Trwoga - S. Kierkegaard

Posted by on in Inne

Ja walcz? o wolno?? – o przysz?o??, o Albo-Albo. Oto jest skarb, jaki zostawi? pragn? tym, których tu na ziemi kocham (Sřren Kierkegaard, Faz)


Kto? musia? niegdy? po raz pierwszy powiedzie?, ?e ?ycie nie jest bajk?. Cz?sto powtarza „si?” ten utarty zwi?zek frazeologiczny, jak równie?: nikt nie mówi?, ?e b?dzie ?atwo. Odpowiednie rzeczy s?owo w tej kwestii da? jeden z najwybitniejszych (ale niekoniecznie, kto co/kogo lubi)  XIX-wiecznych filozofów i poeta romantyczny – Du?czyk Sřren Kierkegaard (1813-1855). Nazywany dzisiaj „wielkim samotnikiem pó?nocy”, „magiem pó?nocy”, który kroczy? w?asnymi ?cie?kami i na mod?? filozofa-klasyka duma? o sensie ludzkiego ?ywota i jego celu. Przypomina? wielkich staro?ytnych, którzy rzadko podró?owali; ba, byli nawet wrogami podró?owania. Lucjusz Anneusz Seneka pisa?, ?e „[…] podró?e nie czyni? ani lepszym, ani rozs?dniejszym. Trzeba raczej obcowa? z naukami oraz znawcami m?dro?ci, by uczy? si? tego, co przez nich zosta?o zbadane, i bada? to, czego jeszcze wyja?ni? nie zdo?ali. […] Taka bieganina nie przyniesie ci ?adnego po?ytku. […] Chory powinien szuka? leku, a nie nowej okolicy” (1). Podró?owa? mo?na „na zewn?trz” i „do wewn?trz”, z t? ró?nic?, ?e ten, kto przyjmuje kierunek w?drówki zewn?trzny, ucieka od „czego?” lub „kogo?”, co, wed?ug filozofii staro?ytnej, nie jest podró?owaniem znacz?cym, gdy? powinni?my kierowa? nasze ?ycie „do wewn?trz”. Wed?ug samego Platona tylko dusza ma skrzyd?a (2) i to ona mo?e sobie przypomnie? (anamneza) stan idealny, z którym niegdy? cz?owiek obcowa?. Nasze ?ycie powinni?my zatem kontemplowa?, a ?rodkami wznoszenia si? na wy?szy poziom poznania (prawdy – dobra – mi?o?ci) jest nie co innego, jak filozofia (3).
?ycie S. Kierkegaarda by?o bardzo ubogie w zdarzenia „zewn?trzne” (4), bowiem tylko raz opu?ci? granice swojego kraju, kiedy w Niemczech (Berlinie) poszukiwa? ?wie?ego powiewu my?li u filozofa Friedricha W. Schellinga. Tych „nowych” idei u staruszka Schellinga nie znalaz? i rozczarowany  powróci? do rodzinnego miasta – Kopenhagi. ?ycie Kierkegaarda ubogie w do?wiadczenia „zewn?trzne” tylko raz bardzo krwawo zapisa?o si? w biografii du?skiego pastucha – zakocha? si? bowiem nieszcz??liwie do niejakiej Reginy Olsen, z któr? zerwa? zar?czyny. Jego s?abe serce nadszarpn??o równie? prowadzenie ?arliwej polemiki z brukowcem „Korsarz”. W ostateczno?ci niedoceniony, samotny „[…] i opuszczony za ?ycia, dokona? te? samotnie dni ?ywota w szpitalu 11 listopada 1855” (5).
Filozofia Kierkegaarda skierowana jest przede wszystkim na ?ycie; inspirowany my?l? Georga W. Hegla (1770-1831), którego filozofia zatraca si? w tak zwanym duchu absolutnym (twórczo?? artystyczna, religijna czy filozoficzna s? ró?nymi wyrazami tego samego ducha absolutnego) i akcentuje esencje, zajmuje stanowisko na przeciwnym biegunie – dla Kierkegaarda najwy?sz? warto?ci? i punktem odniesienia jest cz?owiek, jego konkretno??, trwanie i egzystencja. Dla egzystencjalistów – a do nich „nale?a?” du?ski filozof – cz?owiek skazany jest na wolno??, na konieczno?? podejmowania wyborów i ?adna esencja nie wyprzedza egzystencji; jest wr?cz przeciwnie. To, kim b?dzie cz?owiek zale?y od niego samego i jego decyzji. Egzystencjalista twierdzi, ?e zostali?my wrzuceni w rzeczywisto?? (nikt nas nie pyta? o zdanie), na któr? si? nie godzimy i w której nie znajdujemy ?adnego oparcia. W tym miejscu nale?y podkre?li?, ?e S. Kierkegaard reprezentowa? nurt egzystencjalizmu teistycznego – w ostateczno?ci cz?owiek wprowadza do swojego ?ycia Boga, w którym znajduje ukojenie i podpor?. Zanim jednak wróci do Boga, jego droga jest wyboista i us?ana ró?ami w pejoratywnym s?owa tego znaczeniu. O trzech etapach ?ycia Kierkegaard da? wyk?ad g?ównie w pracy „Albo-Albo”.
Filozofia nie od dzi? stawia typowo egzystencjalne pytania. Tam bowiem, gdzie ko?czy si? filozofia, zaczyna si? demagogia i dogmatyzm – a to, przecie?, nic pewnego. Nasze ?ycie, wy??czaj?c okres dzieci?cej nie?wiadomo?ci, beztroski i nieodpowiedzialno?ci ?ycia, non stop p?ata figle, rzuca k?ody pod nogi i musi sk?ania? do refleksji nad celem i sensem naszego „bycia”. Francesco Petrarka (1304-1374) w „Niewiedzy w?asnej i innych” pyta?: „Zadaj? sobie pytanie, na co mi si? przyda znajomo?? natury dzikich zwierz?t, ptaków, ryb i w??ów, skoro nie znam, nie staram si? pozna? natury cz?owieka, nie wiem dlaczego przyszli?my na ?wiat, sk?d przybywamy, dok?d zmierzamy” (6). Nasze ?ycie to trwoga, która sprowadza si? nie tylko do wspomnianych uniwersalnych pyta? Petrarki, ale równie? zmusza do refleksji: jak ?y?? Jak ?y? w obliczu domniemanej niesko?czono?ci i wszechobecnego bólu, niesprawiedliwo?ci, przemijalno?ci, bólu i wreszcie: ?mierci? Odpowiedzi mo?na by?oby mno?y?, cho?by np.: „Ale? nie ma ?adnego problemu, wystarczy wyzby? si? strachu przed bogami i korzysta? z ?ycia” – odpowie Epikur (IV-III w. p.n.e.). Trzeba przyzna?, ?e my?l do?? satysfakcjonuj?ca w staro?ytno?ci, gdy? obalaj?ca wizje ?wiata jako sceny, na którym My, ludzie, jeste?my tylko aktorami, a bogowie poci?gaj? za sznurki i bawi? si? nami, czyli marionetkami. Kolejny mistrz prostej recepty – Arystyp z Cyreny (V-IV w. p.n.e.). Jego eudajmonia, definicja ?ycia szcz??liwego sprowadza si? do rozkoszy cielesnej, materialnej; i w tym przypomina nie tylko my?l wspó?czesnego filozofa Neila Postmana (1931-2003) (7) , ale równie? wyk?adnie S. Kierkegaarda o estetycznym stadium.
Estetyczny tryb ?ycia przypomina wspomnianego hedonist?, którego celem s? doznania. Wed?ug Kierkegaarda: „Ka?dy cz?owiek, cho?by uchodzi? w ?wiecie za najni?szego, odczuwa potrzeb? wytworzenia sobie pewnego ?wiatopogl?du, tj. dowiedzenia si?, co stanowi warto?? i cel ?ycia. Czyni to i ten, kto ?yje estetycznie, a najogólniejszym wyra?eniem, jakie si? s?yszy we wszystkich czasach i najrozmaitszych stadiach, jest to: nale?y u?ywa? ?ycia” (8). Cz?owiek, który ?yje estetycznie, realizuje cele egoistyczne i w ?aden sposób nie jest zwi?zany z ?yciem; i za to ?ycie, a raczej za w?asne decyzje nie jest odpowiedzialny. On jest w „momencie”, przez „nastrój”, a nastrój „?yj?cego estetycznie jest zawsze ekscentryczny, gdy? ma swoje centrum na obwodzie. Osobowo?? ma swoje centrum w sobie samej, a kto nie posiada siebie samego, jest ekscentryczny” (9). Jednostka estetyczna przypomina Don Juana, kolekcjonera dozna?, który w ostateczno?ci nie znajduje oparcia w  „przyjemno?ciach”, w ?yciu „na zewn?trz”. Wci?? spotyka, a w?a?ciwie zderza si? z odczuciem pustki oraz braku. Mo?na rzec za Martinem Heideggerem (1889-1976) (10), ?e ?ycie przypomina „krz?tanin?”. Estetyczna rozrywka stanowi ucieczk? od bol?czek i pyta?, na które cz?owiek nie potrafi znale?? odpowiedzi. Wrzucony w egzystencj? wci?? poszukuje – poszukuje siebie.
Cz?owiek etyczny w??cza si? w ?ycie spo?eczne, wi??e si? ze ?wiatem: „Ma on swoje miejsce w ?wiecie, w wolno?ci wybiera sam swoje miejsce, to znaczy wybiera to miejsce. Jest jednostk? okre?lon?, mianowicie t? sam?, gdy? wybiera siebie samego”(11). W przeciwie?stwie do estetycznego stadium, cz?owiek w etycznym jest ci?g?y, jest konkretny; to osoba, która u?wiadamia sobie w?asn? ró?norodno?? – swoje pop?dy, dary, nami?tno?ci, pop?dy. Nie opiera si? na estetycznych mo?liwo?ciach – jest ?wiadoma swoich celów, które stara si? konsekwentnie realizowa? w spo?ecze?stwie: „Skoro jednak cz?owiek u?wiadamia sobie w ten sposób siebie samego, przyjmuje to wszystko i poddaje je pod swoj? odpowiedzialno??”(12). Odpowiedzialno?? – jedna z zasadniczych w?a?ciwo?ci ?ycia w spo?ecze?stwie, w ?yciu etycznym. Wybieraj?c etyczne, zgadzam si? na egzystencj?, w której jestem. Ta zgoda poci?ga za sob? odpowiedzialno?? oraz obowi?zek, który nie jest konkretny, ale ogólny (mamy przecie? obowi?zki wobec pa?stwa; obowi?zki w pracy; obowi?zki w relacjach mi?dzyludzkich – i za nie jeste?my odpowiedzialni). To, „czego ??da si? ode mnie, jest ogólne, to, co mog? uczyni?, szczegó?owe”(13). Afirmacja etycznego to równie? obowi?zek pracowania, który jest ogólnoludzki, jednak wyra?ony przez: mnie konkretnego (14). W etycznym ca?a odpowiedzialno?? spoczywa na „mnie” (ludzie przez „si?” zbywaj? z siebie odpowiedzialno?? – wszystko robi „si?”, pi?o „si?”, a przecie? nie „si?” pisze ?ycie, ale cz?owiek, ka?dy, konkretny). Nasza moralno?? zostaje wystawiona na prób? w trudnych sytuacjach granicznych, kiedy kodeks moralny, litera prawa i konwenanse odchodz? do lamusa, bo to „ja” musi podj?? decyzj?; to ja konkretne jest za ni? odpowiedzialny. W tym wyborze zostajemy albo cynikami, albo zawierzamy Bogu.
Nie podoba si? nie zgodzi? z egzystencjalistami, ?e to egzystencja wyprzedza esencj?. Mo?na zawsze zawierzy? my?li B?a?eja Pascala (1623-1662) (15), ?e cz?owiek nic nie traci, je?eli zawierzy Bogu (tzw. zak?ad Pascala), a mo?e jedynie zyska? – mo?e do?wiadczy? jego niesko?czonej dobroci i mi?o?ci, czyli dost?pienia ?ycia wiecznego. Kwesti? dyskusyjn? jest, czy cz?owiek de facto nic nie traci, je?eli zawierza siebie Bogu i pa?a ?arliw?, gorliw? wiar? w „?ycie poza ?yciem”. Sřren Kierkegaard kwesti? totalnego oddania, zawierzenia si? Bogu, podejmuje w „Trwodze i dr?eniu”, gdzie wskazuje na tak zwane paradoksy wiary rozwa?aj?c histori? Abrahama i Izaaka: „Dlaczego Abraham to czyni? Ze wzgl?du na Boga i – identycznie z tym – ze wzgl?du na siebie samego. Czyni to ze wzgl?du na Boga, gdy? Bóg ??da tego dowodu jego wiary; ze wzgl?du na siebie samego czyni to, aby móc dostarczy? tego dowodu”(16). Absolutne zawierzenie Bogu jest dla Kierkegaarda aktem egoistycznym, wyzbywa si? tego, co w cz?owieku „ogólne” (powinno?ci wobec egzystencji, odpowiedzialno??), „[…] wyrzeka si? sko?czonego, aby osi?gn?? niesko?czone”(17). Abraham sam podejmuje decyzje, to on zadecydowa?, nie Bóg, i to on w ogólno?ci i wobec siebie jest odpowiedzialny za czyn. Czy mo?emy go zrozumie?? Nie. Mo?emy by? jedynie ?wiadkami jego trwogi.
To w stadium religijnym cz?owiek odnajduje swoje w?a?ciwe miejsce – to koniec podró?owania, cel w?a?ciwy i dobry, a w pokonywaniu przeszkód, w przechodzeniu z estetycznego do etycznego, z etycznego do religijnego pomaga nam filozofia – to jej zadanie. Kierkegaard wyró?ni? dwa typy religijno?ci: typu A oraz B. Typu A jest powszechna – cz?owiek w ogólno?ci zamkni?ty jest w dogmatach Ko?cio?a, tym samym jest zniewolony, ca?kowicie podporz?dkowany, a w takim po?o?eniu nie mo?na mówi? o wolno?ci, gdy? my?l cz?owieka oddaje si? Bogu. Wyznacznikiem religijno?ci jest w tym podtypie: posiadanie Biblii, chodzenie do ko?cio?a, posiadanie ró?a?ca i obrazów ?wi?tych w mieszkaniu, odpowiednie praktyki i rytua?y (chrzest, bierzmowanie i etc.). To umniejsza naszemu cz?owiekowi, którego nosimy w sobie – ten cz?owiek to stworzenie my?l?ce, które nieustannie d??y do samodoskonalenia. To cz?owiek, który nie zamyka si? w dogmacie, ideologii, ale nieustannie poszukuje, rozwa?a soj? egzystencje, bo w egzystencji egzystuje. W religijno?ci typu B cz?owiek wierzy w Boga, ale odkrywa go przez „drog?” stawiania pyta? i szukania odpowiedzi. Mimo ?e du?ski filozof uwa?a, ?e podtyp B jest niemo?liwy do osi?gni?cia, to nale?y do niego d??y?.
Nakaz moralny Kierkegaarda brzmia?by zatem: „Doskonalcie si?!”.

Na istnienie Boga niepodobna da? jakichkolwiek dowodów. Wiara w Boga (przynajmniej w wydaniu dogmatycznym) zabija cz?owieka, jest zabójstwem na jego egzystencji, wyklucza go (tym bardziej wiara gorliwa, której efektem jest mnisie ?ycie) z „ogólno?ci”, a przecie? wobec niej mamy powinno?ci – wobec ka?dego cz?owieka. To nasz obowi?zek, na to przecie? „si?” godzimy. Z drugiej strony trudno te? da? dowody na nieistnienie Boga. Zabawna jest niewiara ateistów, którzy tak naprawd? wierz? w niewiar?. Wi?c pytam: sk?d ta pewno??? I w tej niepewno?ci trwamy. Nieustannie zmagamy si? z ?yciem, podejmujemy wybory, za które to „ja” jestem odpowiedzialny, a nie kto inny. Jak zatem ?y?? ?yj w zgodzie z samym sob?, bowiem „przy ca?ej swej z?udno?ci, znoju i rozwianych marzeniach jest to pi?kny ?wiat. B?d? uwa?ny. D?? do szcz??cia” (Max Ehrmann, Dezyderata).

1. Cytat podaj? za: Gadacz Tadeusz, O ulotno?ci ?ycia, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2008, s. 15 (fragment Lucjusza A. Seneki pochodzi z Listów moralnych do Lucyliusza)

2. Wed?ug Platona dusza ludzka znajdowa?a si? niegdy? w preegzystencji, czyli idealnym, boskim ?wiecie. Tutaj mit o rydwanie dusz boskich i ludzkich i str?ceniu tych drugich na padó? ziemski. Podró?owanie (bardziej pielgrzymowanie) „wewn?trzne” odnosi si? równie? do mitu o jaskini.

3. Zasadnicze podobie?stwo z ?wiatopogl?dem chrze?cija?skim, gdzie warunkiem dost?pienia ?aski bo?ej i zbawienia jest modlitwa, swoista „kontemplacja” Pisma ?wi?tego, g?ownie Nowego Testamentu.

4. „Nie potrzebuj? podró?owa? po kraju, aby szuka? pi?kna, nie mam te? potrzeby przeszukiwania ulic. […]; obserwuj? bowiem ?ycie z przyjemno?ci?, lecz tak?e z powag? w jego pi?kno?ci i mam zawsze do?? zaj?cia” (Kierkegaard S., Albo-Albo, w tego? Dziennik uwodziciela, t?. Bienenstock M., Wydaw. Hachette, Warszawa 2010, s. 247).

5. Bienenstock Myriam, z przedmowy do S. Kierkegaard, Dziennik uwodziciela, t?. Bienenstock M., Wydaw. Hachette, Warszawa 2009, s. 11

6. Cytat podaj? za: ?roda Magdalena, Etyka dla my?l?cych, Wydaw. Czarna Owca, Warszawa 2010, s. 154

7. Ameryka?ski filozof, medioznawca i krytyk kultury. Znany g?ownie z pozycji Zabawi? si? na ?mier?, w której krytykuje „Ulic? Sezamkow?” za przyuczanie m?odych umys?ów do nieodpowiedzialnego ?ycia.

8. Kierkegaard S., Albo-Albo, w tego? Dziennik uwodziciela, t?. Bienenstock M., Wydaw. Hachette, Warszawa 2010, s. 205

9. Tam?e, s. 214

10. Przedstawiciel egzystencjalizmu ateistycznego. Wed?ug niemieckiego filozofa (od 1931 roku aktywnie wspiera? nazistów, cz?onek NSDAP) cz?owiek d??y do ?mierci, jest byciem-ku-?mierci (Sein-Zum-Tode). G?ówn? kategori? w filozofii Heideggera jest – Angst, strach, trwoga przed niebyciem, co jest elementem nieod??cznym bycia (Sein).

11. Tam?e, s. 231
12. Tam?e, s. 230
13. Tam?e, s. 244
14. W rozwa?aniach nad etycznym stadium ?ycia Kierkegaard krytykuje mistyków: „Mistyk wybiera siebie samego w zupe?nej izolacji, dla niego ca?y ?wiat nie ?yje i nie istnieje, a znu?ona dusza wybiera Boga albo siebie sam?” (Tam?e, s. 219), „Kto si? jednostronnie oddaje mistycznemu ?yciu, staje si? w ko?cu wszystkim ludziom tak obcy, i? ka?dy smutek, nawet najpi?kniejszy, najdelikatniejszy, staje mu si? oboj?tny” (Tam?e, s. 223).

15. B. Pascal wprawdzie nie by? egzystencjalist? (mam na my?li postaw?, pewn? w?a?ciwo?? naszego ?ycia, która sprowadza si? do w?tpienia, buntu, miotania si? mi?dzy cia?em a duchem i wynikaj?cego st?d osamotnienia), jednak wyk?ad, jaki da? w My?lach, ods?ania przed nami stan typowy dla poszukuj?cego egzystencjalisty: „Nasz rozum znajduje w porz?dku rzeczy poznawalnych to samo miejsce, co cia?o nasze w rozmiarach przyrody. Jeste?my ograniczeni w ka?dym kierunku […]. ?eglujemy po szerokim przestworzu, wci?? niepewni i chwiejni, popychani od jednego do drugiego kra?ca. Czegokolwiek chcieliby?cie si? uczepi?, wraz chwieje si? to i oddala” (Pascal B?a?ej, My?li, t?. Tadeusz Boy-?ele?ski, IW PAX, Warszawa 1997). 
16. Kierkegaard S., Trwoga i dr?enie, w tego? Dziennik uwodziciela, t?. Bienenstock M., Wydaw. Hachette, Warszawa 2010, s. 273

17. Tam?e, 275

 

 

 

 

Uniwersytet Szczeci?ski, Wydzia? Filologiczny, filologia polska spec. dziennikarska - 2009. Podyplomowe studia z pedagogiki oraz etyki. Degustator zdrowej filozofii (F. Nietzsche, S. Kierkegaard, Erich Fromm, K. Marks) oraz muzyki (Archive, IAMX, Noir Desir). Z zami?owania pogromca zaw??onych horyzontów intelektualnych (to grozi faszyzmem).
Social sharing
Trackback URL for this blog entry.

Comments

Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Active Groups

No active groups.