Niektórzy twierdz?, ?e propagowanie antykoncepcji to szerzenie „cywilizacji ?mierci”. Co prawda, aby umrze?, trzeba si? urodzi?. Jednak poza tym szczegó?em, ?mier? w sensie stanu, jako fakt nieistnienia, nie ró?ni si? od faktu nieistnienia z powodu bycia nienarodzonym. Nie b?d? si? tu zajmowa? metafizyk?. My?l? tylko, ?e w wyró?nionym sensie „cywilizacj? ?mierci” mo?na by ??czy? równie? z wegetarianizmem.

Cz?sto my?l?c o wegetarianizmie nasuwa mi si? taka wizja. Wegetarianie odnosz? sukces kulturowy i polityczny. Ludzie nie jedz? ju? mi?sa. Zdarzaj? si? tylko niechlubne wyj?tki ?ciganego prawem i powszechnie pot?pianego jedzenia zwierz?cego mi?sa. Powiedzmy, ?e „patologia” ta obejmuje ju? tylko jedn? na dwie?cie osób. Zwierz?t nie hoduje si?. W typowym ogrodzie zoologicznym poza m.in. czterema s?oniami, sze?cioma lwami, siedmioma gorylami, chowano by równie? standardowo m.in. sze?? kur i dwa koguty, cztery ?winie, sze?? owiec (w tym dwa barany), pi?? krów (w tym jeden byk). (A mo?e w innych proporcjach, aby nie dyskryminowa? m??czyzn).

Za?o?enia utylitarystyczne: 1) ?ycie zwierz?t hodowlanych jest dla nich wi?kszym dobrem ni? nieistnienie, 2) poza wypadkami, gdy hodowla oraz sposób u?miercania s? tego rodzaju, ?e ilo?? i wielko?? powodowanych cierpie? sk?ania?aby nas do s?du, ?e lepiej by by?o dla tych zwierz?t nie istnie?. Zwykle jednak tak nie jest. Co wi?cej, mo?na i nale?y podwy?sza? jako?? hodowli reguluj?c warunki maj?ce pozytywny wp?yw na dobrostan hodowanych zwierz?t. Robi to w skali masowej np. Unia Europejska.

Mamy zatem dwa rachunki. Rachunek wegetaria?ski i rachunek niewegetaria?ski:

Rachunek wegetaria?ski (RW): plusy (zadowolenie moralne wegetarian; brak cierpie?, które zdarza?yby si? zwierz?tom hodowlanym, gdyby ?y?y); minusy (brak korzy?ci fizycznych, psychicznych i ekonomicznych p?yn?cych z faktu jedzenia mi?sa w skali masowej; nieistnienie miliardów istnie? zwierz?cych, a w konsekwencji brak jakichkolwiek stanów pozytywnych, jakie prze?ywa?yby, gdyby ?y?y).

Rachunek niewegetaria?ski (RN-W): plusy (korzy?ci fizyczne, w sensie prostego zapewniania potrzeb ?ywieniowych, p?yn?ce z faktu jedzenia mi?sa; ogromne korzy?ci psychiczne i ekonomiczne p?yn?ce z faktu jedzenia mi?sa w skali masowej; istnienie miliardów istnie? zwierz?cych, a w konsekwencji niezliczonej ilo?ci prze?ywanych przez nie stanów pozytywnych); minusy (cierpienie zwierz?t w wypadkach sposobów hodowli i zabijania nieodpowiednich z moralnego punktu widzenia).

Je?li dodamy, ?e w wi?kszo?ci wypadków ilo?? cierpie? nie jest a? tak wielka, i?by powodowa?, ?e lepiej jest dla zwierz?cia nie zaistnie?, to bilans rachunku RN-W jest zdecydowanie lepszy ni? bilans rachunku RW.

Bilans RN-W mo?na czyni? jeszcze lepszym, dodaj?c dwa plusy: wi?kszy ni? dot?d dobrostan zwierz?t hodowlanych i zadowolenie moralne nie-wegetarian. Obie rzeczy osi?gamy przez podwy?szanie dba?o?ci o dobrostan zwierz?t hodowlanych.

Przedstawiony argument z dwóch rachunków podwa?a wegetarianizm. Z utylitarystycznego punktu widzenia czyni zb?dnym wszystkie znacznie s?absze argumentacje. Mi?dzy innymi nie musimy ju? przekonywa? wegetarian jedz?cych ryby, ?e lepiej je?? wo?owin? ni? ryby, poniewa? z powodu ró?nicy w tuszy powodujemy w ten sposób kilkasetkrotnie mniej z?a [Argumentacj? tego rodzaju przedstawi? Krzysztof Saja w artykule Minimalizacja cierpienia zwierz?t a wegetarianizm, „Etyka Praktyczna” 2011, nr 1, s. 63-76]. Argumentacja jest s?uszna. Jednak g?ówny b??d w my?leniu wegetarian jest powa?niejszy, bowiem dotyczy samej tezy g?ównej. Wegetarianizm jako stanowisko etyczne stanowi? dwie tezy g?ówne: 1) zwierz?ta czuj?ce s? podmiotami moralnymi, tzn. jeste?my odpowiedzialni moralnie za powodowanie ich cierpie?; i 2) z tego powodu nie nale?y je?? mi?sa. Zgadzam si? z pierwsz? tez?, doda?bym tylko, ?e mo?emy by? odpowiedzialni równie? za u?miercenie i nieistnienie. Teza druga musi by? odrzucona. Quod erat demonstrandum.

W artykule Minimalizacja cierpienia zwierz?t a wegetarianizm Krzysztof Saja uzasadnia dwie tezy:

  1. wegetarianizm jest wymogiem nies?usznym, poniewa? ludzie i tak masowo b?d? je?? mi?so [Tak rozumiem deklaracj? na s. 63 o zamiarze udowodnienia, i? nie powinno si? przyjmowa? negatywnej oceny spo?ywania mi?sa, w powi?zaniu ze s. 73 artyku?u oraz s. 96 polemiki z Adrian? Schetz];
  2. z punktu widzenia utylitaryzmu s?uszny jest beefizm, rozumiany jako dyskryminacja produkcji i konsumpcji mi?sa ze wzgl?du na wielko?? tuszy poszczególnych gatunków zwierz?t. 

Najogólniej rzecz bior?c, zgadzam si? z zaleceniami beefizmu. Argument pierwszy ma pewn? si??, ale jest nara?ony na znane zarzuty. S?dz? jednak, ?e naszkicowany powy?ej argument "z dwóch rachunków" stanowi mocniejsze odparcie wegetarianizmu.