Co znaczy wierzy? w Boga?

Dodane przez w w Religia

W wi?kszo?ci przypadków nie mo?na by? osob? religijn? nie maj?c przekona? na temat Boga. Je?li jeste? na przyk?ad chrze?cijaninem to z pewno?ci? wierzysz, ?e istnieje Bóg, ?e jest on niesko?czenie dobry i sprawiedliwy, b?d? te?, ?e kiedy? odb?dzie si? S?d Ostateczny, na którym dokona on obrachunku twojego ?ycia. Poj?cie wiary w odniesieniu do takich kwestii, jak istnienie Boga lub przys?uguj?cych mu w?asno?ci dobra czy sprawiedliwo?ci nie jest ?atwe do zrozumienia nawet dla ludzi g??boko wierz?cych. A mo?e szczególnie dla nich. Któ? to wie.

We?my twierdzenie „Osoba A wierzy w Boga”. Je?li wypowiemy je niezale?nie od kontekstu, który móg?by sprecyzowa? jego znaczenie, nie b?dzie ?atwo odgadn??, jakie niesie ono informacje. Pierwsza trudno?? polega na tym, ?e mo?e by? ono zgodne zarówno ze zdaniem „A wierzy, ?e istnieje Bóg”, jak i ze zdaniem „A ufa, ?e Bóg go nie zawiedzie”. Rozwi?zanie tego problemu nie przysparza jednak zbyt wielkich k?opotów. Wiemy bowiem, ?e w sytuacji, w której nie wysuwamy wobec Boga roszcze?, jest ono zazwyczaj zgodne ze zdaniem pierwszym. W takim te? znaczeniu u?ywamy go najcz??ciej. Mo?na ponadto zapyta? o to osob?, która wierzy w Boga. Druga trudno?? jest o wiele bardziej skomplikowana, albowiem nie mo?na jej rozwi?za? ani w pierwszy, ani te? w drugi sposób. Otó? twierdzenie to nie musi wyklucza? zdania, które g?osi, ?e A nie jest ?wiadomy tego, ?e wierzy w Boga, jak i zdania, które g?osi, ?e nie jest on równie? o tym przekonany.  W rezultacie mo?liwa jest sytuacja, w której mo?na wierzy? w istnienie Boga, lecz sobie tego nie u?wiadamia?, jak i sytuacja, w której mo?na wierzy? w istnienie Boga b?d?c przekonanym, ?e Boga nie ma. O tym, co w tym kontek?cie znaczy twierdzenie, ?e kto? wierzy w Boga nie dowiemy si? badaj?c, w jakim znaczeniu u?ywa si? statystycznie czasownika „wierzy?” ani pytaj?c osob?, która je wypowiada.

Przyjmuje si?, ?e jest tak dlatego poniewa? wiara, ?e w co? wierzymy nie jest tym samym co wiara w to co?. Zgodnie z tym rozró?nieniem moje przekonanie, ?e wyznaj? jaki? pogl?d jest zupe?nie czym innym, ni? wyznawanie tego pogl?du.

Daje to wiele mo?liwo?ci. Mo?emy by? na przyk?ad przekonani, ?e kobiety s? gorszymi kierowcami ni? m??czy?ni, jednak nie zawsze u?wiadamiamy sobie, ?e jest to pogl?d, który faktycznie wyznajemy. Nie zawsze bowiem wiemy, ?e ?ywimy pewne przekonania. Powodów takiego stanu jest wiele. Jednym z nich jest na przyk?ad obawa przed przykrymi konsekwencjami ich upublicznienia. Z tej przyczyny niektórzy mog? nie zdawa? sobie sprawy z tego, ?e wyznaj? rasistowskie pogl?dy. Cho? s?yszymy, ?e cz?sto je g?osz?, to jednak kiedy postawimy im zarzut, ?e w nie wierz? – co jest jednoznaczne z powiedzeniem, ?e s? rasistami – wydaj? si? by? tym szczerze zdumieni i zaskoczeni.

Inni id? jeszcze dalej i w ogóle zaprzeczaj?, jakoby wyznawali pogl?dy, które g?osz?. Kto? mo?e dawa? wiar? temu, ?e spotka go nieszcz??cie gdy czarny kot przebiegnie przez drog? któr? idzie, i jednocze?nie zaprzecza?, ?e wierzy w tego typu przes?d. W podobny sposób mo?e te? wierzy? w horoskopy, lecz usilnie negowa? twierdzenie, które mówi, ?e utrzymuje takie przekonanie.

Wypowied? „Osoba A wierzy w co?” obejmuje zatem wiele mo?liwych sytuacji i jest prawdziwa nawet wtedy, gdy A nie zdaje sobie sprawy ze swej wiary i w tym sensie nie wierzy w to, ?e w co? wierzy, lub gdy wiar? t? neguje i w rezultacie tkwi w b??dzie co do tego, ?e nie wierzy w owo co?.

Niektórzy uwa?aj?, ?e dla prawid?owej analizy przekona? religijnych wa?niejsza wydaje si? zale?no?? odwrotna. Polega ona na tym, ?e mo?na g??boko wierzy?, i? wyznaje si? jaki? pogl?d, lecz pogl?du tego de facto nie wyznawa? i by? wolnym od poczucia wewn?trznego rozdarcia. Za?ó?my na przyk?ad, ?e jaki? zatwardzia?y ateista uwa?a, ?e by?by bardziej przekonywuj?cy w obna?aniu s?abo?ci ?wiatopogl?du religijnego, gdyby lepiej rozumia? ludzi, którzy wierz? w Boga. Zak?ada, i? cel ten osi?gnie je?li nabierze rzeczywistego przekonania, ?e wierzy w Boga tak jak oni. Kto? móg?by zapewne uzna?, ?e to za ma?o i ?e je?li chce on tych ludzi naprawd? zrozumie?, to powinien tak jak oni wierzy? w Boga. Nie wiadomo, czy nie jest to s?uszna rada, jednak dla prowadzonych rozwa?a? nie ma to wi?kszego znaczenia. Dla niego jest bowiem jasne, ?e gdyby tak post?pi?, to sta?by si? jednym z nich. A tego z pewno?ci? nie chce. Z tego powodu jego celem jest osi?gni?cie takiego stanu, w którym b?dzie przekonany, ?e jest cz?owiekiem wierz?cym; nie interesuje go zrozumienie tego, jak to jest, gdy wierzy si? w Boga. Je?li jednak zrealizuje swój cel, tj. je?li uwierzy w to, ?e jest przekonany o istnieniu Boga, przedmiotem jego wiary nie b?dzie istnienie Boga, lecz przekonanie o jego istnieniu.

Wynika z tego, i? ci, którzy ?ywi? prawdziwe przekonanie, ?e wierz? w istnienie Boga niekoniecznie musz? wierzy? w jego istnienie. Wiara w to, ?e wyznaje si? jakie? pogl?dy nie musi poci?ga? za sob? wyznawania tych pogl?dów. Nie zawsze poprawne jest zatem wnioskowanie z pierwszego faktu o drugim. W tej sytuacji nasz eksperymentuj?cy ateista bez nara?ania si? na sprzeczno?? mo?e by? przekonany, ?e Boga nie ma, nawet je?li b?dzie g??boko wierzy?, ?e w tej sprawie wyznaje pogl?d przeciwny a mianowicie, ?e Bóg istnieje.

Zak?adana tu ró?nica mi?dzy wiar? pierwszego rz?du, która odnosi si? bezpo?rednio do istnienia jakiego? bytu, a wiar? drugiego rz?du, która odnosi si? do wiary pierwszego rz?du, jest jedynie mo?liwo?ci? i nie zawsze musi zachodzi?. Nie ma bowiem takiej konieczno?ci, aby ten, kto wierzy w to, ?e wyznaje jaki? pogl?d, nie móg? jednocze?nie wyznawa? tego pogl?du. Czy mo?e wi?c zdarzy? si? tak, ?e osoba przekonana o tym, ?e ?ywi pogl?dy o istnieniu Boga, wierzy równie?, ?e Bóg istnieje? Je?li jest taka mo?liwo?? wówczas osoba ta nie tylko mo?e wierzy? w to, ?e pogl?d taki wyznaje, lecz równie? w to, co pogl?d ten g?osi. Nadaj?c takie znaczenie zdaniu mówi?cemu, ?e kto? jest przekonany o tym, ?e wierzy w istnienie Boga, sprawiamy tym samym, i? zdanie to zak?ada, ?e wierzy on równie?, ?e Bóg istnieje.

Wielu z tych, którzy wierz? w Boga mog?oby si? zgodzi? z tym, co zosta?o dotychczas powiedziane. Co wi?cej, s?dz? nawet, ?e niektórzy z nich doszliby do wniosku, ?e dotychczasowe uwagi s? niezwykle u?yteczne, gdy? zawarta tam wiedza mog?aby uchroni? wielu ludzi przed uto?samianiem religijno?ci jedynie z wiar? we w?asne przekonania.

Nie wszyscy jednak podzielaj? takie zdanie. Niektórzy uwa?aj? bowiem, ze wiara jest tak wa?nym elementem zarówno naszego ?ycia jednostkowego, jak i spo?ecznego, ?e nie nale?a?oby jej niszczy? nie tylko wtedy, gdyby jej kanoniczne twierdzenia pierwszego rz?du okaza?y si? fa?szywe lub niemo?liwe do udowodnienia, lecz równie? i wtedy gdyby nie by?o nikogo, kto by je szczerze wyznawa?. ?ród?em takiego stanowiska jest najcz??ciej przekonanie, ?e bez religii nie wiedzieliby?my co jest dobre, a co z?e, i w rezultacie popadliby?my w tak? anarchi? i zdziczenie, ?e ?ycie spo?eczne by?oby niemo?liwe. My?l, ?e istniej? religie, które powinni?my wspiera? w ka?dej tego typu sytuacji jest w konflikcie z moralnym idea?em prawdomówno?ci, lecz ta irracjonalna obawa powoduje, ?e na ogó? nie przeszkadza to ludziom wierz?cym oraz instytucjom je wspieraj?cym upatrywa? ich sensu i znaczenia w tego rodzaju twierdzeniach. I to nawet wtedy, gdy godno?? i poszukiwanie prawdy s? jednymi z najwa?niejszych imperatywów ich wiary. Ewangelicznym uzasadnieniem dla tego typu nieuczciwo?ci mog? by? s?owa Paw?a z listu do Koryntian, w których formu?uje dwa rodzaje obowi?zków, jakie ma wobec Boga: jeden by naucza? o Bogu, tj. publicznie wyg?asza? przekonania religijne pierwszego rz?du, a drugi by wierzy? w to, co naucza.

Na tej podstawie niektórzy z nas dojd? do wniosku, ?e mo?emy mie? dwa rodzaje przekona? religijnych. Idealn? za? sytuacj? jest ta, w której mamy przekonania jednego i drugiego rodzaju. Jest tak na przyk?ad wówczas, gdy zarówno wierzymy, ?e istnieje Bóg oraz gdy jeste?my przekonani, ?e w to wierzymy.

Wyznawanie wiary drugiego rz?du nie ma nic wspólnego z wiar? w Boga. To, czy on faktycznie istnieje czy nie istnieje, czy jest dobry czy niegodziwy, czy jest wszechmocny czy tylko mocny, czy ma natur? fizyczn? czy supranaturalistyczn?, to wszystko nie ma wi?kszego znaczenia dla tak poj?tych przekona? religijnych, gdy? Bóg nie jest bezpo?rednio ich przedmiotem. Wynika z tego, ?e tego rodzaju wiara mo?e pozosta? nienaruszona bez wzgl?du na zmian? statusu logicznego niektórych twierdze? na temat Boga, jak? dokonuje si? w oparciu na przyk?ad o nowe dowody pochodz?ce z wiedzy demonstratywnej lub nieznane dotychczas fakty empiryczne. Nie jest to b?aha cecha. Pozwala na podtrzymywanie naszych zachowa? religijnych niezale?nie od zmieniaj?cej si? wiedzy na temat samego Boga oraz najwa?niejszych kwestii eschatologicznych. Religijno?? tego typu mo?e mie? wielkie znaczenie dla instytucji ko?cielnych i ich zwolenników jednak ma wad?, która o?miesza, a by? mo?e nawet upokarza, cz?owieka w ten sposób religijnego. Oznacza bowiem, ?e jego wiara sprowadza si? wy??cznie do osobistych przekona?, jakie ma na temat pogl?dów bezpo?rednio dotycz?cych Boga. Wierz?c tylko w to, ?e ma takie lub inne przekonania na ten temat, nie wierzy tak naprawd? w Boga, lecz w samego siebie; zdobywa jedynie pewno??, ?e istnieje jego wiara w Boga. Cz?owiek, który wyznaje tego typu wiar? jest religijnym mitomanem.

Inn? mo?liwo?ci? wydaje si? posiadanie wy??cznie przekona? pierwszego rz?du. Niekiedy uwa?a si?, ?e jest to konieczny warunek teistycznego zaanga?owania w wiar? zak?adaj?c? istnienie Boga, jakich? innych pomniejszych postaci oraz jedynego w swoim rodzaju uniwersum, na tle którego przedstawia si? ich status, opowiada o ich losach i wyznacza zadania, które maj? zrealizowa?. Problem z tego typu religijno?ci? polega na tym, ?e sk?adaj?ce si? na ni? przekonania same nie odgrywaj? ?adnej roli w tym, co robi lub b?dzie robi? osoba, która je wyznaje. Je?li zak?ada si?, i? wiara w to, ?e wyznajemy jaki? pogl?d nie jest tym samym, co wyznawanie tego pogl?du, to powiedzenie, ?e osoba A wierzy w istnienie Boga lub w ?ycie po ?mierci mo?e by? prawd? nawet wtedy, gdy A wierzy jednocze?nie, ?e wyznaje pogl?d zgodnie z którym Boga nie ma a ?mier? jest ostatecznym ko?cem naszego ?ycia. W sytuacji, gdy przekonanie pierwszego stopnia jest nieu?wiadomione lub sprzeczne w ten sposób z przekonaniem drugiego stopnia, zwykle nie stanowi wystarczaj?cego motywu do dzia?ania. Aby tak si? sta?o, musi wyra?a? wol? osoby wierz?cej. Dzieje si? tak wówczas, gdy u?wiadamia sobie ona, ?e wyznaje jakie? przekonanie, i gdy akceptuj?c je identyfikuje si? z nim i uznaje je za w?asne. Wynika z tego, ?e cz?owiek, który wyznawa?by tego typu przekonania by?by religijnym akrat?, natomiast religia utraci?aby raz na zawsze wa?n? cech?, jak? jest mo?liwo?? praktycznego oddzia?ywania na post?powanie ludzi.   

Mog?oby si? wydawa?, ?e najlepsza sytuacja by?aby wówczas, gdyby?my wierzyli w religijne pogl?dy, które wyznajemy. Niestety, znane s? przynajmniej dwa powa?ne argumenty, z których jeden zaprzecza temu, ?e tak jest, a drugi temu, ?e jest to w ogóle mo?liwe.

Istnieje podejrzenie, ?e ma?o kto tak naprawd? wierzy w religijne pogl?dy, które wyznaje. Teoretyczn? podstaw? dla takiego przypuszczenia jest teza, ?e skoro wiara w to, ?e wyznajemy jaki? pogl?d nie jest tym samym co wyznawanie tego pogl?du, to wynika z tego, ?e nie ma logicznej konieczno?ci, aby osoba ?ywi?ca jakie? pogl?dy musia?a je w pe?ni aprobowa?. Brak takiej konieczno?ci nie mo?e stanowi? jednak wystarczaj?cego dowodu za tym, ?e ich nie aprobuje; w pe?ni uzasadnia tylko tez?, ?e jest to prawdopodobne. Sk?d zatem wiemy, ?e taka sytuacja mo?e mie? faktycznie miejsce i sk?d wiemy kiedy si? zdarza? Wielu z nas przypuszcza, ?e najlepszym testem sprawdzaj?cym, jakie przekonania faktycznie utrzymujemy nie s? nasze prze?wiadczenia w tym wzgl?dzie, ani wypowiedziane na ten temat s?owa, lecz wykonywane przez nas dzia?ania.

Je?li wierzy?by?, ?e Bóg zna wszystkie twoje my?li, to zapewne podj??by? jakie? starania aby nie my?le? w taki sposób, którym móg?by da? o tobie z?e ?wiadectwo i narazi? si? na kar? lub ?mieszno??. Je?li natomiast wierzy?by?, ?e Bóg ci? widzi i zna ka?dy twój uczynek, to kontrolowa?by? swoje zachowanie przynajmniej na tyle, ?eby nie powodowa? niepotrzebnego z?a czy bez szczególnej przyczyny nie ?ama? woli Boga zawartej w Dziesi?ciu Przykazaniach. Wszystko to robi?by? z pewno?ci? równie? wówczas, gdyby? wierzy?, ?e za swoje niecne my?li i post?pki odpowiesz na S?dzie Ostatecznym. Je?eli by? ponadto wierzy?, ?e Bóg jest niesko?czenie dobry i sprawiedliwy, to znajduj?c si? na miejscu Abrahama bez problemów podj??by? prób? odebrania ?ycia swojemu dziecku. A gdyby? by? przekonany, ?e ?mier? nie ko?czy twojego ?ycia i ?e istniej? szanse na to, i? mo?e by? pocz?tkiem czego? du?o lepszego i bardziej przyjemnego, to znajduj?c si? w sytuacji zagra?aj?cej ?yciu nie dba?by? zanadto o ratunek. Wierz?c z kolei, ?e szanse nowo narodzonych dzieci na bezterminowy pobyt w niebie i unikni?cie wiecznego cierpienia wzrastaj? proporcjonalnie do zakresu posiadanej przez nich niewinno?ci, nie chroni?by? ich nadmiernie przed chorobami, które mog?yby szybko i bezbole?nie zako?czy? ich istnienie zanim pope?nione grzechy nie ska?? ich na wieczne pot?pienie. Wydaje si?, ?e gdyby?my szczerze wierzyli w tego rodzaju pogl?dy, w?a?nie tak prawdopodobnie post?powaliby?my.  Rzecz jednak w tym, ?e ci, którzy wyznaj? tego rodzaju pogl?dy, czuj? i post?puj? inaczej.

Zastanawiaj?c si? czy wierzymy w takie przekonania zak?adamy, ?e wiara mo?e funkcjonowa? na dwóch poziomach.  Taki podzia? jest s?uszny w odniesieniu do wi?kszo?ci naszych przekona?. Mog? wierzy?, ?e neutrina poruszaj? si? z szybko?ci? wi?ksz?, ni? ?wiat?o i wierzy?, ?e wyznaj? taki pogl?d. Mog? wierzy? w dobre intencje Lataj?cego Potwora Spaghetti oraz wierzy?, ?e w to wierz?. Mog? te? wyznawa? pogl?d, ?e kobiety powinny zarabia? mniej ni? m??czy?ni, lecz nie wierzy?, ?e ?ywi? takie seksistowskie przekonanie. Czy podzia? ten mo?na w taki sam sposób zastosowa? do przekona? religijnych? Zdania na ten temat s? podzielone. W?tpliwo?ci co do tego nie maj? przynajmniej ci, którzy staraj? si? zdyskredytowa? wiar? religijn? poprzez obron? tezy, ?e ludzie o wiele cz??ciej wierz? w wiar? w Boga, ni? w samego Boga, co jest równoznaczne powiedzeniu, ?e osoby wierz?ce s? w du?ej cz??ci religijnymi mitomanami. Przyk?adem takiego post?powania jest Daniel Dennett:

„Wielu ludzi wierzy w Boga. Wielu ludzi wierzy w wiar? w Boga. Na czym polega ró?nica? Ludzie, którzy wierz? w Boga, s? pewni, ?e Bóg istnieje, i ciesz? si? z tego, poniewa? uwa?aj? Boga za najwspanialsz? rzecz na ?wiecie. Ludzie, którzy oprócz tego wierz? w wiar? w Boga, s? pewni, ?e istnieje wiara w Boga (w co zreszt? nikt nie w?tpi), i ?e ten stan rzeczy jest dobry, ?e nale?y go podtrzymywa? i umacnia? wsz?dzie, gdzie to mo?liwe…” (s.262)

„Wielu ludzi wierzy w Boga. Znacznie wi?cej ludzi wierzy w wiar? w Boga! (Poniewa? prawie ka?dy, kto wierzy w Boga, wierzy te? w wiar? w Boga, mo?na by? zupe?nie pewnym, ?e rzeczywi?cie wi?cej jest ludzi wierz?cych w wiar? w Boga, ni? tych, którzy wierz? w Boga).” (s. 263)

Trudno by?oby zaprzeczy? temu, ?e s? z pewno?ci? takie osoby, do których argument Dennetta si? w pe?ni stosuje. Jest mo?liwe równie? i to, ?e w?ród wyznawców jakiej? religii stanowi? oni wi?kszo??. Mnie jednak bardziej interesuje czy podzia? ten da si? utrzyma? w odniesieniu do tych religii, które zak?adaj? istnienie nadprzyrodzonego ?wiata. Trzeba mie? ?wiadomo?? tego, ?e przy takim za?o?eniu poziom ni?szy, zwany wiar? pierwszego stopnia, obejmowa?by przekonania egzystencjalne, których przedmioty s? niezale?ne od wyznaj?cego je podmiotu (osoby, która je ?ywi) i przynale?? do rzeczywistego ?wiata. W ten sposób przyjmuje si?, ?e ka?dy, kto utrzymuje tego typu przekonania jest w pe?ni ?wiadomy tego, ?e odnosz? si? one do bytów rzeczywistych a nie intencjonalnych. Ró?nica jest znaczna, gdy? pierwsze powstaj? i istniej? niezale?nie od naszych my?li, natomiast drugie s? ich wytworem i mog? istnie? tylko w ich obr?bie.   

Czy mo?emy wyznawa? tego typu przekonanie na temat supranaturalistycznego Boga? Na przyk?ad, ?e istnieje albo, ?e jest sprawiedliwy i rozumny? Mo?liwo?? taka zachodzi?aby wówczas, gdyby wiarygodna by?a teza, ?e odnosi si? ono do czego?, co jest cz??ci? rzeczywistego ?wiata. Warunek ten jest konieczny i wynika mi?dzy innymi z za?o?enia, jakie czyni wi?kszo?? religii metafizycznych a mianowicie, ?e ich Bóg w ?adnym razie nie jest istot? wyimaginowan?. Zak?adaj? to z pewno?ci? równie? osoby religijne. Ma?o kto chcia?by bowiem wierzy? w sam? ide? Boga. Zdajemy sobie spraw?, ?e gdyby warunek ten nie by? spe?niony, to wiara w istnienie Boga nie ró?ni?aby si? od wiary w przedmioty intencjonalne. Rzecz jednak w tym, ?e nie ma mi?dzy nimi zasadniczej ró?nicy. Trzeba oczywi?cie przyzna?, ?e istnieje nieporównanie wi?cej dowodów na istnienie Boga, ni? na przyk?ad na istnienie ?wi?tego Miko?aja czy Kozio?ka Mato?ka, i nieporównanie wi?cej wysi?ku zosta?o w?o?one w przedsi?wzi?cie pierwsze ni? w drugie, niemniej jednak ich efekty s? porównywalne. Wiara w Boga kojarzy si? z wi?ksz? powag? i wydaje si? nam bardziej wiarygodna nie dlatego, ?e wiemy cokolwiek o istnieniu bytu, którego dotyczy, lecz z powodu wp?ywu, jaki religia przez wieki wywiera?a na umys?y ludzi w masowej skali. Tak jak nie ma pewno?ci, ?e wiara w ?wi?tego Miko?aja dotyczy istnienia istoty, która by?aby jego pierwowzorem, tak samo nie ma pewno?ci, ?e istnieje jaki? rzeczywisty byt, który by?by Bogiem.

?wiadomo?? tego faktu nie przekre?la samej mo?liwo?ci wiary w Boga. Niektórzy z nas s? bowiem przekonani o istnieniu du?o bardziej nieprawdopodobnych istot. Ma ona jednak dwie  konsekwencje, które dla osób religijnych mog? by? niepokoj?ce. Po pierwsze, wskazuje, ?e status logiczny przekona? na temat Boga nie odbiega od logicznego statusu przekona? dotycz?cych istnienia Kozio?ka Mato?ka, Z?otego Cielca czy Mary Poppins. Z tego powodu nie mo?emy ich podzieli? w ten sposób, ?e jednym nadamy miano racjonalnych, a drugim irracjonalnych. Albo moje pogl?dy na temat dokona? krasnoludków pomagaj?cych sierotce Marysi s? równie racjonalne, jak moje pogl?dy na temat okoliczno?ci dotycz?cych pocz?cia Jezusa i zmartwychwstania ?azarza, albo jedne i drugie s? w taki sam sposób nieracjonalne. Tertium non datur. Z tego punktu widzenia nie ma wi?kszej ró?nicy mi?dzy religi? a bajk?.

Konsekwencja druga jest du?o gorsza. Je?eli wiara w ?wi?tego Miko?aja oraz Kozio?ka Mato?ka nie obejmuje przekona? pierwszego stopnia, które dotycz? istnienia przedmiotów rzeczywistych, to osoba wierz?ca w te sk?din?d sympatyczne postacie, mo?e jedynie wierzy? w to, ?e w nie wierzy. Gdy nie istnieje rzeczywisty byt b?d?cy ?wi?tym Miko?ajem oraz ten, który jest Kozio?kiem Mato?kiem, jak równie? gdy nie wiemy, ?e one istniej?, niemo?liwe s? jakiekolwiek egzystencjalne pogl?dy na ich temat. W takiej sytuacji mo?emy mie? tylko przekonania o tym, ?e wyznajemy jakie? pogl?dy na ich temat. Poniewa? podobny status ma wiara w Boga, to je?li nie istnieje rzeczywisty przedmiot b?d?cy Bogiem lub je?li nie wiemy, ?e istnieje, nie mo?emy mie? przekona? religijnych pierwszego stopnia.

Adele Mercier opisa?a plastycznie do czego to prowadzi utrzymywanie takiego stanowiska:

„ … je?li „Bóg” to okre?lenie nieodnosz?ce si? do niczego w rzeczywisto?ci, to wówczas wszystkie rzekome przekonania pierwszego stopnia na temat „Boga” s? w rzeczywisto?ci, analogicznie, przekonaniami drugiego stopnia nast?puj?cego rodzaju: albo s? to b??dne przekonania drugiego stopnia o samym sobie, to jest puste przekonania dotycz?ce wiary w pewn? rzecz, która w rzeczywisto?ci nie istnieje, a zatem nie mo?na na jej temat ?ywi? przekona?, albo te? s? to mylne przekonania drugiego stopnia na temat pewnego poj?cia, a mianowicie o tym, ?e to konkretne poj?cie mo?e mie? istniej?cy rzeczywi?cie desygnat” (s. 58)

A wi?c wszystkie nasze przekonania religijne s? tak naprawd? przekonaniami drugiego stopnia i tylko w wyniku b??dnego my?lenia uwa?amy niektóre z nich za przekonania pierwszego stopnia. Nie ma to wi?kszego znaczenia w przypadku naszych pogl?dów na temat ?wi?tego Miko?aja czy Kozio?ka Mato?ka, poniewa? zgodnie z prawami bajkowego ?wiata s? to fikcyjne istoty. Zupe?nie inaczej przedstawia si? natomiast sprawa z przekonaniami dotycz?cymi Boga. ?ywi?c pogl?d o jego istnieniu lub dobroci nie zak?adamy, ?e chodzi jedynie o to, by?my wierzyli we w?asne pogl?dy. W przeciwie?stwie do wiary, jak? maj? dzieci na temat niektórych postaci z bajek, w ?adnej licz?cej si? religii nie jest rzecz? najwa?niejsz?, ?e wierzy si? w to, ?e si? wierzy; ogromne znaczenie ma bowiem rzeczywiste istnienie Boga niezale?ne od wiary, ?e on istnieje oraz to, jaki rzeczywi?cie on jest niezale?nie od tego, co na ten temat s?dzimy. Jest to zgodne równie? z przekonaniami, jakie maj? na ten temat ludzie wierz?cy w Boga. Szkoda tylko, ?e nie mog? ich zrealizowa?.      

Literatura:

1. Pismo ?wi?te starego i nowego testamentu, Pozna?-Warszawa 1990

2. A. Mercier, „Wiara religijna a samooszukiwanie si?”, [w:] Dlaczego jeste?my ateistami, pod red. R. Blackforda i U. Schuklenka, Warszawa 2011, s. 54-63

3. D. C. Dennett, Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne, Warszawa 2008, s. 240-289. 

 

Profesor Uniwersytetu Szczeci?skiego, kierownik Zak?adu Etyki Instytutu Filozofii US. Autor kilku ksi??ek naukowych z dziedziny metaetyki i etyki praktycznej
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!

Komentarze

  • Wac?aw Janikowski
    Wac?aw Janikowski czwartek, 22 marca 2012

    Wierzy? to nie znaczy zawsze to samo

    Artyku? prowadzi do tezy, ?e tei?ci nie ?ywi? przekonania, ?e Bóg istnieje. Uzasadni?, ?e teza ta jest oparta na b??dnych za?o?eniach, a ponadto prowadzi do powa?nego paradoksu (ateizm nie jest sprzeczny z teizmem), odnosz?c si? do trzech kluczowych fragmentów powy?szego tekstu.

    (1) „Je?li wierzy?by?, ?e Bóg zna wszystkie twoje my?li, to zapewne podj??by? jakie? starania aby nie my?le? w taki sposób, który móg?by da? o tobie z?e ?wiadectwo i narazi? ci? na kar? lub ?mieszno??. Je?li natomiast wierzy?by?, ?e Bóg ci? widzi i zna ka?dy twój uczynek, to kontrolowa?by? swoje zachowanie przynajmniej na tyle, ?eby nie powodowa? niepotrzebnego z?a czy bez szczególnej przyczyny nie ?ama? woli Boga zawartej w Dziesi?ciu Przykazaniach. Wszystko to robi?by? z pewno?ci? równie? wówczas, gdyby? wierzy?, ?e za swoje niecne my?li i post?pki odpowiesz na S?dzie Ostatecznym. (…) Wydaje si?, ?e gdyby?my szczerze wierzyli w tego rodzaju pogl?dy, w?a?nie tak prawdopodobnie post?powaliby?my. Rzecz jednak w tym, ?e ci, którzy wyznaj? tego rodzaju pogl?dy, czuj? i post?puj? inaczej”.

    Czasem, lecz nie zawsze post?puj? inaczej. W wielu wypadkach tak nie jest. Wielu ludzi wierz?cych kontroluje „swoje zachowanie przynajmniej na tyle, ?eby nie powodowa? niepotrzebnego z?a czy bez szczególnej przyczyny nie ?ama? woli Boga zawartej w Dziesi?ciu Przykazaniach”. A nawet je?li ludzie wierz?cy czasem tak swojego zachowania nie reguluj?, czyli w swoim poj?ciu grzesz?, to mo?e to wynika? po prostu ze s?abej woli, a nie z tego, ?e tylko im si? wydaje, ?e wierz? w Boga etc. Drug? mo?liwo?ci? poza s?ab? wol? jest brak odpowiednich cnót lub s?aby ich rozwój. Np. wiem, ?e nie powinienem ju? gniewa? si? na Jana i nie aprobuj? tego swojego uporu w gniewie, ale nie potrafi? „si? prze?ama?” i powróci? do przyjaznych lub normalnych relacji z Janem. Brak mi np. pokory lub wstydz? si?, ?e bylbym uznany za „mi?czaka”. W ogóle jest wiele powodów, dlaczego cz?owiek wierz?cy, ?e powinien co? zrobi? i maj?cy du?? ?wiadomo??, szkody wyrz?dzanej nawet samemu sobie, gdy robi co? przeciwnego, jednak mo?e tak w?a?nie, wbrew sobie, post?powa?.

    (2) „Gdy nie istnieje rzeczywisty byt b?d?cy ?wi?tym Miko?ajem oraz ten, który jest Kozio?kiem Mato?kiem, jak równie? gdy nie wiemy, ?e one istniej?, niemo?liwe s? jakiekolwiek egzystencjalne pogl?dy na ich temat. W takiej sytuacji mo?emy mie? tylko przekonania o tym, ?e wyznajemy jakie? pogl?dy na ich temat”.

    Zdania powy?sze wyra?aj? ogólne twierdzenie, ?e:

    (3) Je?li kto? nie wie, czy istnieje x i gdy x faktycznie nie istnieje, to nie mo?e by? przekonany, ?e istnieje x; w takim wypadku mo?e by? on co najwy?ej przekonany, ?e s?dzi, i? istnieje x.

    A przecie? wiadomo, ?e niektórzy ludzie s? przekonani, ?e istnieje inteligentne ?ycie na innych planetach, cho? nie wiedz?, ?e ono istnieje. (Znam ludzi sk?din?d racjonalnych, którzy naprawd? s? przekonani o istnieniu UFO). Podobnie wielu ludzi s?dzi, ?e istnia? Homer, jeden autor Iliady i Odysei, a faktycznie nie wiadomo, czy taki cz?owiek istnia? (i wszystko wskazuje, ?e ju? nigdy si? tego nie dowiemy, chyba ?e w Niebie, o ile co? takiego istnieje). Nawet je?li Homer nie istnia? i nie wiadomo, czy istnia?, mo?na by? przekonanym, ?e istnia?. Niektórzy ludzie s? przekonani o istnieniu ?y? wodnych, na które mo?e wskaza? zachowanie ró?d?ki w r?kach radiestety. Inni, a cz?sto ci sami, ludzie wierz? w istnienie skutecznych (bardziej ni? placebo) leków homeopatycznych. Pewna ilo?? m??czyzn wierzy w istnienie w?asnego potomstwa, nie wiedz?c, ?e wychowuj? dzieci innego m??czyzny. Istnieje wiele przyk?adów zaprzeczaj?cych tezie (3).

    (4) „A wi?c wszystkie nasze przekonania religijne s? tak naprawd? przekonaniami drugiego stopnia (…)”.

    Zdanie to wynika jako dobrze uzasadnione z ca?o?ci tekstu tylko pod warunkiem, ?e wa?ny jest argument (1), b?d? prawdziwe jest twierdzenie (2). Jednak (1) jest nietrafnym argumentem, a (3) jest fa?szywe.

    Wreszcie, (4) jest zwi?zane z poprzedzaj?cym je cytatem z artyku?u Adele Mercier i w sposób widoczny opiera si? na za?o?eniu, ?e supranaturalny desygant s?owa „Bóg” nie istnieje. W ten sposób, na podstawie za?o?enia (3) ?atwo wynika, ?e: (a) je?li ateizm jest prawdziwy, to teizm jest fa?szywy, (b) ateizm jest prawdziwy (= Bóg nie istnieje); a zatem (c) teizm nie jest przekonaniem, ?e istnieje Bóg, lecz jest jedynie przekonaniem o tym, ?e posiada si? przekonanie o tre?ci „Istnieje Bóg”. Zdanie (c) pokrywa si? w zasadzie z (4).

    Po pierwsze, sk?d wiadomo, ?e (b) jest prawd??

    Po drugie, je?li (c) zachodzi, to podczas gdy ateizm jest twierdzeniem, ?e Bóg nie istnieje, teizm jest tylko twierdzeniem, ?e jest si? przekonanym, ?e istnieje Bóg, ale nie jest przekonaniem, ?e istnieje Bóg. W takim razie ateizm nie jest sprzeczny z teizmem! Ponadto, je?li prawdziwe jest (c) i Bóg nie istnieje, to (a) jest albo tautologi? „Je?li Bóg nie istnieje, to Bóg nie istnieje”, albo twierdzeniem o tre?ci „Je?li Bóg nie istnieje, to fa?szywe jest przekonanie, ?e ma si? przekonanie, i? istnieje Bóg”. W pierwszym wypadku (a) jest bezu?yteczne do czegokolwiek, nie mo?e stanowi? ?adnej merytorycznej przes?anki. W drugim wypadku (a) jest jawnym fa?szem. Teza (4) prowadzi zatem do powa?nego paradoksu.

    Wymieni?em cztery powody, dlaczego teza naczelna artyku?u jest nie tylko niedostatecznie uzasadniona, ale równie? najprawdopodobniej fa?szywa. S? to kolejno: b??dne za?o?enie w argumencie (1); fa?sz twierdzenia (3); niepewno?? za?o?enia (b) w argumencie na rzecz (4); paradoksorodno?? twierdzenia (4).

  • Gość
    Orlewski Bartosz czwartek, 22 marca 2012

    W kwestii paradoksalno?ci

    Je?li teizm jest przekonaniem, ?e istnieje Bóg, to z (3) wynika, ?e nie ma teizmu, cho? jest ateizm. Prawdziwo?? ateizmu przes?dza o nieistnieniu teizmu. Z drugiej strony, je?li istnieje teizm, to istnieje Bóg. Co wi?cej, tylko wtedy, gdy istnieje Bóg, teizm jest sprzeczny z ateizmem. Stanowisko nietypowe.

  • Wac?aw Janikowski
    Wac?aw Janikowski czwartek, 22 marca 2012

    zgoda

    w rzeczy samej tak te? jest zaiste

  • W?a?lik Dagmara
    W?a?lik Dagmara poniedziałek, 16 kwietnia 2012

    czy wiara czy wiedza?

    hmm... Zrodzi?a si? we mnie taka my?l, ?e skoro zak?adamy, istnienie Boga, to nie mo?na w Niego wierzy?, bo mamy t? pewno??, ?e On istnieje. Czyli w tym przypadku nie jest to ju? wiara, ale czysta wiedza?

  • Gość
    Orlewski Bartosz czwartek, 22 marca 2012

    Pytanie

    Witam, mam pytanie w zwi?zku z zacytowanym ni?ej fragmentem:

    „Gdy nie istnieje rzeczywisty byt b?d?cy ?wi?tym Miko?ajem oraz ten, który jest Kozio?kiem Mato?kiem, jak równie? gdy nie wiemy, ?e one istniej?, niemo?liwe s? jakiekolwiek egzystencjalne pogl?dy na ich temat. W takiej sytuacji mo?emy mie? tylko przekonania o tym, ?e wyznajemy jakie? pogl?dy na ich temat. Poniewa? podobny status ma wiara w Boga, to je?li nie istnieje rzeczywisty przedmiot b?d?cy Bogiem lub je?li nie wiemy, ?e istnieje, nie mo?emy mie? przekona? religijnych pierwszego stopnia”.

    Chc? si? upewni?, ?e nale?ycie zrozumia?em opisane zale?no?ci. Je?li posiadamy jakie? przekonania religijne (w domy?le: chrze?cija?skie) pierwszego stopnia, to Bóg istnieje (drugi cz?on alternatywy z poprzednika pomijam dla uproszczenia). Je?li Boga nie ma, to najwy?ej jeste?my b??dnie przekonani, ?e posiadamy jakie? przekonania religijne pierwszego stopnia. Mówi?c jeszcze inaczej, je?li Boga nie ma, to zdanie „Bóg jest sprawiedliwy” nie jest zdaniem o Bogu, a w zwi?zku z tym czyje? przekonanie, ?e Bóg jest sprawiedliwy nie jest przekonaniem o Bogu, tak?

  • Gość
    Jarema Piekutowski piÄ…tek, 23 marca 2012

    Kilka s?ów o wierze i do?wiadczeniu

    Rozró?nienie na przekonania 1.stopnia i 2.stopnia wskazuje, ?e wiara oznacza w tek?cie prof. Rutkowskiego de facto przekonanie o danym (ontologicznym) stanie rzeczy: „Jest Bóg”, „Bóg jest sprawiedliwy” itp. Tu wchodzimy jednak ju? w obszar s?ów, które si? coraz bardziej oddalaj? od rzeczywisto?ci. Moja wiara ma zupe?nie inny charakter – na pocz?tku jest do?wiadczenie. Dostrzegam pewne dobro, pewne pi?kno, osob? (?), która mnie – mówi?c po Buberowsku – „zagaduje”. Nie wiem do ko?ca, czym/kim ona jest. Na to wchodzi Jezus ze swoj? nauk?, i Ko?ció? ze swoim opisem i interpretacj? tej nauki. Przyjmuj? ten opis, jednocze?nie wiedz?c, ?e mi?dzy nim a „rzecz? sam? w sobie” mo?e by? przepa??. Czym innym s? przekonania, czym innym do?wiadczenie. Moim zdaniem wbrew temu, co mówi prof. Rutkowski, mo?na by? osob? religijn? maj?c jedynie do?wiadczenie. Z niego rodz? si? pewne przekonania, lub te? dobiera si? przekonania/s?owa, które najlepiej do tego do?wiadczenia pasuj?, ale przekonania to ju? domena s?ów, a nie do?wiadczenia. One s? na?o?eniem kategorii umys?u i j?zykowych na ?ywe do?wiadczenie. Wiara jest bardziej zaufaniem i zaproszeniem do drogi ni? przekonaniem o istnieniu precyzyjnie wyra?anego w s?owach stanu rzeczy. W tym ?wietle wszystkie te rozwa?ania trac? dla mnie warto??.
    Nie ma u mnie zatem rozró?nienia na przekonania 1. stopnia i 2. stopnia. ?ywe do?wiadczenie jest tym, co sk?ania mnie do wypowiedzenia s?ów „wierz?, ?e Bóg istnieje”, a z tych wprost wynika stwierdzenie „wierz? w wiar? w Boga”, cho? nie jestem pewien, ?e te zdania maj? takie same znaczenie, jak u prof. Rutkowskiego. Zdania zaczynaj?ce si? od s?ów „Je?li wierzy?by?, ?e Bóg zna wszystkie twoje my?li, to zapewne podj??by? jakie? starania aby nie my?le? w taki sposób, którym móg?by da? o tobie z?e ?wiadectwo i narazi? si? na kar? lub ?mieszno??. Je?li natomiast wierzy?by?, ?e Bóg ci? widzi i zna ka?dy twój uczynek, to kontrolowa?by? swoje zachowanie przynajmniej na tyle, ?eby nie powodowa? niepotrzebnego z?a czy bez szczególnej przyczyny nie ?ama? woli Boga zawartej w Dziesi?ciu Przykazaniach…” z moj? wiar? nie maj? nic wspólnego, a nawet i z chrze?cija?stwem, jak s?dz?, niewiele. Wizja ta jest starotestamentalna i to w wersji mocno tradycjonalistycznej oraz puryta?skiej.
    Natomiast stwierdzenie, i?… „Albo moje pogl?dy na temat dokona? krasnoludków pomagaj?cych sierotce Marysi s? równie racjonalne, jak moje pogl?dy na temat okoliczno?ci dotycz?cych pocz?cia Jezusa i zmartwychwstania ?azarza, albo jedne i drugie s? w taki sam sposób nieracjonalne” nie jest prawdziwe, gdy? w przypadku Jezusa (pomijaj?c ju? Jego pocz?cie, ale na pewno w przypadku Jego zmartwychwstania i zmartwychwstania ?azarza) mamy do czynienia z przekazem konkretnych ?wiadków. Mo?na we? nie wierzy?, mo?na we? wierzy?, podobnie jak w wiele innych zdarze? z historii staro?ytnej (mnóstwo jest na ten temat dyskusji od Bultmanna po W?c?awskiego, mi podoba si? np. tekst o. Jacka Salija OP „Prawdziwo?? chrystianizmu”), ale nieadekwatne jest porównanie owego przekazu z ewidentnie fikcyjn? sierotk? Marysi? (co do której nikt nigdy nie g?osi?, ?e ?y?a lub zmartwychwsta?a).
    Z wyrazami szacunku,

    Jarema Piekutowski

  • Najpierw zaloguj siÄ™ a potem wyĹ›lij komentarz
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.