Podstawowy problem etyki naturalistycznej

Dodane przez w w Metaetyka

W?tpliwo?ci D.Humea[1] dotycz?ce etyki naturalistycznej wi?kszo?ci filozofom s? bardzo dobrze znane. Cho? tzw. problem przej?cia od jest do powinien doczeka? si? wielu interpretacji[2], wci?? powstaj? nowe pomys?y naturalizacji etyki. Wi??e si? to z pob?a?liwym traktowaniem gilotyny Humea, ktra zosta?a rozwodniona przez wielo?? interpretacji. Cho? opublikowano ju? sporo literatury na ten temat, wci?? nie potrafi? zrozumie?, w jaki sposb mo?na znaturalizowa? etyk?. Rzucam wi?c r?kawic?. Mo?e sensowno?? naturalizacji etyki wyja?ni mi jaki? czytelnik naturalista?

Gilotyna Humea zasadza si? na mocnej intuicji, i? wiedza o ludzkiej naturze lub naturze ?wiata nie determinuje jednoznacznie odpowiedzi na pytanie, jak nasze sk?onno?ci, pragnienia, zachowania i d??enia powinny wygl?da?. To, ?e natura ?wiata lub natura cz?owieka jest taka a nie inna, nie znaczy jeszcze, ?e taka powinna by?. Ka?dy naturalista etyczny, bez wzgl?du na sposb definiowania czy ujmowania poj?? etycznych, musi wyja?ni?, dlaczego owa natura, z ktrej czerpa? chce przyk?ad, mia?aby mie? autorytatywny, normatywny charakter i wyznacza? nam wzr post?powania. Mo?e powinni?my z ni? walczy? i stara? si? j? zmienia?? Je?li przez natur? rozumie si? nie, jak filozofowie staro?ytni - racjonaln? natur? ka?dego cz?owieka, lub jak tei?ci - natur? cz?owieka stworzonego na obraz i podobie?stwo dobrego i racjonalnego Boga, lecz jedynie nasze psychiczne tendencje, sk?onno?ci i potrzeby, ktre, tak jak ow?osienie na nogach, w cz??ci odziedziczyli?my po naszych zwierz?cych przodkach, fundowanie etyki na odkrywanej przez nauki naturze wydaje si? by? pozbawione jakiegokolwiek normatywnego autorytetu. Tak jak istniej? dobre powody ?eby goli?si?wbrew uporczywemu ow?osieniu, istniej? te? dobre powody, aby nie s?ucha? si? naszej moralnej natury.

Naturalizm etyczny by?by wst?pnie uzasadniony jedynie je?li przyj?liby?my, ?e odkrywana przez nauki natura jest dobra lub racjonalna. Takie za?o?enie jest jednak naukowo niedowodliwe, a w dodatku, budzi sporo w?tpliwo?ci. Je?li jak g?osz? neodarwini?ci[3] rdze? moralno?ci powsta? na drodze losowych mutacji i jest on na us?ugach samolubnych genw, dlaczego ja, osoba, Krzysztof Saja, respektowa? mam zbir intuicyjnych norm i sk?onno?ci, ktre maj? jedynie gatunkowe lub biologiczne uzasadnienie? Je?li ?rd?em naszych podstawowych reakcji moralnych s? samolubne geny, fakt ten wydaje si? dostarcza? silnej racji, aby z podejrzliwo?ci? patrzy? na nasz? natur? i zwi?zane z ni? wszelkie emocje i moralne intuicje.

Ludzie nie musz? by? zwierz?tami, ktre post?puj? tak, jak zosta?y genetycznie i behawioralnie zaprogramowane. Je?li za?o?ymy prawdziwo?? powszechnej wiary w mo?liwo?? kierowania si? racjami, nie widz? powodu, dla ktrego odkrywane przez neuroetyk?, psychologi? czy socjologi? moralno?ci fakty stanowi? mog? wystarczaj?c? przes?ank? do oceny konkretnego dzia?ania, cechy charakteru lub prawa. Cho? wiedza o ludzkiej naturze jest przydatna, dla istot racjonalnych sama z siebie nie stanowi ?adnego normatywnego autorytetu.

[1] D. Hume, Traktat o naturze ludzkiej, t?um. Czes?aw Znamierowski, Warszawa 1963, t. II, s. 25960.

[2] M. Rutkowski, Rola rozumu w decyzjach moralnych: Etyka Davida Humea, Wyd. Uniwersytetu Wroclawskiego, Wroc?aw 2001.

[3] R. Dawkins, Samolubny gen, Prszynski i S-ka, Warszawa 1996.

Oznaczone w: Hume metaetyka naturalizm
Adiunkt w Zak?adzie etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczeci?skiego. Autor ksi??ki J?zyk etyki a utylitaryzm. Filozofia Moralna R.M.Hare'a
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!

Komentarze

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda środa, 24 października 2012

    naturalizm a relatywizm

    Rozumiem te naturalistyczne prby poszukiwania kryteriw prawdziwo?ci s?dw etycznych - jest to rozwi?zanie wygodne, o du?ej mocy eksplanacyjnej. Ale tak jak piszesz, przypadki w ktrych taki naturalizm zawodzi, sugeruj?c wybory niezgodne z intuicjami moralnymi, obna?aj? wydatnie jego s?abo?ci.

    Taka np. agresja rozumiana jako naturalny mechanizm skorelowany z dostosowaniem osobnika do ?rodowiska. W wi?kszo?ci wypadkw w perspektywie moralnej b?dziemy wyst?powanie agresywnych zachowa? pi?tnowa? ze wzgl?du na "organizm" ktrym jest spo?eczno?? - np. stado, ale ju? niekoniecznie inne stado, przed ktrego atakami trzeba si? czasem broni?.

    To co tradycyjnie filozofia ujmowa?a jako "natur? ludzk?", dzi? ju? mo?na przek?ada? na nieco "twardsze" konteksty. Mamy socjobiologi?, psychologi? ewolucyjn?, science of morality, etc. Meta-za?o?enie obecne w tych kontekstach dotyczy perspektywy traktowania nie osobnika, lecz de facto grupy osobnikw jako "podmiotu". Teoria gier pokazuje ?e strategie altruizmu, czy oglnie kooperacjonizm, zasadniczo skorelowane s? dodatnio z homeostaz? takiego "organizmu zbiorowego". Ale z kolei korzystna dla "samolubnych genw" jest strategia eliminacji z populacji osobnikw odleg?ych genetycznie w okre?lonym stopniu. Czy je?li naukowo opisany naturalizm ligitymizuje rasizm owocuj?cy genocydem, to powinni?my go promowa?, czy te? go pi?tnowa? (Europejczycy vs Indianie, Hutu vs Tutsi)? A je?li pi?tnowa?, to czy da si? w ogle znale?? "naturalne" uzasadnienie dla takiego sprzeciwu? W mojej opinii ju? nie, poniewa? na poziome etyki uniwersalnej mwimy wsp?cze?nie o fenomenach wy?onionych w toku ewolucji kultury, nieredukowalnych do cech naturalnych. Je?li si?gn?? do historii ewolucji kultury Pan sapiens, to jeszcze do niedawna poj?cie "ludzko?ci" by?o czyst? abstrakcj?.

    Ludzko?? nie ma ju? dla mnie nic wsplnego z naturalizmem, poniewa? nie istnieje stado my?liwych-zbieraczy ktre mianem ludzko?ci mo?na by nazwa?. A wszelkie nowo?ytne etyki uniwersalne w?a?nie do owego abstrakcyjnego poj?cia "ludzko?ci" bezwiednie najcz??ciej si? odnosz?. Nie mwimy w ko?cu etyka europejczyka, czy etyka islamu (moralno?? ju? szybciej). Konsekwentnie rozwini?ty, a przy tym "naukowo" podbudowany naturalizm w etyce, prowadzi w moim przekonaniu w istocie do stanowiska relatywizmu moralnego - normy s? relatywizowane do obr?bu okre?lonej grupy etnicznej.

    Potrzeba by by?o zatem w "znaturalizowanej" etyce pokaza? mechanizm uprawniaj?cy do zachowania relewancji etycznych odniesie? przy przej?ciu od stada, czy grupy etnicznej, do owej ludzko?ci. Mo?na to zrobi? na wiele sposobw i sam mg?bym zaproponowa? kilka, ale ka?dy budzi bardzo uzasadnione w?tpliwo?ci.

  • Wac?aw Janikowski
    Wac?aw Janikowski czwartek, 08 listopada 2012

    Tylko cz?owiek posiada rozum - Arystoteles, Polityka 1253a9

    Moj? odpowied? na powy?szy wpis stanowi wpis na blogu Etyki Praktycznej pod adresem:

    http://etykapraktyczna.pl/wpis/2012/11/07/naturalizm-i-moralna-normatywnosc-praktyczna

    Tutaj dodam tylko, ?e przedstawiony na zdj?ciu rzekomy wzr natury ludzkiej jest niew?a?ciw? imputacj? naturalizmowi etycznemu tego, czego on nie g?osi. (Mo?e jest to imputacja trafna pod adresem prymitywnych, fa?szywych wersji naturalizmu etycznego). W przeciwie?stwie do zwierz?t, w tym szympansic, tylko ludzie maj? zdolno?? do refleksyjnej akceptacji lub dezaprobaty wzgl?dem w?asnych chce?, tj. do ?ywienia stanw, ktre nazywam "metachceniami". A fortiori tylko ludzie maj? tendencj? do uspjniania w?asnych chce?, decyzji i przyjmowanych prawide? post?powania z w?asnymi metachceniami. Sfera racjonalno?ci cz?owieka okre?laj?ca racje moralne buduje si? przede wszystkim na czterech podstawach: 1) na owej zdolno?ci i na tej tendencji, 2) wraz z rozs?dnymi wymogami ?ycia spo?ecznego, oraz 3) przy dzia?aniu wrodzonych sk?onno?ci do odczuwania empatii, jak te? 4) dzi?ki podobnie wrodzonemu poczuciu elementarnej sprawiedliwo?ci/niesprawiedliwo?ci.


    PS. Gdyby zwierz? z obrazka mia?o pretensj?, ?e myl? jego p?e?, to by?bym je przeprosi?. Wydaje mi si? jednak, ?e jest to osobnik p?ci ?e?skiej.

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda czwartek, 08 listopada 2012

    Zwierz? z obrazka

    Lito?ci, wiem ?e im wi?ksza "odleg?o??" genetyczna, tym wi?ksze problemy z rozpoznawaniem osobnikw po twarzach, ale o ile mi wiadomo zwierz? z obrazka nale?y do rodzaju Pongo, a nie Pan (w przeciwie?stwie do nas). W tej sytuacji kwestia kto mo?e czu? si? obra?ony znacznie si? komplikuje. ;)

  • Wac?aw Janikowski
    Wac?aw Janikowski piątek, 09 listopada 2012

    Pongo czyli orangutan

    Jak pomy?la?em o szympansie, to co? mi nie gra?o.

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek poniedziałek, 17 grudnia 2012

    Lekcja Spinozy

    Krzysztofie, naturalizacja etyki jest zadaniem problematycznym tylko je?li szuka si? imperatyww kategorycznych, a nie hipotetycznych- tj. je?li w ogle ujmuje si? j? jako nauk? normatywn? absolutnie, niewarunkowo. Ale po co wyznawa? ten nowo?ytny przes?d? ;)

    Konsekwentny naturalista etyczny musi ostatecznie sta? si? spinozjanist? - przynajmniej w tym oglnym sensie, ?e zrezygnuje z poszukiwania (absolutnych) powinno?ci. Powinno?ci s? tylko lokalne, zwi?zane z conatusem, pochodne "naturze" (ktra jak pokaza? K. Pogoda mo?na uj?c nowocze?nie). Sub specie aeternitatis nie ma ?adnej powinno?ci - poza konieczno?ci? tego co jest, powszechnym determinizmem (jakkolwiek by?my tego nie nazwali).

    Wymaganie wskazania absolutnej, nieuwarunkowanej natur? racji (powinno?ci) od naturalisty jest domaganiem si? od niego czego?, co jest wymogiem z zupe?nie innej etycznej "bajki".

    PS A ?e powy?sze uwagi prowadza do wniosku o ko?cu pewnej wizji etyki - to najlepsz? ilustracj? tego jest przytaczany cz?sto przez Ciebie fakt, ?e psychologowie zabrali etykom sporo ich tradycyjnej dzia?ki (szcz??cie).

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja czwartek, 14 lutego 2013

    Trafna uwaga, ktrej nie kupuj?

    Krzysztofie, naturalizacja etyki jest zadaniem problematycznym tylko je?li szuka si? imperatyww kategorycznych, a nie hipotetycznych- tj. je?li w ogle ujmuje si? j? jako nauk? normatywn? absolutnie, niewarunkowo. Ale po co wyznawa? ten nowo?ytny przes?d? ;)

    Zgadzam si? z Tob?, ?e je?li przykroi si? ambicje etyki / filozofii, wyruguje wiele intuicji, wci?nie j? w buty "nowoczesnej nauki" rezygnuj?c z "nowo?ytnych przes?dw", to ka?dy jej fragment da si? znaturalizowa?. A jak si? nie b?dzie udawa?o (bo to jest "inna bajka"), to nale?y j? wyeliminowa? fragmenty, ktre si? nie poddaj?.
    W tym sensie ka?d? dziedzin? aktywno?ci ludzkiej mo?na podda? naturalizacji. Wcisn?? w paradygmat naukowy, a gdy nadmiernie wystaje, powycina? resztki. Jako filozofa nie interesuje mnie taki sposb rozwi?zywania problemw filozoficznych. Jestem bardziej ambitny ;)
    Nawet je?li przyjmiesz, ?e etyki nie uda si? uj?? w paradygmacie imperatyww kategorycznych, wci?? pozostaje problem wyboru warto?ciowych celw i dbr, ktre warto realizowa?. Etyka w takiej minimalnej wersji sprowadzi si? wi?c do opisu r?nych alternatywnych sposobw osi?gania r?nych alternatywnych celw. Kosztem tego jest relatywizm i brak autorytetu etyki. I nie chodzi tu o relatywizm, ktry zaleca tolerancj? i akceptacj? inno?ci, bo takie koncepcje s? zazwyczaj ukrytym absolutyzmem. Kapitulacja polega na stwierdzeniu, ?e je?li kto? chce wysadzi? nas w powietrze ze wzgl?du na realizacj? swoich osobistych czy kulturowych celw, to nie mo?emy przedstawi? mu ?adnych uniwersalnych (kategorycznych) racji, ?e mamy prawo si? broni?. Okropie?stwo! :)

  • Krzysztof Hubaczek
    Krzysztof Hubaczek czwartek, 14 lutego 2013

    Lekcja Spinozy vol. 2 - czyli po co nam imperatywy kategoryczne?

    Krzy?ku, nie chodzi tu o nachaln? redukcj? - jak zdajesz si? sugerowa? - polegaj?c? na kastrowaniu problemw filozoficznych. Chodzi raczej o to, ?e konsekwentny naturalista, przyjmuj?cy jedynie imperatywy hipotetyczne, nie b?dzie pyta? o racje ostateczne. Z jednym wyj?tkiem - racj? ostateczn? jest "natura" (pomijam teraz jak to poj?cie dok?adnie rozumie?).

    Pytanie jest zatem nast?puj?ce: czy jest co?, co si? takiej naturalizacji nie poddaje? Je?li dobrze Ci? rozumiem, dla Ciebie czym? takim jest nast?puj?cy problem:
    "Nawet je?li przyjmiesz, ?e etyki nie uda si? uj?? w paradygmacie imperatyww kategorycznych, wci?? pozostaje problem wyboru warto?ciowych celw i dbr, ktre warto realizowa?. Etyka w takiej minimalnej wersji sprowadzi si? wi?c do opisu r?nych alternatywnych sposobw osi?gania r?nych alternatywnych celw. Kosztem tego jest relatywizm i brak autorytetu etyki"

    My?l?, ?e konsekwentny naturalista id?c za Spinoz? odpowiedzie? mo?e w sposb nast?puj?cy (w sumie zawar?em to ju? w poprzednim wpisie, ale jako? tego nie dostrzeg?e?): o relatywizacji nie ma mowy, o ile podstaw? i ?rd?em dobra jest natura, nasza naturalna d??no??, conatus. Etyka - my?l? zarwno dla staro?ytnych, jak i dla spinozjanistw - mo?e cieszy? si? autorytetem "techniki dobrego ?ycia". Relatywizm mo?na ujmowa? r?nie - je?li dobrze rozumiem chodzi Ci o pogl?d, ?e nie ma ?adnych realnych podstaw imperatyww etycznych (celowo pomija stwierdzenie, ?e imperatywy s? wzgl?dne wobec sytuacji podmiotu, bowiem taki sytuacjonizm to nie relatywizm jak dla mnie). Ot? ka?dy konsekwentny naturalista - ktrego b?d? tu nazywa? w skrcie spinozjanist? - nie ma takiego problemu. Natura jest ?rd?em etyki. Ta natura daje podstaw?, by si? broni?, by chroni? podmiot, jego conatusa. Dlatego w ?wietle Spinozy obawy o to, ze nie ma uniwersalnych racji by sie broni?, s? przesadzone: masz prawo sie broni?. Ale to prawo wynika za natury - innej racji nie ma i by? nie mo?e.

    Zapewne odpowiesz w ten sposb: "a co je?li ja, Krzysztof Saja, nie zgadzam si? z celami natury"? To zale?y jak te "cele natury" ujmujesz. Ja ujm? to tak: je?li czegokolwiek pragniesz, to pragnienie to jest naturalne - oczywi?cie o ile jego realizacja nie utrudnia spe?nienia bardziej podstawowych pragnie?. Je?li znw mnie zapytasz o ostateczn? racj? odpowiem tak: nie ma racji ostatecznej. I najlepszym potwierdzeniem tego jest fakt, i? je?li dany podmiot czego? nie pragnie, to ?adna filozoficzna racja tego pragnienia w nim nie zbudzi (budowanie pragnie? na wcze?niejszych bardziej fundamentalnych pragnieniach si? nie liczy).

    A mo?e zatem nasza wola, o ile nie idzie za natur?, jest pozbawiona racji? Tak, konsekwentny naturalista musi przyj??, ?e poza natura nie ma ?adnych ostatecznych racji. Mo?esz chcie? czego? przeciw naturze - ale to irracjonalne, bo nie mo?e by? ?adnej racji poza determinacj? natury. Okropie?stwo? Etyka nie jest od spe?niania (w tym przypadku - racjonalizowania) zachcianek.

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak wtorek, 01 stycznia 2013

    Czy nauka mo?e okre?la? warto?ci?

    My?l?, ?e udan? prb? odpowiedzi na postawione tutaj pytania podejmuje Sam Harris w ksi??ce Pejza? moralny. Etyka wed?ug Harrisa jest w dalszym ci?gu niedostatecznie rozwini?t? nauk?. Przekonanie o ograniczeniach rozumu ludzkiego doprowadzi?o do kulturowego i etycznego podzia?u na deontologi? i utylitaryzm. Postrzeganie przez ludzi przepa?ci mi?dzy faktami i warto?ciami ma wp?yw dos?ownie na wszystko, co ma znaczenie dla ludzi. Harris krytykuje zarwno konserwatyzm religijny jak i ?wieckich libera?w. Cel jaki postawi? sobie to przekonanie innych, ?e ju? d?u?ej nie mo?na oddziela? od siebie ludzkiej wiedzy i warto?ci, ktre nami kieruj?. Jest przekonany, ?e ?wiat ktry daje si? mierzy? i wa?y? oraz znacze? i sensw zostan? kiedy? po??czone. Aby poradzi? sobie ze stwierdzeniem Hume'a: "nie da si? logicznie wyci?gn??"powinno si?" z "jest"oraz z twierdzeniem G.E. Moore'a, ?e wszelka prba poszukiwania warto?ci moralnych w ?wiecie natury to klasyczny b??d naturalistyczny w konsekwencji prowadz?cy do argumentu otwartego pytania, Harris wprowadza znane poj?cie dobrostanu. Przez dobrostan rozumie on pe?ny dobrostan (well-being) fizyczny, psychiczny i spo?eczny. wysoki poziom integracji spo?ecznej, istnienie wsparcia spo?ecznego oraz spjnych zasad przynale?no?ci spo?ecznej, ktre stanowi? tu kwestie o centralnym znaczeniu. Dobrostan ludzi jest wyznaczony przede wszystkim przez jako?? ich spo?ecznych relacji. Nie jest to wi?c, tylko subiektywnie postrzegane poczucie szcz??cia i pomy?lno?ci. Harris pisze tak: "Je?eli zdefiniujemy dobro jako to, co wspiera dobrostan, to - tak przynajmniej s?dz? - b?dziemy w stanie wyj?? z zap?tlenia, w jakie wpu?ci? nas Moore'owski argument otwartego pytania. Istotnie nawet je?li trudno nie zgodzi? si? z Moore'em, ?e jest wielce w?tpliwe, czy w ka?dej sytuacji maksymalizacja przyjemno?ci jest dobra, to ju? w przypadku dobrostanu w?tpliwo?? t? mo?na zawiesi?. W takiej sytuacji bowiem wydaje si? raczej jasne, ?e zadaj?c pytanie, czy jaka? okre?lona przyjemno?? jest dobra, pytamy o to czy sprzyja ona (czy mo?e wr?cz przeciwnie) osi?gni?ciu wi?kszego (wy?szej formy) dobrostanu ?wiadomej jednostki (inna rzecz czy znamy na takie pytanie odpowied?), a to oznacza, ?e sama idea dobra powi?zana jest ju? bezpo?rednio z indywidualnym do?wiadczeniem czuj?cej istoty." Sam Hariss przyjmuje, ?e dobrostan cz?owieka zale?y w pe?ni od dwch bardzo prostych czynnikw: zdarze? zachodz?cych w ?wiecie i procesw zachodz?cych w mzgu. Uwa?a ?e nauka w obydwu przypadkach jest w stanie to bada?. Skoro wi?c dobrostan jest zwi?zany ze sfer? etyki (warto?ci), a z drugiej strony mo?e by? badany przez nauki empiryczne i eksperymentalne to przepa?? mi?dzy faktami a warto?ciami mo?e by? iluzoryczna. Podaje co najmniej trzy powody dlaczego tak jest:
    "1) wszelkie racjonalne s?dy dotycz?ce dobrostanu ?wiadomej jednostki(jak postaram si? pokaza?, to jedyny wymiar, ktry mo?emy racjonalnie warto?ciowa?) musz? by? w pewnym stopniu przek?adalne na fakty dotycz?ce mzgw i ich interakcji ze ?wiatem;

    2) sama idea obiektywnej wiedzy (czyli wiedzy zdobywanej za pomoc? obserwacji i rozumowania) opiera si? na wbudowanych warto?ciach, cho?by przez to, ?e wszelka dyskusja o faktach wymaga przyj?cia pewnych za?o?e?, ktre w naturalny sposb powi?zane s? z warto?ciami (mwi? o zasadach takich jak logiczna spjno??, poleganie na dowodach, zasada oszcz?dno?ci i tak dalej);

    3) wiele wskazuje na to, ?e na poziomie mzgu przekonania dotycz?ce faktw i przekonania dotycz?ce warto?ci wywodz? si? z bardzo podobnych procesw (na przyk?ad w obu obszarach pos?ugujemy si? jednym systemem umo?liwiaj?cym odr?nianie prawdy od fa?szu).
    Polecam wszystkim lektur? tej ksi??ki. Sam jeszcze jestem w trakcie czytania ale my?l?, ?e zas?uguje ona na du?? recenzj?, artyku? polemiczny lub nawet panel dyskusyjny.
    Nawiasem mwi?c w 2011 roku zastanawia?em si?, jak to jest mo?liwe, ?e rozwj nauk ?cis?ych przebiega liniowo (kiepskie teorie, zast?powane s? lepszymi- np. kto dzi? pami?ta o teorii atomu jako ciasta z rodzynkami- Kelvina), a w naukach humanistycznych (taki podzia?) wielo?? teorii przyprawia o bl g?owy i prawie wszystkie s? rwnoprawne. Ostatnimi czasy za? bardzo si? zdziwi?em, prb? wprowadzenia jako rwnoprawnej teorii kreacjonizmu do biologi.
    Uwa?am, ?e w etyce musimy d??y? do prawdy tak samo jak w fizyce. To ma praktyczny sens.
    W 2013 roku ?ycz? wszystkim etykom, ?eby odrzucili relatywizm moralny, dogmatyzm religijny, multikulturalizm, poprawno?? polityczn?, a zaj?li si? etyk? jako nauk? badaj?c? czyny, twierdzenia, opinie wp?ywaj?ce na dobrostan ludzi i sprbowali wyra?nie mwi? co jest z?e i dlaczego.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja czwartek, 14 lutego 2013

    Naturalizacja dobrostanu to nie wszystko

    Skoro wi?c dobrostan jest zwi?zany ze sfer? etyki (warto?ci), a z drugiej strony mo?e by? badany przez nauki empiryczne i eksperymentalne to przepa?? mi?dzy faktami a warto?ciami mo?e by? iluzoryczna.

    Jasne ?e mo?e by? zbadany. Nawet je?li przyjmiemy ?e dobro polega na poromowaniu dobrostanu, wci?? pojawiaj? si? jednak NIEEMPIRYCZNE pytania dotycz?ce sposobu traktowania owego dobrostanu:
    1. Czy powinienem po?wi?ci? Pa?ski dobrostan, aby zwi?kszy? w?asny? Kiedy tak, kiedy nie?
    2. Czy dzia?anie s?uszne to takie, ktre chroni dobrostan innych czy maksymalizuje dobrostan wszystkich
    3. Czy ci, ktrzy maj? najni?szy dobrostan powinni by? wspierani kosztem tych, ktrzy maj? dobrostan wysoki?
    4. Czy nale?y d??y? do rwno?ci dobrostanu, na czym polega dyskryminacja, itd.
    5. Dlaczego mam dotrzyma? obietnicy, ktra zmniejsza dobrostan?

    S? to pytania, na ktre nauka o dobrostanie NIE JEST W STANIE ODPOWIEDZIE?.
    W 2013 roku ?ycz? wszystkim etykom, ?eby odrzucili relatywizm moralny, dogmatyzm religijny, multikulturalizm, poprawno?? polityczn?, a zaj?li si? etyk? jako nauk? badaj?c? czyny, twierdzenia, opinie wp?ywaj?ce na dobrostan ludzi i sprbowali wyra?nie mwi? co jest z?e i dlaczego.

    Pan zak?ada utylitaryzm: nale?y dzia?a?, mwi?, promowa? to, co maksymalizuje dobrostan. Jak Pan zapewne wie, koncepcja ta ma jednak sporo problemw (zob. http://etykapraktyczna.pl/kategorie/listingi/utylitaryzm). Wi?kszo?? psychologw pozytywnych i ekonomistw szcz??cia zak?ada powinno?? maksymalizowania u?yteczno?ci. Robi? to jednak w sposb niespjny oraz nie?wiadomy.

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak poniedziałek, 18 lutego 2013

    Pytania i odpowiedzi

    Rozumie Pan dobrostan odmiennie do podanej przeze mnie definicji. To jakie? nieporozumienie.Cytuj?:"Przez dobrostan rozumie on pe?ny dobrostan (well-being) fizyczny, psychiczny i spo?eczny. wysoki poziom integracji spo?ecznej, istnienie wsparcia spo?ecznego oraz spjnych zasad przynale?no?ci spo?ecznej, ktre stanowi? tu kwestie o centralnym znaczeniu. Dobrostan ludzi jest wyznaczony przede wszystkim przez jako?? ich spo?ecznych relacji. Nie jest to wi?c, tylko subiektywnie postrzegane poczucie szcz??cia i pomy?lno?ci."W zwi?zku z czym:
    Ad1. Wtedy gdy oglny dobrostan ulegnie zwi?kszeniu.
    Ad2. Takie ktre powoduj? wzrost dobrostanu wszystkich
    Ad3. Tak o ile to nie hamuje wzrostu dobrostanu wszystkich
    Ad4. Nale?y w miar? mo?liwo?ci d??y? do rwno?ci o ile to nie hamuje wzrostu dobrostanu
    Ad5. Nic co zmniejsza dobrostan w sensie oglnym szerokim (definicja) nie jest moralne.

    Dobr? ksi??k? na temat cz?stki tego co zawiera dobrostan ludzi jest Duch Rwno?ci- Richarda Wilkinsona i Kate Pickett. "Autorzy, opieraj?c si? na trzydziestu latach swoich bada?, udowadniaj?, ?e du?e nierwno?ci s? niekorzystne dla wszystkich warstw spo?ecznych. Przytoczone w ksi??ce dane i wykresy pozwalaj? porwna? duchow? i zdrowotn? kondycj? r?nych spo?ecze?stw i grup ludno?ci na ?wiecie. Niezale?nie od oglnej zamo?no?ci danego kraju, niemal ka?dy wsp?czesny problem spo?eczny b?d? ekologiczny choroby, zanik poczucia wsplnoty, przemoc, narkomania, oty?o??, zaburzenia zdrowia psychicznego, brak wolnego czasu, przepe?nienie wi?zie? z regu?y wyst?puje z wi?kszym nasileniem w spo?ecze?stwach o wi?kszych nierwno?ciach. Duch rwno?ci rozwi?zuje wi?c zagadk? pozornej sprzeczno?ci mi?dzy kl?skami spo?ecznymi n?kaj?cymi wiele wsp?czesnych spo?ecze?stw a ich sukcesami materialnymi."- fragment recenzji z racjonalisty.Czy cieszy?by si? Pan Panie Krzysztofie gdyby osi?gn?? Pan wzrost dobrostanu kosztem dobrostanu innych ludzi?

    Pan zak?ada utylitaryzm:

    My?l?, ?e to co zak?adam, to racjonalizm.Je?li ludzie wierz? w z?e rzeczy, akceptuj? szkodliw? dla siebie i innych koncepcj? dobrostanu.To ludzie ktrzy wiedz?, ?e to jest z?e (naukowcy,filozofowie) maj? obowi?zek informowania o warto?ciach w?a?ciwych.
    Albowiem wystarczy nic nie robi? aby z?o zakwit?o.
    Ten portal co prawda akademicki, ale w nazwie ma Etyka PRAKTYCZNA powinien wi?cej miejsca po?wi?ca? sprawom etyki tu i teraz.
    Zgadzam si?, ?e nauka nie zna wszystkich odpowiedzi. Ale filozofia poka?e jej drog? do bada?.

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda środa, 02 stycznia 2013

    Czym jest science of morality?

    Pogl?dy Harrisa wpisuj? si? w szerszy nurt 'science of morality':

    http://en.wikipedia.org/wiki/Science_of_morality

    My?l? ?e nurt to bardzo cenny i ze wszech miar istotny we wsp?czesnej refleksji moralnej. Oferuje zmian? paradygmatu przesuwaj?c ?rodek ci??ko?ci z analizy kryteriw prawdziwo?ci s?dw etycznych, w stron? analizy roli jak? moralno?? spe?nia w kulturach ludzkich. Mamy wi?c tu stanowisko swoistego umiarkowanego relatywizmu, ale rwnocze?nie prb? poszukiwania nowej unaukowionej metaetyki konsekwencjalnej dzia?aj?cej tym lepiej, im pe?niejszy jest nasz naukowy obraz ?wiata.

    Nieco podobne stanowisko, lecz ze znacznie bogatsz? "metafizyk?", zaproponowa? wcze?niej Robert Pirsig. Tutaj krytyczna polemika z Harrisem z perspektywy metafizyki jako?ci Pirsiga:

    http://robertpirsig.org/andre1.htm

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak środa, 02 stycznia 2013

    Definicja science of morality?

    Dzi?kuj? za link Robert Pirsig. Wikipedia nie jest najlepszym ?rdlem wiedzy o S. Harrisie.
    W jego koncepcji nie ma cienia relatywizmu, a jest d??enie do odkrycia prawdy moralnej niezale?nej od kultury. Do tego mi?dzy innymi s?u?y mu poj?cie dobrostanu. Harris uwa?a, ?e nie ma ?adnych przeciwskaza? by kryterium prawdy pos?ugiwa? si? te? w etyce czyli by mwi? o prawdzie moralnej.
    Co to jest prawda moralna wyja?nia w swej ksi??ce "Pejza? moralny" wyd. CIS 2012 (rok po wydaniu ameryka?skim). Naprawd? zapraszam do lektury, bo w ksi??ce jest wiele kontrowersyjnych, a moze rewolucyjnych pomys?w w dziedzinie etyki. Nawet je?li s? b??dne to trzeba uzasadni? dlaczego.

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda piątek, 04 stycznia 2013

    ku dobrostanowi

    Czy r?ne systemy norm moralnych, r?nych kultur, mog? prowadzi? do analogicznego "dobrostanu" ?wiadomych istot? Nie twierdz? ?e Harris jest relatywist?, wr?cz przeciwnie. Ale wydaj? mi si? te?, ?e akceptacja pluralizmu warto?ci b?dzie tchn?? relatywizmem dla monistycznie zorientowanych etykw.

  • Waldemar Pietrzak
    Waldemar Pietrzak piątek, 04 stycznia 2013

    dobrostan ?wiadomych istot

    Odwrotnie. Norma moralna jest dobra je?li prowadzi do dobrostanu. Nie da si? ukry?, ?e pewne kultury s? w mniejszym stopniu ni? inne zdolne do maksymalizacji dobrostanu. Nie mo?na chowa? g?owy w piasek zas?ania? si? liberalizmem, multikulturowo?ci?, relatywizmem, tolerancj?. Jako przyk?ad S. Harris przytacza swoj? rozmow? z pewn? pani? - cz?onkini? President's Commission for the Study of Bioethical Issues, czyli jedn? z trzynastu osb w ca?ych Stanach Zjednoczonych, ktre prezydent Obama wybra?, by doradza?y mu w kwestiach, jakie mog? pojawi? si? "w zwi?zku z rozwojem nauk biomedycznych i pokrewnych dziedzin nauki i technologii", co ma upewni? g?ow? pa?stwa, ?e "badania naukowe, regulacje dotycz?ce opieki zdrowotnej oraz innowacje technologiczne spe?niaj? normy odpowiedzialno?ci etycznej". Oto przebieg tej rozmowy:
    "Ona: Co pozwala panu my?le?, ?e nauka kiedykolwiek b?dzie mog?a powiedzie?, ?e zmuszanie kobiety do noszenia burki jest z?e?
    Ja: Ot? my?l?, ?e dobro i z?o to kwestia odpowiednio rosn?cego i malej?cego dobrostanu. I wydaje mi si? oczywiste, ?e zmuszanie po?owy populacji do noszenia worka na g?owie pod gro?b? pobicia lub zabicia, je?li kto? odmwi, nie jest dobr? strategi? maksymalizowania ludzkiego dobrostanu.
    Ona: Ale to tylko pa?ska opinia.
    Ja: No dobrze... Mo?e sprbuj? wyrazi? to pro?ciej. Co na przyk?ad, gdyby?my odkryli jak?? kultur?, w ktrej co trzecie dziecko zostaje rytualnie o?lepione - dos?ownie wy?upuje si? mu (lub jej) oczy tu? po urodzeniu. Czy zgodzi?aby si? pani, ?e w?a?nie poznali?my kultur?, ktra niepotrzebnie zmniejsza dobrostan istot ludzkich?
    Ona: To zale?y, z jakich powodw tak by ludzie robili.
    Ja (zd?bia?em, co prawda, ale stara?em si? zachowa? przytomno?? umys?u): Powiedzmy, ?e tak nakazywa?yby przes?dy religijne, zgodnie z ich ?wi?t? ksi?g? bowiem Bg rzek?, ?e "co trzeci b?dzie kroczy? w ciemno?ci".
    Ona: W takim przypadku nie wolno panu powiedzie?, ?e czyni? ?le."
    I jeszcze komentarz Harrisa:
    "Takie opinie, prosz? mi wierzy?, wcale nie s? wyj?tkiem w?rd elit intelektualnych (to chyba w?a?nie o takich ludziach mwi si?, ?e zamieszkuj? w wie?ach z ko?ci s?oniowej). Najdziwniejsze, ?e rozmawia?em z kobiet? (trudno by?o mi o tym nie my?le?, bo w kontek?cie p?ci jej pogl?dy by?y jeszcze bardziej ?enuj?ce), ktra dopiero co wyg?osi?a ca?kiem spjny referat o moralnych implikacjach najnowszych odkry? w dziedzinie neuronauk."
    A czy dzi? w naszym kraju takie rzeczy publicznie nie maj? miejsca? Np. ostatnia pyskwka dotycz?ca podpisania konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

  • Kazik Pogoda
    Kazik Pogoda poniedziałek, 07 stycznia 2013

    cie? relatywizmu

    "Odwrotnie" nie jest odpowiedzi? na moje pytanie. Przytoczon? argumentacj? Harrisa znam i jego stanowisko jest mi bliskie.

    Mo?na wyobrazi? sobie r?ne kultury, o r?nych tradycyjnych moralno?ciach, w ktrych pok?osiem r?nych norm moralnych jest podobny dobrostan. Przyk?adowo w naszej kulturze dominuje monogamia sekwencyjna (sekwencyjna od niedawna, a w tradycyjnych normach moralnych wci?? nie akceptowana), natomiast s? kultury w ktrych wyst?puje poliandria, co sankcjonowane jest zupe?nie innymi normami moralnymi. Czy w przypadku zwi?zkw monogamicznych i poliandrycznych mo?emy mwi? o analogicznym dobrostanie (szczeglnie ?e wyst?powanie okre?lonych form zwi?zkw tu i tu skorelowane jest cz?sto ze struktur? demograficzn?, czy te? innymi warunkami ?rodowiska)?

    Etyk mo?e broni? wy?szo?ci jednej formy zwi?zku mi?dzy lud?mi nad inn?, przytaczaj?c r?ne argumenty. Je?li us?ysza?by od Harrisa "to wszystko jedno", pewnie z miejsca nazwa?by go relatywist?. Co jest paradoksalne o tyle, ?e Harris jest antyrelatywist?. Ale to mo?na zrozumie? dopiero po us?yszeniu jego wyja?nienia dlaczego "to wszystko jedno".

  • Marek Tylkowski
    Marek Tylkowski wtorek, 22 stycznia 2013

    W jaki sposb z tego, co jest, wyp?ywa to, co powinno by?

    Swoje uwagi zaczn? od polemiki McIntyrea ze stanowiskiem Humea. Stwierdzi? on, ?e z tego, co jest wynika to, co powinno by?, je?li to, co jest, jest definiowane przez swoje funkcje. Na przyk?ad rycerz jest definiowany jako kto?, kto potrafi walczy?. Zatem ka?dy, kto jest rycerzem, powienien potrafi? walczy?.

    W powy?szym przypadku mamy do czynienia z rolami spo?ecznymi definiowanymi poprzez swoje funkcje. Podejmowanie ich oznacza spe?nianie funkcji i dopiero dzi?ki spe?nianiu ich mo?na powiedzie?, ?e dana osoba jest przedstawicielk? danej roli.

    Oczywi?cie nasuwa si? pytanie dlaczego podejmowa? t? rol? spo?eczn? a nie inn?? Id?c dalej, dlaczego robi? to, a nie co? innego?

    Cz?owiek rozpoznaj?c ?wiat jednocze?nie go interpretuje. W sk?ad interpretacji ?wiata, w sk?ad tego, co jest wchodzi te? ocena. Jedne rzeczy s? dla nas atrakcyjne i po??dane, a inne nieatrakcyjne i niepo??dane. Rzeczy atrakcyjne staj? si? dla nas celami dzia?ania warto?ciami, do ktrych d??ymy.

    Cz?owiek zawsze, w sensie formalnym, dzia?a ze wzgl?du na jaki? cel. Gdyby spacer nie mia? celu, wwczas nie wiedzia?bym kiedy mam sko?czy? spacerowa?.

    Warto?ci takie, jakimi je postrzegamy, nie s? jednolite. Jedne s? bardziej atrakcyjne, a drugie mniej atrakcyjne. Czasami te?, aby zdoby? te, ktre wydaj? nam si? bardziej atrakcyjne, po?wi?camy te, ktre s? mniej atrakcyjne. Innymi s?owy warto?ci uk?adaj? si? w hierarchi?.

    Hierarchia warto?ci okre?la nasze wybory w codziennym ?yciu. Je?li jestem studentem i chc? jednocze?nie przygotowa? si? do egzaminu nast?pnego dnia i i?? do kina, wwczas w zale?no?ci od tego, czy chwil? przyjemno?? z ogl?dania filmu postrzegam jako bardziej atrakcyjn? od zdanego egzaminu czy te? zdany egzamin jest dla mnie bardziej atrakcyjny ni? przyjemno??, ktrej dostarczy film, zostaj? w domu i si? ucz? si? lub wychodz?. W tym przypadku struktura warto?ci (celw) dyktuje sposb zachowania.

    Skoro sposb zachowania wynika z interpretacji, rzeczywisto?ci, to nasza etyka wynika z naszego sposobu rozumienia tego, co jest. Zatem zawsze z tego, co jest wynika to, co powinno by?.

    Oczywi?cie rozumienia tego, co jest mog? by? r?norakie. Tutaj nie zamierzam rozstrzyga?, ktre z nich nale?y preferowa?.

    Na zako?czenie chc? podkre?li?, ?e przedstawiony wy?ej tok rozumowania r?ni si? od przeprowadzonego w komentowanym artykule, poniewa? na wst?pie nie uto?samia poj?cia tego, co jest z poj?ciem natury. To, co jest zostaje okre?lone przez interpretacj? jak? dany cz?owiek si? pos?uguje. To, jaki zwi?zek ma ta interpretacja z natur? pozostawiam spraw? otwart?.

  • Tomasz Herok
    Tomasz Herok poniedziałek, 18 lutego 2013

    Moral passions i moralny sceptycyzm

    Panie Krzysztofie,

    Pisze Pan, ?e wed?ug etycznych naturalistw moralne jest kierowanie si? "psychicznymi tendencjami, sk?onno?ciami i potrzebami, ktre, tak jak ow?osienie na nogach, w cz??ci odziedziczyli?my po naszych zwierz?cych przodkach". Szczerze mwi?c nie znam ?adnych powa?nych filozofw-naturalistw (przynajmniej wsp?czesnych), ktrzy twierdziliby co? takiego.
    Naturali?ci twierdz? najwy?ej, ?e moralno?? bierze si? z niektrych takich sk?onno?ci. Hume (te? w ko?cu etyczny naturalista) nazywa? je "moral passions". Poza tymi "moral passions" istnieje jednak wiele innych wrodzonych sk?onno?ci, ktrymi ju? nie nale?y si? kierowa?.
    Nie odpowiada to oczywi?cie na Pana g?wne pytanie, ktre, je?li dobrze rozumiem, brzmi: "Dlaczego powinienem by? moralny wed?ug etyki naturalistycznej?" My?l?, ?e nie ma co liczy? na naturalistyczn? etyk?, ktra dawa?aby zadowalaj?c? (psychologicznie zadowalaj?c?) odpowied? na to pytanie. Zgadzam si? z Panem, ?e naturalizm prowadzi do pewnego rodzaju moralnego sceptycyzmu, wed?ug ktrego nie ma obiektywnych moralnych faktw ani imperatyww kategorycznych, a wielu moralnych dylematw nie da si? w ?aden sposb rozwi?za?.
    Nie znam jednak ?adnego dobrego argumentu za istnieniem pozanaturalnego ?rd?a moralno?ci (i w ogle normatywno?ci) i dlatego my?l?, ?e taki naturalistyczny sceptycyzm jest prawdziwy. Nie jest to na pewno najsympatyczniejsza wizja ?wiata i dlatego d?ugo nie chcia?o mi si? w to wierzy?, ale w ko?cu uzna?em, ?e nie ma co si? obra?a? na rzeczywisto??.
    Wydaje mi si?, ?e wielu filozofw pope?nia b??d polegaj?cy na stwierdzeniu "Ta teoria jest zbyt straszna, ?eby by?a prawdziwa, a zatem prawdziwa musi by? jaka? inna".

  • Gość
    Kacper czwartek, 06 czerwca 2013

    Sama Harrisa koncepcja i odpowied? Kenana Malika

    My?l?, ?e warto przeczyta? recenzj? Pejza?u Moralnego napisan? przez Kenana Malika (neurobiologa, historyka nauki i filozofa biologii). Link: http://www.kenanmalik.com/reviews/harris_moral.html

    Na zach?t? fragment: The desire to root morality in science derives from a laudable aspiration to demonstrate the redundancy of religion to ethical thinking. The irony is that the classic argument against looking to God as the source of moral values Platos Euthyphro dilemma is equally applicable to the claim that science is, or should be, the arbiter of good and evil.

    Sam jestem w tracie lektury ksi??ki Harrisa, zmagaj?c si? mocno z tezami autora i wychodz?c z przeciwnej pozycji (kilka lat temu zreszt? dotar?a do mnie jego koncepcja za po?rednictwem ted.com i ju? wwczas wyda?a mi si? mocno naiwna).

  • Najpierw zaloguj się a potem wyślij komentarz
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.