ATLAS CHMUR - wstęp do etyki

Dodane przez w w Recenzje
Jednym z istotnych problemów współczesnej edukacji jest niedostosowanie środków przekazu do młodego i niezwykle chłonnego umysłu. Jeżeli ktoś wciąż wierzy, że ważne jest jedynie to, jakie treści chce się przekazać, z pewnością szybko powinien zrewidować swoje przekonania.

Atlas chmur jest adaptacją powieści Davida Mitchella w reżyserii rodzeństwa Wachowskich (chyba najbardziej znanych z trzech części Matrixa) oraz Toma Tykwera, który wyreżyserował słynne Pachnidło i Biegnij Lola, biegnij. Jest to wielowątkowa konstrukcja, zbudowana z sześciu głównych historii rozgrywających się w całkowicie różnych sceneriach i perspektywach czasowych, począwszy od ekspedycji na Pacyfiku w wieku XIX, po postapokaliptyczną wizję życia ostatnich Ziemian. Wydarzenia scalone zostają motywem wiecznego powrotu, który można interpretować religijnie np. w myśl buddyjskiej reinkarnacji, bądź, jako powielanie się wątków historycznych w makro- i mikroskali. Możemy zatem obserwować powstawanie ruchów społecznych i nieustannie powracające dylematy jednostek. Ponieważ Internet roi się od opisów, recenzji i komentarzy do filmu, chciałabym się skupić jedynie na zareklamowaniu go, jako wstępu do namysłu etycznego, idealnego dla współczesnej młodzieży.

WAŻNA JEST FORMA!

Jednym z poważnych problemów edukacji jest niedostosowanie środków przekazu do młodego i niezwykle chłonnego umysłu. Jeżeli ktoś jeszcze wierzy, że ważne jest jedynie to, jakie treści chce się przekazać, z pewnością szybko powinien zrewidować swoje przekonania. „Atlas chmur” został tak skonstruowany, że idealnie odzwierciedla możliwości intelektualne odbiorców. Film został nie tylko zbudowany z wielu wątków: na zmianę śledzimy losy różnych bohaterów (kompozytora z lat 30tych, dziennikarki z lat 70tych czy sklonowanej kelnerki z XXII wieku), ale także wielu gatunków: komedii, sensacji, science fiction, dramatu, fantasy oraz problemów: filozoficznych, psychologicznych a przede wszystkim etycznych. Towarzyszą im pięknie zrealizowane, różnorodne scenerie, połączone ze zmieniającymi się charakteryzacjami głównych postaci. Przeskoki między poszczególnymi epizodami wprowadzają  jedynie pozorny chaos, który nie powinien stanowić problemu dla większości odbiorców, a z pewnością nie dla pokolenia, które potrafi jednocześnie uczyć się historii, obsługiwać facebooka, pisać smsa, odrabiać matmę, oglądać ulubiony serial jedząc kolację i rozmawiając z koleżanką. Najważniejszym atutem tej formy jest jej dynamika. Czas w kinie mija szybko, a każdej następnej historii, zależności, jakie zachodzą między nią a przyszłością i przeszłością, jesteśmy niezwykle ciekawi. Z pewnością na tak intensywną stymulację intelektualną nie mamy co liczyć we współczesnych szkołach, niemniej możemy wykorzystać to, co zobaczymy na ekranie, jako wstęp do żywych i niezwykle ważnych dyskusji.

TREŚĆ!

 Być może wielość postawionych, bądź jedynie zarysowanych problemów etycznych będzie w „Atlasie chmur” nieco zniechęcać z uwagi na niedokładne ich eksplorowanie, niemniej jego funkcja wydaje się niezwykle podobna do tej, którą pełnił Matrix wracający do starych filozoficznych pytań o to: co istnieje? jak postrzegamy rzeczywistość? Tym razem podniesione zostają ważne zagadnienia moralne. Począwszy od kwestii metaetycznych: czy da się orzekać prawdziwość o sądach moralnych (i czym w ogóle jest „true truth”)? Poprzez psychologię moralności: proces motywacji wiodący od jednostkowych pragnień do dobra ogółu. Skończywszy na wielu dylematach etyki normatywnej i stosowanej. Spośród nich warto wymienić:

1) Problem dyskryminacji - zaznaczony wielowątkowo w historii czarnych niewolników, osób homo- i biseksualnych, kobiet, konfliktach etnicznych, czy dyskryminacji osób starszych.
2) Zagadnienia etyki środowiskowej - pojawia się problem elektrowni jądrowych, manipulacji danymi, tradycyjnego konfliktu między pieniędzmi, a dobrem ogółu.
3) Klonowanie i związany z nim dylemat przyznawania podmiotowości moralnej bytom sztucznie wytworzonym przez człowieka.
4) Samobójstwo z pytaniem o to, czy może być racjonalnym wyborem, którego świadomie dokonuje jednostka.
5) Eutanazję niedobrowolną, jako czynnik skutecznie zwiększający szczęście ogółu.
6) Etykę praw zwierząt - pokazaną metaforycznie w traktowaniu klonowanych ludzi, jak kur.

Oczywiście spajającym przesłaniem jest kwestia odpowiedzialności za przyszłe pokolenia i pochwała aktywizmu, które są znamienne dla wielkich, hollywoodzkich ekranizacji. Nie są one jednak wciskane nam na siłę, każdorazowo łączą się z poważnymi dylematami jednostek i stają się integralną częścią ich osobowości, nie zaś jedynie zjawiskiem wymuszonym przez okoliczności.

I EMOCJE!

Po wyjściu z kina można albo z nadmiaru wrażeń o filmie zapomnieć, albo oddać się filozoficznej refleksji nad kilkudziesięcioma wątkami, które zostały w nim wyeksponowane. Ważne jest jednak to, że film pozostawia po sobie pewną emocję, poczucie sprawstwa, które, jak wynika z moich dotychczasowych obserwacji uczniów i studentów, coraz rzadziej jest doświadczane przez ludzi młodych. Mam tu na myśli nie tylko młodzieńczy bunt, który przybrał dziś formę nieco bardziej konsumpcyjną i wirtualną, ale przede wszystkim silne poczucie, że nasze życie, jako jednostek oraz podejmowane przez nas decyzje mają wymierny wpływ na kształtowanie historii. Odnieść można wrażenie, że coraz częściej ona toczy się obok nas, zaś pokolenie, które powinno zastane realia poddawać nieustannej krytyce, jedynie wzrusza ramionami. W obliczu konfliktów zbrojnych w Izraelu, Syrii, obozów pracy w Chinach, biedy w krajach Afrykańskich, zabijania milionów zwierząt, degradacji bioróżnorodności,  większość z nas czuje sie zupełnie bezsilna i ten model bezradności przekazujemy coraz częściej innym ludziom. Nie bez powodu więc „Atlas chmur” nazwałabym kinem zaangażowanym. Być może dzięki związanym z nim emocjom uda nam się nie tylko poprowadzić udaną lekcję, ale wzbudzić nieco motywację do działania, które powinno być integralną częścią nauczania etyki.

a1sx2_Original1_DSC_1831_20121214-115530_1.jpg

Jednym z największych problemów współczesnej edukacji jest zupełne niedostosowanie środków przekazu do młodego i niezwykle chłonnego umysłu. Jeżeli ktoś jeszcze wierzy, że ważne jest jedynie to, jakie treści chce się przekazać, z pewnością szybko powinien zrewidować swoje przekonania.
Atlas chmur jest adaptacją powieści Davida Mitchella w reżyserii rodzeństwa Wachowskich (chyba najbardziej znanych z trzech części Matrixa) oraz Tom’a Tykwera, który na swoim kącie ma słynne Pachnidło i Biegnij Lola, biegnij. Jest to wielowątkowa konstrukcja, zbudowana z sześciu głównych historii rozgrywających się w całkowicie różnych sceneriach i perspektywach czasowych, począwszy od ekspedycji na Pacyfiku w wieku XIX po postapokaliptyczną wizję życia ostatnich Ziemian. Wątki scalone zostają motywem wiecznego powrotu, który można interpretować religijnie np. w myśl buddyjskiej reinkarnacji, bądź po prostu, jako powielanie się wątków historycznych w makro- i mikroskali. Możemy zatem obserwować powstawanie ruchów społecznych i jednocześnie nieustannie powracające dylematy jednostek. Ponieważ Internet roi się od opisów (http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=56623), recenzji i komentarzy do filmu, chciałabym się skupić jedynie na zareklamowaniu go, jako świetnego wstępu do namysłu etycznego, idealnego dla współczesnej młodzieży.

WAŻNA JEST FORMA!

Jednym z największych problemów współczesnej edukacji jest zupełne niedostosowanie środków przekazu do młodego i niezwykle chłonnego umysłu. Jeżeli ktoś jeszcze wierzy, że ważne jest jedynie to, jakie treści chce się przekazać, z pewnością szybko powinien zrewidować swoje przekonania. „Atlas chmur” został tak skonstruowany, że idealnie odzwierciedla możliwości intelektualne odbiorców. Po pierwsze film został zbudowany z wielu wątków: na zmianę śledzimy losy różnych bohaterów (kompozytora z lat 30tych, dziennikarki z lat 70tych czy sklonowanej kelnerki z XXII wieku), wielu gatunków: komedii, sensacji, science fiction, dramatu, fantasy oraz problemów: filozoficznych, psychologicznych a przede wszystkim etycznych. Towarzyszą im pięknie zrealizowane, różnorodne scenerie, połączone ze zmieniającymi się na przestrzeni dziejów charakteryzacjami głównych postaci. Przeskoki między wątkami, wprowadzają pozorny jedynie chaos, który dla odbiorców nie powinien stanowić problemu, a z pewnością nie dla pokolenia, które jednocześnie uczy się historii, obsługuje facebooka, pisze smsa, odrabia matmę, ogląda ulubiony serial jedząc kolacje i rozmawiając z koleżanką. Najważniejszym atutem tej formy jest jej dynamika. Czas w kinie mija szybko, a każdej następnej historii, zależności, jakie zachodzą między nią a przyszłością i przeszłością, jesteśmy niezwykle ciekawi. Z pewnością na tak intensywną stymulację intelektualną nie mamy co liczyć we współczesnych szkołach, niemniej możemy wykorzystać to, co zobaczymy ekranie, jako wstęp do żywych i niezwykle ważnych dyskusji.

TREŚĆ!

 Być może wielość postawionych, bądź jedynie zarysowanych problemów etycznych będzie w „Atlasie chmur” zadziwiać a nawet zniechęcać niedokładnym eksplorowaniem, niemniej jego funkcja wydaje się niezwykle podobna do tej, którą pełnił Matrix wracający do starych filozoficznych pytań o to, co istnieje, jak postrzegamy rzeczywistość? Tym razem podnoszone zostają ważne zagadnienia moralne. Począwszy od kwestii metaetycznych: czy da się orzekać prawdziwość o sądach moralnych (i czym w ogóle jest „true truth”?). Poprzez psychologię moralności: proces motywacji wiodący od jednostkowych pragnień do dobra ogółu. Skończywszy na wielu dylematach etyki normatywnej i stosowanej. Spośród nich warto wymienić:

1) Problem dyskryminacji - zaznaczony wielowątkowo: w historii czarnych niewolników, osób homoseksualnych, kobiet, konfliktach etnicznych, czy dyskryminacji osób starszych.
2) Zagadnienia etyki środowiskowej - pojawia się problem elektrowni jądrowej, manipulacji danymi, tradycyjnego konfliktu między pieniędzmi, a dobrem ogółu.
3) Klonowanie i związany z nim dylemat przyznawania podmiotowości moralnej bytom sztucznie wytworzonym przez człowieka.

4) Samobójstwo - pytanie o to, czy może być racjonalnym wyborem, którego świadomie dokonuje jednostka.

5) Eutanazję niedobrowolną, jako czynnik skutecznie zwiększający szczęście ogółu.

6) Etykę praw zwierząt - pokazaną metaforycznie w traktowaniu sklonowanych ludzi jak zarzynanych kur.

Oczywiście spajającym przesłaniem jest kwestia odpowiedzialności za przyszłe pokolenia i pochwała aktywizmu, które są znamienne dla wielkich, hollywoodzkich ekranizacji. Nie są one jednak wciskane nam na siłę, każdorazowo łączą się z poważnymi dylematami jednostek i stają się integralną częścią ich osobowości, nie zaś jedynie zjawiskiem wymuszonym przez okoliczności.

I EMOCJE!

Po wyjściu z kina można albo z nadmiaru wrażeń o filmie zapomnieć, albo oddać się filozoficznej refleksji nad kilkudziesięcioma wątkami, które zostały w nim wyeksponowane. Ważne jest jednak to, że film pozostawia po sobie pewną emocje, poczucie sprawstwa, które, jak wynika z moich dotychczasowych obserwacji uczniów i studentów, coraz rzadziej jest doświadczane przez ludzi młodych. Mam tu na myśli nie tylko młodzieńczy bunt, który przybrał dziś formę nieco bardziej konsumpcyjną i wirtualną, ale przede wszystkim silne poczucie, że nasze życie, jako jednostki oraz podejmowane przez nas decyzje mają wymierny wpływ na kształtowanie historii. Odnieść można wrażenie, że coraz częściej historia toczy się obok nas, zaś pokolenie, które powinno zastane realia poddawać ostrej krytyce, jedynie wzrusza ramionami. W obliczu konfliktów zbrojnych w Izraelu, Syrii, obozów pracy w Chinach, biedy w krajach Afrykańskich, zabijania milionów zwierząt, degradacji bioróżnorodności,  większość z nas czuje sie zupełnie bezsilna i ten model bezradności przekazujemy coraz częściej młodym ludziom. Nie bez powodu więc „Atlas chmur” nazwałabym kinem zaangażowanym. Być może dzięki związanym z nim emocjom uda nam się nie tylko poprowadzić udaną lekcję, ale wzbudzić nieco motywację do działania, które to powinno być integralną częścią nauczania etyki.

Jednym z największych problemów współczesnej edukacji jest zupełne niedostosowanie środków przekazu do młodego i niezwykle chłonnego umysłu. Jeżeli ktoś jeszcze wierzy, że ważne jest jedynie to, jakie treści chce się przekazać, z pewnością szybko powinien zrewidować swoje przekonania.
 

Atlas chmur jest adaptacją powieści Davida Mitchella w reżyserii rodzeństwa Wachowskich (chyba najbardziej znanych z trzech części Matrixa) oraz Tom’a Tykwera, który na swoim kącie ma słynne Pachnidło i Biegnij Lola, biegnij. Jest to wielowątkowa konstrukcja, zbudowana z sześciu głównych historii rozgrywających się w całkowicie różnych sceneriach i perspektywach czasowych, począwszy od ekspedycji na Pacyfiku w wieku XIX po postapokaliptyczną wizję życia ostatnich Ziemian. Wątki scalone zostają motywem wiecznego powrotu, który można interpretować religijnie np. w myśl buddyjskiej reinkarnacji, bądź po prostu, jako powielanie się wątków historycznych w makro- i mikroskali. Możemy zatem obserwować powstawanie ruchów społecznych i jednocześnie nieustannie powracające dylematy jednostek. Ponieważ Internet roi się od opisów (http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=56623), recenzji i komentarzy do filmu, chciałabym się skupić jedynie na zareklamowaniu go, jako świetnego wstępu do namysłu etycznego, idealnego dla współczesnej młodzieży.

WAŻNA JEST FORMA!

Jednym z największych problemów współczesnej edukacji jest zupełne niedostosowanie środków przekazu do młodego i niezwykle chłonnego umysłu. Jeżeli ktoś jeszcze wierzy, że ważne jest jedynie to, jakie treści chce się przekazać, z pewnością szybko powinien zrewidować swoje przekonania. „Atlas chmur” został tak skonstruowany, że idealnie odzwierciedla możliwości intelektualne odbiorców. Po pierwsze film został zbudowany z wielu wątków: na zmianę śledzimy losy różnych bohaterów (kompozytora z lat 30tych, dziennikarki z lat 70tych czy sklonowanej kelnerki z XXII wieku), wielu gatunków: komedii, sensacji, science fiction, dramatu, fantasy oraz problemów: filozoficznych, psychologicznych a przede wszystkim etycznych. Towarzyszą im pięknie zrealizowane, różnorodne scenerie, połączone ze zmieniającymi się na przestrzeni dziejów charakteryzacjami głównych postaci. Przeskoki między wątkami, wprowadzają pozorny jedynie chaos, który dla odbiorców nie powinien stanowić problemu, a z pewnością nie dla pokolenia, które jednocześnie uczy się historii, obsługuje facebooka, pisze smsa, odrabia matmę, ogląda ulubiony serial jedząc kolacje i rozmawiając z koleżanką. Najważniejszym atutem tej formy jest jej dynamika. Czas w kinie mija szybko, a każdej następnej historii, zależności, jakie zachodzą między nią a przyszłością i przeszłością, jesteśmy niezwykle ciekawi. Z pewnością na tak intensywną stymulację intelektualną nie mamy co liczyć we współczesnych szkołach, niemniej możemy wykorzystać to, co zobaczymy ekranie, jako wstęp do żywych i niezwykle ważnych dyskusji.

TREŚĆ!

 Być może wielość postawionych, bądź jedynie zarysowanych problemów etycznych będzie w „Atlasie chmur” zadziwiać a nawet zniechęcać niedokładnym eksplorowaniem, niemniej jego funkcja wydaje się niezwykle podobna do tej, którą pełnił Matrix wracający do starych filozoficznych pytań o to, co istnieje, jak postrzegamy rzeczywistość? Tym razem podnoszone zostają ważne zagadnienia moralne. Począwszy od kwestii metaetycznych: czy da się orzekać prawdziwość o sądach moralnych (i czym w ogóle jest „true truth”?). Poprzez psychologię moralności: proces motywacji wiodący od jednostkowych pragnień do dobra ogółu. Skończywszy na wielu dylematach etyki normatywnej i stosowanej. Spośród nich warto wymienić:

1) Problem dyskryminacji - zaznaczony wielowątkowo: w historii czarnych niewolników, osób homoseksualnych, kobiet, konfliktach etnicznych, czy dyskryminacji osób starszych.
2) Zagadnienia etyki środowiskowej - pojawia się problem elektrowni jądrowej, manipulacji danymi, tradycyjnego konfliktu między pieniędzmi, a dobrem ogółu.
3) Klonowanie i związany z nim dylemat przyznawania podmiotowości moralnej bytom sztucznie wytworzonym przez człowieka.

4) Samobójstwo - pytanie o to, czy może być racjonalnym wyborem, którego świadomie dokonuje jednostka.

5) Eutanazję niedobrowolną, jako czynnik skutecznie zwiększający szczęście ogółu.

6) Etykę praw zwierząt - pokazaną metaforycznie w traktowaniu sklonowanych ludzi jak zarzynanych kur.

Oczywiście spajającym przesłaniem jest kwestia odpowiedzialności za przyszłe pokolenia i pochwała aktywizmu, które są znamienne dla wielkich, hollywoodzkich ekranizacji. Nie są one jednak wciskane nam na siłę, każdorazowo łączą się z poważnymi dylematami jednostek i stają się integralną częścią ich osobowości, nie zaś jedynie zjawiskiem wymuszonym przez okoliczności.

I EMOCJE!

Po wyjściu z kina można albo z nadmiaru wrażeń o filmie zapomnieć, albo oddać się filozoficznej refleksji nad kilkudziesięcioma wątkami, które zostały w nim wyeksponowane. Ważne jest jednak to, że film pozostawia po sobie pewną emocje, poczucie sprawstwa, które, jak wynika z moich dotychczasowych obserwacji uczniów i studentów, coraz rzadziej jest doświadczane przez ludzi młodych. Mam tu na myśli nie tylko młodzieńczy bunt, który przybrał dziś formę nieco bardziej konsumpcyjną i wirtualną, ale przede wszystkim silne poczucie, że nasze życie, jako jednostki oraz podejmowane przez nas decyzje mają wymierny wpływ na kształtowanie historii. Odnieść można wrażenie, że coraz częściej historia toczy się obok nas, zaś pokolenie, które powinno zastane realia poddawać ostrej krytyce, jedynie wzrusza ramionami. W obliczu konfliktów zbrojnych w Izraelu, Syrii, obozów pracy w Chinach, biedy w krajach Afrykańskich, zabijania milionów zwierząt, degradacji bioróżnorodności,  większość z nas czuje sie zupełnie bezsilna i ten model bezradności przekazujemy coraz częściej młodym ludziom. Nie bez powodu więc „Atlas chmur” nazwałabym kinem zaangażowanym. Być może dzięki związanym z nim emocjom uda nam się nie tylko poprowadzić udaną lekcję, ale wzbudzić nieco motywację do działania, które to powinno być integralną częścią nauczania etyki.

 

Aktualnie zajmuje się tematem moralnego statusu zwierząt w Zakładzie Etyki Uniwersytetu Szczecińskiego. Od czasu do czasu publikuję artykuły popularnonaukowe związane z tematyką mojej pracy oraz prowadzę wykłady o prawach i interesach zwierząt pozaludzkich.
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!
URL Trackback dla tego wpisu na blogu

Komentarze

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja sobota, 15 grudnia 2012

    OK

    Dzięki. Zachęciłaś mnie i idę do kina w niedzielę lub poniedziałek :) Chyba lubię takie filmy

    Odpowiedz Anuluj
  • Milena Jakubiak
    Milena Jakubiak sobota, 15 grudnia 2012

    film niezły, ale

    książka lepsza,

    Co do innych komercyjnych produkcji, w których etyk może znaleźć coś dla siebie i swoich uczniów, to polecam: "Watchmen" (Strażnicy), czyli utylitaryzm versus deontologia http://www.youtube.com/watch?v=R3orQKBxiEg

    Odpowiedz Anuluj
  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa niedziela, 16 grudnia 2012

    :)

    Tak, Watchmeni to też film zdecydowanie godny polecenia :) Książki nie czytałam, ale jeśli jest lepsza to wspaniale! Można by ją przerabiać jako lekturę szkolną!

  • Gość
    Joanna sobota, 15 grudnia 2012

    Dobry pomysł

    Film to faktycznie ciekawa baza do poprowadzenia dyskusji o zagadnieniach etycznych. A czy w temacie moralnego statusu zwierząt można gdzieś coś poczytać, bo temat jest mi bliski? Będę wdzięczna za wszelkie źródła/artykuły itd.

    Odpowiedz Anuluj
  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa niedziela, 16 grudnia 2012

    Status moralny zwierząt

    Na naszym blogu znajduje się co najmniej kilka tekstów na temat statusu moralnego zwierząt, natomiast lista publikacji na ten temat jest przeogromna, proszę skontaktować się ze mną prywatnie, to chętnie pomogę. [Wystarczy zalogować się na stronie i przesłać wiadomość, mam również profil na facebooku].
    Serdecznie pozdrawiam i czekam na kontakt.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek poniedziałek, 17 grudnia 2012

    Zagajenie - tak, ale nic poza tym

    Można się zgodzić z twierdzeniem, że AC porusza - a może raczej należałoby powiedzieć "wzmiankuje", czy "anonsuje" - szereg różnych kwestii filozoficznie ciekawych - głownie etycznych. Z tego też powodu nie jest wykluczone, że film mógłby stanowić dobry wstęp, zagajenie do dyskusji na zajęciach z etyki dla uczniów w szkołach.

    Obawiam się jednak, że na tym zalety (merytoryczne - abstrahuję zupełnie od warstwy technicznej) filmu się kończą. Widać bowiem po krótkim zastanowieniu, że za zasłoną symultanicznej narracji i związanego z nią montażu (proponuję każdemu prosty eksperyment myślowy: proszę sobie w głowie pociąć film z zmontować go chronologicznie - w ten sposób spojrzeć na każdą historię jako na całość), ukryto tak naprawdę ciąg niezbyt głębokich historyjek, opartych na banalnych opozycjach "tych dobrych" i "tych złych", powiązanych dość luźno, bez jakiegokolwiek pogłębienia merytorycznego tego, co można było zobaczyć w trailerze (właściwie tylko dolano wody...).

    Zawsze wychodząc z kina po obejrzeniu filmu, który ma "ambicje" bycia czymś więcej, niż tylko miła rozrywką, zadaję sobie pytanie: "No i jaki z tego morał?" Tu właściwie nie widziałem żadnego. Owszem filmy bez morału są najlepsze jako zagajenie dyskusji. Ale tylko w tym przypadku jest to zaletą...

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa sobota, 29 grudnia 2012

    Aktywizm

    Moim zdaniem ten film nie był pozbawiony morału... pokazywał historię jednostkowego nieposłuszeństwa wobec niesprawiedliwych zasad. Dlatego wydał mi się wartościowy, mimo słabej gry aktorów i innych niedociągnięć. Widzę bowiem u niektórych ludzi w wieku gimnazjalnym i licealnym, to co napisałam powyżej w tekście, jakąś taką rezygnację i bezsilność wobec zastanej rzeczywistości, brak poczucia, że możemy wpływać na nią poprzez jednostkowe decyzje. Natomiast w niewyszukany sposób ten film pokazuje, że może warto rozważyć inne opcje.

    Odpowiedz Anuluj
  • Gość
    Wilk czwartek, 15 maja 2014

    Kto słabo grał?

    Słaba gra aktorów? Pewnie chodzi o Hally Berry - grała świetnie, ale zbyt ładna.

  • Gość
    Marta poniedziałek, 17 grudnia 2012

    dziekuje

    I tylko ten artykul sklonil wielbicielke teatru do pojscia do kina ;)

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja wtorek, 18 grudnia 2012

    Byłem, widziałem

    Właśnie wróciłem z kina. Dobrze oglądało mi się tę produkcję. Wielowątkowość podkreśla uniwersalność historii, i to wydaje mi się zaletą tego filmu. Morał wykracza poza historię poszczególnych bohaterów. Opowieść o walce odwagi z tchórzostwem, bierności z działaniem, twórczości ze zgorzknieniem, emancypacji ze stereotypami, władzy z autonomią, poprzez różne historie oraz zmiany czasu jest znacznie podkreślona i staje się opowieścią uniwersalną. Łatwo ją odnieść do własnego życia.
    Poza tym, przyjemność sprawia podglądanie tego samego aktora w różnych rolach :)

    Odpowiedz Anuluj
  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek wtorek, 18 grudnia 2012

    i co zobaczyłeś? ;)

    Pytanie tylko, co niebanalnego mówi ta "opowieść o walce odwagi z tchórzostwem, bierności z działaniem, twórczości ze zgorzknieniem, emancypacji ze stereotypami, władzy z autonomią" ;)

    PS Każdy film gangsterski na podobnej zasadzie mówi coś o zabijaniu np. ;)

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja wtorek, 18 grudnia 2012

    Niebanalne filmy?

    Krzyśku, filozofie, ty szukasz niebanalnych treści w filmach? W superprodukcjach? Tu nie chodzi o niebanalne treści, tylko inspirację, przeżycie, motywację.
    Ten film, w przeciwieństwie do f. gangsterskich, miał jednak ambitniejsze treści niż przedstawienie akcji oraz życia wąskiego środowiska bandytów

    Odpowiedz Anuluj
  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek piątek, 28 grudnia 2012

    Po pierwsze, znam filmy niebanalne, również hollywoodzkie. Filmy które nie tylko "mają ambicje" ale je realizują. Powiedz mi Krzysztofie, filozofie, co ten film Ci dał? Co jakiej refleksji skłonił, jaką prawdę życiową naświetlił? Ja na te pytania nie znalazłem żadnej odpowiedzi po seansie - stracone 3 h.

    Po drugie, co do filmów gangsterskich... Dawno temu w Ameryce też uznasz za mniej ambitny? ;)

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda środa, 02 stycznia 2013

    Pochwała kultu cargo

    Pochwała kultu cargo - właściwie to było dla mnie najważniejsze w filmie. Reprezentuje on gatunek 'świeckiego mistycyzmu' (podobnie jak Matrix) i robi to naprawdę dobrze. Pokazuje jak "racjonalny kult jednostki" kształtujący zaawansowaną cywilizację, po upadku tejże zamienia się w prymitywny kult religijny. Ale wartości przechowywane w tym kulcie są bardzo cenne (siła słabych jednostek przeciw "naturalnym" systemom). Wszak typem umęczonej mesjańskiej Sonmi-451 (nawiązanie do Fahrenheita 451 - temperatura zapłonu papieru) jest postać Jezusa.

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa sobota, 29 grudnia 2012

    Oj tam banalny...

    Moim zdaniem trzeba brać pod uwagę też to, że ten film raczej kierowany jest do ludzi młodych, uważam, że forma przekazu jest adekwatna do ich potrzeb (nie wynudzi ich), zaś zaznaczenie pewnych kwestii etycznych i filozoficznych w ogólności, może skłonić ich do prostej refleksji: że jest wiele problemów/ ciekawych kwestii, którymi się do tej pory nie zajmowali. Pobudzić ich do stawiania pytań i zainteresowania tematyką: klonowania, eutanazji, rasizmu itd.
    Jeśli chodzi zaś o to co znalazłam dla siebie - to takie poczucie, że zbyt biernie zachowuje się, wobec zła, które dzieje się wokół mnie. Ot, bardzo prosta refleksja.

    Odpowiedz Anuluj
  • Gość
    zdzisław wtorek, 18 grudnia 2012

    Czy można okłamywać zwierzęta?

    Kłamstwo, składanie nieprawdziwych oświadczeń jest grzechem!

    A czy okłamywanie zwierząt np. nie mam smakołyków mimo, że sprawy mają się odwrotnie, jest też grzechem?

    Kłamstwo jest zawsze kłamstwem - czyż nie?. Przy tym jak będę sprawnie okłamywał psa, to tylko krok od tego by dalej usprawniać się już na ludziach. A może kłamstwo wobec zwierząt się nie liczy?

    Jak powinien zachować się spowiednik, gdy mu wyznam; okłamywałem rodziców i psa. Jaka będzie pokuta, za te dwa kłamstwa.

    Chyba, że zwierzęta nie mogą być podmiotami. W średniowieczu, jeżeli zwierzę wyrządziło szkodę, to było postawione przed Sąd a jego adwokatem był właściciel lub świadek zdarzenia!

  • Gość
    Magda piątek, 28 grudnia 2012

    Czy film nadaje sie na lekcje etyki w gimnazjum?

    Czy młodzież w wieku 14 - 16 lat jest odpowiednim odbiorcą tego filmu, tzn. czy będzie w stanie wyłuskać kwestie etyczne. Jaki mógłby być temat lekcji z wykorzystaniem tego filmu.

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa sobota, 29 grudnia 2012

    Od lat 15

    Film w kinach np. Helios Szczecin, został oznaczony jako dostępny od lat 15.
    Wydaje mi się, że nadawałby się raczej dla liceum. Natomiast jeśli chodzi o wiek 15-16, to przed obejrzeniem warto by uczniów nakierować na co warto zwrócić uwagę, oprócz efektów i zmieniającej się fabuły. Nie sądzę jednak by był to film łatwo zrozumiały dla tej kategorii wiekowej, ale niestety nie mam informacji zwrotnej od nastolatków w tym wieku, więc nie bardzo mogę pomóc.
    Film zawiera sceny seksu i przemocy, więc nad tym też trzeba się zastanowić.
    Wskazówką może być ta strona: http://www.commonsensemedia.org/movie-reviews/cloud-atlas/user-reviews/kids - która zamieszcza recenzje, których autorami są nastolatki. Z tego co zauważyła, 14, 15,16-latki raczej nie skupiają się na wątkach filozoficznych, więc chyba będzie to film bardziej odpowiedni dla licealistów.

Zostaw komentarz

Gość czwartek, 23 listopada 2017
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.