Czy w etyce suma ofiar ma znaczenie?

Dodane przez w w Deontologia

Jednym z kluczowych zarzutów w stosunku do etyki deontologicznej jest tzw. paradoks deontologii. Polega on na wskazaniu niezrozumia?ej lub nawet wewn?trznie sprzecznej natury absolutnych rygorów deontycznych. Pisa?em o tym w poprzednim wpisie. W tym miejscu rozwa?? jednen z bardziej popularnych sposobów obrony przed tym zarzutem. Wskazuje on, ?e paradoks deontologii wyst?puje jedynie wtedy, gdy za?o?y si? fa?szywe przekonanie o tym, ?e ludzkie ?ycie mo?na do siebie dodawa?. Osoby to jednak nie pieni?dze – nie mo?na ich sumowa?, mno?y? i dzieli?. Nie mo?na wi?c przeciwstawia? sobie u?miercenia jednej osoby i p?yn?cych z tego korzy?ci dla wielu.

Wed?ug niektórych deontologów rozwi?zaniem paradoksu jest porzucenie idei sumowania dóbr (w celu okre?lenia globalnych skutków jakiej? opcji nale?y zsumowa? rezultaty jej wprowadzenia w ?ycie dla poszczególnych istot). Sprzeciw wobec sumowania wynika z przekonania, ?e moraln? warto?? maj? jedynie indywidualne osoby, nie za? ich ogó?: ka?dy z nas jest odr?bn?, oddzieln?, niezale?n? jednostk?, a tylko jednostka mo?e by? no?nikiem zobowi?za? i praw. Przekonanie to wspiera równie? teza o niewspó?mierno?ci niektórych warto?ci, których w zwi?zku z tym nie mo?na do siebie dodawa?. Owe argumenty kszta?tuj? zasad?, któr? Scanlon nazwa? wymogiem indywidualizmu: moralnie istotne s? jedynie skutki dla indywidualnych osób (Scanlon 1998, 230; Parfit 2011b, II:193).

Odrzucenie przekonania o sumowaniu nie rozwi??e jednak problemu paradoksu deontologii, bowiem nie wynika on z tej tezy. Paradoks mo?na sformu?owa? tak?e jako problem dotycz?cy tylko jednego typu dóbr, np. respektowania rygoru R. Polega?by on wtedy na zadaniu pytania, dlaczego wielokrotne pogwa?cenie R nie jest gorsze ni? sprzeniewierzenie si? mu jedynie jeden raz. Poniewa? porównywanie ilo?ci tych samych dóbr nie wymaga ich sumowania, argument paradoksu nie zak?ada wi?c agregacjonizmu.

Argument z paradoksu zak?ada jednak inne podobne przekonanie:

Teza o wadze liczb: ocena skutków danego czynu zale?y nie tylko od jako?ci dobra lub z?a, lecz równie? od jego ilo?ci (np. liczby ofiar).

Je?li ilo?? ofiar lub z?amanych zasad nie powinna odgrywa? w etyce ?adnej roli, nie b?dziemy w stanie poprawnie sformu?owa? paradoksu deontologii. Sposobem uporania si? z nim jest wi?c odrzucenie tezy o wadze liczb. Jednak prowadzi to do bardzo kontrintuicyjnych konkluzji. Okazuje si? bowiem, ?e po dokonaniu takiego zabiegu ka?de z alternatywnych dzia?a?, w których ró?na jest liczba ofiar, musi by? traktowane jako równie z?e. Na przyk?ad, nie mieliby?my dobrych powodów, aby pomóc raczej 10 osobom ni? jednej; seryjny morderca powinien by? tak samo moralnie winny jak jednokrotny; w dylemacie tramwaju nie istnia?by ?aden dobry powód, dla którego nie mieliby?my zmieni? toru, aby zabi? wi?ksz? ilo?? osób a nie mniejsz?; wielokrotny z?odziej, który okrad? kilkadziesi?t razy, powinien by? tak samo moralnie odpowiedzialny i winny jak jednokrotny z?odziejaszek kilku warzyw. Powy?sze wnioski s? nieintuicyjne lub wr?cz niemoralne. Z tego wzgl?du przekonanie, ?e liczby nie maj? znaczenia, jest krytykowane nie tylko przez wszystkich konsekwencjalistów, lecz równie? przez wielu deontologów.

Utylitary?ci wag? liczb wyja?niaj? odwo?uj?c si? od tezy o sumowaniu dóbr: ilo?? ofiar ma znaczenie, gdy? ich suma wyznacza warto?? danej opcji. Jednak nie trzeba zak?ada? agregacjonizmu, aby wyja?ni? tez? o wadze liczb. Rozwa?my nast?puj?cy przyk?ad:

Dylemat ?odzi ratunkowej: wyobra? sobie, ?e w wyniku sztormu rozbi? si? statek, a jego pasa?erowie potrzebuj? pomocy. Przebywaj? oni na dwóch mieliznach, które w nied?ugim czasie zostan? zatopione w wyniku zbli?aj?cego si? przyp?ywu. Niestety nie dysponujesz wystarczaj?c? ilo?ci? czasu, aby uratowa? ich wszystkich. Mo?esz pop?yn?? w jedno miejsce i uratowa? jedn? osob?, lub pod??y? w przeciwn? stron? i udzieli? pomocy pi?ciu innym. Co nale?a?oby zrobi??

Wi?kszo?? ludzi jest przekonanych, ?e nale?y udzieli? pomocy bardziej licznej grupie. W celu uzasadnienia tego przekonania, T. Scanlon przedstawi? tzw. argument z dodatkowej racji (tie breaking argument). Argumentacja ta nie polega na sumowaniu istnie? ludzkich, lecz respektuje wymóg indywidualizmu. Wed?ug niego

gdyby A by? jedynym kandydatem do uratowania, nale?a?oby, w miar? mo?liwo?ci, ze wszech miar ratowa? A. Je?li A pozostaje w konflikcie interesów jedynie z B (zarówno A jak i B grozi utrata ?ycia), w celu wybrania A lub B mo?emy pos?u?y? si? metod? losowania. Kiedy natomiast B towarzyszy obecno?? C rzut monet? nie b?dzie s?usznym rozwi?zaniem konfliktu, poniewa? post?piliby?my wówczas tak, jakby obecno?? C nie zmienia?a w jakikolwiek sposób sytuacji, podczas gdy stanowi ona „dodatkow? racj?” dla wyboru raczej B i C ni? A (1998, 232–3).

Podobn? argumentacj? zaproponowa?a F. Kamm (1993b, 1:111,114–9). Wed?ug niej (1) je?li uratowanie A jest tak samo dobre jak uratowanie B; oraz je?li (2) uratowanie B oraz C jest lepsze ni? uratowanie jedynie B; to (3) uratowanie B oraz C jest lepsze ni? uratowanie jedynie A.

Kolejnym deontologiem, który odrzuca ide? sumowania, lecz stara si? poda? powód ratowania wi?kszej ilo?? osób, jest Jens Timmermann (2004, 109–12). W celu wybrania grupy, której nale?y pomóc, proponuje on metod? tzw. „ko?a fortuny”. Polega ono na wylosowaniu jednej osoby z puli wszystkich, którzy oczekuj? na pomoc. Przy jej zastosowaniu nie liczymy, nie sumujemy ani nie warto?ciujemy ludzkich istnie?. Jednak im wi?ksza jest liczba rozbitków na jednej wyspie, tym wi?ksze jest prawdopodobie?stwo, ?e wylosujemy osob? z bardziej licznej grupy. Ko?o fortuny, odmiennie ni? metoda sumowania, mo?e jednak doprowadzi? do wybrania mniejszej grupy, je?li tak zadecyduje los.

Jeszcze inn? propozycj? przedstawili Nien?hę Hsieh, Alan Strudler oraz David Wasserman (2006). Wed?ug nich tzw. problem liczb mo?na rozwi?za? zwracaj?c uwag? na fakt, ?e je?li ludzie s? równi pod wzgl?dem moralnym, to zas?uguj? na traktowanie w taki sam sposób. Z tego wzgl?du zastanawiaj?c si? nad uratowaniem 1 b?d? 5 osób, powinni?my kierowa? si? nast?puj?ca zasad?: „Je?li mamy obowi?zek rozdziela? dobra po równo, jednak nie mamy wystarczaj?cych ilo?ci zasobów, powinni?my rozdziela? je w sposób, który jest najbardziej zbli?ony do równego podzia?u” (2006, 358). Powinni?my wybra? pi?? osób nie dlatego, ?e ich suma jest wy?sza, lecz dlatego, ?e dzia?anie takie najlepiej oddaje nasze zobowi?zanie, które mamy wobec nich  (2006, 353). Poniewa? równy podzia? w rozwa?anej sytuacji polega?by na udzieleniu pomocy ka?dej z osób, pomoc pi?ciu osobom b?dzie bli?sza idea?owi ni? jedynie jednej. Rozwi?zanie to od?egnuje si? od tezy o sumowaniu dóbr, wag? liczb uzasadniaj?c poprzez odwo?anie si? do normatywnych, moralnych zasad dotycz?cych równo?ci.

Podobne rozwi?zanie przedstawi? Tom Dougherty (2013). W celu uzasadnienia tezy o wadze liczb zaproponowa? on nast?puj?ce rozumowanie: (1) Je?li przebywasz obok osoby w potrzebie, której mo?esz pomóc bez kosztów w?asnych, jeste? moralnie zobowi?zany, aby jej potrzeby ustanowi? celem swoich dzia?a? (moralny obowi?zek altruizmu). (2) Je?li kilka obcych osób, które pod ka?dym istotnym wzgl?dem s? do siebie podobne, tak samo potrzebuje pomocy, jeste? moralnie zobowi?zany ka?dy moralny cel wyznaczony przez obowi?zek altruizmu traktowa? w równy sposób (zasada równo?ci). (3) Jeste? racjonalnie zobowi?zany maksymalizowa? osi?gni?cie swoich celów, je?li: (i) cele te uznajesz za równie wa?ne; (ii) osi?gni?cie poszczególnych celów nie zale?y od osi?gni?cia innych celów; (iii) osi?gni?cie poszczególnych celów nie wp?ywa na to, czy osi?gniesz inne cele spoza tej grupy (zasada racjonalnego osi?gania celów).

 Wed?ug Dougherty’a przedstawione rozumowanie ma niekonsekwencjalistyczny charakter z kilku powodów. Po pierwsze, zasada racjonalnego osi?gania celów jest ograniczona poprzez odpowiednie warunki, np. nie stosuje si? do sytuacji, w których mamy wiele jako?ciowo ró?nych celów. Dlatego te? nie mo?e ona uzasadni? wyboru wielu ma?ych dóbr nad pojedyncze z?o (np. ma?a przyjemno?? milionów kontra cierpienie jednego). Podczas gdy konsekwencjalizm wylicza ca?kowit? sum? dóbr, która stanowi dla niego kryterium oceny, zasada racjonalnego osi?gania celów mówi jedynie, ?e powinni?my realizowa? ich najwi?ksz? ilo??. Nie wykracza ona wi?c poza wymóg indywidualizmu. Po drugie, powy?sze wyja?nienie wagi liczb nie odwo?uje si? te? do powinno?ci d??enia do najlepszego stanu ?wiata. Moralne cele, które mamy obowi?zek maksymalizowa?, nie musz? sprowadza? si? do ulepszania ?wiata. Mog? zale?e? od deontycznych zobowi?za?, które wynikaj? np. z zasad altruizmu, równo?ci lub innych norm ufundowanych na rozwa?aniach typowych dla deontologii. Zasady te nie musz? mie? charakteru neutralnego wzgl?dem podmiotu, lecz mog? by? zogniskowane na sprawcy.

W literaturze spotka? mo?na tak?e inne rozwi?zania problemu wagi liczb bez powo?ywania si? na agregacj? (Kavka 1979; Sanders 1988; Wasserman i Strudler 2003; Otsuka 2006). Je?li jednak deontolog przyjmie tez? o wadze liczb, na powrót musi zmierzy? si? z paradoksem deontologii. Jak pisze Dougherty, maksymalizacja realizacji celu jest wymogiem racjonalno?ci. Dlaczego wi?c nie mia?bym móc skrzywdzi? niewinnej osoby, je?li by?by to jedyny sposób, aby zapobiec podobnej krzywdzie wielu innych osób? Deontolog stoi wi?c przez fatalnym wyborem: albo, wbrew wielu dobrym racjom, odrzuci tez? o wadze liczb, albo j? zaakceptuje, popadaj?c w niechciany paradoks.

Dougherty, Tom. 2013. „Rational Numbers: A Non-Consequentialist Explanation Of Why You Should Save The Many And Not The Few”. The Philosophical Quarterly 63 (252): 413–27. doi:10.1111/1467-9213.12047.

Hsieh, Nien-hę, Alan Strudler, i David Wasserman. 2006. „The Numbers Problem”. Philosophy & Public Affairs 34 (4): 352–72. doi:10.1111/j.1088-4963.2006.00074.x.

Kamm, Francis. 1993. Morality, mortality. Volume 1: Death and Whom to Save from It. T. 1. 2 t. Oxford: Oxford University Press.

Kavka, Gregory. 1979. „The numbers should count”. Philosophical Studies 36 (3): 285–94.

Otsuka, Michael. 2006. „Saving Lives, Moral Theory, and the Claims of Individuals”. Philosophy & Public Affairs 34 (2): 109–35. doi:10.1111/j.1088-4963.2006.00058.x.

Parfit, Derek. 2011. On What Matters. T. II. Oxford University Press.

Sanders, John T. 1988. „Why the numbers should sometimes count”. Philosophy & public affairs 17 (1): 3–14.

Scanlon, Thomas. 1998. What We Owe to Each Other. Cambridge  Mass.: Belknap Press of Harvard University Press.

Timmermann, Jens. 2004. „The individualist lottery: how people count, but not their numbers”. Analysis 64 (282): 106–12.

Wasserman, David, i Alan Strudler. 2003. „Can a nonconsequentialist count lives?” Philosophy & public affairs 31 (1): 71–94.

Photo by Zsuzsanna Kilian.

Wpis stanowi cz??? ksi??ki o roboczym tytule „Mi?dzy konsekwencjalizmem a deontologi?”.  Prace badawcze nad ksi??k? finansowane s? przez Narodowe Centrum Nauki w ramach programu OPUS z 2012 roku (wniosek o finansowanie projektu badawczego z zakresu bada? podstawowych pt. „Nieutylitarystyczny konsekwencjalizm etyczny - analiza krytyczna” (DEC-2012/05/B/HS1/02781))

 

Adiunkt w Zak?adzie etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczeci?skiego. Autor ksi??ki J?zyk etyki a utylitaryzm. Filozofia Moralna R.M.Hare'a
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!

Komentarze

  • Gość
    Valentin August poniedziałek, 29 kwietnia 2019

    Sztuczny delemat ?odzi ratunkowej ....

    Inaczej mówi?c taki dylemat nie istnieje, a jego niby istnienie ma charakter jeno pozorny!
    Jest tak dlatego, ?e wciska si? nie?wiadomemu czytelnikowi, ?e warto?? ?ycia ka?dej osoby na mieliznach jest identyczna. To jest fa?szywe za?o?enie i w realu nie wyst?puj?ce. Zatem w ?yciu mo?e by? tak, ?e warto?? ?ycia jednego cz?owieka na wyspie mo?e by? wi?ksza, ni? suma ?y? tych pi?ciu z drugiej wyspy. Oczywi?cie, cz?owiek zazwyczaj nie zna tych poszczególnych warto?ci, ale to wcale nie znaczy, ?e ma podejmowa? decyzj? od razu na zasadzie ratowania wi?kszej ilo?ci osób.
    Dla zabezpieczania zatem jego moralno?ci i w konsekwencji eliminacji wyrzutów sumienia, powinien decyzj? podj?? na zasadzie chybi? trafi? (losowo), czyli np. policzy? swoje guziki (ev. muszelki na brzegu), licz?c na przemian 1 cz?owiek - 5 ludzi, - a co mu wyjdzie --> tak powinien zrobi?.

    Wy?mienicie tak? spraw? uzasadnia stara opowiastka:

    "Do Nieba przychodzi nowa dusza i rozgl?da si? w okó?. Zauwa?ywszy wielki telebim podchodzi do niego i uwa?nie patrzy. A tam rozgrywa si? akurat burza na oceanie po?ród gór lodowych. W najwi?kszej kipieli miotane s? dwa statki pasa?erski, jeden dosy? du?y (na pok?adzie 10 000 ludzi, a drugi mniejszy (na pok?adzie 1000 osób). W pewnej chwili temu du?emu podwodna ska?a rozpruwa poszycie, a po 0,5 godziny ca?e 10 000 ludzi tonie. Natomiast ten mniejszy statek ma farta i jako? obronn? r?k? wychodzi z opresji, a z nim owe 1000 osób. Po czym burza si? uspokaja i nastaje wzgl?dna cisza.

    Nowa dusza widz?c to wielce si? oburza i w dychu sobie my?li. Ten Najwy?szy jednak jest niesprawiedliwy, bo móg? uratowa? du?y statek (10 000 osób) a ten mniejszy dopu?ci? do zatopienia, bo du?a strata o 100 ludzi mniejsza!
    Tak zafrapowanego nowicjusza widzi przechodz?cy anio? i powiada do niego: Co za ci??kie my?li trapi? ci? tak silnie. Nowicjusz opowiedzia? anio?owi dlaczego Najwy?szego tak krytycznie oceni? i dalej dr?y z emocji.
    Na to anio?: Widzisz, ty? tu nowy i jeszcze du?o nie rozumiesz. My anio?owie dla tego wi?kszego statku przez trzy lata kompletowali?my za?og? i pasa?erów, na zasadzie 90% ludzi z?ych + 10% ludzi starych jako tako sprawiedliwych, ale dla których ziemska pielgrzymka si? ju? ko?czy?a. Natomiast na tym mniejszym statku ludzie byli wymieszani tj. 10% ludzi z?ych, a 90% ludzi dobrych i relatywnie m?odych!" I doda?: Najwy?szy NIGDY si? myli!"

    cbdo.

    Pozdrawiam

  • Najpierw zaloguj siÄ™ a potem wyĹ›lij komentarz
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.