Czy mo?emy odwo?ywa? si? do w?asnego sumienia?

Posted by on in Sumienie

Zwolennicy pogl?du, ?e sumienie jest ?ród?em moralno?ci, nie tylko daj? nam jasno do zrozumienia, i? sami zawsze wiedz?, które z posiadanych przez nich przekona? lub uczu? reprezentuj? ich sumienie, ale, ?e s? g??boko prze?wiadczeni równie? o tym, i? w takiej samej sytuacji znajduje si? ka?da osoba post?puj?ca zgodnie z moralnymi obowi?zkami, które zosta?y przez ni? sformu?owane w podobny sposób. Poniewa? nie mo?na sensownie twierdzi?, ?e sumienie jest ?ród?em wszystkich przekona? i uczu?, jakie mo?emy mie? w odniesieniu do kwestii moralnych, to zanegowanie powy?szego za?o?enia sprowadzi?oby tez? o sumieniu jako ?ródle decyzji moralnych do absurdalnej w gruncie rzeczy opinii, ?e ka?de posiadane przez nas przekonanie lub uczucie mo?e by? uznane za konieczny i zarazem wystarczaj?cy warunek ci???cych na nas obowi?zków. Udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy faktycznie posiadamy wiedz?, jak? przypisuj? nam zwolennicy sumienia, nie jest zatem rzecz? b?ah?.

Aby przekona? si?, czy ich pewno?? w tej sprawie jest w pe?ni uzasadniona rozwa?my na pocz?tek jaki? wydumany przypadek. Przypu??my, ?e pewna osoba znalaz?a si? w okoliczno?ciach przypominaj?cych do z?udzenia sytuacj? opisan? przez jedn? z tych wyimaginowanych opowie?ci, które od jakiego? czasu nagminnie wykorzystuje si? w dydaktyce i etycznej argumentacji.

Kogo u?mierci?? Pewien dró?nik zamierza w?a?nie zgodnie z rozk?adem jazdy przestawi? zwrotnic? przed nadje?d?aj?cym poci?giem, w którym jad? na wakacje dzieci. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, ?e na tor, na który chce skierowa? poci?g podstawiono przez pomy?k? cysterny z materia?em wybuchowym o niezwykle du?ej mocy. Zdarza si? jednak tak, ?e wie o tym wszystkim pewna osoba. U?wiadamia ona sobie tak?e, ?e gdyby poci?g pojecha? dalej tym samym torem, którym jedzie, to cho? nie dotrze do miejsca przeznaczenia, nie ulegnie równie? wypadkowi i w ten sposób ?ycie podró?uj?cych nim dzieci zostanie ocalone. Wskutek nadzwyczajnego zbiegu okoliczno?ci, nad którym nie ma potrzeby szczegó?owo si? tutaj rozwodzi?, osoba ta ma mo?liwo?? zapobie?enia tej tragedii. Mo?e to zrobi? tylko w jeden sposób: blokuj?c zwrotnic?, któr? zamierza przestawi? dró?nik. W wyniku tego poci?g pojedzie dalej tym samym torem. Podj?cie takiej decyzji nie jest jednak dla niej ?atwe z powodu posiadanej wiedzy na temat skutków, do jakich niechybnie doprowadzi czynno?? zablokowania zwrotnicy. Wie ona bowiem, ?e je?li tak zrobi, to oczywi?cie nie dojdzie do wybuchu, niemniej jednak nie b?dzie mo?liwe unikni?cie innej tragedii: zgin? pracownicy kolei, którzy w pobliskim tunelu, przez który poci?g b?dzie musia? wówczas przejecha?, wykonuj? na tym torze jakie? prace konserwatorskie. 

Za?ó?my nast?pnie, ?e osoba ta, chc?c dowiedzie? si?, co powinna w tej sytuacji uczyni?, postanawia odwo?a? si? do w?asnego sumienia. Je?eli sumienie traktujemy jako najwa?niejsze i niezawodne ?ród?o wiedzy moralnej, to wyra?enie „odwo?a? si? do sumienia” obejmuje albo proste i nie do ko?ca zrozumia?e akty intuicji albo niezwykle skomplikowane analizy i procedury uzasadniania s?dów, które w tego typu przypadkach zawsze doprowadzaj? do jednoznacznych s?dów moralnych bez wzgl?du na to, jak ?mudny by?by proces dochodzenia do takiej wiedzy. Tego chcia?bym unikn??. Moim celem nie jest opisywanie zdarze?, w których mo?na bez wi?kszych trudno?ci sformu?owa? ostateczne przekonanie o tym, co mamy obowi?zek zrobi?. Mia?oby to sens jedynie wówczas, gdybym zak?ada?, ?e zawsze mo?liwe jest osi?gni?cie takiego stanu umys?u, w którym dla ka?dego z nas w ka?dej sytuacji – a wi?c i w tej, któr? opisuje powy?sza historyjka – da si? w ko?cu wy?oni? jedno niepodwa?alne przekonanie co do tego, jaka jest ta jedyna i najwa?niejsza powinno??, oraz, ?e w jaki? sposób dysponowa? b?dziemy pewno?ci?, i? przekonanie to pochodzi z sumienia. Nie jestem jednak do ko?ca o tym przekonany.

Niekiedy dylemat moralny odczuwamy tak mocno, ?e ka?da mo?liwa do wykonania lub zaniechania czynno?? wydaje si? nie do zaakceptowania. Jest tak na przyk?ad wówczas, gdy b?d?c przekonani, ?e pewne dzia?anie jest s?uszne, mamy jednocze?nie nieodparte wra?enie, ?e jego wykonanie nieuchronnie wi?za?oby si? ze zrobieniem czego? niew?a?ciwego.  Z tego powodu w odniesieniu do zaprezentowanego przypadku chc? przedstawi? odmienny scenariusz, który du?o bardziej przypomina to, czego do?wiadczamy w codziennym ?yciu. Zak?ada on, ?e osoba usi?uj?ca w takich okoliczno?ciach podj?? decyzj?, czy ma doprowadzi? do ?mierci dzieci czy pracowników kolei, nie potrafi, pomimo wysi?ku jaki w to wk?ada, znale?? na to pytanie kategorycznej i jednoznacznej odpowiedzi, i zamiast czerpa? spokój i nale?n? satysfakcj? z osi?gni?cia moralnie upragnionego stanu rzeczy, boryka si? z odmiennymi lub ze sprzecznymi przekonaniami na temat tego, co stanowi w?a?ciwy przedmiot ci???cego na niej obowi?zku.

Mog? za?o?y?, ?e osoba, która w opisanym przypadku ma podj?? moralnie w?a?ciw? decyzj? nie jest pozbawiona sumienia. Co wi?cej, mog? nawet za?o?y?, ?e jej sumienie jest nieomylne. To jednak za ma?o, aby mo?na by?o formu?owa? tez?, ?e spe?nia ona wszystkie warunki, które wystarczaj? dla dokonania trafnego wyboru.

Problemu tego nie mo?na rozwik?a? in foro externo, albowiem istoty sumienia nie stanowi ?adna z kluczowych kwestii b?d?cych przedmiotem zainteresowania rozumu dyskursywnego: ani to, które z posiadanych przekona? jest bardziej uzasadnione w oparciu o wiedz? na temat w?asno?ci cechuj?cych jego przedmiot, ani to, które z nich bardziej spe?nia kryteria prawdy z zewn?trznej perspektywy. Dotyczy on rzadko rozpatrywanego zagadnienia z zakresu poznania poprzez introspekcj? i wymaga odpowiedzi na pytanie, sk?d mamy wiedzie?, które z przekona? zosta?o ukonstytuowane przez sumienie.

Niektórzy dojd? zapewne do wniosku, ?e rozwi?zanie tego problemu nie jest tak trudne, jak twierdz?. Aby tego dowie?? mog? odwo?a? si? do znanego faktu, ?e najpowszechniej akceptowany paradygmat sumienia wyposa?ony jest w mechanizm, który zosta? zaprojektowany mi?dzy innymi po to, aby rozwiewa? tego typu w?tpliwo?ci. Znany jest on pod nazw? wyrzutów sumienia lub skrupu?ów moralnych. Zak?adam, ?e zwolennik Autonomii Sumienia opisa?by go tak, jak zrobi? to Kant lub John Newman[i].

Ogólnie mówi?c, mechanizm ten ma powo?ywa? do istnienia przykre doznania, aby utrudnia? nam niezgodne z obowi?zkiem post?powanie zarówno wówczas, gdy nadu?yli?my ju? w?asnej wolno?ci w tym wzgl?dzie, jak i wówczas, gdy mamy zamiar to uczyni?. Zadaj?c nam w tych okoliczno?ciach ból, powoduj?c cierpienie, czy wywo?uj?c przed nimi l?k nakazuje wykonywanie czynów, które tym samym po?rednio samo zaleca, a których wykonanie, z tego powodu, jest naszym obowi?zkiem . W ten sposób – jako sumienie retrospektywne – daje nam nauczk? gdy zachowali?my si? niezgodnie z obowi?zkiem, albo – jako sumienie prospektywne – przezornie zapobiega tego rodzaju czynom w przysz?o?ci[ii]. Cho? wyposa?enie sumienia w prerogatywy „s?dziego, który stoi ponad wszelk? wolno?ci? dzia?ania”, „oskar?yciela” i jednocze?nie „stró?a porz?dku moralnego” mia?o pierwotnie na celu jedynie wzgl?dy praktyczne, tj. spowodowanie, aby?my post?powali zgodnie z moralnymi powinno?ciami, to jednak nie powinni?my zbyt pochopnie wyci?ga? z  tego wniosku, ?e fakt ten nie mo?e mie? ?adnego zastosowania dla interesuj?cego nas problemu. Je?eli bowiem na tej podstawie zak?ada si?, ?e wiemy, jakich czynno?ci nie mo?emy wykona? spo?ród tych, co do których mamy sprzeczne przekonania, to tym samym zak?ada si? równie?, i? z ?atwo?ci? mo?emy si? dowiedzie?, które z naszych przekona? s? w tej sytuacji przekonaniami sumienia, a które nimi nie s?.

W oparciu o przedstawion? argumentacj? mo?liwa jest obrona dalej jeszcze id?cego s?du. Skoro tego rodzaju przykre doznania s? koniecznym i wystarczaj?cym warunkiem identyfikacji przekona? moralnych, których ?ród?em jest sumienie, a przekonania te, zgodnie z zasad? autonomii, bezwarunkowo konstytuuj? obowi?zki moralne, to nale?y z tego wnosi?, ?e nie tylko nie mo?emy mie? obowi?zków bez tego typu dozna?, ale równie?, ?e ich zaistnienie – faktyczne b?d? przewidywane – obowi?zki z konieczno?ci konstytuuje[iii].

Czy mo?na w ten sposób rozwi?za? dylemat osoby, która, stoj?c przed wyborem czy u?mierci? dzieci czy pracowników kolei, chcia?aby wiedzie? sk?d pochodz? jej sprzeczne przekonania na temat tego, co ma w tej sytuacji zrobi?? Poniewa? w tym przypadku mamy do czynienia z pytaniem o sumienie prospektywne, to wed?ug zaprezentowanej argumentacji osoba ta musia?aby najpierw wyobrazi? sobie, jakiego rodzaju emocje wywo?a?oby wykonanie przez ni? kolejno czynno?ci zgodnych z posiadanymi na ten temat przekonaniami, a nast?pnie, w drodze selekcji, za g?os sumienia uzna? przekonanie nakazuj?ce czynno??, której wykonanie spowodowa?oby, ?e – zgodnie z w?asnym wyobra?eniem – do?wiadczy?aby jakich? przykrych uczu?, które mo?na by nazwa? wyrzutami sumienia. Za?ó?my nast?pnie, ?e osoba ta, po rozwa?eniu ca?ej sprawy, zechcia?aby zastosowa? si? do zalecanej procedury. Oznacza to, ?e wiedzia?aby co ma zrobi? tylko wówczas, gdyby uda?o si? jej wyeliminowa? przekonanie wymagaj?ce wykonania czynu, który, zgodnie z jej wyobra?eniami, nie wywo?a?by u niej tego rodzaju przykrych dozna?.

W przedstawionej strategii wykonywania moralnie w?a?ciwych dzia?a? jest to warunek konieczny. Je?eli z jakich? powodów nie zostanie spe?niony, osoba ta nie b?dzie ?wiadoma tego, co podpowiada jej sumienie; w rezultacie nie b?dzie te? wiedzia?a, jakie ma obowi?zki. Niestety, gdy aktom sumienia nie towarzyszy komfort psychiczny polegaj?cy na tym, ?e s? one jedynymi przykrymi doznaniami lub na tym, ?e brak jest wewn?trznego konfliktu mi?dzy podobnymi doznaniami wynikaj?cymi z wykonania przeciwnych czynno?ci, a wprost przeciwnie, gdy musz? one wspó?wyst?powa? z wieloma innymi przykrymi uczuciami albo nawet je przezwyci??a?, to w takiej sytuacji nie mo?na sensownie zak?ada?, ?e spe?nienie tego warunku zawsze jest mo?liwe. Je?li osoba podejmuj?ca w opisanych okoliczno?ciach decyzj?, czy u?mierci? dzieci czy pracowników kolei, ma, na przyk?ad, wykluczaj?ce si? przekonania na temat tego, co powinna uczyni?, i je?li ma te przekonania dlatego, ?e wyobra?a sobie, i? wykonanie zgodnych z tymi przekonaniami czynno?ci wywo?a?oby u niej w obu przypadkach równie przykre uczucia, to nie mo?na sensownie zak?ada?, ?e mog?aby ona pozna? swoje obowi?zki moralne poprzez wyeliminowanie jednego ze swoich przekona?.

Z?o?ono?? tego typu przypadków oraz dodatkow? trudno??, jaka z tego faktu wynika dla osób, które w oparciu o w?asne sumienie chcia?yby podejmowa? trafne decyzje moralne, wida? wyra?niej gdy spojrzy si? na ca?y problem poprzez pryzmat nast?puj?cej uwagi Johna Stuarta Milla:

Wewn?trzn? sankcj? obowi?zku, niezale?nie od tego, za pomoc? jakich kryteriów ten obowi?zek jest wyznaczony, jest zawsze jedno i to samo – jakie? uczucie w nas samych, a mianowicie mniej lub wi?cej intensywna przykro?? towarzysz?ca gwa?ceniu obowi?zku, przykro??, która u ludzi nale?ycie pod wzgl?dem moralnym wyrobionych jest tak silna, ?e ka?e w powa?niejszych wypadkach odrzuca? to pogwa?cenie jako niemo?liwe. To uczucie (…) stanowi istot? sumienia. W tym z?o?onym wszak?e w praktyce zjawisku to proste uczucie bywa na ogó? ca?e otoczone dodatkowymi skojarzeniami, nasuni?tymi przez sympati?, mi?o??, a cz??ciej jeszcze przez strach, przez uczucia religijne ró?nego typu, wspomnienia z dzieci?stwa i ca?ego minionego ?ycia, przez szacunek dla samego siebie, pragnienie, by zas?u?y? na szacunek innych, a czasem nawet tendencj? do samoponi?enia. Ta szczególna z?o?ono?? stanowi, jak s?dz? ?ród?o przypisywania poj?ciu powinno?ci moralnej jakiego? charakteru mistycznego, zgodnie z tendencja umys?u ludzkiego przejawiaj?c? si? i w wielu innych okazjach. Ta tendencja sk?ania ludzi do wierzenia, ?e poj?cie powinno?ci nie mo?e by? zwi?zane z innymi czynami ni? z tymi, z którymi wi??e je obecnie w naszym osobistym do?wiadczeniu jakie? tajemnicze prawo. Jego moc wi???ca tymczasem polega na tym, ?e istnieje w nas ca?y zespó? uczu?, które musimy prze?ama? po to, by pogwa?ci? nasze dyrektywy moralne i ?e, je?eli mimo oporu tych uczu? dyrektywy nasze pogwa?cimy, wypadnie nam prawdopodobnie zderzy? si? pó?niej z tymi uczuciami w postaci wyrzutu sumienia[iv].

Z wypowiedzi tej wynika jasno, ?e w ka?dym przypadku odwo?ania si? do w?asnego sumienia mo?na mówi? o pewnego rodzaju uproszczeniu lub niew?a?ciwej racjonalizacji post factum, polegaj?cych na tym, ?e pomimo mnogo?ci ró?norodnych uczu? sprzeciwiaj?cych si? wykonaniu lub niewykonaniu pewnych czynno?ci, nie dokonuje si? w?ród nich nale?ytej selekcji na te, które faktycznie stanowi? ?ród?o moralnych obowi?zków i na te, które, b?d?c zupe?nie przygodnymi, stanowi? mog? co najwy?ej jakie? „dodatkowe skojarzenia” b?d? „uboczne okoliczno?ci”, lecz wszystkie traktuje si? na równi jako wyrzuty sumienia[v]. Stanowisko to, cho? niew?tpliwie s?uszne i godne uwagi, nie wyra?a problemu w taki dok?adnie sposób, jak wcze?niej opisa?em. W jego ramach stwierdzi? mo?na jedynie, ?e osoba maj?ca podj?? w oparciu o w?asne sumienie decyzj?, czy u?mierci? dzieci czy pracuj?cych robotników kolejowych, stoi wobec trudno?ci polegaj?cej na tym, ?e istnieje w niej ca?y zespó? nieprzyjemnych dozna?, z którymi b?dzie musia?a si? zmierzy?, gdyby zechcia?a na przyk?ad doprowadzi? do ?mierci dzieci. I te uczucia uznaje ona in gremio za wyrzuty sumienia, nie bacz?c w ogóle na to, które z nich pochodzi z sumienia, a które na przyk?ad stanowi jedynie wyraz jej rodzicielskiej mi?o?ci lub jakiego? traumatycznego wspomnienia z dzieci?stwa.

Spostrze?enia to nie tylko poszerza zakres mojej dotychczasowej argumentacji, ale nadaje jej równie? wi?ksz? wiarygodno??. Na jego podstawie mog? z powodzeniem twierdzi?, ?e w przypadku, w którym nie sposób podj?? dzia?ania nie u?miercaj?c jakich? ludzi, odwo?anie si? do sumienia jest problematyczne nie tylko wówczas, gdy mamy sprzeczne przekonania na temat ci???cych na nas w tej sytuacji obowi?zków moralnych, ale równie? wtedy, gdy za pomoc? mechanizmu wyrzutów sumienia uda si? w ko?cu sprzeczno?? t? zlikwidowa? i w ramach osi?gni?tego w ten sposób zespo?u jednorodnych uczu? doj?? do jednego i niepodwa?alnego przekonania o tym, jak powinni?my post?pi?. Stanowisko to mog? wspiera? nawet je?li nie jestem do ko?ca przekonany, ?e zak?adana przez Milla jednorodno?? uczu? mog?aby mie? miejsce w opisanym przypadku.

Ci, którzy si? ze mn? nie zgadzaj? maj? dodatkowy problem do rozwi?zania. Musz? dostarczy? mocnych racji na rzecz twierdzenia, ?e osoba ta wiedzia?aby jaki jest jej obowi?zek w sytuacji, w której spo?ród sprzecznych przekona? pretenduj?cych do g?osu jej sumienia mog?aby trafnie wyeliminowa? przekonania wskazuj?ce na czynno??, której wykonanie nie spowodowa?oby u niej ?adnych przykrych dozna?. Musz? tak?e wyt?umaczy?, w jaki sposób by?aby w stanie zdoby? tak? wiedz? je?li nie potrafi?aby zaprzeczy? temu, ?e gdyby nie post?pi?a zgodnie ze swoim przekonaniem, to mog?aby do?wiadczy? przykrych dozna? pochodz?cych z innego ?ród?a ni? jej w?asne sumienie. Jest ma?o prawdopodobne, by zadanie to mo?na by?o zadowalaj?co wykona?. Jego trudno?? pot?guje dodatkowo fakt, i? du?o ?atwiej jest dowie?? rzeczy przeciwnej, a mianowicie, ?e nasza wiedza na temat obowi?zków moralnych jest w tych warunkach zawsze niepewna. 

Aby dowiedzie? si?, czy tak w?a?nie maj? si? rzeczy, nale?a?oby dokona? dodatkowych ustale? w odniesieniu do procesu powstawania ca?ego zespo?u uczu?, jakich mog? do?wiadcza? osoby znajduj?ce si? w sytuacji, w której uratowanie ?ycia jednych ludzi nieuchronnie zak?ada ?mier? innych. Mo?na by na przyk?ad przyj??, ?e osoba maj?ca w opisanym okoliczno?ciach zdecydowa?, czy u?mierci? dzieci czy pracowników kolei, dochodzi za pomoc? my?lenia prospektywnego do wniosku, ?e wykonanie czynno?ci prowadz?cej do u?miercenia dzieci spowoduje, ?e do?wiadczy przykrych dozna?. Gdyby post?pi?a w ten sposób, to nie tylko musia?aby przezwyci??y? strach o ?ycie w?asnych dzieci, wywo?any przez traumatyczne wspomnienia z dzieci?stwa, ale musia?aby równie? pogwa?ci? cenione przez ni? zasady mi?o?ci macierzy?skiej. Niestety, z powodu przyj?tych za?o?e?, które wydaj? si? ca?kiem realne, sprawy komplikuj? si? jeszcze bardziej, albowiem w ten sam sposób mo?e ona nabra? równie mocnego prze?wiadczenia, ?e nie mniej przykre doznania wywo?a wykonanie czynno?ci prowadz?cej do u?miercenia pracowników kolejowych. Istnieje du?e prawdopodobie?stwo, ?e do powstania tego typu uczu? mog? doprowadzi? u niej takie czynniki, jak g??boki szacunek dla rodziców, i ci?gle ?ywe jeszcze wspomnienie tragicznej ?mierci ojca, który zgin?? w podobnych okoliczno?ciach.

Czego mo?e nas nauczy? ten zmy?lony przypadek? Zwolennicy sumienia s?dz? zapewne, ?e niewiele. Cho? ich opinia mo?e wydawa? si? nam zrozumia?a, nie znaczy to jednak, ?e musimy uznawa? j? za s?uszn?.  Rozwa?aj?c takie przypadki, odkrywamy w sposób optymalny ca?? z?o?ono?? procesu tworzenia si? naszych przekona? na temat tego, co powinni?my robi? w konkretnych sytuacjach, dowiadujemy si?, co faktycznie znaczy odwo?ywanie si? do w?asnego sumienia, i na czym polegaj? nasze epistemiczne ograniczenia, których ?adna teoria synejdezjologiczna nie mo?e przezwyci??y?. Cho? do ostatecznych ustale? w tym zakresie dochodzimy podczas rozwa?a? nad nieistniej?cym ?wiatem, nie mo?na mie? jednak w?tpliwo?ci, ?e obowi?zuj? one równie? w sytuacjach rzeczywistych.

Za?ó?my zatem, ?e ta wyimaginowana osoba pragnie wiedzie?, co powinna w tej sytuacji uczyni?, i w tym celu zamierza odwo?a? si? do w?asnego sumienia. Pierwszy problem, na jaki napotyka, to posiadanie sprzecznych na ten temat przekona?. Gdyby za g?os sumienia uzna?a jedno z nich, na przyk?ad to, które mówi jej, ?e powinna ratowa? ?ycie dzieci, musia?aby dysponowa? narz?dziami pozwalaj?cymi na zdyskwalifikowanie w tej roli pozosta?ych przekona?. Do tego nie nadaje si? prosty mechanizm skrupu?ów moralnych, funkcjonuj?cy tak, jak zak?ada? Kant, albowiem ka?da z mo?liwych do wykonania czynno?ci spowoduje u tej osoby przykre doznania. Je?eli mia?aby rozpozna? g?os sumienia wspó?wyst?puj?cy unisono z wieloma innymi g?osami, musia?aby mie? zdolno?? odró?niania uczu? zwi?zanych z sumieniem od dozna? emocjonalnych, które stale mu towarzysz?, lecz nie s? jego wytworem. W przeciwnym wypadku z faktu, ?e ma g??bokie prze?wiadczenie, i? sumienie jest najwy?szym autorytetem moralnym, w ?adnym razie nie wynika?oby, ?e potrafi ustali? co jest, a co nie jest jej obowi?zkiem. 

Niektórzy mog? sugerowa?, ?e wbrew temu, co s?dzi? Mill, ka?de uczucie ma swoj? w?asn? i niepowtarzaln? natur? – rozpoznawaln? bez trudu w trakcie jego doznawania – za pomoc? której mo?na je odró?ni? od innych uczu?. Na rzecz tej tezy przemawia? ma wiele znanych nam faktów. Czy? nie na tej w?a?nie podstawie prawie nigdy nie mylimy uczucia ?alu z uczuciem wstydu? Czy nie potrafimy bez wi?kszego wysi?ku odró?ni? uczucia zak?opotania od uczucia zadowolenia? Je?li zak?adamy zatem, ?e istot? sumienia stanowi zawsze ten sam rodzaj doznania emocjonalnego, to powinni?my sta? na stanowisku, ?e nie ma ?adnych powodów ku temu, aby stosowa? wobec niego inne kryteria ontologiczne i epistemologiczne ni? te, jakimi pos?ugujemy si? wobec pozosta?ych tego typu dozna?[vi]

Nie wydaje si?, aby ten pogl?d ustanawia? mocny argument. Natura uczu? mo?e by? ?ród?em wiedzy na ich temat jedynie w do?? ograniczonym zakresie, a ponadto zakres ten prawdopodobnie nie obejmuje wiedzy, jaka wymagana jest do rozwi?zania opisanego problemu. Na podstawie doznawanych uczu? potrafimy z du?? pewno?ci? i prawdziwie orzeka? wy??cznie o ich przeciwie?stwach, o tym, czy s? to uczucia negatywne czy pozytywne. Ka?dy przyzna bez wahania, ?e by?oby rzecz? dziwn? gdyby normalna osoba, która ?wiadomie do?wiadcza pewnego uczucia, nie wiedzia?a, czy jest to uczucie przyjemne czy przykre.  Tego rodzaju do?wiadczenie nie wystarcza jednak do dokonywania bardziej subtelnych rozró?nie? w ramach wzgl?dnie jednorodnego zespo?u uczu? pozytywnych lub negatywnych. Ró?nica mi?dzy rado?ci? a zadowoleniem, gniewem a z?o?ci?, poczuciem winy a zawstydzeniem, czy samotno?ci? a osamotnieniem, nie sprowadza si? wy??cznie do ró?nic wyst?puj?cych mi?dzy odczuwanymi doznaniami emocjonalnymi, lecz wynika w du?ej mierze z ch?odnych kalkulacji i przyj?tych w ich ramach za?o?e? co do okoliczno?ci, które musz? wyst?pi?, aby takim mianem mo?na by?o okre?la? do?wiadczane w ich ramach uczucia. Prawdopodobnie nie ma uczu? posiadaj?cych jedyn? w swoim rodzaju i niepowtarzaln? natur?, która samoistnie generowa?aby nasz? samotno??, ani uczu? charakteryzuj?cych si? w?asno?ciami, ze wzgl?du na które mogliby?my bezb??dnie wyrokowa? o w?asnym osamotnieniu. Wiedzy o tym, ?e oto znale?li?my si? w jednym b?d? drugim stanie – a tak?e o wyst?puj?cych mi?dzy nimi ró?nicach – nie zdobywamy poprzez badanie natury do?wiadczanych ka?dorazowo uczu?; wynika ona z za?o?e?, które w okre?lonych warunkach pozwalaj? nam uto?samia? ka?dy z tych stanów z pojawiaj?cymi si? doznaniami.

Nie jest to jedyny argument, jaki w tej sprawie mog? utrzymywa? obro?cy sumienia. Zamiast bazowa? na w?tpliwej i nie do ko?ca jasnej ró?nicy jako?ciowej mi?dzy skrupu?ami moralnymi a pozosta?ymi uczuciami, mogliby zastosowa? odmienne kryterium ró?nicuj?ce, oparte na mocy, z jak? do?wiadczamy jednych i drugich. Niekiedy uwa?a si? bowiem, ?e sumienie, stoj?c na stra?y przestrzegania nakazów moralnych, wywo?uje uczucia, których si?a przewy?sza inne emocje, i ?e pod tym wzgl?dem s? one z nimi nieporównywalne. Do?wiadczamy ich najcz??ciej pod postaci? przeszywaj?cego bólu, i z trudem potrafimy znie?? doznawane pod ich wp?ywem cierpienie. St?d w?a?nie bierze si? strach, jaki odczuwamy przed ich wyst?pieniem. Najbardziej radykalny w tej kwestii pogl?d g?osi, ?e ta niespotykana si?a i gwa?towno?? dozna? wytwarzanych przez mechanizm wyrzutów sumienia mo?e spowodowa? ?mier? osób, które przyczyni?y si? do ich zaistnienia swoim niesumiennym zachowaniem[vii].

Jakie konsekwencje w odniesieniu do przypadku, który analizuj?, ma w??czenie tego stanowiska do obrony sumienia jako ?ród?a moralno?ci? Wydaje si?, ?e na obecnym etapie rozwa?a? udzielenie ostatecznej odpowiedzi na to pytanie nie by?oby wystarczaj?co wiarygodne. Osi?gni?cie tego celu wymaga precyzyjnego ustalenia, jaki faktycznie charakter ma zwi?zek ??cz?cy wyrzuty sumienia z przypisywan? im moc?: czy nale?a?oby go rozumie? w ten sposób, ?e mechanizm wyrzutów sumienia ka?dorazowo powo?uje do istnienia doznania emocjonalne przewy?szaj?ce pod wzgl?dem si?y wszystkie inne doznania, czy te? raczej w ten sposób, ?e cho? mechanizm ten w normalnych okoliczno?ciach zawsze powoduje tego typu skutki, to jednak jego funkcjonowanie nie jest doskona?e i z tego powodu mo?e zdarzy? si? tak, ?e si?a powo?ywanych przez niego do istnienia uczu? nie przewy?szy si?y uczu? pochodz?cych ze ?róde? zewn?trznych wobec sumienia?

Rozumowanie protagonistów sumienia zak?adaj?ce pierwsz? – mocniejsz? – wersj? uniemo?liwia istnienie dylematu moralnego, przed którym postawiona zosta?a osoba maj?ca podj?? decyzj? czy u?mierci? dzieci, czy pracowników kolei. Tym samym dyskwalifikuje równie? opisan? sytuacj? w roli wiarygodnego kontrargumentu. Nie nale?y si? temu dziwi?. Je?eli zak?ada si?, ?e mechanizm wyrzutów sumienia zawsze doprowadza do jednoznacznego i s?usznego przekonania o tym, co powinni?my zrobi?, to przytaczanie wyimaginowanych przyk?adów, które uzasadniaj? przeciwn? tez? musi wydawa? si? zwyk?ym nieporozumieniem.

Trudno jednak uwierzy?, ?e tak w?a?nie mog?oby by?. Tego typu dylematy nie s? wymys?em; prze?ywaj? je ludzie w realnym ?wiecie. Ka?dy mo?e by? pewnego dnia zmuszony wybra? mi?dzy dwoma sposobami dzia?ania, z których oba uznawa? b?dzie z moralnego punktu widzenia za nie do ko?ca s?uszne lub wr?cz za niew?a?ciwe. Wielu z nas tego do?wiadczy?o. Ponadto, z takim problemem – znanym szerzej pod nazw? problemu „brudnych r?k” – od niepami?tnych czasów borykaj? si? na co dzie? osoby zaanga?owane w ?ycie publiczne lub dzia?alno?? polityczn?[viii]. Nie jest to nic nowego.

Na tej podstawie niektórzy mog? doj?? do wniosku, ?e w obliczu tego rodzaju wiedzy empirycznej obrona powy?szego rozumowania wymaga fortelu, jaki pod adresem swoich interlokutorów zastosowa? swego czasu Hegel, a mianowicie, ?e teoria ma przewag? nad faktami, tak wi?c skoro fakty przecz? teorii, to tym gorzej dla faktów. Takie post?powanie nie gwarantuje jednak sukcesu. Je?li rzecznik sumienia zaakceptuje t? specyficzn? metod? dochodzenia do prawdy, to pomimo, i? utrzyma w ten sposób mocn? wersj? wyrzutów sumienia, uczyni to kosztem logicznej wiarygodno?ci w?asnego stanowiska.

Nie jest to jedyny argument, jaki mo?na wysun?? przeciwko rozumowaniu opartemu na niedo?cignionej mocy wyrzutów sumienia. Z faktu, i? sumienie jest najwy?szym autorytetem moralnym, w ?adnym razie nie wynika, ?e jego g?os musi brzmie? najsilniej. I nie chodzi tylko o to – jak uwa?ano dotychczas – ?e nie potrafi sk?oni? nas do w?a?ciwego post?powania, lecz o to przede wszystkim, ?e nie zawsze mo?emy trafnie zidentyfikowa? pochodz?ce z tego ?ród?a zalecenia. Ponadto istnieje du?e prawdopodobie?stwo, ?e w opisanej sytuacji uczucia wytworzone przez mechanizm skrupu?ów moralnych mog? pod wzgl?dem posiadanej si?y przewy?sza? pozosta?e doznania emocjonalne jedynie w tak niewielkim stopniu, ?e nie b?dziemy mogli dok?adnie okre?li?, które z nich wyra?a faktycznie g?os naszego sumienia. Wszystko to prowadzi do wniosku, i? za s?uszne trzeba uznawa? twierdzenie, ?e cho? sumienie mo?e nie mie? ?adnych k?opotów z ustaleniem obowi?zków, to jednak my mo?emy mie? powa?ne trudno?ci zwi?zane z rozpoznaniem jego nakazów. Urzeczywistnienie si? tej mo?liwo?ci by?oby dla nas rzecz? fataln?, gdy? skutkowa?oby kompletnym brakiem rozeznania w kwestiach moralnych[ix].

S?abszej wersji zwi?zku ??cz?cego sumienie z moc? generowanych przez niego uczu? w ogóle nie bior? pod uwag? jako powa?nej racji za odrzuceniem tego rodzaju dylematu. Zak?adam, ?e opisany przeze mnie przypadek powinien by? z tego punktu widzenia traktowany jako dopuszczalny wyj?tek, albowiem stanowi modelowy przyk?ad sytuacji, w której osoba podejmuj?ca moralne decyzje mo?e nie by? w stanie prawid?owo zidentyfikowa? wytwarzanych przez sumienie dozna? z powodu zbyt du?ej si?y uczu? pochodz?cych z innych ?róde?.

Takie wnioski wynikaj? z analizy przypadków, w których mamy sprzeczne przekonania na temat tego, co powinni?my zrobi?. Czy dotycz? one równie? osób, które podejmuj? moralne decyzje w oparciu o wzgl?dnie jednorodny zespó? uczu??

Aby odpowiedzie? na to pytanie powinienem inaczej scharakteryzowa? osob?, która stoi wobec problemu kogo ma u?mierci?. Zgodnie z zaleceniami Milla zak?adam wi?c, i? po skrupulatnym rozwa?eniu wszystkich istotnych okoliczno?ci tej sytuacji dochodzi ona do przekonania, ?e jej obowi?zkiem jest przestawienie zwrotnicy i uratowanie jad?cych na wakacje dzieci. Oznacza to, ?e gdyby chcia?a wprowadzi? w ?ycie zamiar ich u?miercenia, musia?aby prze?ama? w sobie ca?y zespó? niezwykle nieprzyjemnych uczu?. Wiemy te?, ?e te przykre dla niej doznania mog? by? spowodowane wieloma ró?norodnymi czynnikami, po?ród których znajduje si? mi?dzy innymi mechanizm wyrzutów sumienia, jakie? traumatyczne wspomnienie z dzieci?stwa oraz fakt posiadania w?asnych dzieci i rozwini?te z tego powodu ponad miar? uczucia macierzy?skie.

W nowych okoliczno?ciach wa?ne jest co my?limy na temat takich kwestii jak to, czy przekonanie tej osoby mo?e w opisanej sytuacji powo?a? do istnienia moralny obowi?zek oraz, czy mo?e ona – lub ktokolwiek inny – wiedzie?, co stanowi jego przedmiot.

Pierwsza sprawa nie powinna przysparza? zbyt wielu k?opotów. Nie ma powodów, aby negowa? mo?liwo?ci zaistnienia obowi?zku. Je?li u podstaw posiadanego przez t? osob? przekonania, le?y zespó? uczu?, w sk?ad którego wchodz? równie? wyrzuty sumienia, to nie sposób zaprzeczy?, ?e jej obowi?zkiem mog?oby by? takie post?powanie. By?oby ono jej obowi?zkiem, gdyby sumienie stanowi?o rzeczywiste ?ród?o utrzymywanego przez ni? przekonania. Niestety, nie mo?na z tego wyci?gn?? wniosku – ani te? w ?adnym razie nie oznacza to – ?e przestawienie zwrotnicy jest de facto obowi?zkiem tej osoby. Tak d?ugo nie b?dzie mo?na tego zak?ada?, jak d?ugo nie b?dzie wiadomo sk?d faktycznie pochodzi jej przekonanie na ten temat. Wi?kszo?? zwolenników sumienia stwierdza w sposób jasny, ?e obowi?zki moralne nie mog? by? konstytuowane przez przekonania, które nie s? bezpo?rednio zdeterminowane g?osem naszego sumienia. Dotychczasowe rozwa?ania dowodz?, i? nie mo?na wiarygodnie wykaza?, ?e osoba znajduj?ca si? we wskazanej przez Milla sytuacji nie jest w?a?nie takim przypadkiem. 

Z tych samych powodów trzeba negatywnie rozpatrzy? równie? drug? kwesti?. Skoro w opisanej sytuacji nie mo?na precyzyjnie wskaza? ?ród?a, z którego pochodz? nasze przekonania na temat moralnych powinno?ci, to wydaje si?, i? nie mo?na sensownie zak?ada?, ?e znajduj?ce si? w tej sytuacji osoby b?d? wiedzia?y, co maj? obowi?zek uczyni?. Cho? mog? one mie? konkretne co do tego przekonania, nie znaczy to jednak, ?e maj? ?wiadomo??, które z nich ustanawia w?a?ciwy s?d moralny. Tak wi?c pomimo, i? dowodzi?em, ?e brak mo?liwo?ci prawid?owego zidentyfikowania ?róde? tego typu przekona? nie przekre?la ostatecznie powo?ania do ?ycia obowi?zków moralnych, s?dz? jednak, ?e ma on inny nieprzewidziany skutek, a mianowicie wyklucza mo?liwo?? dysponowania na ten temat moraln? wiedz?.    

To wszystko prowadzi do wniosku, który os?abia etyczn? funkcj? sumienia. G?osi on, ?e je?li by?oby prawd?, ?e sumienie ustanawia warto?ci moralne, to w wielu sytuacjach nikt nie móg?by wiedzie?, czy dzia?anie, którego wykonanie uwa?a za swoj? powinno??, stanowi faktycznie przedmiot obowi?zku. Co wa?niejsze, nie mogliby?my wiedzie? tego nie tylko w sytuacji, w której posiadane przez nas przekonanie nie ustanawia?oby ?adnej powinno?ci, lecz nawet wówczas gdyby spe?nia?o ono zak?adane warunki i faktycznie powo?ywa?o do istnienia obowi?zek moralny.      


[i] „Sumienie posiada ka?dy cz?owiek; przed obserwuj?cym go od wewn?trz s?dzi? odczuwa on respekt i l?k przeplataj?cy si? z szacunkiem. Ta czuwaj?ca nad nim oraz jego prawem w?adza nie jest czym? ustanowionym przeze? dobrowolnie, lecz organiczn? cz??ci? jego istoty. Towarzyszy mu jak cie? nawet wówczas, kiedy zdaje mu si?, ?e uda?o mu si? przed ni? zbiec. We ?nie, w afekcie, w odurzeniu – wsz?dzie jest ona obecna; a skoro tylko si? cz?owiek ocknie i dojdzie do siebie, zaraz dobiega go ten bezlitosny g?os.” I. Kant, Metafizyka moralno?ci, Warszawa 2005, s. 315

„W przypadkach, które zawczasu wymagaj? rozstrzygni?cia przez sumienie cz?owiekowi zdaje si?, ?e ostrzega go ono przed pochopn? decyzj?: przy tym w sprawach dotycz?cych powinno?ci etycznych, gdzie s?dzi? mo?e by? tylko i wy??cznie sumienie, odczuwa on powa?ne skrupu?y moralne. I chocia? nie wdaje si? ono w detale, gdy rzecz na to nie zas?uguje – nigdy te? nie bagatelizuje ani nie puszcza p?azem prawdziwych wykrocze?, ani te? nie pozostawia ?adnych niedomówie?, które otwiera?yby pole do nadu?y? dla samowoli.” Tam?e, s. 318. Zob. te? I. Kant, Metafizyczne podstawy…, s. 110-111. J.H. Newman, Logika wiary, Warszawa 1989, s. 97-98.

[ii] Na temat sumienia retrospektywnego i prospektywnego zob. E. D’Arcy, Conscience and Its Right to Freedom, New York 1961, rozdz. 1; J.F. Childress, Appeals to Conscience, Ethics 1979, t. 89, s. 317-318;

[iii] Podobn? tez? w odniesieniu do sumienia retrospektywnego sformu?owa? Larry May, On Conscience, American Philosophical Quarterly 1983, t. 20, s. 62

[iv] J.S. Mill, Utylitaryzm. O wolno?ci, Warszawa 2005, s. 38-39. O niejednorodnym charakterze sumienia pisa? równie? A. Schopenhauer, O podstawie moralno?ci, Kraków 2005, s. 68

[v] Niektórzy interpretuj? wypowied? Milla du?o mocniej, a mianowicie jako twierdzenie, ?e dokonanie takiej selekcji nie tylko jest trudne, ale wr?cz niemo?liwe, zob. P. Fuss, Conscience, Ethics 1964, t. 74, s. 113

[vi] Argumenty na rzecz takiego pogl?du mo?na znale?? w: A. Schinkel, Conscience and Conscientious Objections, Amsterdam 2007, s. 378-380

[vii] J.H. Newman, Religion pleasant to the Religious, w: J.H. Newman, Parochial and Plain Sermons, London-Oxford-Cambridge 1868, t. VII, s. 199-200. Wi?cej na ten temat mo?na znale?? w: S. Ga?ecki, Spór o sumienie. ?ród?a i konsekwencje etyki Johna Henry’ego Newmana, Kraków 2012, s. 276

[viii] Na ten temat istnieje bogata literatura. Zobacz na przyk?ad: T. Nagel, Wojna i masakra, w: T. Nagel. Pytanie ostateczne, Warszawa 1997; M. Walzer, Dzia?alno?? polityczna: problem brudnych r?k, w: Moralno?? i profesjonalizm, pod red. W. Galewicza, Kraków 2010.

[ix] Obawia? si? tego J. Butler, Fifteen Sermons Preached  At the Rolls Chapel and a Dissertation upon the Nature of Virtue, London 1958, s. 49-51, 160

Powy?szy fragment pochodzi z artyku?u Sumienie i autonomia, Analiza i Egzystencja 2014, t. 27, s. 79-123. Jego tre?? dla potrzeb niniejszej publikacji zosta?a nieznacznie zmodyfikowana.

 

Profesor Uniwersytetu Szczeci?skiego, kierownik Zak?adu Etyki Instytutu Filozofii US. Autor kilku ksi??ek naukowych z dziedziny metaetyki i etyki praktycznej
Social sharing
Trackback URL for this blog entry.

Comments

  • Guest
    WalizkiSklep Thursday, 05 February 2015

    Sumienie

    Powo?ywanie si? na w?asne sumienie mo?e si? sprawdzi?, albo i nie. Ka?dy wyznaje odmienne zasady moralne, ma ró?ne podej?cie do ?ycia, a sumienie to nie jest co? identycznego u wszystkich ludzi.

  • Guest
    Valentin August Sunday, 28 April 2019

    Dylemat wagonikowy:

    Kto daje komu? do rozwi?zania taki dylemat nie wie, ?e bez szczegó?owych danych jest on nie rozwi?zywany i dlatego jest zwyk?a zabaw? my?low?. Dlaczego? Nie sposób bowiem zak?ada?, ?e warto?? ?ycia ka?dego dziecka i robotnika jest identyczna. A skoro tak, sumy warto?ci ?ycia dzieci w wagonikach i robotników wagonikach nie s? sobie równe. Ból jednak w tym, ?e cz?owiek nie wie, która warto?? przewa?a. Czyli dylemat nie do rozwi?zania. Ale chrze?cijanin ma metod? wyj?cia z tej matni. Po prostu b. krótkim aktem strzelistym do ADONAI (On zna rozwi?zanie) prosi o pomoc w tej decyzji, po czym robi to np. na chybi? trafi?, wtedy nie musi si? obawia? o wyrzuty sumienia.
    cbdo.

  • Please login first in order for you to submit comments
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Active Groups

No active groups.