze w wypadku par dwup?ciowych. Ponadto do istniej?cej ju? niesprawiedliwo?ci nie nale?y dok?ada? kolejnej tylko po to, aby by?o „po równo”. Dlatego s?dz?, ?e nawet je?li ma??e?stwa w tradycyjnym sensie przez okres np. 10 lat wci?? nie posiadaj?ce w?asnego dziecka (dzieci), ani wci?? nie ubiegaj?ce si? o adopcj?, nie zas?uguj? na przywileje zwi?zane z instytucj? ma??e?stwa (teraz czekam na atak ze strony ma??e?stw tego rodzaju), to jest to niesprawiedliwo?? ma?ego kalibru, któr? mo?na i chyba ze wzgl?dów pragmatycznych nale?y pozostawi?.Je?li chodzi o pary jednop?ciowe, to postulowa?bym póki co wprowadzi? ustaw? instytucj? pewnej formy legalizacji takich zwi?zków, co wi?za?oby si? z pewnymi uprawnieniami w rodzaju np. mo?liwo?ci odwiedzania si? w szpitalu równie? w ci??kich wypadkach. Powiedzmy, ?e tak usankcjonowany zwi?zek nazwaliby?my „konkubinatem”; mo?emy przyj?? inn? nazw?. Uprawnienia konkubinatu nie powinny si? równa? przywilejom ma??e?skim, funkcjonuj?cym dla promowania wychowywania nowych obywateli. W swoim czasie, gdy bycie dzieckiem wychowanym przez par? jednop?ciow? nie b?dzie traumatyczne z powodów kulturowych, mo?na b?dzie nada? parom jednop?ciowym prawo do ubiegania si? o adopcj? dziecka, przy spe?nieniu tych samych warunków (niekaralno??, godziwe warunki materialne, niezaawansowany wiek, prognozowana stabilno?? zwi?zku, wst?pna akceptacja dziecka, ewentualnie opinia jakiego? bieg?ego, okres próbny), jakie spe?ni? powinni w tym wypadku ma??e?stwa tradycyjne. Wówczas konkubinaty, które przesz?y pozytywnie procedur? weryfikacji adopcyjnej, wraz z adopcj? dziecka powinny zyskiwa? automatycznie formalny status ma??e?stwa i tym samym wszystkie te przywileje, co ma??e?stwa tradycyjne.Póki co, nie powinni?my si? w Polsce spieszy? z takimi zmianami prawnymi. Natomiast mo?na ju? rozwa?a? wprowadzenie prawa dotycz?cego konkubinatów z pewnym minimum uprawnie?, niezale?nie od tego, czy status taki chcia?yby uzyska? pary dwu- czy jedno-p?ciowe. Zauwa?my, ?e pewne przepisy prawne dotycz?ce konkubinatu dwup?ciowego ju? w Polsce istniej? [http://www.justitia.pl/article.php?sid=196], chodzi?oby wi?c tylko o poszerzenie zakresu tej instytucji. Jednocze?nie trzeba b?dzie uwa?nie obserwowa? skutki spo?eczne wprowadzenia ma??e?stw jednop?ciowych w innych krajach. Taka zmiana to jednak równie? powa?ny eksperyment.

  • Wojciech Baranowski
    Wojciech Baranowski poniedziałek, 20 czerwca 2011

    Odno?nie wpisu Pana Janikowskiego

    Jestem co prawda daleki od uznawania instytucji ma??e?stwa za form? zap?aty za cokolwiek, a przynajmniej przyjmuj? te uzasadnienia jej istnienia, które si? do tego argumentu nie odwo?uj?. Jednak nawet je?li przyj?? Pa?skie (tak jak je rozumiem) spojrzenie, nasuwa mi si? kilka pyta? i uwag. Wszystkie odnosz? si? do kwestii poruszonych w 4. akapicie Pa?skiego wpisu.1. Jest dla mnie jasne, dlaczego jest Pan przeciwny odbieraniu statusu ma??e?stwa parom bezdzietnym. Zastanawia mnie natomiast, co z zawieraniem nowych ma??e?stw przez kobiety po menopauzie. Jak mi si? wydaje, pod??aj?c Pa?sk? logik? równie? i one nie zas?uguj? na ten przywilej. Tym bardziej, ?e w tym wypadku nie zachodzi równie? "3)" (ma?o prawdopodobne, by takie ma??e?stwo adoptowa?o dziecko). Mo?na by ?atwo wprowadzi? (z odpowiednim marginesem b??du) ograniczenie wiekowe do polskiego prawa. Gdyby natomiast mia?o to zosta? uznane za dyskryminacj? ze wzgl?du na p?e?, mo?na by wymaga?, by w?ród nowo?e?ców przynajmniej jedno (bez okre?lania p?ci) by?o odpowiednio m?ode.2. Jest Pan przeciwny zezwoleniu na adoptowanie dzieci przez pary jednop?ciowe, argumentuj?c to prze?ladowaniem spo?ecznym. Czy w zwi?zku z tym nie powinno si? równie? zabroni? adoptowania bia?ych dzieci przez osoby czarnoskóre?3. Nie rozumiem punktu "2)", a dok?adniej: Dlaczego argumentuj?c przeciw odbieraniu statusu ma??e?stwa parom bezdzietnym, jakiekolwiek znaczenie ma tradycja, skoro - jak odnosz? wra?enie - zajmuje si? Pan w tym akapicie tym co sprawiedliwe, a nie - osi?galne. B?d? wdzi?czny, je?li zechce Pan rozwin?? t? my?l.4. Wydaje mi si?, ?e "1)" ma równie? zastosowanie do par jednop?ciowych - wszak wiele z nich wychowuje dzieci, a zatem "zas?uguj?" na zawarcie ma??e?stwa. Mimo to nie dopatrzy?em si? takiego stwierdzenia w Pa?skim tek?cie.5. Ponadto do istniej?cej ju? niesprawiedliwo?ci nie nale?y dok?ada? kolejnej tylko po to, aby by?o „po równo”Zgoda, ale jednak je?li przywileje s? nies?usznie przyznawane grupom, które na nie nie zas?uguj?, z pomini?ciem jednej, pojawia si? nowa krzywda wyrz?dzana cz?onkom pomini?tej grupy: Po pierwsze, musz? ?o?y? na owe przywileje dla osób, które na nie tak samo nie zas?uguj?. Po drugie (jest to istotne, gdy podstaw? do pomini?cia grupy by?y przes?dy, tak jak ma to wg mnie miejsce w tym przypadku), s? symbolicznie pi?tnowani przez ustawodawc?. Za? taka stygmatyzacja ze strony w?adzy mo?e prowokowa? lub wzmaga? prze?ladowania spo?eczne.Jak mi si? wydaje, jedyn? form? naprawienia tej krzywdy mo?e by? odebranie przywilejów tym, którzy nies?usznie si? nimi ciesz? lub przyznanie ich wszystkim, którzy zas?uguj? na nie w takim samym stopniu co ci, którzy ju? je posiadaj?.

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda środa, 22 czerwca 2011

    positive treatment of minorities

    Funkcj? prawa jest podtrzymywanie ekwilibrium systemu spo?ecznego.[url]http://en.wikipedia.org/wiki/Social_equilibrium[/url]Postrzeganie prawa jako gwaranta wolno?ci jednostki wydaje mi si? b??dne. Nie potrafi? wyobrazi? sobie systemu prawnego, który nie ogranicza?by wolno?ci jednostki. Kategori? "dyskryminacji" mo?na zatem prze?o?y? na zarzut arbitralnego, a zatem niesprawiedliwego, rozlu?niania opresji prawnej wobec osób lub grup (przywileje). Ofiarami takiej niesprawiedliwo?ci padaj? cz?sto tzw. mniejszo?ci. Dlatego w pa?stwach o rozwini?tej debacie publicznej, takich jak Szwecja i Dania, istotn? warto?ci? spo?eczn? wp?ywaj?c? na rozwi?zania prawe jest tzw. positive treatment of minorities - skoro dyskryminacja pojawia si? "naturalnie" w przypadku mniejszo?ci, to standardowo nale?y wprowadza? dla nich "antydyskryminacj?" - preferencje prawne, spo?eczne i ekonomiczne dla "wykluczonych" (inwalidów, imigrantów, homoseksualistów, etc.).W aspekcie etycznym, poszczególne ?ady prawne ró?nych pa?stw mog? by? krytykowane co najmniej z dwóch perspektyw - stopnia opresywno?ci dla wolno?ci jednostki (perspektywa indywidualistyczna), oraz stopnia zagro?enia dla homeostazy organizmu spo?ecznego (perspektywa zbiorowa). W zale?no?ci od tego które kryterium zostanie zastosowane, oceny etyczne mog? by? ze sob? sprzeczne. Ta sprzeczno?? ka?e mi si? zastanowi? nad pryncypiami warunkuj?cymi tego rodzaju oceny i mo?liwo?ci? konsensusu.Us?ysza?em kiedy? w trakcie debaty spo?ecznej organizowanej przez szczeci?skich dominikanów nast?puj?c? wypowied? jednego z dyskutantów: "najwi?kszym zagro?eniem dla rodziny jest aborcja, eutanazja i homoseksualizm" (niestety nie by?a to ta debata, na któr? dominikanie zaprosili Magdalen? ?rod? i Jacka Prusaka ;) ). Wtedy zastanowi?em si? nie tyle nad statusem etycznym "homoseksualizmu" (indywidualizm), lecz "rodziny" (zbiorowo??). Doszed?em do wniosku i? w sensie etycznym istotna jest tu nie tyle "rodzina", czy warto?? "rodzinno?ci", co taka kategoria jak "jako?? wychowania dzieci". W rodzinie patologicznej to ostatnie mo?e by? bardzo niskie, a w przypadku pary homoseksualnej adoptuj?cej dziecko z kolei bardzo wysokie.Innymi s?owy rozwi?zania legislacyjne zmniejszaj?ce opresywno?? prawa wzgl?dem jednostek mog? cz?sto, czasem wydawa?oby si? paradoksalnie, wzmacnia? homeostaz? organizmu spo?ecznego. Nie chc? tu uogólnia?, ale mam wra?enie ?e opisane tendencje s? powi?zane z kierunek ewolucji systemów politycznych w stron? demokracji.Redukcja z?o?onych relacji mi?dzyludzkich do poziomu realizacji hedonistycznego promiskuityzmu wydaj? mi si? b??dna - zdaje si? by? wyrazem pewnego uprzedzenia. W przypadku rozwa?a? na temat sensowno?ci zmniejszenia opresywno?ci prawa wzgl?dem homoseksualistów, aspekt podejmowanych przez nich czynno?ci seksualnych nie powinien mie? ?adnego znaczenia (tych kwestii dotycz? zazwyczaj osobne regulacje wspólne dla czynno?ci homo i heteroseksualnych). Widz? natomiast sens w badaniach psychologicznych odno?nie wp?ywu monop?ciowych rodziców na kszta?towanie osobowo?ci dziecka.

  • Wac?aw Janikowski
    Wac?aw Janikowski środa, 22 czerwca 2011

    Odpowied? Wojciechowi Baranowskiemu

    Zwróci? Pan uwag? na wa?n?, acz trudn? kwesti? ró?nicy mi?dzy sprawiedliwo?ci? idealn? a faktyczn?. Tak jak napisa?em, cz?sto wzgl?dy pragmatyczne, jak np. zbyt du?y koszt wprowadzenia zmian, ka?? nam „zostawi?” niewielkie niesprawiedliwo?ci. Je?li chodzi o projekty ustrojowe mo?e to dotyczy? wielkich stawek. Mo?na zestawi? ze sob? idealne sprawiedliwe pa?stwo Platona i realny projekt mo?liwie dobrego pa?stwa u Arystotelesa. Platon rzek?by, ?e arystotelesowska kombinacja demokracji i arystokracji jest po prostu pa?stwem niesprawiedliwym. Arystoteles odpowiedzia?by, ?e w realnych warunkach sprawiedliwe jest to, co jest najlepsze z wariantów mo?liwych. Zwa?aj?c na koszty, cz?sto nie usi?ujemy zlikwidowa? jakiej? niesprawiedliwo?ci. Nie znaczy to automatycznie, ?e jeste?my wówczas za tak pozostawion? niesprawiedliwo?? odpowiedzialni. Powiedzmy, ?e zarz?dzam dzi? rozdawaniem jakich? towarów ubogim ludziom w mojej wiosce. Jest wojna i sytuacja jest bardzo napi?ta, obserwuj? nas okupanci. Jednym z ludzi ustawionych w kolejce po dary jest biedny Kazik. Jako? nikt we wsi nie lubi Kazika. Nie jest on temu winny, ale ludzie we wsi s? dla niego wredni. Mo?e kieruj? si? przes?dami. W pewnym momencie ch?opi wyrzucaj? brutalnie Kazika z kolejki. Jest to oczywi?cie niesprawiedliwo??. Mog? interweniowa?, ale znaj?c ludow? psychologi?, wiem, ?e wywo?a?oby to tak wielki tumult, i? obserwuj?cy nas okupanci w najlepszym razie zabraliby wszystkie dary, a w gorszym wariancie postrzelaliby do nas. Dalej wi?c spokojnie rozdaj? dary. Kazik jest poszkodowany. Ale ja nie ponosz? winy. Co wi?cej, w tej sytuacji post?puj? w?a?nie sprawiedliwie. W skrócie, pozostawienie niesprawiedliwo?ci bywa sprawiedliwe. W ko?cu, wstawiaj?c si? za Kazikiem, spowodowa?bym, ?e zupe?nie niewinne g?odne kobiety i dzieci nie dosta?yby chleba, a cz??? troch? winnych ch?opów mog?aby straci? ?ycie (co z pewno?ci? nie mo?na potraktowa? jako ewentualnej kary adekwatnej do ich niegodziwo?ci wzgl?dem Kazika).Sama instytucja ma??e?stwa nie jest uzasadniona poprzez swoje pozytywne skutki dla pa?stwa czy spo?ecze?stwa. Skutki te uzasadniaj? natomiast zwi?zanie z t? instytucj? okre?lonych przywilejów.Mo?liwo?? zawierania ma??e?stw przez osoby starsze, m.in. kobiety po menopauzie, jest gwarantowane wielowiekow?, si?gaj?c? chyba pocz?tków ludzko?ci tradycj?. Zmiana tego prawa nie jest realna. A pa?stwo nie traci chyba z tego powodu jakich? wielkich kosztów.Bycie dzieckiem czarnoskórego rodzica nie nara?a raczej w Polsce, statystycznie, na tak wielkie koszty psychiczne, jak bycie dzieckiem pary homoseksualnej. Przyznaj?, ?e nie operuj? ewentualnymi badaniami, ale takie mam prze?wiadczenie. Nawet jednak, gdyby koszty dla dziecka by?y porównywalne, nie znaczy to automatycznie, ?e nale?a?oby wprowadzi? prawo zabraniaj?ce ma??e?stw dla czarnoskórych, tylko po to, aby sytuacja mia?a si? analogicznie jak fakt niedopuszczenia przez aktualne prawo ma??e?stw jednop?ciowych. A to dlatego, ?e szanse takiej zmiany prawnej by?yby chyba zerowe. Pod wzgl?dem moralnym sytuacja mia?aby si? podobnie do opisanej historii z rozdawaniem darów i Kazikiem. Dzieci czarnoskórych cierpia?yby w ciemnym spo?ecze?stwie, ale poszczególni prawodawcy pos?owie nie byliby winni tej niesprawiedliwo?ci. Oczywi?cie, gdyby krzywda dzieci by?a wielka, nale?a?oby przynajmniej usi?owa? przeprowadzi? kampani? na rzecz zmiany prawa. Ale wówczas te? tylko pod warunkiem, ?e nie by?oby ?atwiej i efektywniej stara? si? po prostu o zmian? mentalno?ci ludzi.Obecnie szybka i efektywna zmiana mentalno?ci ludzi w Polsce nie jest na tyle mo?liwa, aby mo?na by?o ju? uprawni? pary jednop?ciowe do zawierania ma??e?stw i adoptowania dzieci. We wpisie mówi? natomiast o legalizacji konkubinatów, jako prawnej formy po?redniej.Jeszcze raz podkre?l?, ?e zagadnienie sprawiedliwo?ci realnej jest bardzo skomplikowan? kwesti? etyczn?, a w?a?ciwie równie? metaetyczn?. Nie popieram pe?nej zastojowo?ci status quo Arystotelesa. Uda?o si? ju? znie?? niewolnictwo, zapewni? prawn? równo?? p?ci, wolno?? wyznania itd. Jako utylitary?cie bli?szy jest mi jednak realizm Arystotelesa od absolutyzmu czystej sprawiedliwo?ci za wszelk? cen?. Rozwi?zania prawne mog? zmierza? w kierunku bardziej sprawiedliwych rozwi?za? stopniowo, a nie skokowo.

  • Wojciech Sopel
    Wojciech Sopel środa, 22 czerwca 2011

    Etyka pluralistyczna

    @Wac?aw Janikowski.Gdyby pary homoseksualne mia?y dzieci, to by mia?y i ju?. Nie by?o by ?adnych realnych problemów. Ale one nie maj?. Nie rozumiem te?, czemu przy redefiniowaniu ma??e?stwa mo?na wyrzuci? dwup?ciowo??, a dwuosobowo?ci nie? Jedyna odpowiedz, ze kto co sobie wyszarpie to ma. Poligami?ci nie maj? si?y przebicia, bo s? to np. muzu?manie (dyskryminacja religijna) i Cyganie (dyskryminacja etniczna, zwani nowomodnie Romami) i nie maj? swoich ludzi w mediach. Ciekawe s? za to rozwa?ania o Kaziku, czyli szko?a ust?powania przed si??. Natomiast przed powo?aniem si? na tradycj? nale?y ustali?, czy jeste?my tradycyjni czy post?powi? Mo?e tradycyjno?? i u?wi?cenie jest powodem do odrzucenia danego rozwi?zania? Pole do popisu ma tu etyka pluralistyczna.

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak środa, 22 czerwca 2011

    Przez tolerancj? do bogactwa

    My?l?, ?e argument o negatywnych dla pa?stwa konsekwencjach ekonomicznych równouprawnienia par homoseksualnych i heteroseksualnych jest nie do obrony.Moja nauczycielka ze szko?y ?redniej powiedzia?a mi kiedy? – nigdy nie ?miej si? z homoseksualistów bo to w wi?kszo?ci ludzie wybitnie uzdolnieni.Nie lubi? wkleja? takich du?ych tekstów ale nic lepszego nie wymy?l?. "Sydney, San Francisco, Pary?, Singapur, Kolonia. Co je ??czy? Miasta te radz? sobie wy?mienicie pod wzgl?dem gospodarczym. Rozwijaj? si?, przyci?gaj? inwestorów, stwarzaj? sprzyjaj?ce warunki do zak?adania nowych firm. A do tego mieszka tam wielu homoseksualistów.Jak dowodzi Richard Florida, profesor nauk ekonomicznych z Uniwersytetu George-Mason w stanie Wirginia, zbie?no?? ta nie jest przypadkowa. Im bardziej progejowskie miasto, tym wi?ksze odnosi sukcesy gospodarcze. Jak pokazuj? badania przeprowadzone w USA i Szwecji, ludzie kreatywni, pionierzy i wizjonerzy o niepospolitych talentach, którymi ?ywi si? gospodarka epoki postindustrialnej, najlepiej czuj? si? w miejscach i regionach, gdzie klimat spo?eczny sprzyja otwarto?ci i liberalizmowi. Tam te? najch?tniej przenosz? si? w poszukiwaniu pracy. Do wska?ników atrakcyjno?ci danego miasta nale?y zatem do??czy? gay index, wska?nik gejostwa - ró?ow? laurk?, która gwarantuje, ?e w mie?cie mo?liwa jest samorealizacja i ?yczliwe spojrzenie na alternatywne wybory ?yciowe.Liczb? homoseksualistów mieszkaj?cych w Kolonii szacuje si? na sto tysi?cy. W stosunku do ogó?u ludno?ci nie ma w Niemczech drugiego miejsca o tak wysokim nasyceniu gejami i lesbijkami. Liczna obecno?? gejów w tym mie?cie postrzegana jest nie jako powód do zmartwienia, lecz jako komplement, a tak?e dowód na otwarto?? i tolerancj?. A przy tym i istotny czynnik gospodarczy. Je?li kto? pokusi?by si? kiedy? o stworzenie ekonomicznej teorii homoseksualizmu, musia?by wzi?? pod uwag? nie tylko ogromn? si?? nabywcz? przedstawicieli tej grupy, umiej?tno?? wytyczania nowych trendów oraz pomys?owo??, z jak? potrafi? zmienia? charakter ca?ych dzielnic i wp?ywa? na zachowania szerokich rzesz konsumentów.?atwo?? w obcowaniu z inno?ci? pomaga miastom takim jak Kolonia dotrzyma? kroku innym metropoliom w wy?cigu o talenty i inwestycje. Z bada? prowadzonych przez demografa Gary'ego Gatesa wynika, ?e w miastach przoduj?cych w nowych technologiach i bran?y informatycznej, takich jak San Francisco, Seattle czy Austin, mieszka zaskakuj?co wielu homoseksualistów, cudzoziemców i przedstawicieli innych mniejszo?ci. To w?a?nie ta ró?norodno?? przyci?ga artystów, naukowców, informatyków, programistów, ludzi mediów, architektów, in?ynierów czy projektantów. Swoimi pomys?ami i innowacjami maj? wype?ni? dziur?, jak? pozostawi?a po sobie gospodarka industrialna."na podst.: „Wirtschaftswoche"; Michael Stuber, „Diversity. Das Potenzial von Vielfalt nutzen - den Erfolg durch Offenhait steigern"; Richard Florida, „The Rise of The Creative Class"„Forum" nr 20 (14-20.05.2007)Waldemar Pietrzak

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda czwartek, 23 czerwca 2011

    Ewolucja kultury a homoseksualizm

    Wszyscy tu stukamy w klawisze, cho? mo?liwo?? tak? mamy od relatywnie bardzo niedawna. Ojcem "duchowym" naszych maszynek jest Alan Turing - matematyk, filozof, ?amacz nazistowskich szyfrów. Niedawno premier Wielkiej Brytanii przeprosi? w imieniu swego kraju za to, jak Turing zosta? potraktowany przez oficjalne organa pa?stwowe. Biedak mia? to nieszcz??cie, ?e po wojnie przypadkiem ujawni? swój homoseksualizm, a w ca?kiem nam bliskich jeszcze czasach taka kondycja podlega?a penalizacji. Zgodzi? si? na "chemiczn? kastracj?" polegaj?c? na wstrzykiwaniu ?e?skich hormonów - to ratowa?o przed wi?zieniem. Nied?ugo potem pope?ni? samobójstwo.Jeszcze za ?ycia, w Cambridge, Turing ucz?szcza? na wyk?ady innego geja - Ludwiga Wittgensteina. Podobno si? nie lubili. Wittgenstein opanowa? wydajn? technik? szyfrowania pami?tników - zamiast 'A' pisa? 'Z', zamiast 'B' pisa? 'Y' itd. Mo?e dzi?ki temu kamufla?owi wi?zienie go omin??o.Pisz? o ludziach wa?nych (obaj trafili na list? stu najwybitniejszych ludzi XX w. wg. magazynu Time), którzy zmuszeni zostali do ?ycia w warunkach g??boko schizofrenicznych. Czy dzisiaj by?oby im ?atwiej - szczególnie w Polsce? Wci?? wielu gejów si? ukrywa, z przeró?nych wzgl?dów. Zmiany prawodawstwa to rzecz wtórna. By? mo?e istotniejszy w sensie etycznym jest klimat spo?eczny wokó? homoseksualizmu. Jak ujawni? ma si? lesbijka lub gej, których rodzice pogardzaj? lud?mi o takiej kondycji? Samobójstwa na takim tle wci?? si? zdarzaj?. Niestety wiem o tym. :(

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda czwartek, 23 czerwca 2011

    Apel do rodziców ;)

    Jako rodzic, apeluj? do innych rodziców: popierajmy prawo do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. By? mo?e to jedyna dla nas szansa by zosta? dziadkami. ;)

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak piÄ…tek, 24 czerwca 2011

    Odpowied? w zwi?zku z odpowiedzi? Panu Waldemarowi

    Bardzo przepraszam za nieporozumienie pomyli?em cywilizacj? chrze?cija?sk? z z my?l? etyczn? judeochrze?cija?sk?, odnios?em si? niepotrzebnie do praktycznego zastosowania pogl?dów filozofów ?redniowiecznych w dziedzinie wolno?ci cz?owieka. Ma pan racj? Panie doktorze Chrze?cija?stwo jest jednym z korzeni wspó?czesnej Europy, s? jeszcze korzenie staro?ytnej Grecji i Rzymu oraz wiele pomniejszych. Bardzo lubi? ró?norodno??. Wielka Etyka Jezusa z Nazaretu tak wielka, ?e niemo?liwa do zastosowania praktycznego zosta?a z?o?ona w ofierze na o?tarzu religii chrze?cija?skiej. Mog? domniemywa? co uczyni?by Jezus je?li by mia? przyznawa? prawa homoseksualistom.

  • Gość
    bez nazwiska czwartek, 23 lutego 2012

    brak tytu?u

    BRAWO URSZULKO!
    ma??e?stwo jest obrz?dkiem religijnym w obr?bie wiary chrze?cija?skiej, gdzie na pary homoseksualne nie ma miejsca, problem tkwi w ekonomicznych tarapatach i spo?.akceptacji,a w?a?ciwe pytanie powinno pa?? na gruncie praw homoseksualnych zwi?zków nieformalnych (nie wszyscy homoseksualni partnerzy s? katolikami i chcieliby ?lubu ko?cielnego), czyli niestety z?e zdiagnozowanie problemu przez autora
    "Nie ka?da nierówno?? w pa?stwie jest dyskryminuj?ca. Prowadzi?oby to bowiem do absurdów. Zgodnie z tym tokiem my?lenia dyskryminacj? by?oby to, ?e niewykszta?cony nastolatek nie mo?e by? senatorem, ?e policjant mo?e nosi? bro?, ?e parlamentarzy?ci i s?dziowie maj? immunitet, ?e dzieci nie wsadza si? do wi?zie?, nauczyciele maj? p?atne wakacje, ?o?nierze wczesne emerytury, bezdzietni kawalerowie nie bior? urlopów macierzy?skich a ludzie bogaci p?ac? wy?sze podatki ni? biedni." - kiepski przyk?ad, to s? kwestie komptetencji, nie dyskryminacji
    kwestia biologiczna - odsy?am do osi?gni?? innych nauk, jak biologia i etologia, gdzie naturalnie wyst?puj? zjawiska i pary homoseksualne a tak?e mi?dzygatunkowe ??czenie si? w pary

  • Najpierw zaloguj siÄ™ a potem wyĹ›lij komentarz
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.