Moralne zwierze

Dodane przez w w Zwierz?ta

Wydawa? by si? mog?o, i? twierdzenie, ?e zwierz?ta s? ?wiadome w XXI wieku jest ma?o odkrywcze, a mo?e nawet to faux pas w chwili, gdy w mediach tyle si? mwi na temat blu i cierpienia zwierz?t. Mo?e jednak warto przypomnie? sobie dlaczego w?a?nie teraz nale?y porzuci? wci?? jeszcze dominuj?cy mit o ogromnej, jako?ciowej przepa?ci mi?dzy lud?mi a zwierz?tami?

My?l? wi?c jestem?

Przez wiele wiekw dominowa? w filozofii stereotyp cz?owieka jedynej istoty, ktra posiada intelekt, pos?uguje si? j?zykiem i potrafi odr?ni? dobro od z?a. Tomasz z Akwinu zwierz?ta uwa?a? za instrumenty maj?ce s?u?y? cz?owiekowi do realizowania potrzeb. Rozumu odmawiali im tak wielcy filozofowie jak Arystoteles, czy Kartezjusz, ktrego s?ynne: Cogito ergo sum wyklucza niezdolne do samodzielnego my?lenia zwierz?ta z filozoficznej debaty.

Wydawa? by si? mog?o, ?e wiek XX rzuci nieco ?wiat?a na kwesti? umys?u innych gatunkw, niemniej g?wnie za spraw? behawiorystw kwestia ?wiadomo?ci zwierz?t wci?? uznawana by?a za tabu, a podejmowanie tego tematu spotyka?o si? z zarzutem antropomorfizmu, czyli przypisywaniu zwierz?tom ludzkich cech. Takie my?lenie najcz??ciej wi??e si? z tym, i? problem ?wiadomo?ci, jest wci?? problemem otwartym, co sprawia, ?e niektrzy filozofowie postanawiaj? go zignorowa? stwierdzaj?c, ?e nigdy nie b?dziemy w stanie go wyja?ni?. Inni z kolei id? w swoich wnioskach tak daleko, i? uto?samiaj? tera?niejszy brak mo?liwo?ci badania tej kwestii u zwierz?t z ca?kowitym brakiem ?wiadomo?ci. Warto zatem zada? sobie pytanie, czy jest mo?liwe, ?eby wykazuj?ce si? - wszechstronno?ci? zachowa? adaptacyjnych, podobn? do nas fizjologi? oraz zachowaniami komunikacyjnymi - zwierz?ta, by?y po prostu maszynami odtwarzaj?cymi biernie mechanizmy biologii?

Zdobywanie pokarmu i sztuka budowania

Jednym z podstawowych czynnikw, ktre mog? ?wiadczy? o istnieniu my?lenia u zwierz?t jest wykorzystanie przez nie r?nych technik zdobywania pokarmu. Zi?by ?yj?ce na wyspach Galapagos u?ywaj? ga??zek czy kolcw kaktusa, do wydobywani z r?nych szczelin skorupiakw, szympansy z kolei wytwarzaj? narz?dzia z patykw i przy ich pomocy wydobywaj? termity z kopcw. Interesuj?cym przypadkiem w?rd ptakw by?o g?o?nie w Wielkiej Brytanii lat 30-tych otwieranie przez sikory butelek z mlekiem dostarczanych pod drzwi domw.Warto wspomnie? o wiewirkach, czy kretach ktre gromadz? zapasy mimo mo?liwo?ci natychmiastowego zaspokojenia g?odu.Co ciekawe metody te s? indywidualnie zr?nicowane, a wi?c nie s? oparte na typowym wzorcu zachowania, lecz najcz??ciej na zapami?tywaniu, gdzie i w jaki sposb mo?na zdoby? pokarm oraz gdzie jest on przechowywany. Przewidywanie rezultatw oraz planowanie wsplnego dzia?ania mo?emyzaobserwowa? podczas polowa?, ktre czy to w przypadku lww, czy pelikanw lub delfinw, s? cyklem z?o?onych zachowa?, z pewno?ci? ?wiadcz?cych o intencjonalno?ci i przynajmniej prostej ?wiadomo?ci.

Innym rodzajem umiej?tno?ci zwierz?t, ktre ?wiadcz? o przynajmniej minimalnej ?wiadomo?ci przysz?o?ci, jest budowanie. Najbardziej oczywistym przyk?adem jaki si? nam nasuwa s? ptasie gniazda, przybieraj?ce najr?niejsze formy. Krawczyk, ptak ?yj?cy w Indiach, buduje gniazdo z zszywanych razem li?ci, robi?c na ich brzegach otworki, przez ktre nast?pnie przewleka w?kna ro?lin. Z kolei ?yj?ce m.in. w Australii altanniki buduj? platformy o ?rednicy nawet do 3 m i ?ciankach ok. 30 cm, zdobi? je kwiatami (najcz??ciej niebieskimi), ktre s? codziennie wymieniane na alt?wie?e, a ponadto swoje altanki maluj? przy u?yciu patyczkw i soku z rozgniecionych owocw. Za jeden z najciekawszych zwierz?cych domw mo?na jednak uzna? budowane przez bobry ?eremia, nory i sieci kana?w. Na budow? nor bobry wybieraj? odpowiednie miejsca, z wysokim brzegiem, ktry umo?liwia wybudowanie pod ziemi? suchego pomieszczenia, gdzie b?d? znajdowa?y si? m?ode. Ponadto buduj? i naprawiaj? tamy swoje zachowanie dostosowuj?c do dost?pnych zasobw (ga??zi, zesch?ych drzew, poziomu wody),a nie wg sztywnego, genetycznie zaprogramowanego planu. Nie sposb ich dzia?aniu odmwi? skoncentrowania na konkretnym celu oraz ?wiadomo?ci, jak najlepiej go osi?gn??.

Zdolno?? uczenia si?

Przyk?adem wielokrotnie przywo?ywanym w debacie na temat rozumno?ci zwierz?t, s? ssaki naczelne, ktre nauczono pos?ugiwania si? j?zykiem migowym. Niektre szympansy i goryle zdolne s? nie tylko rozumie? j?zyk mwiony, ale tak?e porozumiewa? si? przy u?yciu nawet ok. 400 znakw j?zyka migowego. Takie zdolno?ci posiada?a m.in. szympansica o imieniu Washoe, ktra t? umiej?tno?? stara?a si? przekaza? zaadoptowanemu szympansi?tku. Z kolei gorylica Koko potrafi?a w swoich wypowiedziach odnie?? si? do przesz?o?ci, czy wyrazi? swoje emocje, pokazuj?c np. znaki: CZERWONY, W?CIEK?Y, GORYL.Jednak?e prawdopodobnie najbardziej skomplikowany system komunikacji po?rd zwierz?t posiadaj? walenie. Delfiny, tak jak naczelne mog? rozumie? j?zyk akustyczny, sygna?y pokazywane d?o?mi, oraz rozpoznawa? prost? sk?adni?, przede wszystkim jednak w ?rodowisku naturalnym potrafi? odr?nia? si? i porozumiewa? przez indywidualne, charakterystyczne dla ka?dego osobnika piski. Ciekawym przyk?adem rozwijania zdolno?ci uczenia si? by?a tak?e afryka?ska papuga szara o imieniu Alex, ktra potrafi?a w podstawowym stopniu u?ywa? j?zyka angielskiego po to by wyg?asza? krtkie komunikaty, np. wyra?aj?ce ch?? zjedzenia czego?, ale tak?e by zakomunikowa? wynik zadanego jej testu dotycz?cego np. liczenia, odr?niania kolorw kszta?tw a tak?e rozr?niania materia?w z jakich wykonywane by?y dane przedmioty. Wspomniane ju? szympansy, goryle, a tak?e orangutany s? nie tylko zdolne donauki j?zyka, maj? rwnie? ?wiadomo?? swojego cia?a (potrafi? m.inu?ywa? lustra w celu dotarcia do niewidocznych na nim miejsc), co jednak najwa?niejsze buduj? skomplikowane relacje spo?eczne takie jak przyja??, d?ugoterminowe zwi?zki, czy np. adopcja.

Trudno rwnie? odmwi? zwierz?tom rozumowania w prostych kategoriach, np. je?lito, czy ja - inny. Psy czy koty szybko ucz? si?, ?e pokarm podawany jest im w okre?lonym miejscu i czasie, wykazuj?c zdziwienie i oczekiwanie, kiedy nie pojawia si? w misce o sta?ej porze, co mo?e by? dowodem, i? wykazuj? one proste my?lenie np. Je?li pjd? do kuchni rano to dostan? jedzenie. Mity o bezrozumno?ci w?rd ptakw ?ami? np. go??bie, ktre poddawane testom wykaza?y si? umiej?tno?ci? rozr?niania obrazw, np. odr?niaj?c obrazy, na ktrych byli ludzie (w r?nych altpozycjach, sytuacjach, ubraniach, samotnie i w grupach), od tych na ktrych znajdowa?y si? zwierz?ta czy przedmioty. Ptaki te dokonuj? z pewno?ci? jakiej? podstawowej klasyfikacji r?nych obrazw, potrafi?c np. odr?nia? nawet podwodne sceny w ktrych wyst?powa?y lub nie wyst?powa?y ryby. W tym przypadku mwi si? nawet o uczeniu poj?ciowym.

Przyk?adw rozumno?ci, intencjonalnych dzia?a? czy sprytu, wykazywanego chocia?by podczas polowania, jest w ?wiecie zwierz?cym bardzo wiele, niemniej te przytoczone przeze mnie wskazuj? na dysproporcj? jaka wyst?puje mi?dzy tzw. przypadkami marginalnymi w?rd ludzi (czyli np. lud?mi znajduj?cymi si? w stanie wegetatywnym, autystycznymi dzie?mi, silnie upo?ledzonymi) a rozwini?tymi, pod wzgl?dem inteligencji i umiej?tno?ci, zwierz?tami. Je?li bowiem przyjmiemy kryterium rozumno?ci jako swojego rodzaju lini? demarkacyjn? wyznaczaj?c? zbir podmiotw moralnych, mo?emy by? pewni, ?e nie znajd? si? w nim niektrzy ludzie albo znajd? niektre zwierz?ta. Niemo?liwe jest przeprowadzenie tego podzia?u tak, aby po jednej stronie znalaz? si? cz?owiek, a po drugiej inne gatunki. To tak jakby?my chcieli dzieli? ludzi wg testu IQ, ktry jak wiemy dyskryminuje tych wszystkich, ktrzy nie odziedziczyli wysokiego ilorazu inteligencji, b?d? nie mieli rwnych mo?liwo?ci potrzebnych dla rozwijania ich wrodzonych talentw i zdolno?ci. Zatem warto si? zastanowi? czy to w?a?nie my?lenie jest tym co powinno by? istotne w filozoficznej debacie na temat zwierz?t i ludzi?

Tekst powy?szy by? opublikowany w magazynie "Wegetaria?ski ?wiat" w 2009r. 

Oznaczone w: ?wiadomo??
Aktualnie zajmuje si? tematem moralnego statusu zwierz?t w Zak?adzie Etyki Uniwersytetu Szczeci?skiego. Od czasu do czasu publikuj? artyku?y popularnonaukowe zwi?zane z tematyk? mojej pracy oraz prowadz? wyk?ady o prawach i interesach zwierz?t pozaludzkich.
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!
URL Trackback dla tego wpisu na blogu

Komentarze

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja czwartek, 31 marca 2011

    Gratulacje

    Gratuluj? pierwszego wpisu na naszym nowym blogu spo?eczno?ci EP! :D

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda niedziela, 03 kwietnia 2011

    Po co odr?nia? cz?owieka od innych zwierz?t?

    Filozoficzne i etyczne rozwa?ania snute na kanwie wsp?czesnej etologii, s? dla mnie ogromnie istotne. Mam kilka my?li.

    ?y?em przez lata w pogardzie dla behawioryzmu. Potem u?wiadomi?em sobie jednak, z jakimi idolami behawiory?ci prbowali walczy?. Ot cho?by z dualizmem (np. kartezja?skim), czy innymi zabarwionymi religijnie koncepcjami "istoty" czy "natury" przypisanej z defaulta osobnikom okre?lonych gatunkw. Behawioryzm w psychologii g?wnie odnosi? si? do bada? nad Pan sapiens. Dzi?ki tym badaniom wzros?a ?wiadomo?? jak wiele w zjawiskach psychicznych zale?y od do?wiadczenia, czy procesu socjalizacji. W jak du?ym stopniu osobniki naszego gatunku stanowi? tabula rasa i w zwi?zku z tym dlaczego tak istotna jest jako?? procesu wychowania dzieci. Odmitologizowanie "natury ludzkiej" i p?yn?cych z niej determinant, po cz??ci otworzy?o drog? do rozwa?a? o kulturze innych gatunkw zwierz?t. Na marginesie - wsp?cze?nie odkrywane determinanty genetyczne, zaczynaj? spe?nia? role dawnej "natury ludzkiej". "Gen agresji", czy "gen uzale?nienia od alkoholu" maj? okre?la? (a na p?aszczy?nie moralnej usprawiedliwia?), zachowania okre?lonego cz?owieka. Na szcz??cie dysponujemy narz?dziami os?abiania kultu genetycznego determinizmu.

    Druga my?l dotyczy tego, jak bardzo antropocentryczne s? badania nad zachowaniami i ?wiadomo?ci? zwierz?t. Ju? sam opis takich bada? dokonuje si? w medium j?zyka, z towarzysz?c? mu, specyficzn?, zachodni? siatk? poj?ciow?. Zaawansowane badania nad zdolno?ciami kognitywnymi innych gatunkw zwierz?t, polegaj? najcz??ciej na nauczeniu ich schematw komunikacyjnych z paradygmatu kultury Pan sapiens. Prbujemy nauczy? szympansy, czy delfiny, j?zykw "ludzkich". Nie potrafimy (a mo?e za ma?o prbujemy?) nauczy? si? kodw komunikacyjnych innych gatunkw.

    W kwestii ?wiadomo?ci i samo?wiadomo?ci (zdaj? sobie spraw? z licznych k?opotw ktre sprawiaj? obie kategorie), bardzo istotny w tym kontek?cie jest dla mnie test lustra, popularnie zwany testem na samo?wiadomo??.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Mirror_test

    Oto lista znanych gatunkw zwierz?t, ktrych osobniki przechodz? taki test:

    * ludzie (zazwyczaj ok. wieku 2 lat)
    * inne naczelne
    * delfiny i orki
    * makaki
    * s?onie
    * sroki

    Mam nadziej? ?e ta lista b?dzie si? wyd?u?a?.

    Kryteria odr?niania gatunku Pan sapiens, od innych gatunkw zwierz?cych, od d?u?szego czasu wydaj? mi si? czysto arbitralne i przydatne raczej wyja?nieniom religijnym, lub metafizycznym, ni? naukowym, czy etycznym. Zgodnie z tym co opisujesz, pada?y kolejne bastiony zarezerwowane dla cz?owieka:

    * zdolno?? pos?ugiwania si? narz?dziami
    * samo?wiadomo??
    * ?wiadomo?? w?asnego istnienia w czasie
    * umiej?tno?? pos?ugiwania si? j?zykiem
    * dzia?alno?? artystyczna i oglnie wytwarzanie kultury

    Co jeszcze zosta?o? Kto? kiedy? wspomina? o gramatyce generatywnej. Ale zadaj? sobie pytanie, czy formu?owanie takich kryteriw s?u?y czemu? innemu, poza popraw? naszego ludzkiego samopoczucia?

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa poniedziałek, 04 kwietnia 2011

    Niepotrzebna granica

    Samo stosowanie terminw "cz?owiek" w opozycji do "zwierz?ta", jest co najmniej dziwne.

    Mam podobne do Ciebie do?wiadczenie z behawioryzmem, kiedy? wydawa? mi si? po prostu jak?? prostack? koncepcj?, ktra szybko zosta?a wyparta przez bardziej wyrafinowane kierunki psychologii. Nie mniej, gdy zacz??am si? interesowa? psychologi? ewolucyjn?, dopiero doceni?am osi?gni?cia behawioryzmu (nie zapominaj?c oczywi?cie o jego znacznych deficytach).

    Co do za? antropocentryczno?ci bada?, to w ksi??eczce "O zakochanych psach i zazdrosnych ma?pach" etolog, Marc Bekoff (bardzo znany zreszt?), wspomina w?a?nie o tych trudno?ciach z badaniem ?wiadomo?ci i emocji zwierz?t (ktrymi si? w tym tytule zajmuje). Gary Francione zawsze broni?c pogl?du o tym, ?e zwierz?ta s? ?wiadome, mwi w?a?nie o spojrzeniu z naszej w?asnej perspektywy i tego, ?e na podstawie braku takiego samego zorganizowania uk?adu nerwowego, wielko?ci mzgu, czy inaczej wykszta?conych zmys?w, nie mo?emy od razu orzeka? o braku ?wiadomo?ci. (Co jest z perspektywy filozoficznej raczej oczywiste, gdzie cz?sto zwraca si? uwag? na to, ?e w ogle nie ma mo?liwo?ci poznania innych umys?w).

    To, ?e uczono zwierz?ta naszego j?zyka, po to by mc st?d wnioskowa? o ich zdolno?ciach poznawczych, nie wydaje mi si? samo w sobie czym? z?ym (oprcz okrucie?stwa zwi?zanego z ich przetrzymywaniem, etc.), bo to chyba tak, jak prba komunikacji z nowo poznanym plemieniem. Wydaje mi si?, ?e tak jak w przypadku odkrywania nowych spo?eczno?ci ludzkich, tak i przy nauce zwierz?t komunikacji w j?zyku ludzkim (poprzez nauk? j?zyka migowego, komunikacji przy u?yciu nieikonicznych symboli, etc.)zaczyna si? dostrzega? komunikacj? tych zwierz?t w ich w?asnym j?zyku (dobrym przyk?adem jest tu ksi??ka R. Foutsa "Najbli?si krewni" - w ktrej ewidentnie nauka j. migowego doprowadzi?a te? do poznawania j?zyka szympansich gestw).

    Masz racj?, ?e kryterium odr?niania naszego gatunku jest cz?sto bardzo arbitralne, zw?aszcza, ?e na poziomie genetycznym mi?dzy nami a szympansem wyst?puj? r?nice ilo?ciowe, ale nie jako?ciowe. W tym roku mia?am przedmiot ca?kowicie po?wi?cony problemowi aborcji, a dok?adniej kryterium genetycznemu i doskonale zosta?y na nim obna?one s?abo?ci argumentacji odwo?uj?cej si? do kryterium genetycznego, jako definicji istoty ludzkiej (w?tki te kontynuuje na blogu akademickim prof. Rutkowski).

    A co do gramatyki generatywnej, tutaj znowu bym odes?a?a wszystkich do "Najbli?szych krewnych" Foutsa, w ktrej ?adnie pokazana jest krytyka uj?cia Chomsky'ego.

    Konkluduj?c. Takie oderwanie cz?owieka od reszty zwierz?t wydaje mi si? bardzo mocno zakorzenione w wielkich religiach monoteistycznych (staro?ytni bogowie greccy, egipscy, czy indyjscy wydaj? si? bez problemu przyjmowa? zwierz?c? posta?, oddawa? ho?d naturze, etc.) Niemniej jest to refleksja na osobny temat, ktry gdzie? tam zosta? przeze mnie zahaczony w temacie: http://etykapraktyczna.pl/blog/etyka-ekologiczna/gatunkowy-szowinizm/podmiotowosc-zwierzat-a-personalizm-chrzescijanski.html" rel="nofollow">http://etykapraktyczna.pl/blog/etyka-ekologiczna/gatunkowy-szowinizm/podmiotowosc-zwierzat-a-personalizm-chrzescijanski.html

    No i mam nadziej?, ?e dzi?ki obecnemu "szumowi medialnemu" wok? tematyki praw zwierz?t, ludzie naprawd? zaczn? si? zastanawia? nad tymi r?nicami i przek?ada? swoje wnioski na praktyczne, konsumpcyjne decyzje.

  • Gość
    Adam Hajduk,188885 czwartek, 07 kwietnia 2011

    Granica

    W ktrym wi?c miejscu postawi? granic? mi?dzy istot? posiadaj?c? i nie posiadaj?c? praw? A mo?e nie stawia? wcale? Ale wtedy powy?szy artyku? powinien g?osi?, ?e nie ma r?nicy mi?dzy lud?mi a d?d?ownicami.

  • Gość
    Potencja piątek, 08 kwietnia 2011

    Potencjalno??

    Urszulo, czemu uwa?asz, je?li akcpeptujesz argument z potencjalno?ci, ?e powinna? walczy? o prawa zwierz?t a nie z aborcj??

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa piątek, 08 kwietnia 2011

    Problem granic

    C?, jest to stary artyku? i wymaga on doprecyzowania pewnych kwestii.
    Zamierzam to zrobi? w moim referacie na Dniach Filozofa, kiedy b?d? mwi? o potrzebie rozr?nienia poj?cia podmiotu moralnego i statusu moralnego. Gdzie pierwsze ??czy si? z ponoszeniem odpowiedzialno?ci, drugie jedynie z posiadaniem praw, bez ponoszenia przez dan? jednostk? odpowiedzialno?ci (jak w przypadku dzieci).
    Oraz, ?e przeciwie?stwo podmiot/przedmiot jest czym innym ni? podmiot moralny/istota posiadaj?ca moralny status.
    Pocz?tkowo my?la?am o podmiotowo?ci obejmuj?cej zwierz?ta, ktre s? zdolne do ?wiadomego odczuwania blu (wg wsp?czesnych danych naukowych - kr?gowce). Niemniej prof. Chrudzimski zwrci? mi uwag?, ?e w potocznych intuicjach poj?cie podmiotowo?ci moralnej funkcjonuje jako powi?zane z poj?ciem odpowiedzialno?ci (nie ma bowiem ?cis?ej definicji poj?cia podmiotowo?ci moralnej). Bior?c to pod uwag? my?l?, ?e mo?na postawi? granic?, a w?a?ciwie dwie granice. Jedn? mi?dzy istotami posiadaj?cymi prawa i b?d?cymi odpowiedzialnymi za w?asne czyny, a istotami jedynie posiadaj?cymi prawa. Oraz drug? mi?dzy tymi dwoma rodzajami istot, a przedmiotami/istotami, ktre ?adnych praw nie posiadaj?.

    Problemem jest gdzie postawi? te granice. Ponoszenie odpowiedzialno?ci za w?asne czyny zaczyna si? w naszym kraju od 18 roku ?ycia, cho? ka?e si? te? tzw. "m?odocianych przest?pcw". Posiadanie praw wydaje si? s?uszne np. wobec zwierz?t kr?gowych, ale nie wobec krzes?a, czy trawnika. Niemniej co z ochron? gatunkw, ekosystemw itd. Niektrzy by twierdzili, ?e wszystko co ?yje powinno posiada? jakie? prawa (Schweizer).

    Postaram si? wkrtce napisa? jaki? osobny wpis na ten temat. Albo opublikuj? swoj? prezentacj? z Dni Filozofa :)
    Dzi?ki za komentarz.

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa piątek, 08 kwietnia 2011

    Potencjalno??

    Bardzo si? ciesz? z komentarza dotycz?cego potencjalno?ci.

    Nie wiem, czy jest tak, ?e powinnam walczy? z aborcj?. Od tego, ?e pewne rodzaje post?powania uwa?a si? za niemoralne jest jeszcze daleko do miejsca, w ktrym zaczyna si? o co?, lub z czym? walczy?.

    ?eby za? uzna? pewne zachowania za niemoralne trzeba dokona? naprawd? porz?dnej filozoficznej analizy. Nie wypowiadam si? w kwestii aborcji, gdy? jest to kwestia bardzo trudna, zawik?ana. Prawd? mwi?c, nie mam w tej kwestii dobrze wypracowanego zdania (tak jak mam w kwestii etyki praw zwierz?t). Sp?dzi?am ca?y zesz?y semestr czytaj?c teksty i s?uchaj?cy dyskusji na zaj?ciach dr hab. prof. US M. Rutkowskiego na temat kryterium genetycznego odno?nie aborcji. Przegl?d argumentw da? mi bardzo wiele do my?lenia. Trzeba bowiem dokona? rozgraniczenia, lub wyr?nienia dwch rodzajw potencjalno?ci. Okazuje si?, ?e w momencie pocz?cia szanse na rozwini?cie si? istoty zdolnej do odczuwania blu nie wynosz? chyba nawet 50% (musz? to sprawdzi? jeszcze raz w podr?czniku genetyki, wi?c te dane mog?am zmy?li?). Dochodzi tutaj problem bli?ni?t monozygotycznych i chimer (ktrymi na blogu naukowym zajmuje si? prof. Rutkowski)i sprawa bardzo si? komplikuje. Plus s? sytuacje, w ktrych aborcja wydaje si? konieczno?ci? np. gwa?t, choroba.

    To, ?e u?ywam argumentu z potencjalno?ci nie oznacza wcale, ?e jestem ca?kowitym przeciwnikiem aborcji (tzn. ?e sprzeciwiam si? jej we wszystkich przypadkach). Dodatkowo mj argument z potencjalno?ci jest zupe?nie innym od tego, ktrego u?ywaj? ?rodowiska chrze?cija?skie.

    Podsumowuj?c: w sprawie aborcji wypowiem si?, kiedy dok?adnie wypracuj? swj argument, a wydaje mi si?, ?e to jeszcze kwestia z roku lub dwch. Tymczasem skupiam si? wi?c na temacie praw zwierz?t, ktrym zajmuje si? od d?u?szego czasu, ale na problem aborcji te? przyjdzie czas.

  • Gość
    Adam piątek, 08 kwietnia 2011

    Podmiot a przedmiot

    Wiem, ?e sam Ci doradza?em rozdzielenie podmiotu moralnego od "przedmiotu" moralnego, ale je?eli chcesz szuka? uzasadnie? etycznych poza etyk?, w dziedzinach weryfikowalnych, to raczej trudno ci b?dzie znale?? uzasadnienie dla obowi?zkw etycznych wobec stworze? pozbawionych obowi?zkw etycznych... Jest kilka drg,na ktrych rodzi si? moralno??,ale ?adna nie prowadzi do wykszta?cenia si? powinno?ci wobec stworze? nale??cych do gatunkw do niej niezdolnych. Cho? z drugiej strony ja bym ca?kiem sporo stworze? uzna? za zdolne do pe?nienia funkcji podmiotu moralnego; nigdy bym nie zostawi? swojego psa w niebezpiecze?stwie, bo wiem, ?e on tez by mnie nie zostawi?. :-)

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa piątek, 08 kwietnia 2011

    Krtka odpow. Adamowi

    No w?a?nie tutaj nie ma rozdzielenia podmiotu od przedmiotu. Osobi?cie uwa?am, ?e skoro nie ma nigdzie ?cis?ej definicji podmiotowo?ci moralnej, wcale nie musi si? ona wi?za? z odpowiedzialno?ci?. Niemniej tak to jest oglnie przyj?te (co na gruncie filozoficznym jest ?adnym argumentem, a ja przyjmuj? to jedynie dla wygody). W ogle status moralny/podmiotowo?? moralna - to poj?cia intuicyjne i zdroworozs?dkowe.

    Mi si? podoba rozr?nienie, ktre jest w j. angielskim. Mamy s?owo subject i agent - oba oznaczaj? podmiot. T Regan z kolei rozr?nia: podmioty moralne i pacjentw moralnych. Wydaje mi si?, ?e s?owa jakie tu u?yjemy s? o tyle istotne, ?e ich pocz?tkowe ustalenie konieczne jest dla prowadzenia dalszych rozwa?a?. Ale rozstrzygni?cie o tym czy podmiot ??czy si? z odpowiedzialno?ci?, a status moralny jedynie z posiadaniem pewnych praw, jest ju? w pewnym sensie arbitralne.

    A co do uzasadnienia obowi?zkw etycznych wobec stworze? pozbawionych obowi?zkw etycznych, to w jakim sensie trudno znale?? uzasadnienie? Ca?a ludzko?? akceptuje porz?dek rzeczy, w ktrym mamy obowi?zki wobec: ludzi silnie upo?ledzonych umys?owo, autystycznych, chorych psychicznie, chorych na choroby wieku starczego - w my?l tej powszechnej definicji podmiotu moralnego, (ktra za??my zak?ada rozumienie konceptu moralno?ci, przestrzegania praw i ponoszenia odpowiedzialno?ci) nie s? nimi. Niemniej nie mo?na wobec nich post?powa? dowolnie. Co wi?cej prawo chroni ich ?ycie, prawo do bycia wolnym od blu i cierpienia (czego nie robi w stosunku do innych zwierz?t).

    Przyk?ad z psem jest nietrafiony. Bo musia?by? uzna?, ?e je?li Twj pies nasika komu? na samochd, ugryzie kogo?, podepcze cenne okazy ro?lin w miejscu gdzie jest napisane: nie depta?, chronione, etc. musia?by? go potraktowa? jak inne podmioty moralne i poci?gn?? do odpowiedzialno?ci. Np. za pogryzienie wys?a? do wi?zienia, a za obsikanie kaza? mu posprz?ta? itd. Za to trzeba uzna?, ?e skoro pies ma ?wiadomo?? odczuwania blu i cierpienia to powinien mie? status moralny, przynajmniej taki jak maj? wszystkie inne ?wiadome odczuwania blu i cierpienia istoty, ktre nie maj? zielonego poj?cia o tym, co to znaczy post?powa? etycznie, czy zgodnie z prawem.

    [P.S. Komentarze u?ytkownikw niezalogowanych na stronie s? dodawane dopiero po zatwierdzeniu przez autora bloga, st?d zw?oka.]

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda sobota, 09 kwietnia 2011

    Human nature

    "na podstawie braku takiego samego zorganizowania uk?adu nerwowego, wielko?ci mzgu, czy inaczej wykszta?conych zmys?w, nie mo?emy od razu orzeka? o braku ?wiadomo?ci."

    Przeczyta?em przy okazji testu z lustrem, ?e w przypadku psw, postuluje si? zast?pienie go testem "??tego ?niegu" - badaniem zdolno?ci rozpoznawania w?asnego moczu, wszak jak si? wydaje dominuj?cym zmys?em u psw jest chemorecepcja.

    Ja te? my?l? ?e ka?de zwierze jest ?wiadome, niezale?nie od tego czy jest samo?wiadome (cokolwiek to oznacza). Nie odmwi? ?wiadomo?ci dziecku ludzkiemu, ktre nie przechodzi jeszcze testu z lustrem, wi?c tym bardziej nie potrafi? jej arbitralnie odmwi? osobnikowi ka?dego innego gatunku.

    Z drugiej strony w kwestii rozwoju ?wiadomo?ci bliska mi jest perspektywa emergentystyczna - przekonanie i? ewoluuj?cy system, przy pewnym stopniu z?o?ono?ci, zyskuje cechy nieredukowalne do cech jego elementw sk?adowych. Zyskanie samo?wiadomo?ci (metacognition) mo?na wtedy rozumie? jako taki moment wy?onienia si? nowej jako?ci. Z tej perspektywy, szczeglnie w kontek?cie etyki, istotne wydaje mi si? pytanie o istnienie wcze?niejszego momentu ?wiadomo?ciowej zmiany jako?ciowej w poszczeglnych ontogenezach. Czy pierwotniak b?dzie mia? ?wiadomo?? jako?ciowo r?n? od owada i kr?gowca, a je?li tak, to na czym polega moment tej jako?ciowej zmiany i czy potrafimy go bada??

    Przyk?adowo mo?na by zarezerwowa? typ ?wiadomo?ci "przed samo?wiadomo?ci?" dla kr?gowcw, ale w tym momencie przypominaj? mi si? pragmatyczni Anglicy, ktrzy podobnie? okre?laj? w swoim prawodawstwie i? nie tyle "zwierze nie jest rzecz?", co "kr?gowce oraz o?miornice nie s? rzeczami".

    Co do kryterium genetycznego - za Jaredem Diamondem stoj? na stanowisku i? nasz gatunek to podgatunek szympansa i dlatego konsekwentnie staram si? stosowa? nazw? Pan sapiens. BTW, szczerze polecam genialn? filozoficzn? komedi? "Human nature", ktra w Polsce znana jest pod jak?e popsutym tytu?em "Wojna plemnikw". Mj ulubiony cytat: "rozmawiali?my razem o Wittgensteinie, ale nie mia?e? nic ciekawego do powiedzenia" (wypowiada t? kwesti? cz?owiek, ktry zaraz potem prbuje sam by? szympansem) ;). W trakcie ogl?dania tego filmu musia?em ka?dy wybuch ?miechu zaraz zdusi?, by delektowac si? sensem kolejnych scen. Jak przypuszczam dla wielu ludzi film jest bardzo nudny. ;)

    Zgadzam si? z tym, i? istnieje zwi?zek pomi?dzy oderwaniem cz?owieka od reszty ?wiata zwierz?cego, a religiami monoteistycznymi. Monoteizm sprzyja umocnieniu koncepcji hierarchii bytw, ktra w jaki? sposb pokrywa si? z piramid? pokarmow? (z wy??czeniem bytw supernaturalnych, ktre od?ywiaj? si? jako? inaczej - pewnie ideami ;) ). Z drugiej strony prby odr?nienia rodzajw "dusz" znajdziemy ju? w filozofii staro?ytnej.


    "Niektrzy by twierdzili, ?e wszystko co ?yje powinno posiada? jakie? prawa"

    Mi si? wydaje ?e nawet to co nie ?yje (w sensie biologicznym) posiada prawa i fakt ten jest powszechnie akceptowany w szeregu przypadkw. Przyk?adem mo?e by? kontekst "etyki ska?" - prawo stalaktytu w jaskini do trwania, mocowane tak?e w prawodawstwie. A i pewnie w powszechnym wsp?czesnym odczuciu zniszczenie stalaktytu, czy zanieczyszczanie ekosystemu, jest dzia?aniem z?ym. W tym temacie mam szereg przemy?le? ktre mo?na okre?li? zbiorczo has?em "etyki homeostatw" - chodzi m.in. o kryteria dla ktrych uznamy za etycznie z?y fakt ?ci?cia drzewa-pomnika przyrody. Mam wra?enie i? wszelkie problemy etyczne mo?na sensownie postrzega? przez pryzmat kryteriw zachowania homeostazy wy?onionych w procesie ewolucji (biologicznej, chemicznej, kulturowej) systemw, a konflikty, paradoxy, czy aporie, w ramach etyki rozumie? jako pochodn? r?nej specyfiki homeostatw ktre maj? by? chronione. Przyk?adowo "ochrona ?ycia ludzkiego" mo?e wchodzi? w konflikt z "ochron? ekwilibrium spo?ecznego". Zaspokajanie potrzeb ?yciowych poszczeglnych osobnikw Pan sapiens (zachowanie homeostazy ich organizmw) jest w konflikcie z zachowaniem homeostazy ekosystemu w ktrym ludzie bytuj?.

    Odno?nie aborcji:

    "Okazuje si?, ?e w momencie pocz?cia szanse na rozwini?cie si? istoty zdolnej do odczuwania blu nie wynosz? chyba nawet 50% (musz? to sprawdzi? jeszcze raz w podr?czniku genetyki, wi?c te dane mog?am zmy?li?)."

    Nie wiem o jaki problem z zakresu genetyki tu chodzi, wi?c nie wiem czy my?limy o tym samym. W kontek?cie wpisu prof. Rutkowskiego, te? szuka?em takich danych, ale niestety nie znalaz?em. Wydaje mi si? ?e mo?na poda? znacznie ciekawszy argument ni? ten z bli?ni?tami.

    Narz?dziem najwi?kszego genocydu w dziejach ludzko?ci s? cia?a kobiet (przy za?o?eniu ?e blastocysta jest cz?owiekiem). Dzieje si? tak, poniewa? nie ka?da blastocysta zagnie?d?a si? w ?luzwce macicy. Szuka?em precyzyjnych danych na ten temat, ale niestety kwestia in vitro "przes?ania" w internecie wszelkie badania warunkw naturalnych. No ale z tego co pami?tam, to w warunkach naturalnych prawdopodobie?stwo udanej implantacji to 20-30%. Tak?e potem organizm kobiety mo?e embrion u?mierci? i albo wch?on??, albo wydali?. Jest zatem "trup", ktrego nie ma w przypadku bli?ni?t monozygotycznych.

    Zatem mo?na doj?? do wniosku, i? rodzice staraj?cy si? o dziecko i posiadaj?cy stosown? wiedz? z zakresu biologii, a rwnocze?nie wyznaj?cy pogl?d i? blastocysta jest cz?owiekiem, ?wiadomie decyduj? si? na bardzo prawdopodobn? ?mier? wi?kszo?ci w?asnych dzieci. Co z kolei prowadzi do paradoxalnego wniosku i? dla katolika, ktry uwa?a zap?odnion? komrk? jajow? za "moral patient", stosowanie antykoncepcji jest moralnie lepsze ni? jej niestosowanie.

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa poniedziałek, 11 kwietnia 2011

    Krtka odpowied?. Kazikowi:)

    Kiedy studiowali?my r?ne teorie filozofii umys?u, rwnie? moj? uwag? przyci?gn?? emergentyzm, cho? readykalne tezy Churchlandw te? wydawa?y si? kusz?ce. Mnie zawsze zastanawia to, ?e skoro r?nica mi?dzy szympansem a cz?owiekiem jest na poziomie DNA oprta o procentowe wyst?powanie jakich? struktur,to jak mo?na mwi? o wielkim jako?ciowym przeskoku. Ja tu bym widzia?a raczej co? na kszta?t od Commodore do Macbooka ;) a nie od Commodore, do SI.

    Je?li chodzi o etyk? homeostatw, to ja oglnie dosz?am do wniosku, i? rzeczy, istoty, ktre nie maj? zdolno?ci ?wiadomego odczuwania blu s? wa?ne o tyle o ile maj? wp?yw na istoty, ktre takowe zdolno?ci posidaj?. Dlaczego? W "Przewodniku po etyce" P.SIngera, kto? w jednym z artku?w przywo?uje przyk?ad, ktry da? mi sporo do my?lenia. Pytanie brzmi: czy je?li np. wytniemy kawa?ek ska?, wysoko w grach i zast?pimy je identycznie wygl?daj?c? i funkcjonuj?c? makiet? z np. sztucznego materia?u, to ma to jakie? znaczenie etyczne, o ile na tych ska?ach np. nie ?y?y ?adne zwierz?ta etc.Nie wydaje mi si? by mia?o. Taki sposb my?lenia nie pozwoli?by oczywi?cie na wiele dzia?a? niszcz?cych ?rodowisko, bo w wi?kszo?ci miejsc na ziemi mamy do czynienia z ekostystemami, w ktrych wszystko jest po??czone w obiegu. W?a?ciwie po ska?ach sp?ywa woda, zabieraj?c ze sob? sunstancje mineralne wnich zawarte, wi?c ta makieta te? mia?a by wp?yw na zdrowie istot zdolnych do odzuwania blu i cierpienia. Lecz je?li mam np. kwiatka w doniczce i zechc? go po?wiartowa? na kawa?ki i wyrzuci?, nie wydaje mi si?, by mia?o to jakiekolwiek znaczenie etyczne? Chyba, ?e przyjmie si? jak A. Schweitzer, ?e status moralny ma wszystko co ?yje, a my jeste?my zabjcami, ktrzy ca?e ?ycie maj? poczucie winy, ?e tak niecnie wykorzystuj? organizmy ?ywe:)

    Co do kwestii aborcji. W?a?nie mi chodzi?o o ten procent udanej implantacji i chyba to rzeczywi?cie by?o co? ko?o 20-30%. Stosowanie kryterium genetycznego prowadzi do wielu paradoksw. Niemniej ja jestem za kryterium potencjalno?ci, ktre wprowadza rwnie du?o problemw, bo trzeba ustali? moment, w ktrym zaczyna si? potencjalno?? do zyskania pewnych cech i czym r?ni si? ta potecjalno?? od potencjalno?ci jajeczka i plemnika, np. tu? przed ich po??czeniem. Ten moment to powinno by? prawdopodobie?stwo przynajmniej >50% czyli na pewno nie moment po??czenia jajeczka i plemnika, skoro tylko 20-30% blastocyst si? zagnie?d?a. Eh ale to temat na osobny w?tek.

    Zach?cam Kaziku do za?o?enia u nas bloga.
    Wiem, ?e masz ju? jakiego?, ale masz du?o ciekawych spostrze?e? odno?nie etyki, ktre mg?by? tu zamieszcza?.
    Nawet jakie? starsze swoje posty.

    Pozdrawiam serdecznie

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda piątek, 15 kwietnia 2011

    Jeszcze o emergentyzmie

    Dla mnie emergentyzm nie ogranicza si? jedynie do filozofii umys?u, cho? tutaj jest najbardziej spektakularny. W znacznie szerszym ewolucyjnym kontek?cie o emergentyzmie pisa? np. Theilard de Chardin SJ, czy Stanis?aw Lem, cho? ?aden z nich nie u?ywa? zdaje si? takiego terminu. Z pomoc? analogii komputerowej dosy? ?adnie mo?na obja?ni? co mam na my?li, cho? w tym przypadku mowa o procesach ewolucji kultury (Dawkinsowska memetyka), a nie ewolucji biologicznej.

    Masz racj? ?e mi?dzy Commodorem, a MacBookiem nie wyst?puje r?nica jako?ciowa, lecz ilo?ciowa. Oba urz?dzenia realizuj? za?o?enia architektury von Neumanna, zmienia si? jedynie ilo?? pami?ci, cz?stotliwo?? procesora, d?ugo?? tzw. s?owa maszynowego (8, 13, 32, 64bit), etc.. R?nica jako?ciowa zachodzi pomi?dzy urz?dzeniem elektrycznym po prostu (powiedzmy ?e chodzi o radio), oraz urz?dzeniem elektrycznym zaprojektowanym do przetwarzania warto?ci logicznych - symboli 0 i 1. Na poziomie analizy fizykalnej, oba urz?dzenia wygl?daj? podobnie - badane z pomoc? oscyloskopu ujawni? podobne wykresy. Wiadomo jednak i? z pomoc? komputera mo?emy uzyska? obliczenia, realizowa? algorytmy - mamy zatem cechy nieredukowalne do potencja?w elektrycznych.

    Mo?emy wyobrazi? sobie tak?e komputer, ktry realizuje te same algorytmy, lecz skonstruowany jest w oparciu o system mechaniczny lub pneumatyczny (a nie brakowa?o takich konstrukcji). Mo?liwo?? wyobra?enia sobie innej implementacji, ktra realizuje te same funkcje, jest w moim odczuciu najlepszym kryterium legitymizacji dla perspektywy holistycznej. Holizm sprowadza si? do tezy, i? przy pewnych stopniu z?o?ono?ci systemu, cech ktre on ujawnia, nie mo?emy prosto zredukowa? do cech jego elementw sk?adowych. Lem w Bajkach Robotw i Cyberiadzie, wyobra?a? sobie ?ycie oparte na krzemie i wy?onion? z niego ?wiadomo??. Posun?? si? nawet do opisania mitologii i kosmogonii takiej kultury. Emergentyzm to tyle co procesualne uj?cie za?o?e? holistycznych - np. w kontek?cie ontogenezy (w aspekcie neurologicznym - filozofia umys?u), albo teorii ewolucji. Niestety holizm rzadko jest akceptowany w paradygmacie wsp?czesnej nauki, a i w filozofii analitycznej napotyka na liczne opory. Jest to dla mnie zastanawiaj?ce - chyba chodzi o auotcenzur? pomnych brzytwy Ockhama ("kompletnie st?pion? na brodzie Platona"). Holistyczne uj?cia dla wielu tchn? metafizyk?, no ale czy takiego Dawkinsa nazwa? mo?na metafizykiem?

    Wracaj?c do komputerw - kolejna zmiana jako?ciowa na "krzywej progresu" to komputery po??czone w sie? stanowi?c? nowy homeostat. Internet jest tylko przyk?adow? implementacj?. Mo?emy wyobrazi? sobie zbir komputerw mechanicznych, po??czonych sieci? telegrafw - chocia?by obs?ugiwanych przez cz?owieka, czy go??bie pocztowe. O ile w przypadku "ewolucji maszyn", mog? dosy? wyra?nie zidentyfikowa? zmiany jako?ciowe, to niestety w przypadku produktw ewolucji biologicznej mam nie lada problem, a uwa?am ?e to rozwa?ania istotne z etycznego punktu widzenia. Zbiorcza kategoria "psychozoik" jest bardzo nieprecyzyjna. Id?c za analogi? Dawkinsa mo?na np. zada? pytanie: "W ktrym momencie nast?puje zmiana jako?ciowa taka, i? mo?emy mwi? sensownie o memetyce" (prawdopodobnie chodzi o zdolno?? wytwarzania kultury, ale jest to okre?lenie bardzo nieprecyzyjne). W kontek?cie etycznym istotne mog? si? okaza? kryteria zmiany jako?ciowej, oraz ilo?? takich "przeskokw". Np. droga od organizmu bakterii do organizmu o?miornicy - ile tu nast?pi?o zmian jako?ciowych. Przej?cie jednokomrkowy -> wielokomrkowy to prawdopodobnie pierwszy "przeskok". Ale ?eby sensownie posun?? si? dalej, potrzebowa?bym wiedzy z zakresu nauki, ktra niestety nie istnieje, cho? z tego co widz? nie?mia?o si? w?a?nie rodzi. Mo?na by j? nazwa? teori? replikatorw. Spraw? komplikuje fakt, i? w du?ej skali czasowej gatunki i wirusy zdaj? si? by? symbiontami. Wyniki wsp?czesnej archeologii genetycznej sugeruj? i? retrowirusy, posiadaj?ce zdolno?? przenikania do komrek jajowych i plemnikw, odpowiedzialne s? za jako?ciowe zmiany ewolucyjne w rodzaju "wytworzenie ?o?yska", czyli rozmna?anie bez jaj.

    Przyznam szczerze, ?e gdy prbuj? o perspektywie holistycznej rozmawia? z filozofami, to odbijam si? albo od ?ciany niezrozumienia, albo milczenia. To pierwsze jest o tyle lepsze, ?e to drugie ?wiadczy? mo?e o byciu postrzeganym jako wariat-nawiedzeniec, ktrym niew?tpliwie jestem, ale to wszak jest bez zwi?zku z zawarto?? merytoryczn? argumentw. ;)

    Koniec przynudzania o emergentyzmie, przepraszam za troch? niesk?adny text. Mo?e potem jeszcze co? napisz? o pozosta?ych tematach. Jak wyrw? si? z roboty, to przyjd? jutro na Twj spicz.

  • Najpierw zaloguj się a potem wyślij komentarz
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.