Mo?na i?? o zak?ad, ?e wi?kszo?? z nas nie potrafi?aby we w?a?ciwy sposób uzasadni? moralnego obowi?zku udzielenia pomocy cz?owiekowi b?d?cemu w powa?nej opresji. Pomimo tego jeste?my przekonani, ?e taki obowi?zek ma ka?dy, kto napotyka ludzk? niedol? i jest w stanie bez wi?kszego wysi?ku podj?? kroki mog?ce zapobiec zbli?aj?cej si? tragedii. Wierzymy równie? g??boko, ?e nie udzielenie w takich okoliczno?ciach pomocy jest rzecz? nagann?, a osoba, która tak si? zachowuje, ponosi odpowiedzialno?? za powodowanie w ten sposób z?a, jakim mo?e by? do?wiadczenie przez innego cz?owieka przejmuj?cego bólu, jego d?ugotrwa?e cierpienie lub utrata ?ycia.

Nie jest to wy??cznie opinia ludzi wyra?aj?cych prywatne intuicje b?d? niezbyt wyrafinowane regu?y moralno?ci potocznej. Podobnego zdania s? równie? wytrawni filozofowie, którzy zadaj? sobie niema?o trudu, aby uzasadni? j? w oparciu o najlepsze argumenty.

W tej sprawie ka?dy mo?e u?wiadomi? sobie w?asny punkt widzenia rozwa?aj?c nast?puj?ce przyk?ady[1]:

Wyobra? sobie, ?e id?c rano do pracy spostrzegasz w stawie ton?ce dziecko. Wiesz, ?e woda nie jest g??boka i bez trudu mo?esz je uratowa?. Zdajesz sobie jednak spraw?, ?e gdy zdecydujesz si? podj?? konkretne dzia?ania w celu uratowania dziecka zniszczysz nowe buty i spodnie. Przypuszczasz te?, ?e straty, jakie poniesiesz, nie zostan? zrekompensowane. Czy w tej sytuacji masz obowi?zek ratowa? dziecko?

W?a?nie szykujesz si? do wyj?cia na umówione wcze?niej spotkanie biznesowe, gdy s?yszysz s?abe pukanie do drzwi. Otwierasz je i widzisz starsz? zadban? kobiet?, która ledwo stoi na nogach kurczowo trzymaj?c si? ogrodzenia. S?abo s?yszalnym g?osem informuje ci?, ?e ma zawa? serca i prosi o wezwanie karetki pogotowia. Nie masz w?tpliwo?ci, ?e sprawa jest powa?na. ?ycie kobiety zale?y prawdopodobnie od tego co zrobisz. Zdajesz sobie jednak spraw?, ?e gdy zdecydujesz si? udzieli? pomocy, nie zd??ysz na spotkanie i z tego powodu bezpowrotnie stracisz szans? na lepsz? prac?. Rozgl?dasz si? i widzisz, ?e w pobli?u nie ma nikogo, kto móg?by ci? wybawi? z tej trudnej sytuacji. Co masz robi?? Czy masz obowi?zek udzieli? pomocy?

Postanowi?e? sprzeda? luksusowy i niezwykle drogi samochód, który otrzyma?e? niedawno w spadku, a pieni?dze uzyskane ze sprzeda?y zainwestowa? w fundusz emerytalny. Wkrótce przechodzisz na emerytur? i wiesz, ?e bez pieni?dzy uzyskanych ze sprzeda?y samochodu, nie móg?by? w nadchodz?cych latach prowadzi? tak wygodnego ?ycia jak dotychczas. W przeddzie? transakcji postanawiasz po raz ostatni pojecha? na wycieczk? za miasto. Parkujesz samochód tam, gdzie zwykle – na ko?cu nieu?ywanej bocznicy kolejowej – i idziesz wzd?u? torów w stron? pobliskiego lasu. Nagle zauwa?asz, ?e jeden z przetaczanych wagonów toczy si? po szynach w kierunku bawi?cych si? na torach dzieci. S? one zaj?te zabaw? i nie dostrzegaj? gro??cego niebezpiecze?stwa. Jest tylko jeden sposób, aby ich uratowa? – mo?esz przestawi? zwrotnic?, ko?o której stoisz, i skierowa? wagon na bocznic?, gdzie znajduje si? twój samochód. Je?li to zrobisz, uratujesz ?ycie dzieci, ale stracisz samochód i przekre?lisz zwi?zane z nim nadzieje na lepsz? przysz?o??. Czy masz obowi?zek prze?o?y? zwrotnic? i uratowa? dzieci?

Co w takich sytuacjach powinni?my uczyni?? My?l?, ?e wystarczy?by krótki namys? i bez trudu zgodziliby?my si?, ?e mamy moralny obowi?zek ratowa? ludzi. Wydaje si? nam bowiem rzecz? niemo?liw?, aby ktokolwiek móg? powa?nie twierdzi?, ?e zniszczenie butów lub spodni mo?e by? wystarczaj?cym powodem nie udzielenia pomocy dziecku, które na naszych oczach walczy o ?ycie. Prawdopodobnie nie b?dziemy równie? powa?nie traktowa? kogo?, kto kosztem ?ycia nieznanych mu osób chcia?by dosta? lepsz? prac? lub wy?sz? emerytur?. Tak wi?c wniosek wydaje si? oczywisty: je?li kiedykolwiek móg?by? zapobiec ?mierci innych ludzi, powiniene? to zrobi? nawet wówczas, gdy musia?by? po?wi?ci? w tym celu jak?? cz??ci w?asnego dobra.

Oczywi?cie obowi?zek udzielenia pomocy nie powstaje tylko w sytuacjach, w których zagro?one jest ludzkie zdrowie lub ?ycie. Je?eli przekonani jeste?my, ?e taki ogólny obowi?zek na pewno istnieje, to zwykle nie mamy w?tpliwo?ci, ?e mo?na si? na niego powo?a? zawsze wtedy, gdy spotykamy si? z potrzeb? udzielenia jakiejkolwiek pomocy. Mo?liwe jest wyró?nienie przynajmniej kilku warunków, w których na ogó? za uzasadnione uznaje si? istnienie takiej potrzeby i tym samym nie kwestionuje si? moralnej powinno?ci udzielenia pomocy innym ludziom[2]:

1. Pierwszy dotyczy losowych zdarze? wymagaj?cych ratowania nieznanych osób, które znajduj? si? w powa?nym niebezpiecze?stwie lub w tragicznym po?o?eniu. Mamy tu zawsze do czynienia z du?ym prawdopodobie?stwem utraty ludzkiego ?ycia, zdrowia b?d? te? z nieuniknionym cierpieniem, fizycznym bólem albo d?ugotrwa?? i intensywn? przykro?ci?. W tych okoliczno?ciach ratunek ma dawa? ocalenie, chroni? przed zgub? lub zapobiega? du?emu nieszcz??ciu. Warunek ten spe?niaj? wszystkie opisane powy?ej sytuacje. 

2. Obowi?zek udzielenia pomocy wynika bezpo?rednio z wcze?niej wykonanych czynno?ci. Jednym z nich jest casus obiecywania. Skoro uwa?amy, ?e ludzie powinni wywi?zywa? si? ze z?o?onej obietnicy, przysi?gi lub zawartej umowy, to bez trudu zgodzimy si? równie? co do tego, ?e zaistnienie zdarzenia b?d?cego ich przedmiotem powo?uje do ?ycia obowi?zek post?powania w ustalony sposób. Tak wi?c je?li da?e? komu? s?owo, ?e w trudnych dla niego sytuacjach po?pieszysz mu z pomoc? bez wzgl?du na okoliczno?ci, to niew?tpliwie masz taki obowi?zek zawsze wtedy, gdy istnieje tego rodzaju potrzeba. Przypadek drugi opiera si? z kolei na moralnej idei zado??uczynienia. Zwolennicy takiego ugruntowania zobowi?za? moralnych uwa?aj?, ?e je?li swoim dzia?aniem spowodowa?e?, i? kto? znalaz? si? w trudnej sytuacji lub w powa?nym niebezpiecze?stwie i potrzebuje pomocy, to osob?, na której ci??y obowi?zek jej udzielenia jeste? w?a?nie ty. Takie uzasadnienie obowi?zków zak?ada tez?, ?e przyczynowa odpowiedzialno?? za trudy, na jakie narazili?my innych, zawsze poci?ga za sob? odpowiedzialno?? moraln?.

3. ?ród?em obowi?zku udzielenia pomocy s? naturalne relacje, w jakich pozostaj? do siebie podlegaj?ce mu osoby oraz ofiary losowych zdarze?.  Opowiadamy si? za jego istnieniem na przyk?ad wówczas, gdy uwa?amy, ?e rodzice powinni odda? w?asn? nerk? swojemu dziecku, je?li w ten sposób s? w stanie uchroni? je przed ?mierci?. W jakim? stopniu popieraj? go równie? ci, którzy stoj? na stanowisku, ?e mamy obowi?zek opiekowa? si? swoimi podupadaj?cymi na zdrowiu z powodu staro?ci lub choroby rodzicami. My?l?c tak uwa?amy niekiedy, i? obowi?zek post?powania w ten sposób wynika z faktu, ?e pozostawanie z innymi lud?mi w pewnych relacjach daje nam prawo wymaga? od nich, aby zrobili to dla nas.          

4.   Najwi?cej kontrowersji budzi zobowi?zanie do udzielenia pomocy, rozumianej jako wy?wiadczenie przys?ugi. Tutaj warunkiem zaistnienia obowi?zku nie musi by? czyhaj?ce na kogo? niebezpiecze?stwo, zbli?aj?ca si? niechybnie tragedia, ani nawet znalezienie si? w trudnym po?o?eniu; s? nim potrzeby innych ludzi, które mo?emy zaspokoi? poprzez udzielenie im konkretnej rady. Niekiedy uwa?amy, ?e je?li znajomy prosi nas o pomoc w urz?dzeniu nowego domu lub oczekuje, ?e pomo?emy mu w zakupie nowego samochodu, to powinni?my okaza? mu ?yczliwe wsparcie.

W dalszej cz??ci skupi? si? wy??cznie na przypadkach opisanych w pkt. 1. Badanie obowi?zku udzielenia pomocy dokonane w oparciu o przypadki ratowania ?ycia nieznanych ludzi, z którymi nie ??cz? nas wcze?niejsze zobowi?zania ani szczególne relacje, jest sporym uproszczeniem, lecz pozwala na obiektywn?, bardziej zrozumia?? i, jak si? wydaje, du?o prostsz? analiz? tego zagadnienia. Ponadto ze wzgl?du na niekwestionowany szacunek, jaki mamy wobec ?ycia ka?dego cz?owieka wnioski, które z tego punktu widzenia wydawa? si? b?d? najlepiej uzasadnione, znajd? bez trudu akceptacj? i zastosowanie równie? tam, gdzie zwi?zki s? bliskie a stawka du?o ni?sza. Takie post?powanie nie wyklucza oczywi?cie tezy, ?e niekiedy by?oby lepiej, gdyby uniwersalizowalno?? s?dów moralnych w tej sprawie przebiega?a w odwrotnym kierunku.

Po?wi?cenie i rekompensata

Z punktu widzenia kosztów, jakie ponosz? osoby podlegaj?ce temu obowi?zkowi, jedni mog? znajdowa? si? w lepszej sytuacji, a inni w gorszej. Niektórzy mog? mie? na tyle szcz??cia, ?e dobro, które musz? w tym celu po?wi?ci? zostanie im w ca?o?ci zrekompensowane. Obowi?zek udzielenia pomocy w opisanych sytuacjach otrzymuje w ten sposób dodatkowe uzasadnienie, znika bowiem najs?abszy powód, ze wzgl?du na który mo?na by odmówi? ratowania ?ycia innych ludzi. I tak osoba przechodz?ca ko?o stawu, w którym tonie dziecko, nie mog?aby argumentowa?, ?e nie ma obowi?zku udzielenia pomocy tylko dlatego, ?e przedk?ada warto?? w?asnych butów nad  warto?? ?ycia dziecka. Nie mog?aby tak argumentowa? nie tylko dlatego, ?e argument ten powszechnie uwa?a si? za niewystarczaj?cy lub wr?cz ?mieszny. Rekompensata oznacza bowiem, ?e kosztów wykonania obowi?zku praktycznie nie ma. A je?li tak, to nie ma racji za tym, by nie pomaga? ton?cemu.

Jednak inni mog? nie mie? takiego szcz??cia; obowi?zek wymaga? b?dzie od nich po?wi?cenia, którego nikt im nie wynagrodzi. Czy kto?, kto znajdzie si? w takim po?o?eniu mo?e sensownie utrzymywa?, ?e obowi?zek udzielenia pomocy go nie dotyczy? Dla wi?kszo?ci z nas prawid?owa odpowied? na to pytanie zale?y wy??cznie od wielko?ci po?wi?cenia, jakiego wymaga wykonanie obowi?zku. Je?li koszty uratowania ludzkiego ?ycia s? stosunkowo niewielkie, uwa?amy, ?e nie stanowi? czynnika rozstrzygaj?cego o nieistnieniu takiego obowi?zku. Ma?o kto za wiarygodne uzna?by twierdzenie, ?e nie musimy ratowa? czyjegokolwiek ?ycia, je?li dzieje si? to kosztem naszych butów, lepszej pracy czy wy?szej emerytury.

Mi?dzy innymi z tego powodu jeste?my przekonani, ?e w ka?dym z opisanych przypadków, bez ogl?dania si? na poniesion? strat?, powinni?my udzieli? pomocy ludziom, których ?ycie jest zagro?one.

Cho? pogl?d ten jest powszechnie akceptowany, to jednak jego wiarygodno?? zale?y w du?ej mierze od wyst?pienia warunku, który kluczow? rol? w definiowaniu tego typu zobowi?za? odgrywa w moralno?ci libertaria?skiej. Niektórzy jej zwolennicy stoj? na stanowisku, i? znana teza Kanta, ?e cz?owieka nie wolno traktowa? jako ?rodka s?u??cego do realizacji interesów innych ludzi, znacznie ogranicza zakres obowi?zku udzielania pomocy w podobnych sytuacjach. Dzieje si? tak dlatego, poniewa? dobra jednej osoby nie da si? zdefiniowa? w kategoriach dobra innych osób lub ogólnego dobra spo?ecznego; z tak? sytuacj? mamy do czynienia mi?dzy innymi wówczas, gdy korzy?ci z naszego po?wi?cenia czerpi? wy??cznie inni ludzie[3].

Z tego powodu niektórzy uwa?aj?, ?e je?eli obowi?zek udzielenia pomocy jakiemu? cz?owiekowi sprzyja jego dobru w sposób, który bezpo?rednio nie rekompensuje po?wi?cenia, jakiego wymaga jego wykonanie, mamy do czynienia z wykorzystaniem jednych ludzi na rzecz innych. To, ?e cz?sto wyra?amy zgod? nawet na du?? ofiar? w celu osi?gni?cia wi?kszego dobra w przysz?o?ci lub unikni?cia wi?kszej szkody, nie znaczy, ?e mamy godzi? si? na po?wi?cenie jakiej? cz??? w?asnego dobra na  rzecz innych osób równie? wtedy, gdy jakakolwiek rekompensata nie jest mo?liwa. Tam, gdzie nie mo?na liczy? na najmniejsz? nawet zmian? niekorzystnego rachunku strat i korzy?ci, nie istnieje nic takiego, jak moralnie uzasadnione po?wi?cenie jednych dla dobra drugich. W tej sytuacji udzielenie pomocy innemu cz?owiekowi nie mo?e by? dla nikogo moralnym obowi?zkiem. Mo?e by? co najwy?ej autonomicznym i w pe?ni dobrowolnym aktem dobroczynno?ci. 

Je?eli rozumowanie to jest s?uszne, nale?a?oby zaprzeczy? istnieniu obowi?zków wymagaj?cych po?wi?cenia. Nie ma zatem znaczenia fakt, ?e koszty uratowania czyjego? ?ycia s? minimalne. To, czy masz obowi?zek udzieli? pomocy ton?cemu dziecku lub kobiecie z zawa?em serca, nie zale?y tylko od ilo?ci dobra, jakie musisz w tym celu po?wi?ci?. Tak wi?c nawet gdyby? móg? uratowa? czyje? ?ycie jedynie kosztem utraty lepszej pracy, to nie musisz tego robi? je?li w ostatecznym  bilansie pasywa nie zmieni? si? na twoj? korzy??. Wniosek ten nie jest, jak by si? mog?o na pierwszy rzut oka wydawa?, wynikiem bezdusznej i egoistycznej kalkulacji. Jego obro?cy utrzymuj?, ?e zosta? sformu?owany z bardziej szlachetnych pobudek – po to, by ograniczy? mo?liwo?? pos?ugiwania si? lud?mi w celu realizacji partykularnych lub ogólnospo?ecznych interesów.

Czy uznanie powy?szej argumentacji wyklucza istnienie obowi?zku udzielenia pomocy osobom w opisanych sytuacjach? Bynajmniej. Stanowisko libertaria?skie nie jest jednorodne; raz formu?owane jest w formie hipotetycznej, innym razem jest realistycznym opisem faktów. Oznacza to, ?e twierdzenie o braku obowi?zków wymagaj?cych po?wi?cenia nie musi wyra?a? prawdy o ?wiecie, tj. tego, jaki ?wiat faktycznie jest, lecz mo?e by? uwa?ane za pewn? propozycj? b?d? projekt mówi?cy o tym, jakie warunki musz? zosta? spe?nione, aby przedstawiony obraz ?wiata by? prawdziwy. A zatem nie zawsze zak?ada si? mocn? tez?, ?e nikt nie ma obowi?zków wymagaj?cych po?wi?cenia dlatego, ?e ponoszone koszty nigdy nie s? rekompensowane. Przyjmuje si? tak?e nieco ?agodniejsz? wersj?, zgodnie z któr? nie mo?na mie? obowi?zków je?eli nie jest mo?liwe, aby po?wi?cenie, jakiego wymaga ich wykonanie, przynios?o sprawcy korzy?ci[4].

Nie sposób wykluczy?, i? w przysz?o?ci, z powodu wyst?pienia niekorzystnego i przypadkowego splotu zdarze? lub po prostu z powodu naszego zaniedbania, mo?emy nie uchroni? si? przed nieszcz??ciem bez pomocy nieznanych nam ludzi. Nie sposób te? wykluczy?, ?e strata, jak? w tych okoliczno?ciach ponie?liby?my gdyby nikt nam nie pomóg?, mog?aby by? tak powa?na, ?e z pewno?ci? chcieliby?my, aby inni ludzie niezw?ocznie pospieszyli nam z pomoc?. Je?li mo?e si? to przydarzy? ka?demu z nas, i je?li istnieje prawdopodobie?stwo, ?e ka?dy w takich okoliczno?ciach oczekiwa? b?dzie pomocy, to dla wszystkich by?oby najlepiej, gdyby?my nawzajem sobie pomagali.

Naiwno?ci? by?oby jednak s?dzi?, ?e ten, kto pomaga, nie ponosi z tego powodu ?adnych kosztów. Ich wyst?powanie jest na ogó? nieuniknione, a wielko?? po?wi?cenia jest ró?na i zale?y w du?ej mierze od okoliczno?ci, w jakich zapobiega si? nieszcz??ciu. Czy bior?c pod uwag? ten fakt nadal mogliby?my twierdzi?, ?e dla wszystkich by?oby lepiej, gdyby ka?dy udziela? pomocy ludziom ton?cym lub umieraj?cym z g?odu? Pozytywna odpowied? zak?ada, ?e je?li po?pieszysz na ratunek komu?, czyje ?ycie jest zagro?one, a on zrobi to samo w stosunku do innego cz?owieka, który z kolei pomo?e nast?pnemu, i tak dalej, to istnieje du?e prawdopodobie?stwo, ?e ty te? mo?esz liczy? na czyj?? pomoc, gdy znajdziesz si? w trudnej sytuacji. Wynika z tego, ?e tam gdzie wszyscy sobie nawzajem pomagaj?, po?wi?cenie przynosi wymierne korzy?ci.

Ci, którzy odrzucaj? istnienie obowi?zków wymagaj?cych po?wi?cenia najcz??ciej odwo?uj? si? do przypadków, w których osoby udzielaj?ce pomocy nie otrzymuj? bezpo?rednio wystarczaj?cej zap?aty za poniesione koszty. Argumentuj? równie?, ?e niespe?nienie tego rodzaju obowi?zku mo?e bezpo?rednio bardziej sprzyja? dobru sprawcy, ni? jego wykonanie.

Nie by?oby rzecz? m?dr? upiera? si?, ?e nigdy si? to nie zdarza. Istnieje du?e prawdopodobie?stwo, ?e ratuj?c ?ycie bawi?cych si? na torach dzieci, nie otrzymasz od ich rodziców ?adnej rekompensaty za zniszczony samochód. Mo?liwe, ?e nikt ci nie zwróci pieni?dzy za zniszczone buty i spodnie, ani te? nikt nie pokryje kosztów utraty lepszej pracy. Nie jest równie? wykluczone, ?e powstrzymanie si? od pomocy mo?e by? w danej chwili korzystniejsze dla ciebie, ni? podj?cie wysi?ków, jakich wymaga obowi?zek jej udzielenia.

Pomimo, ?e wszystko to jest prawd?, nie mo?na w ten sposób dowie?? nieistnienia obowi?zków wymagaj?cych po?wi?cenia. Brak bezpo?redniej rekompensaty nie jest wystarczaj?cym powodem by s?dzi?, ?e udzielenie pomocy nie sprzyja ostatecznie dobru sprawcy. Nawet je?li poniesione przez ciebie koszty uratowania ton?cego dziecka nie zostan? bezpo?rednio zrekompensowane, nie oznacza to, ?e w ko?cowym rozliczeniu korzy?? z twojego dzia?ania zawsze odnosz? tylko inni ludzie. Pomagaj?c innym dajesz dobry przyk?ad i mo?esz si? s?usznie spodziewa?, ?e kiedy podobna tragedia przydarzy si? tobie lub twoim dzieciom, inni post?pi? podobnie. Je?eli chcesz, aby kto? pomóg? twojej matce, gdy w drodze do sklepu niespodziewanie dostanie zawa?u serca, nie jest rzecz? rozs?dn? odmówi? pomocy nieznanej kobiecie, która prosi ci? o ratunek.

Ponadto, dla wielu ludzi korzy?ci? rekompensuj?c? w du?ym stopniu ich po?wi?cenie jest ?wiadomo??, ?e w podobnych sytuacjach mog? liczy? na innych. Na tym cz?sto polega po?ytek, jaki odnosimy z posiadania przyjació?, s?siadów lub z przynale?no?ci do jakiej? grupy lub spo?ecze?stwa. Wydaje si? zatem, i? nie oponowaliby?my zbyt mocno przeciwko obowi?zkowi udzielenia pomocy, który wymaga po?wi?cenia i nie sprzyja bezpo?rednio dobru sprawcy tak jak si? spodziewamy, je?li mogliby?my zasadnie przypuszcza?, ?e zgodne z nim post?powanie pr?dzej czy pó?niej mo?e przynie?? po?ytek i przyczyni? si? do pomniejszenia poniesionych kosztów. W ten sposób zachowuje si? cz?owiek roztropny.

Czy takie dzia?anie by?oby racjonalne z punktu widzenia ka?dego cz?owieka? Niektórzy maj? co do tego w?tpliwo?ci. Nawet je?li jest prawd?, ?e wszyscy znajdziemy si? w lepszej sytuacji gdy ka?dy b?dzie sk?onny po?wi?ci? jak?? cz??? w?asnego dobra po to, by zapobiec nieszcz??ciu innych ludzi, to mo?liwe jest, ?e ci, którzy odmówi? post?powania w ten sposób, znajd? si? w jeszcze lepszej sytuacji. Oni nie tylko nie do?wiadcz? z?a, jakie poci?ga za sob? udzielanie pomocy i nie b?d? mie? ujemnego bilansu strat i korzy?ci, jak to si? dzieje wówczas kiedy po?wi?cenie nie jest zrekompensowane w ca?o?ci, ale dodatkowo odnios? korzy?? z faktu, ?e inni udziel? im pomocy gdy znajd? si? w trudnej sytuacji.

Czy istnieje moralne przyzwolenie na to, aby?my mogli w taki sposób maksymalizowa? w?asne dobro? Pozytywna odpowied? przeczy istnieniu obowi?zków wymagaj?cych po?wi?cenia, które nie zostanie wyrównane. Je?li zatem czyn polegaj?cy na udzieleniu pomocy zak?ada tego typu po?wi?cenie na rzecz ludzi, w stosunku do których nie mamy ?adnych wcze?niejszych zobowi?za? wynikaj?cych z instytucji obiecywania b?d? te? z idei zado??uczynienia, ani nie wi??? nas z nimi jakiekolwiek relacje które mog?yby takie zobowi?zania zak?ada?, to nie mamy obowi?zku im pomaga?.

Zasada uczciwo?ci

Nie wszyscy jednak zgodz? si? z tym, ?e w takiej sytuacji mo?na odmówi? udzielenia pomocy. Za nieuczciwe uwa?a si? bowiem wykorzystywanie na swoj? korzy?? faktu, ?e inni ludzie ponosz? niepowetowane straty. Je?li ich post?powanie sprawia, ?e odnosz? lub mog? odnie?? korzy?ci, to niektórzy mog? doj?? do wniosku, i? przyzwoito?? wymaga, abym zaprzesta? czynów, które pozbawiaj? ich podobnego dobra, nawet je?li wykonanie tych czynów da?oby mi jaki? dodatkowy zysk. Tak rozumiana zasada uczciwo?ci zak?ada, ?e wszyscy cz?onkowie wspólnoty odnosz? po?ytek ze wspólnego dzia?ania, natomiast je?li kto? decyduje si? zrezygnowa? ze wspó?pracy w celu osi?gni?cia dodatkowych korzy?ci, to uzyskuje nieuczciw? przewag? nad tymi, którzy s? solidarni.

Zasada ta nie s?u?y tylko do bie??cego korygowania naszej spo?ecznej aktywno?ci, lecz stanowi jedno z najwa?niejszych ?róde? moralnych zobowi?za?. G?ówna teza jest bowiem taka, ?e gdy pewna liczba osób podejmuje si? dzia?a?, które mog? przynie?? lub przynosz? korzy?? innym cz?onkom wspólnoty, i gdy z tego powodu osoby te nara?one s? na koszty, to maj? one prawo ??da?, aby mog?y cieszy? si? podobnym po?ytkiem ze strony tych, którzy korzystaj? lub mog? odnie?? korzy?ci z takiego post?powania[5]. Ka?dy zatem, kto korzysta lub mo?e skorzysta? z powszechnej praktyki udzielania pomocy musi by? gotowy na poniesienie kosztów, jakie poci?ga za sob? przyj?cie komu? z pomoc?, bez wzgl?du na to czy tego chce czy nie. Jest bowiem kwesti? uczciwo?ci, ?eby ponosi? porównywalne obci??enia, gdy przychodzi jego kolei. Wymóg wzajemno?ci zobowi?za? nak?ada na nas obowi?zek udzielenia pomocy nawet wtedy, gdy jego wykonanie wymaga po?wi?cenia i gdy post?puj?c w ten sposób znajdziemy si? ostatecznie w gorszej sytuacji, ani?eli wówczas, gdyby?my go nie wykonali.

Takie uzasadnienie obowi?zku udzielenia pomocy zak?ada, ?e zgoda na towarzysz?ce mu po?wi?cenie jest warunkiem sprawiedliwego roz?o?enia korzy?ci oraz kosztów. Ci, którzy odmawiaj? pomocy mog? cieszy? si? zarówno korzy?ciami, jakie czerpi? z faktu, ?e pozostali post?puj? inaczej, jak równie? tymi, które wynikaj? bezpo?rednio z braku obci??e? koniecznych do jej udzielenia. W konsekwencji uzyskuj? nieuczciw? przewag? w stosunku do tych, którzy pomocy zwykle udzielaj?. Z punktu widzenia zasady wzajemnych zobowi?za? ludzie ci przyw?aszczyli sobie co?, co nie jest ich w?asno?ci?. Mog? przywróci? sprawiedliw? równowag? korzy?ci i strat zgadzaj?c si? na po?wi?cenie, jakiego wymaga obowi?zek; w ten sposób przekazuj? bowiem nies?usznie przyw?aszczon? korzy?? tym, którym si? ona nale?y.

Czy tak sformu?owana zasada uczciwo?ci w pe?ni uzasadnia istnienie obowi?zku udzielenia pomocy? Jej zwolennicy nie maj? co do tego w?tpliwo?ci. Wydaje si? jednak, ?e optymizm ten jest przesadzony.

Wyobra?my sobie, ?e pewna liczba osób, b?d?cych moralnymi ekstremistami, postanawia udziela? pomocy innym ludziom kosztem daleko id?cych wyrzecze?. ?ywi? oni na przyk?ad g??bokie przekonanie, ?e czyje? ludzkie ?ycie oraz zdrowie mog? mie? tak du?e znaczenie, ?e po?wi?cenie, jakiego wymaga ich ocalenie, mo?e opiera? si? nawet na ekwiwalentnej wymianie korzy?ci oraz strat. Nie wahaj? si? zatem odda? nerk? cz?owiekowi, który nie móg?by bez niej d?u?ej ?y?, ani sprzeda? w?a?nie zbudowanego domu, by wspomóc cierpi?ce z g?odu dzieci. Ratuj? ?ycie innych nara?aj?c si? na ?mier? i bez zastanowienia oddaliby w?asne ?ycie, je?li w ten sposób mogliby ocali? kilka istnie? ludzkich. Czy ci, którzy odnosz? lub mog? odnie?? korzy?ci z takiego post?powania, zobowi?zani s? z tego powodu do podobnych wyrzecze?? Czy osoba oddaj?ca ci szpik kostny ma prawo na?o?y? na ciebie obowi?zek dzia?ania w taki sposób?

Moralny ekstremizm zak?ada, ?e obowi?zki mog? ??da? od nas po?wi?cenia tak d?ugo, dopóki ilo?? powsta?ego w ten sposób dobra nie b?dzie mniejsza od ilo?ci dobra koniecznego do ich wykonania. Z tego punktu widzenia dzia?anie jest bezsensowne dopiero wtedy gdy warto?? kosztów, jakich wymaga jego wykonanie, jest wi?ksza, ni? warto?? odniesionych w ten sposób korzy?ci[6].

W spo?ecze?stwie opartym na wspó?pracy, gdzie dominuj?c? moralno?ci? by?aby jaka? odmiana konsekwencjalizmu, obowi?zek udzielenia pomocy powsta?y w oparciu o zasad? uczciwo?ci móg?by nak?ada? na nas nieograniczone obci??enia. Tego nie mo?na akceptowa?. ??danie, abym odda? ?ycie w jakiej? sprawie lub sprzeda? mieszkanie oraz samochód i wraz z rodzin? przeniós? si? do przytu?ku dla bezdomnych poniewa? zapobiega to wi?kszemu z?u ni? to, jakiego sam z tego powodu do?wiadczam, wydaje si? absurdalne. Niesienie pomocy nieznanym ludziom nie wymaga heroicznego po?wi?cenia. Sprzyjanie takim kosztem dobru innych ludzi jest dozwolone, lecz z pewno?ci? nie jest moralnie konieczne. Jest przedmiotem obowi?zków supererogacyjnych, które cechuj? si? tym, ?e odmowa ich wykonania nie zawsze musi by? decyzj? nies?uszn?.

Dobrym przyk?adem takiego rozumowania mo?e by? znany przypadek Catherine Genovese, mieszkanki Nowego Yorku, która zosta?a zamordowana na ulicy przez psychopatycznego morderc? na oczach kilkudziesi?ciu ludzi, którzy przez ponad pó? godziny ogl?dali  ca?e zaj?cie z okien swoich mieszka?, lecz nie zrobili nic, aby ratowa? jej ?ycie. Po tym zdarzeniu  cz?sto pada?o pytanie, czy mieli oni obowi?zek udzieli? tej kobiecie pomocy. Wielu z nas my?li, ?e odpowied? zale?y od tego, jak mogliby tego dokona?. Je?eli za?o?ymy, ?e jedynym sposobem, aby osi?gn?? ten cel by?oby wyj?cie na ulic? i stoczenie walki na ?mier? i ?ycie z morderc?, to nawet gdyby?my szczerze podziwiali tych, którzy si? na to odwa?yli, za niew?a?ciwe uznaliby?my obowi?zki wymagaj?cego takiego zachowania. Gdyby natomiast by?o mo?na zapobiec tej tragedii dzwoni?c na policj? lub wzywaj?c pomocy przez okno, to istnienie takiego obowi?zku nie budzi?oby wi?kszych w?tpliwo?ci i by? mo?e przy??czyliby?my si? do opinii tych, którzy uwa?aj?, ?e by?o potworno?ci?, i? nikt tego nie zrobi?[7].      

Wydaje si?, ?e wzgl?dy uczciwo?ci nie mog? stanowi? warunku wystarczaj?cego do uzasadnienia obowi?zku ratowania ludzkiego ?ycia. Cho? stoj? na stra?y sprawiedliwego roz?o?enia korzy?ci wynikaj?cych z istnienia tego typu powinno?ci i cho? skutecznie przywracaj? w tej mierze równowag?, gdy kto? próbuje uzyska? nieuczciw? przewag? nad pozosta?ymi, to jednak nie zapobiegaj? sytuacji, w której po?wi?cenie wymagane przez obowi?zek udzielenia pomocy przekracza dozwolon? granic?. Z tego powodu zasada wzajemnych zobowi?za? musi zosta? uzupe?niona o regu??, która w nale?yty sposób uwzgl?dnia? b?dzie równie? interesy osób ?piesz?cych na ratunek. To oznacza mi?dzy innymi, ?e tam, gdzie mo?liwe jest ocalenie ?ycia b?d? zapobie?enie cierpieniu, musi by? jasno okre?lone, jaki zakres po?wi?cenia koniecznego do osi?gni?cia tego celu usprawiedliwia zaniechanie dzia?ania i przyzwolenie na czyj?? ?mier? lub niezas?u?on? krzywd?.


[1] Zmodyfikowane przeze mnie przyk?ady pochodz? z nast?puj?cych prac:  P.Singer, ?ycie które mo?esz ocali?, Warszawa 2011, s. 21,35; P. Unger, Living High and Letting Die. Our Illusion of Innocence, New York 1996, s. 136; P. Smith, The Duty to Rescue and the Slippery Slope Problem, Social Theory and Practice 1990. t. 16, s. 23

[2] J. Narveson, We Don’t Owe Them a Thing! A Tough-Minded but Soft-Hearted View of Aid to the Faraway Needy, The Monist 2003, t. 86, s.420-421

[3] R. Nozick, Anarchia, pa?stwo, utopia, Warszawa 1999, s. 47-53. Koncepcj? Nozicka rozwa?am szerzej w M. Rutkowski, Dlaczego potrafimy dzia?a? moralnie, Warszawa 2010, rozdz. 7, 11. Na ten temat zobacz tak?e: J. Raz, The Morality of Freedom, Oxford 1993, s. 271-278; D. Brink, The Separateness of Persons, Distributives Norms and Moral Theory, [w:] Value, Welfare and Morality, pod red. R.Freya i C.Morrisa, Cambridge 1993, s. 252-289.

[4] Zwolennikiem tej wersji jest J. Narveson, We Don’t Owe Them a Thing! …s. 426, 428-429. W dalszej cz??ci wykorzystuj? niektóre z jego tez.

[5] H.L.A. Hart, Are There Any Natural Rights?, Philosophical Review 1955, t. 64, s. 185-191; J. Rawls, Teoria sprawiedliwo?ci, Warszawa 1994, s. 155-162; R. Arneson, The Principles of Fairness and Free-Rider Problems, Ethics 1982, t. 92 s.616-633; R. Dagger, Kara i fair play, [w:] Filozofia moralno?ci. Wina, kara, wybaczenie, pod red. J. Ho?ówki, Warszawa 2000, s. 221-240; I. Boran, Benefits, Intentions, and the Principle of Fairness, Canadian Journal of Philosophy 2006, t. 36, s. 95-116; M. Rutkowski, Niepos?usze?stwo wobec prawa, Warszawa 2011, s. 136-144.                                      

[6] S.Kagan, The Limits of Morality, Oxford 1989, s. 6-10; T. Mulgan, The Demands of Consequentialism, New York 2001, s. 25-26

[7] J.J. Thomson, Obrona aborcji, [w:] Pocz?tki ludzkiego ?ycia, pod red. W. Galewicza, Kraków 2010, s. 160-161