P?acenie podatków a równe traktowanie

Prawo podatkowe nakazuje p?aci? podatki od dochodów uzyskiwanych z wykonywanej pracy oraz nak?ada surowe kary na tych, którzy sumiennie pracuj? i otrzymuj? za to stosowne wynagrodzenie, lecz nie chc? podporz?dkowa? si? temu nakazowi. W jego ramach zak?ada si? ponadto, ?e w stosunku do tych osób u?ycie si?y, rozmaite represje i pozbawienie wolno?ci maj? by? stosowane niezale?nie od racji, jakie mog?yby one przed?o?y? na rzecz takiej decyzji. Na tej podstawie mówi si? niekiedy, ?e nakaz opodatkowania jest bezwzgl?dny. Jednak to samo prawo bez ?adnych ceregieli zwalnia z obowi?zku p?acenia podatków doros?e osoby, które pracowa? nie chc? oraz tych, którzy nie zamierzaj? si? zbytnio wysila?, i z tego powodu nie otrzymuj? wystarczaj?co godziwego wynagrodzenia. W konsekwencji osoby te za niep?acenie podatków nie s? poddawane analogicznym ?rodkom przymusu, ani te? nie s? karane. Okazuje si? zatem, ?e cho? obowi?zek p?acenia podatków jest bezwzgl?dny, to jednak nie odnosi si? do wszystkich w taki sam sposób.

Dla Urz?dów Skarbowych istniej? dwie podstawowe grupy obywateli[1]. Najwa?niejsi s? ci, którzy posiadanie pewnych dóbr i us?ug przedk?adaj? nad czas wolny i nad – zupe?nie nieistotne z ekonomicznego punktu widzenia – zaj?cia – jak na przyk?ad le?enie na pla?y – którym mogliby si? w tym czasie oddawa?. S? to osoby, które decyduj? si? pracowa?, aby zarobi? wi?cej, ni? to jest konieczne dla zaspokojenia podstawowych potrzeb, co, jak zak?adam, dla ka?dego z nas stanowi warunek utrzymania si? przy ?yciu. Do grupy drugiej przynale?? za? ci, którzy nie maj? ambicji wykraczaj?cych poza pragnienia zwi?zane z w?asnym istnieniem. Osoby te albo w ogóle nie zamierzaj? pracowa?, albo nie zamierzaj? pracowa? d?u?ej, ni? to jest konieczne do zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb, tak wi?c czas wolny i zwi?zane z nim zaj?cia przedk?adaj? z kolei nad dobra, które mog?yby mie?, i us?ugi, do których mia?yby dost?p i z których mog?yby korzysta?, gdyby wi?cej pracowa?y.

Z punktu widzenia prawa podatkowego osoba nale??ca do grupy drugiej – Leniuszek – nie ma takiego samego znaczenia, jak osoba nale??ca do grupy pierwszej – czyli Pracu?. Zak?ada si? bowiem, ?e restrykcje za niep?acenie tego rodzaju podatków mo?na s?usznie stosowa? jedynie wobec tych obywateli, którzy spe?niaj? dwa warunki: pracuj?, a ich przychody z tego tytu?u s? wi?ksze od kwoty, jaka jest konieczna do tego, aby mogli utrzyma? si? przy ?yciu. Pracu?, który te warunki z nawi?zk? spe?nia musi zatem odda? w formie podatku jak?? cz??? zarobionych przez siebie pieni?dzy, natomiast doros?a osoba b?d?ca Leniuszkiem, która w ogóle nie pracuje, lub która pracuje dorywczo i za wykonywan? prac? otrzymuje przychody wystarczaj?ce tylko na zaspokojenie jej podstawowych potrzeb, przymusowi temu nie podlega.

Uwa?amy na ogó?, ?e je?eli jeste?my lud?mi wolnymi i dobrowolnie zdecydowali?my o robieniu tego, co sprawia nam przyjemno?? i co daje nam szcz??cie, to mamy nie tylko prawo do podj?cia takiej decyzji, ale mamy równie? prawo do sposobu ?ycia, który najbardziej optymalnie realizuje nasze potrzeby, pod warunkiem, ?e podejmuj?c w tym celu konkretne dzia?ania nie traktujemy innych ludzi jako niezb?dnych do tego ?rodków i nie nara?amy ich z tego powodu na niezas?u?on? przykro??, ból czy cierpienie. Nie s?dz?, aby istnia?y jakie? istotne powody przemawiaj?ce przeciwko twierdzeniu, ?e zarówno Leniuszek, jak i Pracu? w równej mierze spe?niaj? obydwa warunki.

Nikt prawdopodobnie nie b?dzie sk?onny podwa?a? tezy, ?e wybór sposobu ?ycia mo?e zosta? dokonany w sposób neutralny wobec interesów innych ludzi zgodnie z powy?szym warunkiem. Niektórzy mog? mie? jednak powa?ne w?tpliwo?ci, czy za szcz??liwych mo?na uwa?a? ludzi bez pracy i bez godziwych dochodów, którzy prosz? nas na ulicy o pieni?dze lub tych, którzy ze ?mietnika znajduj?cego si? na naszej posesji wyjmuj? resztki jedzenia lub puszki po piwie, by je pó?niej spieni??y? na drobne wydatki. W ich mniemaniu tego typu do?wiadczenia nie mog? by? s?usznie kojarzone ani z przyjemno?ciami, jakich doznajemy ze sposobu ?ycia, ani tym bardziej ze szcz??ciem, jakie mo?e z niego wynika?.

Czasami najlepszym metod?, aby rozwia? niektóre w?tpliwo?ci jest ujawnienie przyczyn, z powodu których si? pojawi?y. Wydaje si?, ?e tak jest w?a?nie w tym przypadku. Otó? osoba, która formu?uje to zastrze?enie, nie zak?ada z pewno?ci?, ?e prowadzenie takiego ?ycia da?oby jej przyjemno?? lub j? sam? uczyni?oby szcz??liw?. Gdyby bowiem to zak?ada?a, nie wiadomo by?oby dlaczego mia?aby w?tpi?, ?e podobnych odczu? nie mogliby mie? ?yj?cy w ten sposób ludzie.

Je?eli tak przedstawia si? sprawa, to wyja?nienia wymaga jeszcze jedna kwestia, a mianowicie, czy dlatego ma ona takie w?tpliwo?ci, ?e tego nie zak?ada, czy te? mo?e jest odwrotnie: nie zak?ada tego dlatego, ?e ma takie w?tpliwo?ci. Druga mo?liwo?? wydaje si? ma?o wiarygodna. Przy takim za?o?eniu nie by?oby wiadomo, sk?d bior? si? w?tpliwo?ci, ?e szcz??liwymi nie mog? by? ludzie, którzy prowadz? ?ycie Leniuszka. Jedyn? sensown? opcj? pozostaje stwierdzenie, ?e w?tpliwo?ci co do istnienia szcz??liwych Leniuszków wynikaj? wy??cznie z faktu, ?e osoba, która ich do?wiadcza, sama jest Pracusiem albowiem fakt ten determinuje jej asercj? wobec przekonania, i? tylko tacy ludzie jak ona mog? mówi? o szcz??ciu p?yn?cym z w?asnego ?ycia.

Jest rzecz? w pe?ni zrozumia??, ?e cz?owiekowi, który czerpie przyjemno?? i poczucie szcz??cia z posiadania bi?uterii, domu w Toskanii czy z wakacyjnych pobytów na Lazurowym Wybrze?u, mo?e nie mie?ci? si? w g?owie, ?e s? równie szcz??liwi ludzie, którzy na co dzie? ?pi? w kartonach, a na obiad konsumuj? jedynie produkty znajdowane na ?mietnikach. Jednak to, ?e niektórzy z nas w taki sposób my?l?, jak i to, ?e wszyscy rozumiemy przyczyny, z powodu których my?le? inaczej nie mog?, nie wystarcza do uzasadnienia tezy, ?e ten, kto wybra? ?ycie Leniuszka w ?aden sposób nie mo?e by? szcz??liwy lub, ?e nie mo?e z tego powodu prowadzi? przyjemnego ?ycia.

Je?eli zatem ka?dy z nas ma niekwestionowane prawo wyboru jednego z dwóch omówionych sposobów ?ycia, które w przybli?eniu odpowiadaj? ?yciu Leniuszka i Pracusia, i je?eli nale?a?oby zak?ada?, ?e w obu przypadkach mo?emy mie? do czynienia z osobami równie zadowolonymi oraz szcz??liwymi, to powstaje wa?ne pytanie, czy rzecz? uzasadnion? by?oby nierówne traktowanie ludzi z powodu wyboru, jakiego dokonali w odniesieniu do sposobu realizacji w?asnego szcz??cia. Czy mogliby?my z czystym sumieniem powiedzie?, ?e ci, którzy w poszukiwaniu w?asnego szcz??cia przedk?adaj? codzienn? rzeteln? prac? nad, powiedzmy, wygrzewanie si? na s?o?cu lub wyczekiwanie w miejscach publicznych na datki, powinni by? zmuszani do wykonywania co miesi?c niesatysfakcjonuj?cych ich czynno?ci, które zabieraj? im czas, jaki mogliby spo?ytkowa? na nabycie potrzebnych im do szcz??cia dóbr, a na dodatek wymagaj? od nich po?wi?cenia jakiej? cz??ci w?asnego dobra, natomiast ca?kowicie zwolnieni z tego obowi?zku powinni by? ci, którzy dla w?asnej wygody i szcz??cia przedk?adaj? sp?dzanie w taki sposób czasu wolnego nad jak?kolwiek prac?, której bez przeszkód mogliby si? po?wi?ci? i równie efektywnie j? wykonywa?, gdyby tylko chcieli?

Ka?dy, kto sprzeciwia si? nieuzasadnionej moralnie dysproporcji w nak?adaniu obci??e? na obywateli musi jednocze?nie sprzeciwia? si? powinno?ci p?acenia podatków, która w obecnie obowi?zuj?cej postaci nie tylko wprowadza t? nierówno?? w ?ycie spo?eczne, ale zarazem  j? petryfikuje. System podatkowy przejmuje bowiem pod gro?b? u?ycia si?y i pozbawienia wolno?ci cz??? dóbr wynikaj?cych z pracy osoby, któr? okre?li?em mianem Pracusia, jednak nie uwa?a za uprawnione przejmowanie jakiejkolwiek cz??ci czasu wolnego tych, którzy podpadaj? pod kategori? Leniuszków. Sytuacja taka jest w pe?ni zrozumia?a z ekonomicznego b?d?, w szerszym znaczeniu, materialnego punktu widzenia, albowiem w czysto praktycznym sensie nie mo?na domaga? si? przejmowania dóbr nie tylko od tych, którym daje si? prawo, aby mogli ich nie mie?, i którzy ich de facto nie maj?, ale równie? od tych, którym daje si? prawo do tego, aby mogli posiada? je tylko w takim stopniu, który uniemo?liwia przej?cie nawet najmniejszej ich cz??ci. W tej perspektywie pracownicy Urz?du Skarbowego oraz organy ?cigania, kieruj?cy si? w swoim post?powaniu tak sformu?owanymi dyrektywami, s? w istocie rzeczy formalnie usprawiedliwieni. Nie mo?e to jednak stanowi? podstawy dla uzasadnienia etycznego. Dla prawid?owej oceny takiej sytuacji nie jest bowiem najwa?niejsze, czy kto? w ogóle ma ?rodki pieni??ne, ani te?, czy kto? ma tych ?rodków wystarczaj?c? ilo??, lecz przede wszystkim to, czy z podanych powodów mo?na kogokolwiek zwolni? od odpowiedzialno?ci za posiadanie ich w takiej ilo?ci, która umo?liwi?aby przej?cie cz??ci z nich w ramach opodatkowania, gdy jednocze?nie ?rodki te pod przymusem odbierane s? ludziom, którzy warunek ten spe?niaj?. Problem polega równie? na tym, czy w sytuacji w której jednym ludziom przyznaje si? prawo do niep?acenia podatków dlatego tylko, ?e z w?asnego wyboru nie posiadaj? ?adnych pieni?dzy, lub nie posiadaj? ich wi?cej, ni? to jest konieczne do zaspokojenia podstawowych potrzeb, innych ludzi mo?na tego prawa pozbawi? i zmusza? do p?acenia podatków tylko dlatego, ?e zdecydowali si? pracowa? lub dlatego, ?e wi?cej pracuj? i maj? z tego powodu wi?cej pieni?dzy?

Stanowisko, jakie powinni?my zajmowa? w tej sprawie jest jasne. To, ?e nie sposób jest pobiera? podatków od cz?owieka, który nie pracuje i nie ma dochodów, nie mo?e w ?adnym razie uzasadnia? praktyki spo?ecznej polegaj?cej na tym, ?e takich ludzi zwalnia si? od ponoszenia kosztów, które z mocy prawa stanowi? obci??enie dla innych.

Wydaje si? nawet, ?e pe?ne zado??uczynienie w tym wzgl?dzie zasadom sprawiedliwo?ci wymaga du?o g??bszych modyfikacji naszych moralnych przekona?. Niesprawiedliwe w tej sytuacji jest bowiem nie tylko preferowanie tych, którzy pracowa? nie chc?, ale równie? tych, którzy pracy szukaj?, lecz nie mog? jej znale?? ze wzgl?du na wcze?niejsze zaniechania wynikaj?ce ze ?wiadomych i dobrowolnych decyzji. Cz?owiek, który z lenistwa lub z powodu braku umiaru w korzystaniu z uciech, jakim oddawa? si? w m?odo?ci, nie ma w dojrza?ym ?yciu ?adnych kwalifikacji ani ?adnych umiej?tno?ci poszukiwanych na rynku pracy, tak?e nie zas?uguje na lepsze traktowanie. Z etycznego punktu widzenia nie powinno mie? znaczenia to, czy przyczyn? braku dochodów pewnych osób jest ich niech?? do pracy czy te? niemo?no?? jej znalezienia spowodowana ich w?asn? w tym wzgl?dzie bezu?yteczno?ci?, o ile prawd? jest, ?e mog?y one podj?? dzia?ania, które by temu zapobieg?y. Tak wi?c je?li mog?e? i nadal mo?esz naby? kwalifikacje i umiej?tno?ci, których posiadanie zagwarantowa?oby ci prac? i przynios?oby niema?e dochody, lecz nie chcia?e? lub nie chcesz ich uzyska? b?d? oddawa?e? si? lub nadal oddajesz si? czynno?ciom, które uniemo?liwi?y lub nadal uniemo?liwiaj? ich uzyskanie, to nie my?l, ?e zwalnia ci? to z obowi?zku p?acenia podatków. Na etyczne przyzwolenie mog?yby w tym wzgl?dzie liczy? jedynie osoby, w stosunku do których prawdziwe by?oby powiedzenie, ?e nie mog?y lub nie mog? zmieni? swoich pragnie? b?d? te?, ?e nie mog?y lub nie mog? zaprzesta? wykonywania tego typu czynno?ci. Nie mo?na zak?ada?, ?e takich osób w ogóle nie ma. Ich liczba jest jednak niewielka i z tego powodu nie by?oby rzecz? roztropn? przypisywanie istnieniu tych osób zbyt du?ej roli przy okre?laniu znaczenia, jakie argument ten powinien odgrywa? w ?yciu publicznym.

Niektórzy mog? odnie?? wra?enie, ?e tego typu rozumowanie opiera si? na za?o?eniu, które stosunkowo ?atwo podwa?y?. Poniewa? twierdz?, i? zwolnienie z opodatkowania jakiej? liczby ludzi, którzy mogliby p?aci? podatki, jest rzecz? moralnie niestosown? kiedy pod gro?b? u?ycia si?y i pozbawienia wolno?ci przymusza si? do tego innych, to na tej podstawie mo?na doj?? do wniosku, ?e zak?adana przeze mnie wiarygodno?? bronionego stanowiska wymaga odwo?ania si? do regu?y wzajemnych zobowi?za?. Gdyby tak rzeczywi?cie by?o, to s?abe strony regu?y wzajemnych zobowi?za?, o których pisa?em w innym miejscu[2], uniemo?liwi?yby sformu?owanie w tym celu dobrego uzasadnienia.

Mój sprzeciw wobec obowi?zku p?acenia podatków przez ludzi, którzy w swoim ?yciu kieruj? si? filozofi? w?a?ciw? Pracusiowi, ma ca?kowicie odmienne ?ród?a. Uwa?am po prostu, i? nie ma moralnych podstaw, aby w tak radykalnie nierówny sposób rozk?ada? obci??enia wynikaj?ce z opodatkowania, je?li powodem wprowadzenia tej nierówno?ci s? przede wszystkim kwestie praktyczne – ca?kowity brak dochodów albo brak odpowiedniej wysoko?ci dochodów – b?d? wzgl?d na indywidualne pojmowanie w?asnego szcz??cia, natomiast w ogóle nie bierze si? pod uwag? tego, ?e osoby, które zwolnione zosta?y z tych kosztów mog?yby z powodzeniem podo?a? trudno?ciom, jakie wi?za?yby si? z ich ponoszeniem. Nie bez znaczenia jest równie? fakt, ?e Leniuszek, który nie p?aci podatków, cho? móg?by to robi?, nie tylko korzysta na tym, ?e nie musi pracowa? na rzecz celów, które zazwyczaj nie s? jego celami, lecz w sposób moralnie nieuzasadniony odnosi równie? dodatkow? korzy?? z tego, ?e dla w?asnych potrzeb wykorzystuje infrastruktur? spo?eczn?, do powstania której w ?aden sposób si? nie przys?u?y?, a która istnieje i funkcjonuje w du?ej mierze dzi?ki temu, ?e podatki p?ac? inni.

Nie twierdz?, ?e przytoczone argumenty uzasadniaj? tez?, ?e opodatkowanie jest zawsze z?e, ani te?, ?e nie mo?e by? przedmiotem obowi?zku. Uwa?am jednak, ?e stanowi? one mocn? racj? moraln? na rzecz powstrzymania si? od p?acenia podatków w sytuacji, w której poprzez nak?adanie niewspó?miernych obci??e? powo?uje si? do istnienia dwie kategorie obywateli.

Nie ka?dy rodzaj nierówno?ci mi?dzy lud?mi musi budzi? moralne zastrze?enia z punktu widzenia uzyskiwanych z tego powodu korzy?ci lub ponoszonych kosztów. Nie powoduj? ich na przyk?ad nierówno?ci oparte na w?asno?ciach, w stosunku do których zak?ada si?, ?e prawid?owa jest dystrybucja dóbr dokonywana ze wzgl?du na ich posiadanie. Takim przypadkiem nie jest jednak istniej?ca nierówno?? wobec obowi?zku p?acenia podatków. Je?eli nie chcemy, aby prawo do zaspokajania w?asnych pragnie? mog?o by? ograniczane z powodu konieczno?ci wykonywania czynno?ci maj?cych wspomaga? wspólne dobro, lub z powodu konieczno?ci post?powania ze wzgl?du na potrzeby nieznanych nam ludzi, to obowi?zek p?acenia podatków musi by? ca?kowicie zniesiony. Je?eli natomiast wy?ej cenimy partycypacj? w dobru wspólnym lub pomoc znajduj?cym si? w potrzebie ludziom, to obowi?zek opodatkowania nie mo?e spoczywa? tylko na tych, którzy pracuj?c generuj? odpowiednie do tego celu dochody, lecz dotyczy? musi równie? osób, które dla w?asnego szcz??cia ponad prac? przedk?adaj? czas wolny i zaj?cia, jakim mog? si? w tym czasie oddawa?.

[1] R. Nozick, Anarchia, pa?stwo, utopia, Warszawa 1999, s. 203-204

[2] M. Rutkowski, Niepos?usze?stwo wobec prawa, Warszawa 2011, s. 136-145. M. Rutkowski, Czy mamy obowi?zek p?aci? podatki?, http://etykapraktyczna.pl/trackback?post_id=125


 

Profesor Uniwersytetu Szczeci?skiego, kierownik Zak?adu Etyki Instytutu Filozofii US. Autor kilku ksi??ek naukowych z dziedziny metaetyki i etyki praktycznej
Social sharing
Trackback URL for this blog entry.

Comments

  • Piotr Rybarczyk
    Piotr Rybarczyk Wednesday, 12 June 2013

    ...

    Wydaje mi si?, ?e podzia?, którego Pan dokona? (Leniuszki i Pracusie) jest dla Urz?dów Skarbowych istotny jedynie w przypadku podatku dochodowego - Leniuszki wszak "rejestrowanych" dochodów nie uzyskuj?. Mo?na si? jedynie zastanawia?, czy np. uliczny ?ebrak powinien zarejestrowa? dzia?alno?? gospodarcz? czy raczej rozlicza? si? na podstawie regulacji dotycz?cych darowizn. Prosz? jednak zauwa?y?, ?e nawet taki Leniuszek nie wype?niaj?cy corocznie PIT-u p?aci w jaki? sposób podatki: kupuj?c cokolwiek p?aci VAT, a np. podró?uj?c autobusem w cen? biletu ma wliczony podatek od ?rodków transportu - w takim kontek?cie bli?ej mu zdecydowanie do przedstawiciela "szarej strefy", która z przed fiskusem ukrywa fakt uzyskiwania dochodu.

    Musze równie? przyzna?, ?e zupe?nie niezrozumia?e jest dla mnie Pana przekonanie, ?e Leniuszki to tacy spryciarze, którzy zarabiaj? mniej wy??cznie dlatego, ?eby nie p?aci? podatków. Z pewno?ci? s? w tej grupie ludzie, którzy wykorzystuj? prawo fiskalne zgodnie z jego liter?, a nie duchem (rodziny patologicznie wielodzietne), jednak my?l?, ?e osoby zarabiaj?ce bardzo ma?o i niep?ac?ce podatków wykorzystuj? infrastruktur? spo?eczn? w stopniu du?o mniejszym od tych zarabiaj?cych wielokro? wi?cej.

  • Guest
    Micha? Wednesday, 21 August 2013

    .

    Pewne w?tpliwo?ci budzi we mnie sam podzia? na te dwie grupy: Leniuszków i Pracusiów. W jednym sektorze Leniuszków zostali umieszczeni ludzie, którzy w ogóle nie zamierzaj? pracowa? (czyli totalni bumelanci) i ci o minimalnych dochodach. Hm, dla mnie to nie do ko?ca przekonuj?ce, poniewa? niekiedy uzyskanie nawet minimalnych dochodów jest okupione naprawd? ci??k? prac?. I jeszcze pytanie czy ci ludzie chcieliby uzyskiwa? za swoj? prac? minimum? S?dz?, ?e nie. Zdaj? sobie spraw?, ?e osoby osi?gaj?ce wysokie dochody bardzo „boli” konieczno?? p?acenia wysokich podatków. Nikt nie lubi wyjmowa? pieni?dzy z w?asnej kieszeni (ja równie?), woli je do niej wk?ada? . Ale wysoko?? stawek podatkowych to inny temat… Nie zawsze niski dochód to wolny wybór danego cz?owieka, ale je?li kto? chce pracowa? mniej i zarabia? mniej, po prostu posiada mniej dóbr. Je?li przy tym uczciwie p?aci podatki to, moim zdaniem, ma do tego prawo.

  • Guest
    Normalny Realista Tuesday, 17 May 2016

    Podatki s? niemoralne. Ludzi uczy sie polegania na systemie zamiast samowystarczalnosci

    Podatki s? niemoralne. Dlaczego? Poniewa? zabiera si? gro?b? lub si?? ( a jest to przemoc i ?amanie czyjej?c wolnej woli ) owoce czyjej? pracy. Jest to z?amanie prawa boskiego, prawa naturalnego, prawa cz?owieka do samostanowienia. Po drugie i tak odebrane si?? podatki w postaci pieni?dzy, ruchomo?ci, nieruchomo?ci itp. sa marnowane, przejadane przez biurokracje, niegospodarno??. Cz??? z tych ?rodków jest defraudowana i trafia na prywatne konta szwajcarskie.

    Wszystkie k?opoty ludzi, m.in. problem podatków bierze si? st?d, ?e Pa?stwo zamiast kszta?ci? ludzi na samowystarczalnych, silmnych, utalentowanych ludzi robi z nich pos?usznych, przeci?tnych obywateli, którzy polegaj? na systemie. I tak tworzy si? t?umy zbarania?ych, nieporadnych ofiar.

    Jedynym wyj?ciem z tej ca?ej sytuacji jest moralne wychowywanie dzieci przez rodziców ( którzy powinni mie? wi?cej czasu, bo teraz praca zabiera im ca?y czas ), którzy wyro?liby na dobrych, odpowiedzialnych ludzi i dzieki temu widzieliby potrzeb? pomagania s?abym, chorym ludziom w swoim otoczeniu, w swojej spo?eczno?ci ( np. niepe?nosprawnym )

  • Please login first in order for you to submit comments
Blog Naukowy Etyk Praktycznej

Active Groups

No active groups.