Dlaczego warto budować teorie etyczne?

Dodane przez w w Metaetyka

W nauce szczegółowej formułowanie teorii naukowych jest najlepszym sposobem uporządkowania i wyjaśniania obserwowanych zjawisk. Teoria jest to spójny zbiór sprawdzonych, ogólnych reguł i praw uznanych za poprawne, które służą jako podstawa wyjaśniania i przewidywania określonego zbioru obserwacji. Na przykład, aby wyjaśnić wrzenie gotującej się wody, możemy odwołać się do odpowiednich praw fizyki, chemii oraz okoliczności, które mają miejsce. Dzięki znajomości praw mechaniki oraz wszystkich istotnych okoliczności, w których został wystrzelony pocisk, możemy przewidzieć trajektorię jego lotu. Z powodu olbrzymiej użyteczności teorii ich budowanie jest jednym z najbardziej doniosłych celów działalności naukowej. Również wielu filozofów stara się budować teorie etyczne. W przeciwieństwie do teorii naukowych, nie służą one jednak do wyjaśniania i przewidywania zjawisk, lecz do pełnego uzasadnienia moralnych ocen. Stanowią też pomoc w podejmowaniu decyzji, słusznym nagradzaniu oraz wymierzaniu kar. Jednak nie wszyscy etycy podzielają przekonanie, że teorie mają korzystny wpływ na myślenie moralne. Część z nich uznaje, że reguły, które stanowią istotny element każdej teorii, są w etyce zbędne lub nawet szkodliwe. Z tego względu na najbardziej podstawowym poziomie etyka normatywna rozpada się na rozwijającą podejście teoretyczne etykę ogólnych norm oraz jej przeciwieństwo -  skrajną etykę sytuacyjną (sytuacjonizm etyczny).

Co to jest etyka ogólnych norm?

Prawie cała historia filozofii moralności polega na próbie odnalezienia właściwego wzoru podejmowania decyzji, osądzania działań i uzasadniania czynów. Tendencja budowania teorii etycznych miała miejsce od początku powstania etyki. Podstawowy podział etyki normatywnej warto więc zacząć od opisu etyki ogólnych norm, tak z racji powszechności jej uznania, jak też tradycji oraz historycznych zasług.

Etyka ogólnych norm (ang. ethical generalism): stanowisko które zakłada, że racjonalność myślenia moralnego i wydawania konkretnych ocen moralnych zależy od właściwego zastosowania ogólnych norm etycznych

Istnieje wiele powodów, dla których filozofowie preferują powyższe podejście do etyki, jednak podstawowym uzasadnieniem poszukiwań ogólnych norm etycznych wydaje się rozpoznanie tzw. prawa superweniencji.

Pierwszeństwo w sformułowaniu prawa superweniencji przypisuje się R.M.Hare’owi, choć najczęściej nazywał on je zasadą uniwersalizacji. Głosi ono, że jeśli oceniam jakiś przedmiot czy zdarzenie, nie mogę powiedzieć, iż A jest dobre/piękne, ale B, które jest identyczne jakościowo z A nie jest dobre/piękne. Podobna zależność zachodzi również wtedy, gdy mówimy o takim podobieństwie A i B, które wyznaczone jest jedynie przez istotne dla danej oceny własności. Na przykład, nie mogę powiedzieć, że A jest dobre, ale B, które ma wszystkie istotne cechy identyczne z A, nie jest dobre ([2001] s. 87, 146–7.). Na przykład, jeśli wypowiemy sąd moralny „W tej sytuacji nie powinieneś pobrać organów od Jana, bowiem wciąż ma on 10% szans na przeżycie”, musimy uznać, że zawsze, jeśli jakiś pacjent ma 10% szans na przeżycie i nie zaistnieją inne moralnie istotne cechy, nikt nie powinien pobierać od niego organów. Ocena danego przypadku bazuje na pewnych istotnych cechach naturalnych i z konieczności jest tak, że jeśli jakaś inna sytuacja również ma te cechy i nie ma innych istotnych cech, musimy wydać taką samą ocenę moralną.

Hare prawo superweniencji przedstawił jako zasadę pojęciową. Ponieważ dotyczy ono przypisywania przez podmiot ocen moralnych pewnym faktom naturalnym, nazwać je można superweniencją askryptywną:

Superweniencja askryptywną: z konieczności (jeśli chcemy poprawnie używać języka), jeśli zbiór istotnych własności naturalnych N oceniliśmy jako M, to każdy inny fakt, składający się z istotnych własności N, i nie zawierający żadnych innych istotnych własności Y, również musimy ocenić jako M.

Prawo superweniencji traktować można również jako zasadę racjonalności lub prawo metafizyczne. W interpretacji racjonalistycznej mówiłoby ono, że:

Superweniencja racjonalistyczna: z konieczności (jeśli chcemy być racjonalni), jeśli zbiór istotnych własności naturalnych N stanowi racjonalną podstawę wydania osądu moralnego M, to każdy inny fakt, składający się z istotnych własności N, i nie zawierający żadnych innych istotnych własności Y, również jest racją wydania osądu moralnego M.

W metafizycznej wersji (Blackburn [1988] s. 60–1.) głosi ono, że:

Superweniencja metafizyczna: z konieczności, jeśli jakiś przedmiot ma cechy naturalne  N oraz pod względem moralnym jest M, to każdy inny przedmiot, który jest N, oraz nie ma innych istotnych cech, musi być także M (w jeszcze mocniejszej wersji, każdy przedmiot, który jest N, z konieczności musi być M.)

W większości opracowań zasadę superweniencji upraszcza się pomijając frazę „… oraz nie ma innych istotnych cech”. Zmienia to jednak jej treść, ponieważ przedstawione powyżej definicje wiążą własności naturalne i oceny moralne jedynie w sposób pro tanto, tzn. „o ile nie wystąpią inne istotne moralnie cechy”. Jeśli jednak pominie się ten warunek, stwierdzi się istnienie koniecznych, absolutnych wzorców jednoznacznie łączących pewne własności naturalne z pewnymi ocenami. W takiej uproszczonej wersji zakłada się istnienie generalnej reguły która głosi, że wystąpienie istotnej cechy naturalnej N zawsze pociąga za sobą ocenę M. Zakłada się więc, że obecność pewnych własności naturalnych nie tylko jest niezbędnym warunkiem wydania poprawnej oceny, lecz również że konkretne własności naturalne pociągają za sobą konkretne oceny moralne. Na przykład, jeśli fakt spowodowania cierpienia uznamy za racjonalną podstawę do moralnego potępienia, każde spowodowanie cierpienia uznać musimy za moralnie złe.

Przekonanie, że prawo superweniencji ma formę uproszczoną i zakłada istnienie bezwyjątkowych wzorców wiążących własności naturalne i moralne jest istotną cechą zwolenników etyki ogólnych norm. Wyraża je następująca teza:

Teza o istnieniu wzorców ocen: istnieją wzorce wiążące pewne własności naturalne z pewnymi ocenami moralnymi. Można je ująć np. w postaci moralnych zasad lub cnót.

Między zwolennikami powyższego przekonania nie istnieje zgoda co do tego jak wzorce te miałyby wyglądać oraz w jaki sposób je ująć. Spierają się więc o ich charakter, człony oraz uzasadnienie. Na przykład, według wielu etyków cnoty X jest słuszne wttg w sposób X postąpiłaby osoba, która uosabia sobą wzór cnót; utylitaryści twierdzą, że X jest słuszne wttg X maksymalizuje oczekiwane szczęście ogółu; dla I.Kanta X jest słuszne wttg X zostało wykonane ze względu na regułę, której możnaby chcieć jako prawa powszechnego; wielu deontologów uznałoby, że X jest słuszne wttg X spełnia pewien zbiór odpowiednio zhierarchizowanych dla danej sytuacji reguł pro tanto.

Komputacyjna i sytuacyjna etyka ogólnych norm

Zwolennicy etyki ogólnych norm mają również odmienne podejście do sposobów stosowania moralnych reguł w praktyce. Przyjmijmy bowiem, iż znamy taki zbiór niepodważalnych reguł moralnych, które głoszą, że jeśli dana sytuacja ma pewne cechy naturalne N, to jest również pod względem moralnym M. Na czym powinno polegać odpowiednie skorzystanie z takiej wiedzy? Etycy ogólnych norm przyjąć mogą dwie następujące perspektywy:

Komputacyjna etyka ogólnych norm: etyka ogólnych norm, która w praktyce moralnej nie przewiduje konieczności stosowania osobistego osądu moralnego.

Sytuacyjna etyka ogólnych norm: etyka ogólnych norm, która uznaje, że poprawne zastosowanie reguł moralnych do konkretnych sytuacji wymaga dokonania osobistego osądu moralnego, który nie podlega żadnym regułom.

Pierwszy sposób myślenia o etyce zasad nazwać można komputacyjną etyką zasad. W podejściu tym reguły moralne traktuje się jak algorytmy w programach komputerowych. Filozofowie, którzy myślą o etyce w ten sposób, nie widzieliby przeszkód, aby rolę wzorów moralnych pełniła w przyszłości sztuczna inteligencja. Ponieważ reguły „na wejściu” czułe są na pewne własności naturalne (np. Jeśli ktoś powoduje śmierć drugiego człowieka bez jego zgody […]), a „na wyjściu” formułują pewną ocenę ([…] to jest to niemoralne morderstwo), stosowanie reguł zakłada jedynie zdobycie informacji na temat naturalnych cech ocenianego zdarzenia (np. Jaś spowodował śmierć Marioli bez jej zgody) i wydanie zgodnej z regułą oceny (Jaś dokonał niemoralnego morderstwa). Przy takim podejściu osobowy wzór moralny całkowicie sprowadza się do bycia tzw. „człowiekiem zasad”.  Jest to osoba, która zna wszystkie istotne powinności moralne i ich bezwzględnie przestrzega. Gdy przyjdzie jej zmierzyć się z konkretną sytuacją, powinna rozpoznać jej naturalne własności i zareagować zgodnie z zasadami. Myśląc w ten sposób powinniśmy być czuli jedynie na pewne dane „na wejściu” - istotne moralnie własności sytuacji – a następnie zareagować na nie wykonując „moralny algorytm”. Praca etyka polega w głównej mierze na odkryciu i uzasadnieniu takich zasad, rolą pedagogów jest natomiast ich zaszczepienie i nadanie im motywującego charakteru.

Trudno znaleźć przedstawicieli powyższego podejścia. Taki obraz wyłania się jednak z opisów, które często czynią przeciwnicy etyki ogólnych norm. Spotkał się on z krytyką zwłaszcza filozofów nawiązujących do arystotelesowskiej etyki cnót lub etycznego partykularyzmu. Etykę ogólnych norm atakuje się za zbytni formalizm, rygoryzm i „bezduszność”. Według jej oponentów prowadzi ona do fetyszyzmu reguł, bowiem ich przestrzeganie uznaje się za moralnie ważniejsze niż troskę o realnych ludzi. Wszelkie abstrakcyjne zasady zgubić mogą swojego ducha, jeśli stosuje się je automatycznie i bezmyślnie. Doświadczył tego każdy, kto miał styczność z niemądrymi urzędnikami, policjantami czy sędziami. Reguły nigdy nie są tak szczegółowe, aby móc zawrzeć wszelkie niuanse specyficznych sytuacji. Człowiek ślepo trzymający się zasad jest jak robot niewrażliwy na niepodpadające pod reguły okoliczności. Również z powodu rozwoju technologii coraz częściej spotykamy się z pytaniami, które nie były znane wcześniejszym pokoleniom. Do wielu zagadnień bioetyki czy etyki komputerowej nie pasują tradycyjne, uznane zasady. Człowiek, który kieruje się jedynie regułami, nie może być wystarczająco elastyczny i wrażliwy na szybko zachodzące wokół niego zmiany.

W odpowiedzi na powyższe zarzuty formułuje się zazwyczaj trzy sposoby uniknięcia owej krytyki: uszczegółowianie zasad, wzbogacenie zasad o osąd moralny lub porzucenie idei etyki opartej na zasadach.

Pierwszy z nich polega na uszczegółowieniu oraz zwiększeniu ilości proponowanych reguł tak, aby pokrywały one wszystkie istotne sytuacje. Drogę tę obrał np. R.M.Hare, wyróżniając dwa poziomy myślenia moralnego (Saja [2013]). Według niego na co dzień myślimy intuicyjnie, stosując ograniczoną ilość prostych zasad, jednak należy zdawać sobie sprawę, że wchodzą one ze sobą w konflikt i mają charakter zasad pro tanto. Oznacza to, że powinny być uchylone jeśli zderzą się z innymi, ważniejszymi od nich zasadami krytycznymi – regułami drugiego, nadrzędnego poziomu. W przypadku konfliktu zasad pierwszego poziomu lub niepewności należy kierować się nadrzędnymi normami, które ustalić można przyjmując perspektywę idealnego obserwatora – utylitarysty reguł. Nie jest to jednak łatwe i wymaga „archanielskiej wiedzy” i predyspozycji. Zasady drugiego poziomu przyjmować mogą również skomplikowany charakter, obwarowany wieloma warunkami oraz szczegółowymi wyjątkami ( „Nie kłam jeśli w1…wn, chyba że s1sn”).

Niestety uszczegóławianie zasad jest mało praktyczne. Człowiek nie jest w stanie przyswoić wielu skomplikowanych reguł, zatem i tak skazy będzie na proste zasady poziomu pierwszego. Ich stosowanie wymaga natomiast osądu i interpretacji. Poza tym, jeśli rozróżni się dwa sposoby myślenia moralnego, należy podjąć decyzję, kiedy myśleć intuicyjnie a kiedy wejść na drugi poziom myślenia krytycznego. To również wymaga osobistego osądu.

Powyższe obiekcje prowadzą do kolejnego rozwiązania. Polega ono na porzuceniu komputacyjnej etyki ogólnych norm i zastąpieniu jej wersją sytuacyjną (Ross [1930] rozdz. rozdz. 2.; Berlin [1969]; Urmson [1975]; Williams, Bernard [1999a]; Williams, B. A.O [1985]; Rachels, i Rachels [2012]; Frazier [1995]; LaFollette, i McNaughton (red.) [2000]; Gaut [1993]; Hampshire [1989]; Nagel [1979])[1]. Zwolennicy takiego podejścia uznają, że sposób korzystania z reguł z konieczności uzależniony jest od osądu konkretnej sytuacji. Osąd ten nie podlega natomiast żadnym znanym nam wzorcom i nie jest algorytmizowalny. Zdolność tę często nazywa się sumieniem. W tradycji tomistycznej czy u I.Kanta sąd sumienia polega na moralnej ocenie konkretnego działania w konkretnych okolicznościach w świetle ogólnych norm. Dojrzały podmiot moralny, aby móc osądzić, która zasada powinna stosować się w konkretnej sytuacji, oprócz znajomości reguł i sytuacji musi posiadać również doświadczenie, roztropność, a nawet intuicję. Same zasady moralne oraz wiedza o naturalnych cechach sytuacji nie są wystarczające do właściwego kierowania działaniem. Z tego względu nie moglibyśmy czynić robotów wzorami moralnymi, bardzo często podejmowałyby one bowiem decyzje błędne.

Konieczność dokonywania osądu konkretnej sytuacji w świetle ogólnych reguł uznawana jest zwłaszcza przez przyjmujących pluralizm zasad deontologów oraz etyków cnót. Jeśli istnieje wiele reguł i cnót, aby zastosować właściwą zasadę należy w każdej sytuacji dokonać indywidualnej oceny na nowo. Podjęcie właściwej decyzji i wybór odpowiedniej reguły jest osobistą odpowiedzialnością każdego z nas. Ocena ta nie jest sprowadzalna do żadnych algorytmów. Żadna teoria etyczna, rada czy zasada nie zastąpią indywidualnych sądów sumienia. Z drugiej strony, sytuacyjna etyka ogólnych norm, nawet jeśli podkreśla niezbędność indywidualnego osądu, zawsze uznaje wagę etycznej teorii i składających się na nią reguł. Wszyscy etycy zasad są przekonani, że istnieją uniwersalne relacje łączące pewne własności naturalne z pewnymi ocenami moralnymi.

Co to jest skrajna etyka sytuacyjna?

Zarzuty wobec komputacyjnej etyki ogólnych norm motywują również trzecie rozwiązanie: skrajną etykę sytuacyjną. Nie polega ona na modyfikowaniu reguł lub zrobieniu miejsca dla indywidualnego osądu, lecz na odrzuceniu podstawowych założeń etyki ogólnych norm:

Skrajna etyka sytuacyjna (etyczny sytuacjonizm): nurt w filozofii moralnej który zakłada, że nie istnieją wzory wiążące pewne własności naturalne z pewnymi ocenami moralnymi. Z tego względu nie można zbudować teorii etycznej, poprawny namysł moralny nie polega na poszukiwaniu i stosowaniu zasad, a osoby, będące wzorami moralności, nie powinny być postrzegane jako „ludzie zasad”.

Według zwolenników tego stanowiska nawet jeśli potrafimy uogólniać oceny konkretnych sytuacji i na tej podstawie formułować abstrakcyjne reguły, poprawne decyzje oraz ich uzasadnienia od nich nie zależą. Stosowanie się do zasad niejednokrotnie może prowadzić do moralnych błędów. Z tego względu budowanie teorii etycznych, których celem jest formułowanie etycznych reguł, jest przedsięwzięciem niepotrzebnym, nierealizowalnym lub nawet szkodliwym. Wśród zwolenników takiego poglądu wymienić należy zwłaszcza J.Dancy’iego  ([1993]; [2004]; [2009]), J.McDowella  ([1979]), B.Williamsa ([1999a]; [1999b]), D.McNaughtona ([1988]) oraz  L.Bluma ([1988]), P.Wincha ([1990]), S.Hampshire’a  ([1983]), I. Murdoch  ([1996]) czy J.Fletchera ([1966])[2]. Skrajna etyka sytuacyjna jest również cechą, która wydaje się łączyć wszystkich zwolenników współczesnej etyki cnót (Lauden [2004]; Jaśtal (red.) [2004] s. 13.).

Jak twierdzą McNaughton i Rawling ([2000] s. 256–7.) stanowisko skrajnej etyki sytuacyjnej pierwszy poddał analizie R.M.Hare ([1955]; [1963] s. 18,41.; [2002] s. 505.), omawiając i krytykując znany przykład dylematu moralnego opisany przez J.P.Sartre’a ([1998] s. 40–7.). Sartre w książce Egzystencjalizm jest humanizmem, rysując obraz swojego ucznia, który w czasie II wojny światowej musiał dokonać wyboru między opieką nad matką a zaciągnięciem się do wojska, stwierdził, że „żadna moralność podana w przepisach nie może na to odpowiedzieć” ([1998] s. 43.). Według niego decyzja może być bowiem wyrazem jedynie indywidualnej woli, niezdeterminowanej decyzji, uczuć i instynktów, które rodzi konkretna sytuacja konkretnego człowieka.

Hare zdefiniował sytuacjonizm jako stanowisko odrzucające superweniencję. W jego mniemaniu prawo superweniencji implikuje konieczność istnienia etycznych zasad ([1963] s. 18–9.). Jednak współcześni sytuacjoniści nie uznają takiej interpretacji, twierdząc, że założone przez Hare’a rozumienie superweniencji jest błędne. Nie docenia ono indywidualnego charakteru wielu ocen (Maclntyre [1957] s. 332–3.; Winch, Peter [1965]; James [1972]).  Krytykując centralną tezę etyki ogólnych norm, tzn. istnienie wzorca łączącego konkretne cechy naturalne z moralnymi ocenami, uznają prawdziwość superweniencji, jednak w nieco szerszym znaczeniu. Teza o superweniencji wydaje się aprioryczna i niepodważalna jedynie wtedy, gdy mówi o istnieniu związku między własnościami moralnymi a naturalnymi. Etycy zasad dopowiadają jednak dodatkowo, że związek ten ma uniwersalny charakter i kieruje się możliwym do odkrycia wzorem. Uznają oni, że pewne moralne powody działania zawsze takimi pozostaną bez względu na okoliczności (McNaughton [1988] s. 201.). Jednak według przedstawicieli skrajnej etyki sytuacyjnej mogą istnieć moralne powody działania nawet wtedy, gdy wyznaczone są przez cechy, które nie odgrywają uniwersalnej roli w namyśle etycznym (Dancy [2009]). Jak stwierdziła S.Wolf, przekonanie, że czasami powinniśmy postąpić w sposób, którego nie wspiera żadna powszechna zasada, nie jest wewnętrznie sprzeczne ([2011] s. 51.).

W celu uzasadnienia jakiejś oceny nie musimy odnosić się ani do ogólnych zasad, ani zakładać, iż one istnieją. Jeśli jakaś osoba jest godna naśladowania z racji tego, że jest np. pracowita, to nie jest prawdą, że z konieczności każda osoba, która również jest pracowita, także musi być godna naśladowania. Może bowiem zdarzyć się tak, iż ktoś dodatkowo posiadać będzie inne cechy, które dyskwalifikują go jako osobę godną naśladowania (np. chciwość i kłamliwość). Odpowiednia ocena moralna powinna bazować nie na jakimś wzorcu cech, lecz na pełnej charakterystyce ocenianej sytuacji lub osoby (Dancy [1981]; Drai [2000] s. 26.)[3].  

Według zwolenników skrajnej etyki sytuacyjnej pewna cecha naturalna w jednej sytuacji może być moralnie istotna, w innej natomiast nie odgrywać żadnej roli. Zależy to od współwystępujących z nią własności. To fundamentalne dla tego stanowiska przekonanie nosi nazwę holizmu racji normatywnych:

Holizm racji normatywnych: to, co jest racją oceny jednej sytuacji może nie być racją oceny innej sytuacji, a nawet być racją do oceny przeciwnej, bowiem każdy racjonalny powód posiadania przekonania lub podjęcia działania bazuje na wszystkich cechach konkretnej sytuacji (Dancy [2009]).

Dlaczego należy odrzucić etykę reguł?

J.Dancy holistyczny charakter racji obrazuje na przykładach. Według niego dotyczy on tak oceny działań jak, przekonań moralnych i pozamoralnych. Na przykład, choć bardzo często dobrym powodem uznania, że obserwowany przede mną kubek jest czerwony, jest fakt widzenia go właśnie w tym kolorze, nie jest to reguła uniwersalna. Jeśli wcześniej zażyłbym substancję, która powoduje, iż kolor niebieski w doświadczeniu zmysłowym jawi się jako czerwony, fakt doświadczania czerwieni kubka byłby dobrym powodem aby uznać, że ma on kolor niebieski. Jeśli więc jest prawdą, że np. powody żywienia konkretnych przekonań nie podlegają żadnym wzorom ujmowalnym za pośrednictwem reguł, robienie wyjątku dla etyki wydaje się nieuzasadnione (Dancy [2009]). Dancy podaje również inne przykłady, wskazując, że moralne powody działania ugruntowane są na wszystkich cechach analizowanych sytuacji ([1993] s. 60–2.):

Książka

Sytuacja 1: To, że pożyczyłem od ciebie książkę jest powodem, dla którego powinienem ci ją oddać.

Sytuacja 2: To, że pożyczyłem od ciebie książkę nie jest powodem, dla którego powinienem ci ją oddać, gdyż okazało się, że została ukradziona z biblioteki.

Kontrabanda

Sytuacja 1: To, że moje stwierdzenie będzie skutecznym kłamstwem jest powodem, abym go nie wygłaszał.

Sytuacja 2: Bawimy się w grę, w której celem jest zmylenie przeciwnika. To, że moje stwierdzenie będzie skutecznym kłamstwem jest powodem, abym je wygłosił.

Tradycje

Sytuacja 1: To, że w ten sposób postąpiliśmy ostatnio, jest powodem, aby postąpić teraz podobnie.

Sytuacja 2: To, że w ten sposób postąpiliśmy ostatnio, jest racją, aby postąpić teraz inaczej.

Ból

Sytuacja 1: To, że moje działanie spowoduje ból, jest powodem aby go zaniechać.

Sytuacja 2: To, że moje działanie spowoduje ból, jest racją, aby je podjąć, ponieważ Jan zasłużył na takie traktowanie.

Według zwolenników etyki sytuacyjnej choć można odnaleźć pewne regularności podczas analizy podobnych kazusów, nie uda się nigdy stworzyć w pełni bezwyjątkowych praw etycznych. Żaden zwolennik zasad nie przedstawił jeszcze wystarczającego wyjaśnienia wiary w to, że jakiś zbiór cech musi stanowić zawsze moralną rację odpowiedniego działania. Nawet tak uznane racje moralne jak fakt złożenia obietnicy nie zawsze są bowiem powodem, aby obietnicy dotrzymać. Kontrprzykładem może być sytuacja, w której np. treścią złożonej obietnicy jest obietnica nie dotrzymania poprzednich obietnic. Według Dancy’iego niewielka doza pomysłowości wystarczy, aby każdą rzekomo uniwersalną rację przedstawić jako świadczącą za działaniem przeciwnym. Fakt, że pewna cecha w niektórych sytuacjach świadczy za działaniem, w innych natomiast przeciw niemu, nie przedstawia większych trudności eksplanacyjnych. Wystarczy odwołać się do różnic, które definiują te dwie sytuacje (Dancy [2009]).

Kolejny ważny argument przeciwko etyce zasad bazuje na doświadczaniu dylematów moralnych. Polegają one w wewnętrznym przekonaniu, że w niektórych, dramatycznych sytuacjach nie istnieją dobre racje za żadnym z dostępnych rozwiązań – każda z możliwych do wyboru opcji jest równie dobra lub równie zła. Sytuacje takie wskazują na pluralizm racji, które wchodzą ze sobą w konflikt. Etycy zasad, którzy wierzą w jedną naczelną regułę lub w ich absolutną hierarchię, nie tyle wyjaśniają zaistnienie racjonalnego konfliktu, lecz eliminują go jako ułudę, która żeruje na psychicznym niezdecydowaniu i emocjonalnym rozdarciu. Nie wierzą, że istnieją autentyczne konflikty racji. Jednak wiele osób ma głębokie przekonanie o istnieniu racjonalnego - a nie tylko psycho-emocjonalnego - dylematu. Eliminacja autentycznych konfliktów racji i redukowanie ich do zawirowań psychiki nie jest wystarczającym wyjaśnieniem dylematyczności etyki (McNaughton [1988] s. 197.). Zdaniem zwolenników etyki sytuacyjnej są okoliczności, w których jedynym dobrym pytaniem moralnym jest to, dlaczego dopuściliśmy do ich powstania (Wood [2011] s. 72.).

Osobiste doświadczenie i historia etyki podpowiada nam również, że najlepszym nauczycielem moralności nie jest akademik, który potrafi przekazać bogactwo wyuczonych zasad, lecz osoba, która zdolna jest pobudzić w odbiorcach rozwój wrażliwości na odpowiednie cechy konkretnych sytuacji. Wielcy nauczyciele moralności, tacy jak Budda czy Chrystus, nie uczyli reguł i obowiązków, lecz przyglądania się naszym czynom z nowej perspektywy poprzez parabole, przypowieści, paradoksy (McNaughton [1988] s. 205.). Reguły moralne nie są przydatne także w procesie edukacji, ważniejsze jest bowiem wyrabianie wrażliwości, otwartości na nowe sytuacje, roztropności i mądrości. Nie są one również przydatne, aby wieść wzorowe życie, trudno bowiem o powyższych wzorcach osobowych powiedzieć, że byli to „ludzie zasad”.

W wielu dziedzinach bycie ekspertem polega na posiadaniu wiedzy o faktach i znajomości istotnych reguł. Ludzie nauki lubią być ekspertami. Aby być ekspertem moralności nie potrzebujemy jednak wiedzy o zasadach. Podobnie jak można stać się osobą o wysokim smaku estetycznym poprzez długotrwałe obcowanie z bogactwem dzieł sztuki przy asyście osobistej wrażliwości, również wydawanie trafnych osądów moralnych wymaga szerokiego doświadczenia oraz odpowiednich predyspozycji. “Życie akademickie ani nie przyciąga ludzi o takich cechach, ani nie zachęca do ich rozwoju” (McNaughton [1988] s. 204.). Fakt, że na uniwersytetach króluje etyka ogólnych norm, zdaniem McNaughtona ma więc ważne podłoże psychiczne.

Dlaczego reguły moralne są ważne?

Zwolennicy tradycyjnej etyki ogólnych norm nie uznają powyższych argumentów za przekonujące i przedstawiają szereg powodów, ze względu na które etyka ogólnych norm jest lepszą opcją niż skrajna etyka sytuacyjna.

Argumenty metaetyczne

Celem etyki ogólnych norm jest budowanie koherentnego sytemu przekonań, który nazwać można teorią. Powinna spełnić ona warunek refleksyjnej równowagi: w teoriach etycznych zasady implikują jednostkowe sądy, jednostkowe oceny zaś weryfikują zasady.  W perspektywie skrajnej etyki sytuacyjnej moralność jest natomiast zbiorem niepowiązanych ze sobą ocen. Są one jak ziarnka rozrzuconego piasku, które nie stanowią żadnego wzoru i nie są oparte na żadnej solidnej skale. Jeśli fundamentem naszych decyzji miałyby być bądź „piaski sytuacjonizmu”, bądź racjonalna i koherentna teoria, druga opcja wydaje się bardziej pociągająca. Z tego względu jeśli nie istnieje znaczna przewaga na rzecz skrajnej etyki sytuacyjnej, domyślną koncepcją powinna pozostać etyka ogólnych norm.

Kolejnym argumentem jest podważenie holizmu racji. Wbrew temu, co sądzi Dancy,  wszystkie racje - tak moralne jak i pozamoralne - są racjami ogólnymi (Hooker [2000a] s. 12–5.). W każdej poważnej dziedzinie wiedzy posiadanie racjonalnych przekonań lub podejmowanie racjonalnych działań związane jest z odwołaniem się do ogólnych reguł i praw, które ustalają nauki. Choć wiedza o konkretnych okolicznościach jest bardzo istotna, nie ma ona większego znaczenia bez odniesienia do poprawnych reguł jej wykorzystania. Zdają sobie z tego sprawę nauczyciele, stolarze, chemicy, bokserzy, politycy i większość filozofów. To, że w niektórych dziedzinach takich jak malarstwo, pisanie wierszy, inwestowanie na giełdzie, zdobywanie trwałych partnerów życiowych czy podejmowanie decyzji moralnych nie mamy pewności co do treści reguł, nie ma powodu by sądzić, że nie rządzą się one regułami. Próbą formułowania takich zasad zajmują się naukowcy. Szukanie praw jest najważniejszym celem ich pracy. Powinno dotyczyć to także etyków, nie ma bowiem powodu, aby ich dziedzinę traktować wyjątkowo. Jeśli chcemy doradzać jak budować mosty, należy poznać odpowiednie prawa fizyki. W celu  przedstawienia etycznych zaleceń i rad, najpierw należy poznać reguły, które mogą je uzasadnić.

Błąd Dancy’ego polega na tym, że nie rozróżnia on racji motywujących, uzasadniających, racji eliptycznych oraz pełnych (Raz [2000]). Powody, które motywującą nas do podjęcia decyzji, mogą różnić się od pełnych racji, stanowiących ich uzasadnienie. Pierwsze z nich zazwyczaj odwołują się jedynie do konkretnej, jednostkowej sytuacji, drugie zaś wymagają odniesienia do ogólnych reguł. Na przykład, jestem przekonany, że piszę teraz książkę, za oknem jest pochmurny dzień a kawa, którą popijam, została posłodzona. Jestem o tym przekonany, ponieważ siedzę i stukam w klawiaturę, za oknem widzę krople deszczu a kawa wydaje mi się słodka. Każdy z tych jednostkowych powodów zakłada jednak istnienie pewnych reguł. Stara się je zwerbalizować epistemologia, np.: „Jeśli ktoś przebywa w normalnych warunkach, nie miał ostatnio problemów zdrowotnych, nie zażył żadnej substancji zmieniającej percepcję, nie śpi, nie jest manipulowany przez osoby trzecie oraz inni ludzie potwierdzą jego doświadczenie, percepcja wzrokowa tej osoby trafnie oddaje otaczającą ją rzeczywistość”. Choć jestem przekonany, że klawiatura na której piszę jest czarna, ponieważ podpowiada mi to zmysł wzroku, nie stanowi to pełnego powodu uznania tego przekonania. Na pełne powody składają się także reguły wydawania poprawnych sądów percepcyjnych. Podobna struktura uzasadnienia dotyczy również innych dziedzin. Choć można podać konkretny, jednostkowy powód decyzji maklera, inżyniera czy polityka, jeśli są one racjonalne, bazować będą na ogólnych prawach ekonomii, fizyki czy polityki.

Przytaczane przez Dancy’iego przykłady, które uzasadnić mają holizm racji, są niepoprawne również z innego względu. Nie można podważyć tezy o istnieniu wzorców ocen poprzez wskazywanie, że jakiś szczegółowy fakt, np. pożyczenie książki lub złożenie obietnicy, nie zawsze jest moralnie ważny. Większość zwolenników etyki ogólnych norm zdaje sobie z tego sprawę i poszukuje reguł sformułowanych bardziej abstrakcyjnie niż chce uznać to Dancy. Poprawna reguła moralna nie brzmi „Zawsze oddaj to co pożyczyłeś”, lecz np. „Masz obowiązek pro tanto oddać to, co pożyczyłeś” lub „Czyń zawsze tak, aby maksymalizować najlepsze skutki”.

Odrzucenie istnienia poprawnych reguł moralnych prowadzi również do problemów natury lingwistycznej.  F.Jackson, P.Pettin i M.Smith argumentują ([2000]), iż przekonanie o występowaniu cech naturalnych, które wyznaczają fundament wszystkich ocen moralnych jest konieczne, abyśmy mogli zrozumieć językową kompetencję w posługiwaniu się pojęciami moralnymi. Wyjaśnieniem naszej umiejętności orzekania o czymś, że jest np. moralnie naganne, chwalebne, obowiązkowe, sprawiedliwe, dyskryminujące jest przekonanie, że znaczenie tych pojęć bazuje na powtarzalnych wzorcach cech naturalnych. Jeśli nie istnieje żaden wspólny wzór relacji między własnościami pozamoralnymi a pojęciami moralnymi, dlaczego używamy wspólnej nazwy na rzeczy słuszne? W jaki sposób sytuacjoniści mogą wyjaśnić, że „słuszne czyny” są słuszne, „niesłuszne” - niesłuszne? ([2000] s. 87.) „Za skrajną etykę sytuacyjną musielibyśmy zapłacić wysoką cenę sceptycyzmu w sprawie znaczenia” ([2000] s. 88.)

Konsekwencje etyki sytuacyjnej idą jeszcze dalej. Jedną z częściej stosowanych metod namysłu moralnego jest któraś z wersji złotej zasady: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” lub „Postępuj tak, jakbyś chciał, aby postępowano wobec ciebie”. Jedną ze skuteczniejszych metod wprowadzania namysłu moralnego w wychowaniu dzieci jest zadanie pytania, „Czy chciałabyś, aby ktoś zrobił tak tobie?” lub „Czy chciałbyś, aby wszyscy tak postępowali?” Wielu etyków zasad uznaje, że powyższe rady dotyczące podejmowania decyzji moralnych bliskie są właściwym regułom etycznym i starają się odkryć ich pełne i poprawne wersje (imperatyw kategoryczny Kanta, myślenie moralne R.M.Hare’a, zasada równego rozważania interesów P.Singera, zasłona niewiedzy J.Rawlsa, nadrzędna zasada kontraktarianizmu Scanlona, itd.). Jednak w świetle skrajnej etyki sytuacyjnej reguły podobne do „Jeśli ty możesz zrobić x wobec mnie, ja mogę zrobić x wobec ciebie” nigdy nie będą poprawne, a powyżej opisane rady dotyczące myślenia moralnego są z gruntu błędne. Choć może być tak, że owa powszechna praktyka moralizowania tkwi w globalnym błędzie, utrzymywanie takiego stanowiska wymaga od sytuacjonistów mocnych argumentów i wyjaśnień (Hooker [2000a] s. 6–7.).

Kolejny argument przeciw etyce sytuacyjnej bazuje na założeniu, iż mówienie o sądach etycznych z konieczności zakładać musi warunek możliwości publicznego ich uzasadnienia. Formułowany jest on zwłaszcza przez zwolenników etycznego kontraktualizmu i kantyzmu. Dla takich filozofów jak T.Scanlon, J.Rawls czy B.Hooker możliwość publicznego uzasadnienia naszych działań jest podstawową funkcją etyki. Jak wyraził to Scanlon:

rozmyślanie na temat dobra i zła na najbardziej podstawowym poziomie jest rozmyślaniem na temat tego, co może być uzasadnione innym przy założeniu, że, jeśli byliby odpowiednio zmotywowani, nie mogliby tego racjonalnie odrzucić (Scanlon [1998] s. 5.).

Wymóg publicznego uzasadnienia (publicity requirement) nie oznacza konieczności wyrażenia uzasadnienia w obecności innych ani konieczności zaakceptowania go przez większość. Dobre uzasadnienie, które spełnia ten warunek, zawsze może zostać publicznie przedstawione, a żaden racjonalny podmiot nie może go odrzucić. Nie jest więc ono ważne jedynie dla mnie, ale jest potencjalnie przekonujące wszystkich (Luban [1998]).

Jeśli chcemy kogoś oskarżyć lub nagrodzić, powinniśmy móc odwołać się do standardów, które mogą być uznane powszechnie. Etyka ogólnych norm stara się je opisać. Jeśli zostaliśmy potraktowani niesprawiedliwie, powinniśmy móc wykazać to innym. Jeśli ktoś niesłusznie zarzuci nam niemoralne postępowanie, powinniśmy móc odwołać się do wspólnego systemu przekonań. Jedną z podstawowych funkcji etyki jest możliwość publicznego usprawiedliwienia naszych działań. Funkcji tej zaprzepaszcza jednak skrajna etyka sytuacyjna. Nie można publicznie usprawiedliwić czynów, jeśli oceny bazują na osądzie wszystkich cech  przeszłej sytuacji. „Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki” i nikt nie znajdzie się już w tych samych okolicznościach, w których podjęliśmy moralną decyzję. Sędziowie nie będą w stanie identycznie osądzić mojego postępowania, jeśli pozbawieni będą zasad. Moi oskarżyciele mogą inaczej niż ja widzieć sytuację, w której się znalazłem. Jeśli etyka ma spełniać funkcję publicznego usprawiedliwiania działań, musi przybrać formę etyki ogólnych norm.

Choć etyka sytuacyjna rozwijana jest zwłaszcza przez filozofów, którzy etyczny intuicjonizm darzą dużym respektem, uznać można również, że jej tezy nie są zgodne z myśleniem intuicyjnym. Wydaje się, że istnieją cechy, które prawie zawsze odgrywają istotną rolę tak w proponowanych zasadach jak i jednostkowych ocenach, oraz cechy, które takiej roli nie pełnią prawie nigdy. Czy nie jest tak, że własności, które „powodują, że dane działanie jest słuszne”, zawsze są dobrym powodem, aby podjąć to działanie? Czy nie mamy zawsze powodów, aby unikać czynów złych? Fakt, że działanie jest słuszne zawsze stanowi rację za tym działaniem (Raz [2000] s. 61.). Również to, że czynimy coś we wtorek, prawie nigdy samo z siebie nie jest moralnie istotne. Z drugiej strony, spowodowanie cierpienia bez zgody danej osoby jest zawsze pro tanto moralnie naganne. Niesadystyczna przyjemność, podobnie jak promowanie sprawiedliwości,  są zawsze pro tanto moralnie pozytywne. Natomiast kradzież czy złamanie obietnicy zawsze są pro tanto złe (Crisp [2000] s. 36.). Znaczy to, że gdy podejmujemy decyzję moralną, pewne konkretne rodzaje czynów zawsze będą in plus lub in minus. Nawet jeśli nie powinienem oddać pożyczonej książki, bowiem została ona ukradziona z biblioteki, po zwróceniu jej do biblioteki powinienem wyjaśnić dlaczego nie dotrzymałem umowy. Jeśli zarzekałem się, że zwrócę książkę do rąk własnych, uzasadnione będzie co najmniej wyrażenie żalu.

Argumenty pragmatyczne

Podać można również argumenty, które wskazują na negatywne skutki etyki sytuacyjnej.

Skrajna etyka sytuacyjna nie może stanowić legitymacji dla reguł prawnych. Współcześnie coraz więcej norm moralnych zostaje skodyfikowanych i obwarowywanych sankcjami. Na tym polu olbrzymie zmiany zaobserwować można od początku rozwoju idei praw człowieka i związanej z tym międzynarodowej działalności legislacyjnej. Również narodowe regulacje prawne, np. dotyczące kary śmierci, eutanazji, aborcji, dyskryminacji, wysokości kar i podatków,  jeśli oderwie się od wspierających je zasad etycznych, zgubią istotną część swego autorytetu. Ponieważ prawo jest zbiorem norm obowiązujących w pewnych spełniających określone wzorce okolicznościach, jeśli zgodzimy się na etykę, w której „każda sytuacja jest inna”, straci ono swą moralną legitymację.

Moralność, obok innych norm konwencjonalnych (prawo, etykieta) służy do minimalizowania konfliktów. Etyka ogólnych norm podobna jest do kodeksu ruchu drogowego: dzięki obu znacznie ograniczona jest ilość kolizji. Po pierwsze, wiele ewentualnych opcji działania jest z góry zabronionych, natomiast wiele innych nakazanych. Chroni to przed dowolnością i anarchią. Po drugie, każdy uczestnik ruchu drogowego lub wyznawca wspólnych reguł moralnych wie, jakich zachowań powinien oczekiwać po innych. Zakładamy, że inni również znają te same zasady, koordynacja oczekiwań zwiększa natomiast koordynację działań. Dysponując zbiorem ogólnych norm każdy z nas jest uzbrojony w cenną pomoc w sytuacjach dnia codziennego. Skrajna etyka sytuacyjna podkopuje ten ważny aspekt moralności. Jeśli wzorem moralnym nie jest człowiek zasad lecz osoba wrażliwa na różnorodne sytuacje, będzie to powodować „chaos komunikacyjny” na styku oczekiwań wobec innych, wyrażanych ocen oraz nieskoordynowanych działań.

Jak argumentuje B.Hooker ([2000b] s. 17–8.), konsekwentnym zwolennikom etyki sytuacyjnej nie można również ufać tak, jak zwolennikom etyki ogólnych norm. Nawet jeśli założymy, że osoby praktykujące etykę sytuacyjną miałyby nieskazitelnie dobrą oraz silną wolę, nigdy nie wiadomo, czy dotrzymają złożonej obietnicy. Według obrońców etyki sytuacyjnej złożenie obietnicy raz może być racją za jej dotrzymaniem, jednak innym razem, gdy sytuacja tego wymaga, nie uznają oni takiego obowiązku. Natomiast wielu etyków zasad twierdzi, że złamanie reguł moralnych jest zawsze - przynajmniej pro tanto - moralnie złe. Jeśli osoby takie złożą obietnicę, będziemy wiedzieć, że jej ewentualne złamanie zawsze uznają one za moralnie naganne i postarają się zadośćuczynić lub przynajmniej przeprosić.

Reguły etyczne pomagają również unikać kierowania się interesem własnym (Raz [2000] s. 77.). Ludzie mają tendencję do wyróżniania swojej soby spośród tłumu oraz przeceniania indywidualnego charakteru sytuacji, w której sami uczestniczą. Etyka sytuacyjna zwiększa ryzyko stawiania się poza moralnością. Jeśli każda sytuacja dla każdej osoby może wyznaczać różne racje właściwego działania, zbyt łatwo może przyjść nam uznanie, że moja sytuacja i moja osoba są wyjątkowe i usprawiedliwiają działanie niemoralne. Zasady etyczne stanowią dobre zabezpieczenie przed takim ryzykiem. Etyka ogólnych norm będzie skuteczniejsza niż rada Dancy’iego, aby przed każdym działaniem upewnić się po trzykroć, czy nie jesteśmy stronniczy (Dancy [2009]). Uważność względem sytuacji oraz troskę o poprawne myślenie zalecić może także zwolennik moralnych reguł. Ich obowiązywanie gwarantować będzie jednak dodatkową ochronę przed wykorzystywaniem moralności do własnych celów.

Bardzo ważną funkcją reguł jest również akumulowanie informacji. Na przykład, dzięki zasadzie „Gdy w danej sytuacji wystąpi cecha x, wystąpi też cecha y”, możemy przewidywać przyszłe wydarzenia oraz wyjaśniać wydarzenia przeszłe. Abstrakcyjne zasady są bardzo skrótowymi formami przekazania wiedzy na temat wielu sytuacji konkretnych. Reguły etyczne również pełnią tę funkcję. Zbierają one nasze moralne doświadczenia. Dzięki nim możemy przekazać je naszym bliskim w postaci rad, zaleceń, nakazów. Jednak konsekwentny zwolennik etyki sytuacyjnej moralne uogólnienia traktować musi jako nieprzydatne, a nawet szkodliwe. Nie może więc zdobywać wiedzy etycznej i uczyć właściwego zachowania tych, którzy są dla niego bliscy.

Podsumowanie     

Niewątpliwą zasługą krytyków etyki ogólnych norm jest zwrócenie uwagi na duże ryzyko zbyt formalistycznego, rygorystycznego, bezdusznego wykorzystywania zasad oraz trudność w stosowaniu reguł do konkretnych przypadków. Nadawanie autorytetu regułom może ograniczyć wrażliwość na jednostkowe cechy sytuacji, bowiem każdy z nas ma tendencję do intelektualnego lenistwa przejawiającego się w jedynie formalnym trzymaniu się litery prawa.

Choć znane teorie zasad nie są pozbawione problemów, przyjęcie skrajnej etyki sytuacyjnej wydają się jednak „wylaniem dziecka z kąpielą”.

Poszukiwanie wzorców mogących stanowić fundament zasad etycznych jest bardziej ambitne niż zaprzestanie takich poszukiwań. Istnienie spójnego systemu reguł rodzi nadzieję na możliwość jasnego udzielenia odpowiedzi na palące problemy etyki praktycznej, które nie będą sprowadzały się jedynie do jednostkowych, subiektywnych osądów konkretnych sytuacji – osądów, które nie będą mogły stanowić możliwej do akumulacji wiedzy. Nawet jeśli dzisiejszy sposób rozwiązywania etycznych problemów wydawać się może bardziej „sztuką” niż „nauką” – sztuką wymagającą wrażliwości, doświadczenia czy indywidualnego osądu - dążenie do poszukiwania zasad daje nadzieję na ich odkrycie i w konsekwencji zbliżenie etyki do innych nauk posługujących się prawami. Istnienie nierozwiązywalnych dylematów etycznych, brak reguł pomagających w decyzjach moralnych, brak zasad mogących uzasadnić przed innymi nasze czyny, nie jest pożądaną cechą etyki. Jednym z ważniejszych celów etyki naukowej jest zbudowanie racjonalnego systemu przekonań, które będą mogły stanowić pomoc w codziennym życiu moralnym. Pytania moralne domagają się odpowiedzi i dobrze byłoby, aby podobnie jak pytania o sposób budowy mostów,  znalazły swoją odpowiedź w rzetelnej wiedzy ujętej w regułach.

Wrażliwość na odmienne okoliczności różnych sytuacji nie zmusza nas do odrzucenia możliwości budowania teorii etycznych. Z pewnością nie ma takiej konieczności, a biorąc pod uwagę ważne funkcje etyki oraz użyteczność reguł, należy uznać, że etyka ogólnych norm jest lepszą opcją niż skrajna etyka sytuacyjna.

Baier [1985a] - A. Baier, Doing Without Moral Theory, [w:] Postures of the mind essays on mind and morals., University of Minnesota Press, Minneapolis 1985.

Baier [1985b] - A. Baier, Theory and Reflective Practices, [w:] Postures of the mind essays on mind and morals., University of Minnesota Press, Minneapolis 1985.

Berlin [1969] - I. Berlin, Four essays on liberty, Oxford University Press 1969.

Blackburn [1988] - S. Blackburn, Supervenience Revised, [w:] Essays on Moral Realism, red. Geoffrey Sayre-McCord, Cornell University Press, Ithaca 1988.

Blum [1988] - L.A. Blum, Gilligan and Kohlberg: Implications for Moral Theory, „Ethics” 98 (3) 1988, s. 472–491.

Clarke [1987] - S.G. Clarke, Anti-theory in ethics, „American Philosophical Quarterly” 24 (3) 1987, s. 237–244.

Clarke, i Simpson (red.) [1989], Anti-theory in ethics and moral conservatism, State University of New York Press, Albany 1989.

Crisp [2000] - R. Crisp, Particularizing Particularism, [w:] Moral particularism, red. Brad Hooker i Margaret O Little, Clarendon Press; Oxford University Press, Oxford  ;New York 2000, 23–47.

Dancy [1981] - J. Dancy, On Moral Properties, „Mind” 90 (359) 1981, s. 367–385.

Dancy [1993] - J. Dancy, Moral Reasons, Blackwell 1993.

Dancy [2004] - J. Dancy, Ethics without principles, Clarendon Press ;;Oxford University Press, Oxford  ;New York 2004.

Dancy [2009] - J. Dancy, Moral Particularism, [w:] The Stanford Encyclopedia of Philosophy, red. Edward N. Zalta, Spring 2009. 2009, http://plato.stanford.edu/archives/spr2009/entries/moral-particularism/.

Drai [2000] - D. Drai, Moral supernience and moral thinking, „Disputatio” (8) 2000, s. 17–29.

Fletcher [1966] - J. Fletcher, Situation ethics : the new morality, Westminster Press, Philadelphia 1966.

Frazier [1995] - R.L. Frazier, Moral relevance and ceteris paribus principles, „Ratio.” 8 (2) 1995, s. 113.

Gaut [1993] - B. Gaut, Moral Pluralism, „Philosophical Papers” 22 (1) 1993, s. 17–40.

Hampshire [1983] - S. Hampshire, Morality and conflict, Harvard University Press, Cambridge, Mass. 1983.

Hampshire [1989] - S. Hampshire, Innocence and experience, Harvard University Press, Cambridge, Mass. 1989.

Hare, R. M [1955] - R. M Hare, Universalisability, „Proceedings of the Aristotelian Society” 55 1955, s. 295–312.

Hare, Richard M. [1963] - Richard M. Hare, Freedom and Reason, Oxford University Press, Oxford 1963.

Hare, Richard M. [2001] - Richard M. Hare, Myślenie moralne. Jego płaszczyzny, metody i istota, Tłum. J. Margański, Aletheia, Warszawa 2001.

Hare, Richard M. [2002] - Richard M. Hare, Uniwersalny preskryptywizm, [w:] Przewodnik po etyce, red. Peter Singer, Ksia̜zka i Wiedza, Warszawa 2002.

Hooker [2000a] - B. Hooker, Moral Particularism: Wrong and Bad, [w:] Moral particularism, red. Brad Hooker i Margaret O Little, Clarendon Press; Oxford University Press, Oxford  ;New York 2000, 1–22.

Hooker [2000b] - B. Hooker, Ideal Code, Real World: a Rule-Consequentialist Theory of Morality, Clarendon Press, Oxford 2000.

Jackson, Pettit, i Smith [2000] - F. Jackson, P. Pettit, i M. Smith, Ethical Particularism and Patterns, [w:] Moral particularism, red. Brad Hooker i Margaret O Little, Clarendon Press; Oxford University Press, Oxford  ;New York 2000, 48–78.

James [1972] - E.W. James, Working in and Working to Principles: Penn’s Lie and Hare’s Myth of Universalizability, „Ethics” 83 (1) 1972, s. 51–57.

Janikowski [2008] - W. Janikowski, Naturalizm etyczny we współczesnej filozofii analitycznej, Wydawnictwo Naukowe Semper, Warszawa 2008.

Jaśtal (red.) [2004], Etyka i charakter, Biblioteka Principia, Aureus, Kraków 2004.

LaFollette, i McNaughton (red.) [2000], Moral Intuitionism, [w:] The Blackwell guide to ethical theory, Blackwell Publishers, Malden, Mass. 2000.

Lauden [2004] - R.B. Lauden, Etyka cnót a stonowisko antyteoretyczne w etyce, [w:] Etyka i charakter, red. Jacek Jaśtal, Biblioteka Principia, Aureus, Kraków 2004, 43–64.

Luban [1998] - D. Luban, The Principle of Publicity, [w:] The theory of institutional design, red. Robert E. Goodin, Cambridge University Press 1998, 154–198.

MacIntyre [1996] - A. MacIntyre, Dziedzictwo cnoty : studium z teorii moralności, Tłum. Adam Chmielewski, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1996.

Maclntyre [1957] - A. Maclntyre, What morality is not, „Philosophy” 32 1957, s. 325–35.

McDowell [1979] - J. McDowell, Virtue and reason, „The Monist” 62 (3) 1979, s. 331–50.

McNaughton [1988] - D. McNaughton, Moral Vision: an Introduction to Ethics, Blackwell Pub., Oxford; New York 1988.

McNaughton, i Rawling [2000] - D. McNaughton, i P. Rawling, Unprincipled Ethics, [w:] Moral particularism, red. Brad Hooker i Margaret O Little, Clarendon Press; Oxford University Press, Oxford  ;New York 2000, 256–275.

Murdoch [1996] - I. Murdoch, Prymat dobra, Tłum. Andrzej Pawelec, Wydawnictwo Znak, Kraków 1996.

Nagel [1979] - T. Nagel, Fragmentation of value, [w:] Mortal questions, Cambridge University Press, Cambridge; New York 1979.

Rachels, i Rachels [2012] - S. Rachels, i J. Rachels, The elements of moral philosophy, McGraw-Hill, New York 2012.

Raz [2000] - R. Raz, The Truth in Particularism, [w:] Moral particularism, red. Brad Hooker i Margaret O Little, Clarendon Press; Oxford University Press, Oxford  ;New York 2000, 48–78.

Ross [1930] - W.D. Ross, The Right and the Good, Clarendon Press, Oxford 1930.

Saja [2013] - K. Saja, Richard Hare – filozof eklektyczny, [w:] Koncepcje etyczne schyłku drugiego tysiąclecia, red. Jacek Ziobrowski, Scholar, Warszawa 2013.

Sandel [1998] - M.J. Sandel, Liberalism and the limits of justice, Cambridge University Press 1998.

Sartre [1998] - J.-P. Sartre, Egzystencjalizm jest humanizmem, Tłum. Janusz Krajewski, Muza, Warszawa 1998.

Scanlon [1998] - T. Scanlon, What we owe to each other, Belknap Press of Harvard University Press, Cambridge  Mass. 1998.

Taylor [1985] - C. Taylor, Philosophy and the human sciences, Cambridge University Press 1985.

Taylor [2001] - C. Taylor, Źródła podmiotowości: narodziny tożsamości nowoczesnej, Tłum. Marcin Gruszczyński, Olga Latek, Adam Lipszyc, Agnieszka Michalak, Agnieszka Rostkowska, Marcin Rychter, i Łukasz Sommer, Wydaw. Naukowe PWN, Warszawa 2001.

Urmson [1975] - J.O. Urmson, A Defence of Intuitionism, „Proceedings of the Aristotelian Society” 75 1975, s. 111–119.

Williams, Bernard [1999a] - B. Williams, Konflikt wartości, [w:] Ile wolności powinna mieć wola?, tłum. Tadeusz Baszniak, Tomasz Duliński, i Michał Szczubiałka, Fundacja Aletheia, Warszawa 1999, 115–28.

Williams, Bernard [1999b] - B. Williams, Osoby, charakter i moralność, [w:] Ile wolności powinna mieć wola?, tłum. Tadeusz Baszniak, Tomasz Duliński, i Michał Szczubiałka, Fundacja Aletheia, Warszawa 1999.

Williams, B. A.O [1985] - B.A.. Williams, Ethics and the Limits of Philosophy, Cambridge, Mass. : Harvard University Press 1985.

Winch, Peter [1965] - P. Winch, Universalizability of Moral Judgements, „The Monist” 49 1965.

Winch, Peter Guy [1990] - P.G. Winch, Etyka a działanie: wybór pism, Tłum. Dorota Lachowska i Tadeusz Szawiel, PIW 1990.

Wolf [2011] - S. Wolf, Hiking the Range, [w:] On What Matters, przez Derek Parfit, Oxford University Press, USA 2011, II:33–57.

Wood [2011] - A. Wood, Humanity as End in Itself, [w:] On What Matters, Vol. 2, przez Derek Parfit, Oxford University Press, USA 2011, 58–82.



[1] Wśród zwolenników etyki zasad, którzy uznają nieredukowalną wielość zasad etycznych oraz wagę niezbywalnego, indywidualnego osądu w procesie myślenia moralnego, znajdują się np. komunitaryści  (Taylor [1985]; Taylor [2001]; Sandel [1998]; MacIntyre [1996]).

[2] Omówienie podejścia antyteoretycznego znajduje się w pracach B. Williamsa ([1985]), A. Baier ([1985a]; [1985b]) czy S.Clarke’a ([1987]; [1989]).

[3] W artykule On Moral Properties ([1981]) Dancy poddał krytyce pojęcie superweniencji i uniwersalizowalności, próbując wykazać, iż bardziej odpowiednim terminem opisującym relację między własnościami naturalnymi a moralnymi jest resultance. Podstawową różnicą między superweniencją a resultance  jest to, iż termin pierwszy opisuje relację zachodzącą między własnością moralną M a niektórymi własnościami pozamoralnymi N, podczas gdy drugi między wszystkimi własnościami naturalnym danego czynu a własnością moralną M. W literaturze polskiej analizę pojęcia resultance znaleźć można w  (Janikowski [2008] s. 182–4.)

 

Adiunkt w Zakładzie etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczecińskiego. Autor książki Język etyki a utylitaryzm. Filozofia Moralna R.M.Hare'a
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!
URL Trackback dla tego wpisu na blogu

Komentarze

  • Gość
    Tomasz Pawlak niedziela, 10 lutego 2013

    To co lepiej? Uwagi pozytywnie krytyczne

    Witam,
    z przyjemnością zapoznałem się z powyższym tekstem i pozwolę sobie pogratulować Autorowi łatwości pisania o trudnych sprawach. Jednocześnie chciałbym wyrazić swoje rozczarowanie podsumowaniem. Wniosek "[...] etyka ogólnych norm jest lepszą [?!! - T.P] opcją niż skrajna etyka sytuacyjna" (oraz kilka poprzedzających) najlepiej gdyby w ogóle się nie pojawił, a wtedy lektura tekstu stałaby się prawdziwą przyjemnością. W tym miejscu trudno rozpocząć dyskusję, więc spróbuję wyrazić swoje uwagi w kilku stwierdzeniach. 1. wielką szkodą dla etyki byłby fakt, że "Jednym z ważniejszych celów etyki naukowej jest zbudowanie racjonalnego systemu przekonań [...]", bo dlaczego podobieństwo do racjonalistycznej nauki miałoby być zaletą etyki? Dodam, dążenie do racjonalnych uzasadnień należy do natury człowieka, ale również racjonalnym uzasadnieniem etyki może być "factum" (nie fakt; vide Heidegger), że zmysł moralny (bez względu na nazwę) jest sprawcą naszych etycznych rozstrzygnięć. Dalej rozum jest "ślepy" i już niekoniecznie jest zaletą w rozstrzyganiu konfliktów etycznych. 2. Skrajny sytuacjonizm etyczny to łatwy przeciwnik i trudno w historii odnaleźć poważnych i konsekwentnych skrajnych sytuacjonistów etycznych. 3. Przedstawione argumenty przeciwko sytuacjonizmowi (na pewno w wersji umiarkowanej, a w pewnym sensie również wersji skrajnej) są chybione ze względu na przyjęte założenia - stojące przed wnioskiem stanowiącym sedno argumentu. Każdy z tych argumentów jest łatwy do podważenia. 4. W historii filozofii znane jest stanowisko umiarkowanego sytuacjonizmu, wobec którego przedstawione argumenty nie stanowią zagrożenia względem jego podstawowych założeń i wniosków. 5. Rozumiem, że tekst broni etyki zasad w skrajnej wersji, bo jeśli jest inaczej, to pozostaje... umiarkowany sytuacjonizm etyczny.
    Podsumowując, jeśli LEPIEJ jest posługiwać się na co dzień etyką zasad, to lepiej niech jej użytkownicy o tym nie wiedzą, lecz niech są gotowi przyjąć zasady ze względu na ich etycznie doniosłe znaczenie.
    Pozdrawiam, Tomasz Pawlak

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja czwartek, 14 lutego 2013

    Czego bronię, co krytykuję

    Dziękuję za wszelkie pochwały. Co do krytyki:

    W historii filozofii znane jest stanowisko umiarkowanego sytuacjonizmu, wobec którego przedstawione argumenty nie stanowią zagrożenia względem jego podstawowych założeń i wniosków.

    Zgadza się, ale tzw. umiarkowany sytuacjonizm jest w gruncie rzeczy etyką ogólnych norm. W tekście nazywam ją sytuacyjną etyką ogólnych norm. Do takiego stanowiska jest mi najbliżej.
    5. Rozumiem, że tekst broni etyki zasad w skrajnej wersji, bo jeśli jest inaczej, to pozostaje... umiarkowany sytuacjonizm etyczny.

    Jak wyżej: tekst nie broni skrajnej (komputacyjnej) wersji etyki ogólnych norm. Broni etyki ogólnych norm, przy czym skłaniam się do jej wersji sytuacyjnej.

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa poniedziałek, 11 lutego 2013

    Umiarkowanie.

    W psychologii społecznej znany jest tzw. podstawowy błąd atrybucji, który najprościej mówiąc oznacza ocenianie i wyjaśnianie zachowań w kategoriach przyczyn wewnętrznych oraz niedocenianie zewnętrznych okoliczności. Wydaje mi się, że w etyce można znaleźć analogię: ludzie mają tendencję do jednoznacznego oceniania postępowania z uwagi na wyznawane przez siebie zasady np. kradzież/ aborcja/ eutanazja - są zawsze złe, niezależnie od zmieniających się warunków. Zaś zapytani o uzasadnienie swoich ocen, bardzo często wikłają się w relatywizm kulturowy. Prawo z kolei funkcjonuje trochę inaczej: formułuje przepisy, które mamy obowiązek przestrzegać, ale podczas wymierzania kar uwzględnia się tzw. okoliczności łagodzące.
    Skrajna etyka ogólnych norm i skrajna etyka sytuacyjna są w równym stopniu odrażające. Wynikają mam wrażenie z niezrozumienia, jaką funkcje spełnia moralność w społeczeństwie. Dlatego na gruncie akademickim należy zająć stanowisko pośrednie. Bez ustalenia ogólnych norm, powszechnie obowiązujących, nie mielibyśmy możliwości żyć w tak egalitarnym społeczeństwie. Nie sądzę by miały tu znaczenie, jakiekolwiek intuicje, sumienie, etc. Natomiast wszelkie rozważania na temat ustalenia najbardziej korzystnych reguł, powinny być wrażliwe na zmienne okoliczności.
    Wydaje mi się, że w dzisiejszym świecie tak wielu ludzi zupełnie nie zastanawia się nad uzasadnieniem swoich ocen moralnych, oraz niezwykle rzadko poświęca czas w celu dokładnego rozważenia podejmowanych decyzji, że obowiązkiem etyków jest konstruowanie ogólnych i szczegółowych norm. Nie liczyłabym jedynie na uwrażliwianie na świat wartości i liczenie, że jakiś cudowny logos poprowadzi nas ku prawdzie. Zwłaszcza, że są ogólne normy, które doskonale wyrażają intuicje sytuacjonistów, np. że w podejmowanych decyzjach powinniśmy równo rozważać interesy wszystkich jednostek, których dana decyzja dotyczy. Nie należy jednak mieć złudzeń, a może i oczekiwać od danej osoby, że będzie miała czas i ochotę za każdym razem podejmować w pełni poinformowaną, przemyślaną decyzję. Ludzie chcą reguł! Chcą wiedzieć co jest właściwe, a co nie. Czy chociażby powinno się zezwolić na eutanazję/ sterylizację/ aborcję, czy nie? Odpowiedź: "to zależy..." nikogo nie usatysfakcjonuje. Dopiero po wydaniu sądu ogólnego, gdy wzbogacimy go o warunki dodatkowe/ okoliczności łagodzące itp. zaproponujemy rozsądne rozwiązanie problemów etycznych.
    Uciekanie od norm ogólnych może prowadzić do relatywizmu i subiektywizmu, tym samym pozostanie nam już tylko wykopać dołek i pochować staruszkę etykę :)

    Co do samego tekstu uważam, że jest bardzo jasno i przystępnie napisany. Brakuje mi w nim więcej informacji o innych wariantach etyki sytuacyjnej, bo stwierdzenie, że etyka ogólnych norm jest lepsza niż skrajna etyka sytuacyjna wydaje mi się nader oczywiste i co do tego myślę niewiele osób będzie miało wątpliwości. Nie tutaj zdaje się tkwi źródło sporu :)

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja czwartek, 14 lutego 2013

    Odpowiedź Uli

    Skrajna etyka ogólnych norm i skrajna etyka sytuacyjna są w równym stopniu odrażające. Wynikają mam wrażenie z niezrozumienia, jaką funkcje spełnia moralność w społeczeństwie. Dlatego na gruncie akademickim należy zająć stanowisko pośrednie.

    Widzę że się ze sobą zgadzamy
    Brakuje mi w nim więcej informacji o innych wariantach etyki sytuacyjnej

    Tekst i tak jest bardzo długi. To zostawię sobie na inną okazję :)

  • Wacław Janikowski
    Wacław Janikowski środa, 13 lutego 2013

    Trzy uwagi krytyczne

    Na początku artykułu Krzysztof Saja stwierdza, że choć prawa etyczne są podobne do praw nauk szczegółowych, ponieważ są zdaniami ogólnymi składającymi się w spójny system, to jednak różnią się od nich tym, że nie służą do wyjaśniania i przewidywania faktów. Nie wiadomo, czy twierdzi tym samym tylko to, że prawa etyczne zwykle takim zadaniom nie służą, tj., że zwykle nie wykorzystuje się ich do takich celów, czy też utrzymuje on mocniejsze stanowisko mówiące, że prawa etyczne w ogóle nie mogą służyć do wyjaśniania lub przewidywania faktów. Jeśli Saja uznawałby to mocniejsze stanowisko, to byłaby to mocna teza wykluczająca nie tylko naturalizm etyczny, ale również tak poważane systemy etyczne, jak utylitaryzmy wszystkich odmian. Na gruncie naturalizmu etycznego jest jasne, że ogólne zdania etyki są zdaniami stwierdzającymi ogólne fakty, a zatem mogą one posłużyć w wyjaśnieniu bądź przewidywaniu niektórych faktów. Według etycznego naturalisty bowiem jeden system etyczny (nawet jeśli nie jest nam jeszcze znany) jest prawdziwy i jest to prawdziwość empirycznej teorii. (Pomijam naturalizm dopuszczający jedynie identyczności jednostkowe (token-token)). Nawet jednak, jeśli rozważamy utylitaryzm jako etykę z punktu widzenia antydeskryptywizmu, to nadal normy tej etyki mogą służyć do wyjaśniania i przewidywania. Tak np. utylitaryzm eudajmonistyczny jako system normatywny składa się ze zdań o formie A) „W sytuacji X powinno się zrobić Y” i B) „W sytuacji X nie powinno się robić Y”. Utylitaryzm ten głosi, że koniecznym (a utylitaryzm naturalistyczny, że nawet koniecznym i wystarczającym) warunkiem prawdziwości wszystkich takich zdań o formie A jest zawsze ogólny fakt polegający na tym, że między X a Y zachodzi relacja: w sytuacji X zrobienie Y prowadzi w sposób optymalny do maksymalizacji ilości szczęścia w świecie; a w wypadku zdań o formie B jest to fakt polegający na nie zachodzeniu tejże relacji. Ponieważ z kolei szczęście jest zjawiskiem empirycznym i mierzalnym, owa relacja jest prawem przyczynowo-skutkowym. Wiadomo natomiast, że wszystkie prawa przyczynowo-skutkowe mogą służyć do wyjaśniania lub przewidywania empirycznych faktów.

    Przedstawiając stanowisko skrajnych sytuacjonistów typu Dancy’ego, Saja podaje przykład racji przemawiającej za naśladowaniem pracowitej osoby. „Jeśli jakaś osoba jest godna naśladowania z racji tego, że jest np. pracowita, to nie jest prawdą, że z konieczności każda osoba, która również jest pracowita, także musi być godna naśladowania. Może bowiem zdarzyć się tak, iż ktoś dodatkowo posiadać będzie inne cechy, które dyskwalifikują go jako osobę godną naśladowania (np. chciwość i kłamliwość). Odpowiednia ocena moralna powinna bazować nie na jakimś wzorcu cech, lecz na pełnej charakterystyce ocenianej sytuacji lub osoby”. Tego rodzaju przykłady wykorzystuje się w argumentacji na słuszność skrajnego sytuacjonizmu. Rzecz w tym, że podając je, przeciwnicy generalizmu etycznego popełniają błąd analizy. Twierdzą bowiem, że zwolennik ogólnych norm zmuszony jest twierdzić, że – w rozważanym przypadku: ponieważ należy naśladować cechę pracowitości, to należy naśladować wszystkie cechy osób pracowitych. Ponieważ ostatnia teza jest absurdalna, uważają, że należy w ogóle odrzucić ogólne normy. Argumentacja polega na nieuczciwej imputacji. Implikacja „Ponieważ należy naśladować cechę pracowitości, to należy naśladować wszystkie cechy osób pracowitych” w ogóle nie zachodzi. Z tego, że należy naśladować cechę pracowitości wynika to, że należy naśladować ludzi w tych działaniach, które są przejawem ich cechy pracowitości. Jest to tautologia. Natomiast zdanie „Należy naśladować cechę pracowitości” jest prawdziwą zasadą etyki, w żaden sposób nie naruszoną przez rzekomą absurdalną implikację.

    W przypisie 3. Krzysztof Saja popełnia zasadniczy błąd, twierdząc: „Podstawową różnicą między resultance a superweniencją jest to, iż termin pierwszy opisuje relację zachodzącą między własnością moralną M a niektórymi własnościami pozamoralnymi N, podczas gdy drugi między wszystkimi własnościami naturalnymi danego czynu a własnością moralną M”. Superweniencja może zachodzić zarówno między wszystkimi własnościami bazowymi a pewną własnością superwenientną, jak i między pewną szczególną własnością bazową lub określonym podzbiorem własności bazowych a pewną własnością superwenientną. Zwykle jednak rozpatruje się przypadki drugiego typu. Powtórzmy: relację superweniencji definiują trzy tezy. 1) Jeśli wszystkie własności sub są tożsame, to wszystkie własności super są tożsame; 2) Jeśli wszystkie własności super są różne, to przynajmniej jedna własność sub jest różna; i 3) Jeśli przedmiot (np. sytuacja) posiada pewną własność super, to posiada również pewną (nie ma mowy o wszystkich!) własność sub – taką, że każdy przedmiot posiadający tę własność sub, posiada również ową własność super [Wacław Janikowski, Naturalizm etyczny we współczesnej filozofii analitycznej, Wydawnictwo Naukowe Semper, Warszawa 2008, s. 173-175]. Co więcej, jeśli chodzi o rezultatywność (resultance), to jest dokładnie przeciwnie: to właśnie Dancy utrzymuje, że relacja taka zachodzi między własnością moralną M a wszystkimi własnościami naturalnymi danej sytuacji. I Saja sam to stwierdza, pisząc o holizmie Dancy’ego: „każdy racjonalny powód posiadania przekonania lub podjęcia działania bazuje na wszystkich cechach konkretnej sytuacji”, nie zauważając sprzeczności z uprzednim przypisem 3. Prowadzi to do dalszych niejasności. Należy ponadto zauważyć, że superweniencja nie jest, a rezultatywność jest, relacją identyczności jednostkowej [Wacław Janikowski, Naturalizm etyczny we współczesnej filozofii analitycznej, Wydawnictwo Naukowe Semper, Warszawa 2008, s. 173-175, 182-184], a więc tylko ostatnia jest relacją symetryczną; identyczność zachodzi natomiast tylko w wypadkach, w których zachodzi superweniencja w dwie strony, czego zwykle się nie rozpatruje, ponieważ samo pojęcie superweniencji jest użyteczne właśnie dla rozpatrywania relacji niesymetrycznych.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja czwartek, 14 lutego 2013

    Odpowiedź "Janikowskiemu"

    Wacławie, pozwolisz że skorzystam z Twojego sposobu komentowania....
    Janikowski napisał:

    Jeśli Saja uznawałby to mocniejsze stanowisko, to byłaby to mocna teza wykluczająca nie tylko naturalizm etyczny, ale również tak poważane systemy etyczne, jak utylitaryzmy wszystkich odmian.

    Zgadza się: wstępny akapit w którym piszę, że funkcją etyki nie jest wyjaśnianie zjawisk tylko ich uzasadnianie, można zinterpretować jako odrzucenie naturalizmu etycznego. Przynajmniej w tej jego wersji, w której celem namysłu etycznego jest to samo, co jest celem namysłu w fizyce: wyjaśnienie zjawisk. Etyka nie wyjaśnia, dlaczego Jaś postąpił tak a tak. Uzasadnia, że Jaś postępując tak a tak, postąpił moralnie słusznie. Redukowanie uzasadniania ocen do wyjaśniania zachowań i dążeń jest dla mnie beznadziejnie niepoprawne.
    Na gruncie naturalizmu etycznego jest jasne, że ogólne zdania etyki są zdaniami stwierdzającymi ogólne fakty, a zatem mogą one posłużyć w wyjaśnieniu bądź przewidywaniu niektórych faktów.
    .... A na gruncie astrologii jest jasne, że źle jest się urodzić pod ciemną gwiazdą.... Według mnie tak astrologia jak i etyczny naturalizm to paranaukowe fikcje. Chyba że przez naturalizm rozumieć "przyszłą teorię naukową, która w naturalistyczny sposób uzasadni to, co dzisiaj nie jest naturalistycznie uzasadnialne oraz rozwiąże własne problemy, które dzisiaj nie są rozwiązywalne w paradygmacie naturalistycznym". W taki naturalizm wierzę. Jestem optymistą.

    Janikowski pisze:
    W przypisie 3. Krzysztof Saja popełnia zasadniczy błąd, twierdząc: „Podstawową różnicą między resultance a superweniencją jest to, iż ....
    Ani nie rozumiem, dlaczego ten błąd miałby być ZASADNICZY (jeśli występuje, to tylko w przypisie), ani nie rozumiem istoty samego błędu.... Akapit ten jest dla mnie bardzo niejasny.

  • Krzysztof Saja
    Krzysztof Saja czwartek, 14 lutego 2013

    Błąd zasadniczy dotyczący superweniencji

    Po telefonicznych ustaleniach zrozumiałem gdzie leży nieporozumienie dotyczące trzeciego Twojego Wacku zarzutu (superwenienicja a resultance). Okazało się, że POMYŁKA EDYTORSKA spowodowała merytoryczną burzę. W związku z tym zmieniam przypis z:

    Podstawową różnicą między resultance a superweniencją jest to, iż termin pierwszy opisuje relację zachodzącą między własnością moralną M a niektórymi własnościami pozamoralnymi N, podczas gdy drugi między wszystkimi własnościami naturalnym danego czynu a własnością moralną M.


    Podstawową różnicą między superweniencją a resultancejest to, iż termin pierwszy opisuje relację zachodzącą między własnością moralną M a niektórymi własnościami pozamoralnymi N, podczas gdy drugi między wszystkimi własnościami naturalnym danego czynu a własnością moralną M.

    Teraz jest wszystko będzie chyba spójne. Dziękuję za zwrócenie uwagi na problem

Zostaw komentarz

Gość środa, 13 grudnia 2017
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.