„Niezadowolony cz?owiek” kontra „zadowolona ?winia” – utylitaryzm J. S. Milla a „utylitaryzm” mieszka?ców Omelas z opowiadania U. Le Guin

Dodane przez w w Utylitaryzm
„Lepiej by? niezadowolonym cz?owiekiem, ni? zadowolon? ?wini?;
lepiej by? niezadowolonym Sokratesem, ni? zadowolonym g?upcem.
A je?eli g?upiec i ?winia s? innego zdania, to dlatego,
?e umiej? patrze? na spraw? wy??cznie ze swego punktu widzenia.
Drugiej stronie oba punkty widzenia s? znane” . [1]

W moim eseju [2] pragn? ukaza? „ludzk? twarz” utylitaryzmu (zasady u?yteczno?ci) w uj?ciu „Utylitaryzmu” Johna Stuarta Milla, która nijak ma si? do dystopii oraz „wykrzywionego utylitaryzmu” ukazanego w opowiadaniu „Ci, którzy odchodz? z Omelas”   Ursuli Le Guin. Autorka tego opowiadania wg mojej interpretacji ukazuje to, nad czym Mill tak ubolewa? – z?e zrozumienie przes?ania utylitaryzmu.

 


Opowiadanie Le Guin ukazuje przepi?kn? wizj?, wr?cz utopijn? – mo?na by rzec na pierwszy rzut oka - miasteczka o nazwie Omelas. Mieszka?cy tego miasta raduj? si?, ?yj? w szcz??ciu i dobrobycie, nie ?a?uj?c sobie ?adnych, szczególnie materialnych (fizycznych) uciech. Mieszkaj? oni i rz?dz? si? wed?ug sprawiedliwie (dla nich) ustalonych praw. Sielankowo?? opisu sposobu ?ycia mieszka?ców przerywa ujawnienie przez autork?, co jest prawdopodobnie powodem, fundamentem owego „szcz??cia” Omelasów (w ich mniemaniu). Jest nim zamkni?te w celi dziecko, które cierpi?c i doznaj?c krzywd (zaniedbania, samotno?ci, biedy – w stopniu przekraczaj?cym ludzkie poj?cie (ludzkie napisa?am nie bez powodu). Ono bowiem jest t? „mniejszo?ci? utylitaria?sk?”, która powoduje, ?e ogó? mo?e egzystowa? w dobrobycie, szcz??ciu, racz?c si? przyjemno?ciami.

Istotn? wzmiank? po opisie cierpie? dziecka s? reakcje na widok tego dziecka mieszka?ców miasta. Wiele z Omelasian i Omelasianek przemilcza t? spraw?, godz?c si? na zasta?y stan rzeczy z uwagi na pojmowan? wy?ej „utylitarno??” ?ycia. Jednak jest pewne grupa osób, które po ujrzeniu dziecka, pod os?on? nocy postanawia opu?ci? miasto… To w?a?nie owi uciekinierzy s? moim zdaniem prawdziwymi utylitarianami, przynajmniej w uj?ciu utylitaryzmu J. S. Milla.

Tych oto mieszka?ców miasta Omelas zwa? b?d? „?winiami” natomiast ludzi, którzy postanowili opu?ci? miasto, nie tylko prawdziwymi utylitarianami, ale i lud?mi (human beings). (Mieszka?cy miasteczka byli ?winiami w tym sensie w jakim okrzykiwano przedstawicieli Epikura – je?eli przedstawiciele Epikura zachowywaliby si? tak, jak mieszka?cy Omelas – to okre?lenie by?oby trafnym wulgaryzmem).

Wed?ug Johna Milla utylitaryzm to nauka, które przyjmuje za podstaw? moraln? u?yteczno??, tj. najwi?ksze dobro. G?osi ona, ?e czyn jest dobry, gdy przyczynia si? do szcz??cia, a z?y, kiedy do nieszcz??cia. Przez szcz??cie ten przedstawiciel utylitaryzmu hedonistycznego rozumie przyjemno?? i brak cierpienia; przez odwrotno?? szcz??cia rozumie cierpienie i brak przyjemno?ci. Ta teoria moralno?ci, któr? Mill zwie zasad? u?yteczno?ci, opiera si? na pogl?dzie, ?e cz?owiek zawsze po??da szcz??cia i d??y do unikni?cia cierpienia.

Jednak powstrzymajmy si? zanim miasto Omelas zaczniemy dopasowywa? do stanowiska, które opiewa Mill. Trzeba dokona? pewnego rozró?nienia, gdy? jak ju? nadmieni?am wydawa? by si? mog?o, ?e owo miasteczko, jego historia i pod?o?e kulturowe jest typowym przyk?adem tej nauki. Jest jednak inaczej.

Wg Milla zanim zaczniemy hierarchizowa? przyjemno?ci, nazywa? co? szcz??ciem musimy rozgraniczy?, rozró?ni? dwie kwestie.  Po pierwsze w utylitaryzmie na samym pocz?tku nie liczy si? tak bardzo ilo?? szcz??cia, jak jego jako??. A po drugie, ?e istnieje pod??anie za przyjemno?ciami cielesnymi (materialnymi, fizycznymi) oraz umys?owymi (duchowymi, intelektualnymi). Mill nazwie je przyjemno?ciami ni?szymi i wy?szymi. Chc?c dyskutowa? o utylitaryzmie, chc?c zarzuca? mu cokolwiek, najpierw powinno si? prawdziwie zrozumie? to rozró?nienie. Poniewa? dopiero po??daj?c pragnie? wy?szych, d???c do przyjemno?ci wy?szych, a przez to i do szcz??cia (prawid?owo rozumianego) ogó?u mo?emy zaj?? si? hierarchizacj? i algorytmizacj? szcz??cia (ilo?ci?). Zatem dopiero po dokonaniu ró?nicowania jako?ciowego tak rozumianego, mo?na przej?? do ró?nicowania ilo?ciowego.

Ewidentnie w opisie Le Guin wida?, ?e mieszka?cy miasta uto?samiaj? si? tylko z pragnieniami ni?szymi. Co za tym idzie zanim nazwiemy to miasto utylitarystycznym pohamujmy si?, gdy? jak ju? wcze?niej wspomnia?am, gdy mowa o tych przyjemno?ciach o utylitaryzmie w rozumieniu Milla mowy by? nie mo?e.
Mimo wszystko mo?na wyt?umaczy? wybór ni?szych warto?ci przez mieszka?ców miasta. Mill wyra?nie mówi, ?e „?winie” s? nimi, poniewa? nie mieli cz?sto warunków do bycia lud?mi. Nie mieli mo?liwo?ci, aby ich „zdolno?? do prze?ywania szlachetniejszych uczu?” wyros?a. A ona jest niczym ro?lina bez „?yznej gleby”, nie podlewana zanika i umiera. Tacy wybieraj? ni?sze aspiracje niekoniecznie ?wiadomie, ale z powodu tego, ?e tylko takimi umiej? si? cieszy? b?d?, ?e tylko takie s? im dost?pne.

Istotnym jest zwrócenie uwagi na moment „nawrócenia si? na utylitaryzm” niektórych mieszka?ców, którzy postanawiaj? opu?ci? Omelas. J. S. Mill wyra?nie mówi, ?e t? opcj? spo?ród wszystkich dost?pnych i znanych, któr? wybiera wi?kszo??, mo?na nazwa?, ?e jest ona przyjemno?ci? najbardziej po??dan?. Lecz tu tak?e nie mo?na potraktowa? mieszka?ców miasta, przed wizyt? w celi i po wyj?ciu z miasta, jako prawdziwych utylitarystów hedonistycznych w rozumieniu Milla. Nie znali oni bowiem wszystkich opcji, tj. tak?e ?wiata dziecka. Dopiero bowiem, kiedy go poznawali stawali si? ju? nimi – odchodz?c w?a?nie – wybieraj?c nad materi? miasta, ducha dobra – w?a?ciw? przyjemno?? wy?sz?. John Mill sam przeto zaznacza, ?e w ocenie przyjemno?ci niedorzeczno?ci? by?oby branie pod uwag? samej jego ilo?ci (co dokonuj? osoby b??dnie przypisuj?c miasteczku bycie utylitarnym), nie uwzgl?dniaj?c jako?ci tej przyjemno?ci.

„ Je?eli jedn? z tych przyjemno?ci ci, którzy nale?ycie znaj? obie, przedk?adaj? nad drug? tak dalece, ?e wol? j?, chocia? wiedz?, ?e pogo? za ni? b?dzie po??czona z wi?kszym niedosytem, przy czym nie zrezygnowaliby z niej dla najwi?kszej z mo?liwych do prze?ycia dawek drugiej, to mamy prawo uzna? wy?szo?? jako?ciow? wybranej przyjemno?ci, tak bardzo przewa?aj?c? jako?ci? ilo?ci drugiej, ?e ilo?? ta, w tym zestawieniu traci znaczenie”. [3]

Mo?liwe jest, ?e opuszczaj?cy miasto wybrali niezadowolenie, nienasycenie. Zdaj? oni sobie z tego spraw?. Jednak mowa tu tylko o nienasyceniu cielesnym. De facto bowiem to w?a?nie oni wybieraj? prawdziwe szcz??cie. Duchowo staj? si? 'Sokratesem'.

„ (…) ?aden cz?owiek maj?cy jakie? uczucia do ludzi i wra?liwe sumienie, nie chcia?by by? egoist?, ani cz?owiekiem pod?ym, nawet gdyby ich przekonano, ?e g?upiec, t?pak i ?otr s? bardziej zadowoleni ze swojego losu, ni? oni ze swojego. Nie zrezygnowaliby ze swej wy?szo?ci za cen? najpe?niejszego zaspokojenia tych pragnie?, które z tamtymi dziel?…”. [4]

Osoby, które uwa?aj?, ?e ci co postanowili odej?? z miasta po?wi?caj? co? cennego myl? poj?cia: szcz??cia i zaspokajania pragnie?. Szcz??cie takim jest de facto, w tym ?wiecie (Omelas) pojmowane jako niedoskona?e mówi Mill.
Powierzchownie mo?na by?o powiedzie? czytaj?c opowiadanie Le Guin, ?e mamy do czynienia z prawdziwym utylitaryzmem. Jedno cierpienie za szcz??cie tysi?cy. Udowodni?am jednak, ?e b??dem by by?o uto?samianie tego opowiadania z tym stanowiskiem, kiedy we?miemy pod uwag? przeoczenie kwestii jako?ciowych, które de facto przeoczamy mówi?c o mie?cie Omelas, jako mie?cie utylitarystycznym. Dopiero bowiem miasto stworzone ‘przez tych, co odeszli’ mo?na by nazwa? miastem utylitarystycznym i je poddawa? hierarchizacji. Poniewa? hierarchii przyjemno?ci mo?na dokonywa? tylko bior?c pod uwag? przyjemno?ci duchowe (jako??), a nie bior?c pod uwag? sam? liczebno?? ludzi prze?ywaj?cych przyjemno?? materialn? (ilo??).
Dobrze rozumiany utylitaryzm jest stanowiskiem o wiele bardziej przyjaznym ni? ten, który jest propagowany – ten b??dnie rozumiany. Z humorem mo?e nawet mo?na rzec, ?e tak pojmowany utylitaryzm w uj?ciu Milla przypomina Ewangelie z ich prawdami. Szcz??liwszym bowiem jest ten cz?owiek, który mo?e nie jest usatysfakcjonowany materialnie ale bogaty duchowo, ni? cz?owiek, który jest usatysfakcjonowany materialnie ale duchowo ubogi.

 

__________

[1] J. S. Mill, Utylitaryzm. Warszawa PWN 1959, s. 18.

[2] Esej ten powsta? na zaliczenie zaj?? z dr Krzysztofem Saj?, kiedy by?am na VI roku Filozofii. Jak wida? zamieszczenie go tutaj jest lekkim powrotem do przesz?o?ci.

[3] Ibidem, s. 15-16.

[4] Ibidem, s. 16.


Bibliografia:
1. J. S. Mill, Utylitaryzm. Warszawa PWN 1959;
2. E. Martens, H. Schnadelbach, Filozofia, podstawiowe pytania. Warszawa 1995;
3. Encyklopedia „Bia?ych plam”, pod red. A. Winiarczyk, M.R. Górniak, Radom PWE 2006;
4. Ewa Klimowicz, Utylitaryzm w etyce. Warszawa PWN 1974.


 

 

Magister filozofii, etyk. Specjalizacja: etyka wojny i interwencji wojskowych. Zainteresowania: filozofia spo?eczna i polityczna, bioetyka, neuroetyka.
Obecnie pracuj? dla Blackwell UK Ltd. i odbywam kurs Applied Ethics na Oxford University.
Spodobał Ci się artykuł? Subskrybuj biuletyn i podziel się z innymi!

Komentarze

  • Gość
    Adam Hajduk,170808 wtorek, 27 grudnia 2011

    Utylitaryzm zap?tlony

    Hahaha... czyli prawdziwym utylitaryst? jest ten,który prze?ywa moraln? satysfakcj? z kierowania si? moralno?ci? deontologiczn?...? Jak to si? ma do prawdziow?ci utylitaryzmu?

    Zgodnie z utylitaryzmem uciekinierzy z miasta nie tylko rezygnuj? z przyjemno?ci cielesnych lecz równie? z satysfkacji moralnej. Przecie? to ci w mie?cie (nie tylko ciesz? si? wi?ksz? ilo?ci? uciech ale te?) post?puj? s?usznie, kieruj?c si? w swoich sumieniach zasadami arytmetyki... Ci wi?c powinni doznawa? moralnej satysfakcji. ?eby powiedzie?,?e to uciekinierzy doznaj? tej moralnej satysfakcji,trzebaby najpierw na jakiej? podstawie uzna?,?e to oni czyni? dobrze. Tyle ?e to ju? by nie mog?a by? podstawa utylitarystyczna.

    Nie przestaje mnie zdumiewa?,czego to umys? ludzki nie dokona,aby jako? zachowa? t? prostot? p?yn?c? z arytmetyki,jak? daje utylitaryzm.

  • Gość
    Marek Ple?niar wtorek, 27 grudnia 2011

    porz?dni ludzie nie opuszczaliby miasta, lecz uwolniliby dziecko

    uwielbiam filozoficzne gl?d?by - zamiast tego, co po prostu trzeba zrobi? zamiast gadania

  • Begina Cox
    Begina Cox środa, 28 grudnia 2011

    gl?d?by? ciekawy nowotwór..

    hahahhhaha, dobre to! tylko, ?e tu by?a mowa o stronach dwóch, dziecko jako strona trzecia to ju? inny temat do poruszenia, który zmienia ciekawie ca?o?? debaty.

  • Urszula Zarosa
    Urszula Zarosa czwartek, 29 grudnia 2011

    ?

    No a jak za?o?ymy, ?e mieszka?cy Omelas ?yli w szcz??ciu rozumianym jako?ciowo jako to najwy?sze szcz??cie - zmys?owe, intelektualne itd. i cen? za to by?o cierpienie tylko jednego dziecka? To tak?e nie jest utylitaryzm? Bo idealny utylitaryzm J.S.Milla jest tak naprawd? zamaskowanym absulytyzmem i nie godzi si? na ?adne cierpienie? ;)

  • Gość
    klo niedziela, 05 sierpnia 2018

    klo

    Dobre ;)

  • Najpierw zaloguj siÄ™ a potem wyĹ›lij komentarz
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Aktywne grupy

Brak aktywnych grup.