Krytyka utylitaryzmu - Utylitaryzm jest niemoralny

Dodane przez w w Utylitaryzm

Jan i Ma?gorzata w?a?nie si? pobrali, obiecuj?c sobie wierno?? i uczciwo?? ma??e?sk?. Jan jest marynarzem i wyp?ywa na d?ugie rejsy. Ma?gorzacie brakuje relacji intymnych i podczas rejsów Jana uprawia seks ze swym koleg? ze studiów, któremu nie zale?y na d?ugofalowym zwi?zku. Nikt oprócz kochanków o tym nie wie i mo?na by? pewnym, ?e równie? Jan nigdy si? o tym nie dowie. Czy Ma?gorzata post?puje moralnie bez zarzutu? Oczywi?cie ?e nie. A jak na to pytanie odpowie utylitarysta?

Jednym z najcz??ciej powtarzanych i najbardziej uznanych zarzutów w stosunku do utylitaryzmu jest twierdzenie, ?e utylitaryzm prowadzi do odra?aj?cych moralnie konkluzji. Jak stwierdzi? znany deontolog A.C.Ewing „zasady utylitarystyczne, je?li wyci?gn?? z nich wnioski logiczne, prowadzi?yby do oszukiwania, k?amania i niesprawiedliwych czynów o wiele cz??ciej ni? móg?by to znie?? jakikolwiek dobry cz?owiek”1. Zarzut ten przybiera? rozmaite konkretne formy. Prze?led?my kilka najbardziej rozpowszechnionych jego ods?on.

Przyk?ady niemoralno?ci utylitaryzmu

Zap?ata za uczciw? prac? a bieda na ?wiecie

Wyobra? sobie, ?e jeste? pracodawc? zatrudniaj?cym ch?opca, który po wykonaniu swojej pracy, zg?osi? si? do ciebie po wyp?at?. Czy powiniene?, zgodnie z umow?, przekaza? mu nale?n? sum?? Oczywi?cie ?e tak. Jednak utylitaryzm zaleca?by ci to jedynie wtedy, gdyby nie istnia?a inna forma uszcz??liwienia ludzko?ci. A poniewa? istnieje, powiniene? przekaza? te pieni?dze np. na ratowanie ?ycia g?oduj?cych2.

Zniedo???nia?y ojciec i szcz??cie ogó?u

Wyobra? sobie, ?e twój ojciec jest ci??ko chory i nic nie rokuje, ?e w swym ?yciu zazna jeszcze jakiego? dobra i szcz??cia. Piel?gnowanie go wymaga wysi?ku i po?wi?cenia wielu osób - powoduje ich przygn?bienie. Rodzina, zamiast dba? o szcz??cie swoje i swoich bliskich, z powodu choroby ojca prze?ywa trudno?ci finansowe, emocjonalne, problemy towarzyskie. Czy powiniene? wzi?? sprawy w swoje r?ce i przyspieszy? ?mier? ojca, je?li wiedzia?by?, ?e b?dziesz móg? zrobi? to w tajemnicy, nie powoduj?c skandalu i nie daj?c nikomu z?ego przyk?adu? Oczywi?cie ?e nie. Utylitaryzm jednak ci to zaleca3.

Pomoc potrzebuj?cym vs „terapeutyczne zabójstwo”

Wyobra? sobie, ?e jeste? wybitnym transplantologiem. Znalaz?e? si? w sytuacji, w której mo?esz uratowa? ?ycie 4 pacjentów jedynie poprzez u?miercenie innego pacjenta, którego w?a?nie operujesz, a którego organy móg?by? przeszczepi? czterem potrzebuj?cym osobom. Wiesz, ?e nieu?yteczne by?yby regu?y zezwalaj?ce na takie praktyki i publicznie uzasadniony jest zakaz u?miercania ludzi w celu transplantacji ich organów innym. Jeste? jednak pewny, ?e by?by? w stanie zachowa? Twoje dzia?anie w pe?nej tajemnicy. Czy powiniene?/powinna? dokona? zabójstwa4? Oczywi?cie ?e nie. Utylitaryzm jednak ci to zaleca.

Kozio? ofiarny a lincz niewinnych

Wyobra? sobie, ?e jeste? szeryfem na dzikim zachodzie. W Twoim miasteczku dosz?o do aktu terroru na niewinnej mieszkance. M??czy?ni w Twoim mie?cie s? przekonani, ?e uczynili to mieszka?cy s?siedniej osady. Szykuj? akt zemsty w wyniku którego z pewno?ci? zginie kilka osób. W celi w Twoim wi?zieniu znajduje si? drobny z?odziejaszek. Wiesz, ?e w tajemnicy przed wszystkimi móg?by? sprokurowa? dowody obci??aj?ce tego cz?owieka. Nie wyjdzie to nigdy na jaw. Czy powiniene? po?wi?ci? „koz?a ofiarnego”? Oczywi?cie ?e nie. Utylitaryzm jednak to zaleca5.

Minimalizacja strat a zabicie kobiet i dzieci

Wyobra? sobie, ?e jeste? zwierzchnikiem si? zbrojnych kraju prowadz?cego sprawiedliw? wojn? z despotycznym tyranem s?siedniego mocarstwa. Wiesz, ?e najskuteczniejsz? i minimalizuj?c? ilo?? zabitych ?o?nierzy form? zako?czenia wojny by?oby zrzucenie bomby atomowej na ludno?? cywiln? i kordon sanitarny – kobiety, dzieci, starców, lekarzy. Czy powiniene? po?wi?ci? cywilów? Oczywi?cie ?e nie. Utylitaryzm to jednak zaleca.

K?amstwo w s?u?bie szcz??cia

Wiesz, ?e jedn? z trudnej poznawalnych dla innych sfer rzeczywisto?ci s? Twoje przekonania i my?li. Nie nale?? one do sfery publicznej, lecz je?li si? postarasz, prawie zawsze pozostan? w sferze prywatnej, „ezoterycznej”. Czy powiniene? wi?c k?ama? swoich wspó?pracowników i bliskich je?li tylko jeste? pewny ?e faktycznie maksymalizowa?oby to u?yteczno?? i nie wysz?o na jaw? Oczywi?cie ?e nie. Utylitaryzm to jednak zaleca.

Obietnica na ?o?u ?mierci i jej nieu?yteczne konsekwencje

Wyobra? sobie, ?e Twoja bardzo bliska i wieloletnia s?siadka, któr? odwiedzasz w chorobie, zdradza Ci, ?e nied?ugo umrze. Na ?o?u ?mierci prosi ci? o z?o?enie obietnicy, i? przeka?esz oszcz?dno?ci jej ?ycia (wyci?ga skrzyneczk? spod ?ó?ka) jej wnukowi. Obiecujesz, ?e spe?nisz jej ostatni? wol?. Kobieta za kilka dni umiera. Chcesz zrealizowa? swoj? obietnic?, ale orientujesz si?, ?e jej wnuk jest bardzo nieodpowiedzialnym cz?owiekiem, i wykorzysta powierzone pieni?dze, aby przehula? je w ci?gu tygodnia na „kobiety i alkohol”. Wiesz, ?e móg?by? przekaza? te ?rodki w ca?o?ci na organizacj?, która by?a wspierana przez Twoj? s?siadk?. Jest to organizacja charytatywna, która pomaga wielu potrzebuj?cym ludziom. Czy powiniene? odda? pieni?dze na pomoc potrzebuj?cym? Oczywi?cie ?e nie. Utylitaryzm to jednak zaleca.

Analiza zarzutu niemoralno?ci utylitaryzmu

Powy?sze przyk?ady mo?na by mno?y? bez wi?kszych trudno?ci. Zach?cam do spróbowania tego w ramach intelektualnej gimnastyki. Argument niemoralno?ci utylitaryzmu przybiega wed?ug nast?puj?cego schematu:

  1. Z zasady u?yteczno?ci wynika, ?e osoba O w sytuacji Y powinna np. zdradza?, ?ama? obietnice, k?ama?, zabija?, itd.
  2. Nie jest moralnie s?uszne, aby osoba O w sytuacji Y np. zdradza?a, ?ama?a obietnice, k?ama?a czy pozbawia?a ?ycia innych.
  3. Wniosek: Utylitaryzm jest niemoralny.

Argumentacja powy?sza sw? si?? czerpie z kilku problematycznych cech utylitaryzmu, które przedstawi? poni?ej.

Czy liczy si? jedynie przysz?o???

Pierwsz? cech? utylitaryzmu, która rodzi opór krytyków, jest konsekwencjalizm, czyli przekonanie, ?e wewn?trzn? warto?? posiadaj? jedynie konsekwencje danych czynów. Istotne s? jedynie przysz?e skutki naszych dzia?a?. Dbanie jedynie o przysz?e konsekwencje zwalnia nas jednak, np. z przestrzegania obietnic. Jak wskaza? D.W.Ross, rodzi to wiele niezgodnych z moralno?ci? potoczn? konsekwencji:

  • Je?li poprzez dotrzymanie obietnicy mo?emy otrzyma? mniejsz? ilo?? szcz??cia ni? poprzez jej z?amanie, jako utylitary?ci powinni?my z?ama? regu??. Ludzie nie uwa?aj? jednak, ?e 1000 + 1 punktów szcz??cia z konieczno?ci uzasadnia z?amanie obietnicy, która przynosi jedynie 1000 punktów szcz??cia6.
  • Je?li nie jeste?my zobligowani obietnic? lub innymi zobowi?zaniami nie b?dziemy równie? s?dzili, ?e gdy chcemy podarowa? komu? nasze zasoby, przy wyborze osoby powinna si? liczy? jedynie ilo?? powodowanego szcz??cia. Je?li w wyniku naszego podarunku osoba moralnie dobra uzyska?aby 1000 pt szcz??cia, natomiast osoba moralnie zepsuta 1001 pt, i tak powinni?my powierzy? nasz dar osobie cnotliwej7.
  • Gdy staramy si? spe?ni? obietnic?, racj? za spe?nieniem obietnicy nie s? przysz?e pozytywne tego skutki, lecz przesz?y fakt z?o?enia obietnicy. „Tym, co sprawia ?e zwyk?y cz?owiek uwa?a, ?e s?usznie by?oby post?pi? w dany sposób, jest fakt, ?e z?o?y? on obietnic? – to, i z regu?y, nic wi?cej. To, ?e spe?nienie obietnicy przyczyni si? do najlepszych mo?liwych skutków nie jest racj? aby nazywa? to dzia?anie s?usznym”8.
  • Je?li móg?bym przyczyni? si? do takiej samej ilo?ci dobra okazanego dwóm osobom, przy czym jednej obieca?em moj? pomoc i wsparcie drugiej natomiast nie, nie powinienem si? waha? przed spe?nieniem obietnicy. Jednak z perspektywy utylitaryzmu oba te czyny wydaj? si? równowarto?ciowe9.

Poniewa? skutki, na które mo?emy mie? wp?yw, wyst?pi? zawsze w przysz?o?ci, wydaje si?, ?e utylitaryst? nie interesuje ani tera?niejszo?? ani przesz?o??. Nie jest istotne, jaki rodzaj czynu wykonuj? teraz, ani co uczyni?em lub obieca?em w przesz?o?ci. Wa?na jest jedynie lepsza przysz?o??.

Czy jedynie skutki s? istotne?

Niemoralno?? utylitaryzm, jak g?osz? jego krytycy, zwi?zana jest równie? z tym, i? w teorii tej liczy si? jedynie cel (maksymalizacja dobra), nie s? natomiast wa?ne ?rodki do jego osi?gni?cia. Krytycy utylitaryzmu zak?adaj?, ?e wed?ug utylitarystów przy ocenie czynów nie licz? si? intencje, zamiary, motywacje, cnoty, rodzaj danego czynu czy z?o?one wcze?niej zobowi?zania. Mo?na wi?c k?ama?, kra?? i mordowa?, je?li tylko wymaga tego u?yteczno??. Wi?kszo?? z nas jest jednak g??boko przekonana, ?e cel nie u?wi?ca ?rodków. Niemoralno?? przytoczonych powy?ej przyk?adów bazuje na tym spostrze?eniu. Thomas Nagel, prowadz?c namys? nad sprawiedliw? wojn? („Wojna i masakra”), stanowisko, które w tym wzgl?dzie przeczy utylitaryzmowi, nazwa? absolutyzmem. Wed?ug niego

pewne czyny nie mog? by? uzasadnione bez wzgl?du na swe skutki. W?ród tych czynów jest morderstwo – celowe zabicie ludzi, którzy nam nie zagra?aj?: cywilów, wi??niów wojennych, s?u?by medycznej10

Pogl?d taki w du?ej mierze koresponduje z przekonaniami wi?kszo?ci z nas. Nawet je?li byliby?my sk?onni usprawiedliwi? osob?, która morduje niewinn? ofiar?, gdy jest to jedynym sposobem unikni?cia wielkiej katastrofy nuklearnej w wyniku której zgin??yby miliony ludzi, uznamy to za tragiczne i bardzo rzadkie odst?pstwo od powszechnej normy zakazuj?cej takich czynów. Niewiele osób pochwali?oby taki czyn i uzna?o go za chwalebny. Morderca by?by winny dokonania morderstwa, jednak jego motywacje oraz okoliczno?ci zapewne usprawiedliwi?yby darowanie mu kary. Tylko tyle. Z utylitaryzm natomiast implikuje, ?e na morduj?cym „superbohaterze” nie ci??y ?adna moralna wina, bowiem maksymalizowa? on dobro ogó?u. Z tego wzgl?du Nagel przestrzega i upomina:

wa?ne aby nie straci? zaufania do naszych absolutystycznych intuicji, gdy? s? one cz?sto jedyn? barier? chroni?c? nas przed otch?ani? apologetów utylitaryzmu broni?cych mordowanie na wielk? skal?11.

Czy ka?dy cz?owiek powinien by? dla nas równy?

Kolejne problemy utylitaryzmu zwi?zane s? z postulowan? bezstronnno?ci? oceny skutków. Dla utylitarysty „ka?dy liczy si? za jednego i tylko za jednego”, nie jest wi?c wa?ne, kto jest kim w rachunku u?yteczno?ci, nie s? istotne relacje, które nawi?zali?my z danymi osobami. Cho? na pierwszy rzut oka wydawa? si? mo?e, ?e cecha ta jest wyrazem etycznej bezstronno?ci i sprawiedliwo?ci, na gruncie utylitaryzmu prowadzi ona do powa?nych k?opotów. Wida? to na przyk?adzie historyjki „Zap?ata za uczciw? prac? a bieda na ?wiecie”. Jak napisa? W.D.Ross:

Je?li jedynym naszym obowi?zkiem jest przyczynia? si? do najwi?kszego dobra, pytanie kto ma by? beneficjentem tego dobra, czy ja sam, czy osoba, która kiedy? mi pomog?a, czy inna osoba której to obieca?em, czy zwyk?y cz?owiek, z którym nie mam powy?szych relacji – nie powinno stanowi? ró?nicy dla mojego obowi?zku. Jednak wszyscy jeste?my przekonani, ?e powy?sze relacje czyni? olbrzymi? ró?nic?12.

Je?li bowiem mi?dzy mn? a drugim cz?owiekiem istnieje relacja zobowi?zania (np. ja jestem pracodawc? a on pracownikiem, ja jestem synem a on ojcem, ja jestem ojcem a on synem), wi?ksza ilo?? dobrych skutków, która by?aby wynikiem zerwania tej relacji nie uzasadnia jej zerwania. Powinienem wyp?aci? mojemu pracownikowi wynagrodzenie, nawet je?li przeznaczy on je na ma?o u?yteczne rozrywki. Powinienem bardziej troszczy? si? o swoje dzieci ni? o dzieci obce. Ka?dy z nas jest znacznie bardziej przekonany, ?e relacje mi?dzyludzkie czyni? ró?nic? w naszych obowi?zkach, ni? ?e konsekwencjalizm jest prawdziwy13. Utylitaryzm jednak wydaje si? zak?ada? co? przeciwnego.

Podsumowanie argumentu niemoralno?ci utylitaryzmu

Przedstawiane przez krytyków utylitaryzmu eksperymenty my?lowe oraz analiza problemów, które one stwarzaj?, zawrze? mo?na w jednej g?ównej obiekcji: utylitaryzm ?amie minimalny warunek przyzwoito?ci. Warunek ten opisa?em w Przyzwoito?? w etyce. Minimalne wymagania poprawnej teorii etycznej. Przypomn? jedynie, ?e brzmi on tak:

Minimalny warunek przyzwoito?ci: ?adna powa?na teoria etyczna nie powinna w swych skutkach prowadzi? do odra?aj?cych zalece? bez niepodwa?alnego ich uzasadnienia.

1Alfred EWING, Ethics. (English Universities Press London 1953., 1953), s 40 ???.

2Por. R. B Brandt, ‘Toward a credible form of utilitarianism’, w Morality and the Language of Conduct, red Hector-Neri Castaneda i George Nakhnikian, 1963, s 107–43 (s 109-110).

3Por. Brandt, s 107–43 (s 109-110).

4Por. Philippa Foot, ‘The Problem of Abortion and the Doctrine of Double Effect’, w Virtues and vices : and other essays in moral philosophy, 1st red (Berkeley ;;Los Angeles: University of California Press, 1981), s 19-32 (s 24); Judith Jarvis Thomson, ‘The Trolley Problem’, w Deontology, red Stephen Darwall (Wiley-Blackwell, 2002), s 139-161 (s 139-140).

5Por. Foot, s 19-32 (s 23).

6Zob. William Ross, The right and the good, red Philip Stratton-Lake, Reprinted. (Oxford: Clarendon Press, 2007), s 35.

7Zob. Ross, s 35.

8Ross, s 17.

9Zob. Ross, s 18.

10Nagel, s 51-73 (s 55-56).

11Thomas Nagel, ‘War and Massacre’, w Consequentialism and Its Critics, red Samuel Scheffler (Oxford University Press, USA, 1988), s 51-73 (s 54).

12Ross, s 22.

13Zob. Philip Stratton-Lake, ‘Introduction’, w The right and the good, red Philip Stratton-Lake, Reprinted. (Oxford: Clarendon Press, 2007), s xxviii.

Adiunkt w Zak?adzie etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczeci?skiego. Autor ksi??ki J?zyk etyki a utylitaryzm. Filozofia Moralna R.M.Hare'a
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!

Komentarze

  • Wac?aw Janikowski
    Wac?aw Janikowski niedziela, 03 kwietnia 2011

    Straszenie utylitaryzmem

    Utylitaryzm czynu jako procedura decyzyjna, tj. to, co nazywam „utylitaryzmem subiektywnym”, jest niewiarygodny, zak?ada bowiem wiedz?, której najcz??ciej nie posiadamy. Np. w przyk?adzie z ma??onk? zdradzaj?c? marynarza mowa jest o „pewno?ci”, któr? rzekomo posiada ma??onka. Trudno jednak wyobrazi? sobie podstawy do pewno?ci, ?e marynarz nigdy nie dowie si? o jej zdradach. Natomiast ?atwo sobie wyobrazi? rozmaite przyczyny ujawnienia zdrady. Jak np. mo?na przewidzie?, ?e kochanek nie zakocha si? tak powa?nie, i? sam ujawni marynarzowi, jakim jest rogaczem? Trzeba wzi?? te? pod uwag? pewno??, i? nie dowie si? o tym kto? inny ni? sam marynarz, komu taka wiedza równie? mog?aby zaszkodzi? (poprzez zgorszenie, wzi?cie z?ego przyk?adu, czy utrat? zaufania wobec tej kobiety, nawet je?li jest ona tylko s?siadk?). Drugi powód niewiarygodno?ci subiektywnego utylitaryzmu czynów to pomijanie szkodliwego wp?ywu ?amania regu? moralnych na psychik? osoby dokonuj?cej takiego przekroczenia. Powiedzmy, ?e w danym wypadku rzeczywi?cie jest w 100 proc. gwarantowane, ?e marynarz, ani nikt inny nie dowie si? o fakcie (chyba, ?e ma??onka sama by kiedy? zechcia?a go ujawni?) – cho? zaznaczam, ?e taka pewno?? nie jest realna. S? prawdopodobne inne szkody. Chodzi o szkody psychiczne m.in. dwóch rodzajów: 1) gn?bi?ce pó?niej ow? niewiern? ?on? poczucie winy a) samo w sobie nieprzyjemne, a skutkuj?ce by? mo?e nawet g??bok? depresj?, a b) mo?liwe, ?e prowadz?ce w ko?cu do wyznania m??owi swojego zawinienia, i w efekcie by? mo?e do rozpadu ma??e?stwa; lub przeciwnie, 2) sam fakt z?amania wierno?ci ma??e?skiej w tym wypadku zwi?kszy psychiczn? gotowo?? do ?amania jej w kolejnych razach, poniewa? do rozwi?z?o?ci mo?na si? przyzwyczai?. Wymieni?em zatem niektóre istotne, cho? nie wszystkie, powody dla przyj?cia subiektywnego utylitaryzmu regu?: niepewno?? przewidywa?; wzi?cie pod uwag? skutków dla osób trzecich (jak zgorszenie etc.); ró?ne szkody psychiczne dla samych sprawców. Ten ruch zabezpiecza utylitaryzm przed jego kilkoma z wymienionych rzekomymi niemoralnymi konsekwencjami.Pozosta?e równie? mo?na do?? ?atwo przedstawi? jako nierzeczywiste straszaki. Ot, cho?by argument, ?e powinienem rozda? swoje pieni?dze ubogim, gdy? to przyniesie wi?cej jednostek szcz??cia, a nie zostawi? je swoim dzieciom. Jak odpowiedzie? na taki zarzut? Równie ?atwo, cho? inaczej. Tzn. jak? Chc? zostawi? troch? zada? dla pozosta?ych czytelników.Natomiast do Krzysztofa mia?bym pytanie: która z teorii etycznych nie ?amie MWP? Ja wiem, a Ty jak s?dzisz?

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja poniedziałek, 04 kwietnia 2011

    Problemy utylitaryzmu

    [quote name="Wac?aw Janikowski"]Np. w przyk?adzie z ma??onk? zdradzaj?c? marynarza mowa jest o „pewno?ci”, któr? rzekomo posiada ma??onka. Trudno jednak wyobrazi? sobie podstawy do pewno?ci, ?e marynarz nigdy nie dowie si? o jej zdradach. Natomiast ?atwo sobie wyobrazi? rozmaite przyczyny ujawnienia zdrady. [/quote]Jest to jedna ze strategii utylitarystów aby si? broni?: "realne fakty s? bardziej skomplikowane i skutki nie s? tak oczywiste, jak przewiduj? krytycy." Taka procedura obrony jest w niektórych sytuacjach uzasadniona, ale nie jest zawsze skuteczna. Np. za?ó?my, ?e to m?? marynarz zdradza ?on? w czasie swoich rejsów. Je?li on jej nie powie, ?e j? zdradza, s? nik?e szanse, ?e ona kiedykolwiek si? dowie. Pewno?ci nigdy nie mamy, ale utylitarysta musi bra? pod uwag? prawdopodobie?stwo.

    S? prawdopodobne inne szkody. Chodzi o szkody psychiczne m.in. dwóch rodzajów: 1) gn?bi?ce pó?niej ow? niewiern? ?on? poczucie winy a) samo w sobie nieprzyjemne, a skutkuj?ce by? mo?e nawet g??bok? depresj?, a b) mo?liwe, ?e prowadz?ce w ko?cu do wyznania m??owi swojego zawinienia, i w efekcie by? mo?e do rozpadu ma??e?stwa; lub przeciwnie, 2) sam fakt z?amania wierno?ci ma??e?skiej w tym wypadku zwi?kszy psychiczn? gotowo?? do ?amania jej w kolejnych razach, poniewa? do rozwi?z?o?ci mo?na si? przyzwyczai?.
    Tego typu obrona utylitaryzmu wydaje mi si? do?? przewrotna i zabawna. Zak?ada ona bowiem, ?e utylitaryzm nie b?dzie mia? niemoralnych zalece? (nie powinien zaleca? zdrady), gdy? mia?oby to fatalne skutki, PONIEWA? LUDZIE NIE S? UTYLITARYSTAMI I B?D? MIELI WYRZUTY SUMIENIA. Przecie? je?li utylitaryzm jest poprawny, to zdradzaj?ca ?ona czyni s?usznie i jej poczucie winy jest nieracjonalne i nale?y z nim walczy?. Obrona wi?c taka zak?ada, ?e utylitaryzm nie b?dzie prowadzi? do niemoralnych skutków, gdy? gdyby?my zalecali jakie? niemoralne dzia?anie, minimalizowa?oby to szcz??cie ludzi, PONIEWA? ONI CENI? SOBIE ABSOLUTNE, NIEUTYLITARNE NORMY. Obron? utylitaryzmu przed jego niemoralnymi skutkami jest to, ?e ludzie w niego nie wierz?. Jak pisa? wi?c Nagel, "wa?ne aby nie straci? zaufania do naszych absolutystycznych intuicji, gdy? s? one cz?sto jedyn? barier? chroni?c? nas przed otch?ani? apologetów utylitaryzmu broni?cych mordowanie na wielk? skal?"
    która z teorii etycznych nie ?amie MWP? Ja wiem, a Ty jak s?dzisz?
    S?dz?, ?e jaka? umiarkowana teoria deontologiczno-intuicjonistyczna w stylu teorii W.D.Rossa. Mo?e pryncypialny konsekwencjalizm regu? Hookera? Warunek MWP nie jest jednak jedyny, i teorie deontologiczne maj? swoje k?opoty.

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak piÄ…tek, 22 kwietnia 2011

    Konsekwencjalizm

    Zap?ata za uczciw? prac? a bieda na ?wiecie.Zarzut moim zdaniem chybiony gdy?:1. Utylitaryzm klasyczny - Bentham, J.S. Mill zaleca uszcz??liwianie ludzko?ci od osób najbli?szych, znajduj?cych si? w bezposrednim s?siedztwie.2. Nie znamy skutków dzia?a? ma?ej kwoty przekazanej na bli?ej nie okre?lon? liczb? g?oduj?cych (rachunek konsekwencji), a nast?pnie:3. Konsekwencje naszego czynu dla dobra ludzko?ci b?d? takie, ?e nikt nie b?dzie chcia? pracowa? i wszyscy umrzemy z g?odu.4. Utylitaryzm chyba nie namawia do nie wype?niania obowi?zku powsta?ego za obopóln? zgod? i przynosz?cego korzy?? ludziom.

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak sobota, 23 kwietnia 2011

    Szcz??cie a cierpienie

    Zniedo???nia?y ojciec i szcz??cie ogó?u.Ten dylemat moim zdaniem stawia utylitaryst? przed wyborem,?ycie ludzkie czy inne korzy?ci(finansowe, emocjonalne, towarzyskie). Oczywi?cie je?li wybieramy korzy?ci stajemy si? zwyk?ym bandyt?.Problem polega na tym, ?e z jednej strony na wadze utylitarysty mamy ?ycie a z drugiej inne korzy?ci. Czy mo?na to porówna? i wyceni?? A gdyby si? okaza?o, ?e ilo?? cierpienia ojca jest du?o wi?ksza ni? cierpienie rodziny, a opieka nad ojcem zmniejsza znacznie jego cierpienie?Wybór utylitarysty by?by prosty - opiekowa? si? ojcem.

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak niedziela, 24 kwietnia 2011

    Jan i Ma?gorzata - ró?ny utylitaryzm

    1. Rozpatrzmy relacje w utylitaryzmie indywidualnym, egoistycznym hedonizmie.Ma?gorzata i kolega ze studiów maj? przyrost szcz??cia natomiast u Jana poziom szcz??cia si? nie zmienia. Zauwa?my, ?e taka etyka jest moralno?ci? wyizolowanych podmiotów. To znaczy, ?e gdyby istnia?o tylko tych troje ludzi i sprawa nigdy nie zosta?aby ujawniona to konsekwencje dotyczy?yby jedynie psychiki jak pisze dr W. Janikowski.2. Jednak na poziomie (spo?ecznego)utylitaryzmu czynów rachunek nie wygl?da tak prosto. Ma?gorzata chc?ca uszcz??liwi? jak najwi?ksz? liczb? ludzi nie powinna poprzesta? tylko na koledze ze studiów, ale rozszerzy? sw? dzia?alno??. Czy wówczas jednak spo?ecze?stwo odniesie z tego jak?? korzy?? oprócz emocjonalnych dozna? jednostek. Ma?gorzata musi zada? sobie pytanie o konsekwencje swego post?powania. Konsekwencje negatywne czynów powszechnie uwa?anych za niedopuszczalne, s? prawie zawsze wi?ksze ni? pozytywne rezultaty ich dzia?a?.3. Na gruncie utylitaryzmu regu?, dylemat w ogóle nie istnieje gdy? utylitaryzm domaga si? publicznego respektowania zastanych regu? moralnych. zasad, i standardów, a wi?c tak?e przysi?gi i wynikaj?cej z nich obowi?zków.

  • Wac?aw Janikowski
    Wac?aw Janikowski sobota, 11 czerwca 2011

    Wzi?wszy razem

    Wszystkie wymienione zastrze?enia w powy?szych trzech kolejnych wpisach s? do?? lapidarnie uj?tymi, ale trafnymi argumentami, które moim zdaniem sumarycznie powinny by? wzi?te powa?nie jako wystarczaj?cy kontrargument przeciw postawionemu zarzutowi o rzekomej niemoralno?ci utylitaryzmu.

  • Najpierw zaloguj siÄ™ a potem wyĹ›lij komentarz
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.